34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Trochę go uspokoiły słowa Pilar, bo jakby się okazało, że Luciano tutaj kogoś trzymał na siłę, no ale rzeczywiście wszystko wskazywało, że nie. Odesłał Emilio na górę i znowu stanął obok Stewart słuchając jej uważnie.
- W sumie to tak... - stwierdził rozglądając się po ścianach, ale zaraz tracił ją ramieniem - ale taśma to wiesz, nie tylko do przetrzymywania - oczywiście, że ją zaczepiał, on nawet w takiej sytuacji, w takiej scenerii nie potrafił sobie odmówić. Nigdy nie potrafił. Mimo wszystko trawił w głowie jej słowa - ale czemu tutaj, a nie w przytułku? - bo przecież skoro tam pracował, to mógł tam załatwić miejsce, Madox coś o tym wiedział, Luciano robił takie rzeczy od ręki, zrobiłby wszystko dla tych ludzi - to musiał być ktoś, kogo on nie mógł tam umieścić - stwierdził Noriega i on zaraz siedział na biurowym krzesełku, żeby się na nim zakręcić. Bo Madox nie umiał nawet przez chwilę ustać w miejscu, a zwłaszcza jak myślał, a teraz głowił się nad tym co powiedziała Pilar - nie znam się za bardzo na kobietach w ciąży... - zaczął i znowu się obrócił dookoła - ale prochy? Chyba lepiej tego nie łączyć, nie cariño? - już znowu wstawał i szarpnął kocem, z którego wypadły te wszystkie szpargały - chociaż kurwa... Na ulicy to wszystko jest możliwe, i ta lalka...- trącił ręką jakąś szmacianą laleczkę. A zaraz sięgał po zdjęcie, aż klęknął na podłodze zastanawiając się skąd on zna tę kobietę obok Luciano. Chwilę się głowił, ale zaraz skojarzył.
Skinął głową na pytanie Pilar - tak, ale nie wiem... czy lepiej porozmawiać z nią, czy najpierw z Hugo? Bo wiesz jak złapiemy jedno, to zaraz ustalą jakąś wspólną wersję, więc możemy zaskoczyć tylko jedno z nich... Hugo to prosty facet, ale mnie nie lubi, bo Madox Noriega to problemy - spojrzał na nią poważnie, bo chyba ona coś o tym wiedziała - jej nie znam, ale w przytułku niektórzy wiedzą, że wpłacam datki, no i wiesz, zawsze jest też mój urok osobisty - podnosił się już z ziemi otrzepując kolana z kurzu, z ciemnymi tęczówkami utkwionymi w jej pięknych, czekoladowych oczach. I już się wyrwał do niej, tylko wtedy zawołał go Emilio, a Madox od razu strzelił oczami - chyba będę musiał później sprawdzić jak on działa - jeszcze się uśmiechnął do Stewart, a zaraz już wołał w kierunku schodów - idę! Daj mi minutę! - jeszcze się przysunął do Pilar - dobra, ale szybko, bo czuję, że bez twojego wsparcia Emilio skopie mi tyłek - jeszcze się do nie pochylił kiedy muskała jego policzek, a jego ciemne spojrzenie złapało to zdjęcie w złotej ramce na biurku, a potem wzrok Stewart, ale zaraz Madox wyrwał się po schodach. Jak ten drugi dzieciak i jeszcze Pilar mogła słyszeć jak przebiegli nad piwnicą do drzwi prowadzących do ogrodu, coś do siebie krzycząc.
Madox najpierw kazała Emilio zrobić kilka pajacyków, sam też w tym uczestniczył, a potem dwie rundki wokół ogródka, żeby się rozgrzać, bo tutaj przecież ważne było profesjonalne podejście - z takimi rękawicami to nie mam szans - Noriega kręcił głową, a potem jeszcze wylądowali z młodym na ziemi i najpierw Madox zrobił po trzy pompki, na dwóch rękach, a potem na każdej z osobna. I kiedy Emilio też chciał, to Madox mu trochę pomógł łapiąc go za koszulkę i ciągnąc do góry. Tak się bawili, że w końcu Emilio zrobił pompkę bez rąk, ale Noriega zaraz stwierdził - dobra, bo porwiemy koszulkę i matka nas zabije - Emilio zaczął się śmiać, ale zaraz się podnosił i poprawiał rękawice.
- To jest mama Madox, moja mami! - zawołał wesoło chłopiec, a Noriega pokiwał głową. Młody chyba miał dobry kontakt z mamą, lepszy na pewno niż Madox ze swoją.
Ale w zasadzie to się nad tym nie zastanawiał, bo zaraz podbił piłkę, żeby odbić ją kolanem, a potem podbić kilka razy główką.
- Dawaj na bramę - pierwszy był Emilio, stanął w bramce w swoich bramkarskich rękawicach, a Madox przebiegł się z piłką, trochę podryblował, a potem kopnął z wyczuciem w dzieciaka, który złapał piłkę - o kurde, mówiłem, że nie mam szans - rozłożył ręce, ale kiedy Emilio odrzucił mu piłkę, to Madox znowu poprowadził ją sobie dalej od bramki - poczekaj, patrz na to... Ale nie wiem czy wyjdzie - nawijał już, a zaraz chciał zaprezentować Emilio kopniaka z przewrotki, średnio mu to wyszło, uzielenił całe spodnie i koszulę, ale nawet nie trafił w piłkę, aż Emilio zaniósł się głośnym śmiechem pochylając nad Madoxem, który leżał na trawie. I zaraz Noriega szarpnął chłopaka za koszulkę i połaskotał go po brzuchu - ładnie to się tak śmiać? - rzucił, ale sam też się śmiał. Chwilę tarzali się po trawie, śmiejąc głośno, kiedy Pilar już wyszła przed dom. Ale zaraz się zbierali, a Madox wykonał kilka podskoków.
- Dobra, to teraz ja na bramę - stwierdził, a Emilio pokiwał głową i zaraz ustawiał się z piłką, tylko wtedy dołączyła do nich Pilar. A Madox oczywiście zaraz się zagapił, a kiedy wyprowadziła atak, to on... rzucił się w zupełnie drugim kierunku. Oczywiście, że na ziemię, żeby było dramatycznie - oh mierda... - wyrwało mu się, a Emilio znowu parsknął głośnym śmiechem, ale zaraz pokazywał Stewart swoje rękawice i ją chwalił. I Madox też się podniósł z ziemi, otrzepał trochę, a zaraz ruszył do nich - jestem kiepskim bramkarzem - rzucił, a zaraz puszczał do Pilar oczko - a ona jest świetna - poklepał Stewart po tyłku, a zaraz znowu sobie podbił piłkę - ale patrzcie na to - najpierw jednym ramieniem, potem na główkę i jeszcze na klatę. Może nawet jeszcze by coś pokazał, ale na ganek już wyszła Alma i zawołała Emilio, że to już pora do domu. Chłopak trochę się krzywił, ale Madox zaraz oparł mu rękę na ramieniu - Emilio teraz musisz słuchać się mami, ale następnym razem to wezmę też swoje rękawice, dobra? - Emilio aż klasnął w dłonie, ale zaraz popędził do domu. Madox jeszcze chciał podbić piłkę, ale tym razem zjechała mu po tym jego eleganckim buciku - i nie takie buty - to już rzucił do Pilar, a zaraz rzucił jej też piłkę - i następnym razem ja tobie strzelę gola cariño - mrugnął do niej jednym okiem, a zaraz objął ją ramieniem, kiedy ruszyli jeszcze do domu, żeby się pożegnać i oddać piłkę.

ella es genial 🥅⚽
ODPOWIEDZ

Wróć do „Emptiness”