一
Nie jesteś 一 palnął głupio, lecz rumieniec na policzkach wprost wskazywał, że słowa nijak miały się do rzeczywistości. Trudno było mu pojąć, dlaczego ten jeden człowiek 一 ten, który bynajmniej nie powinien 一 oddziaływał na niego tak silnie.
Długo nie mógł zasnąć; rozkładał sytuację na czynniki pierwsze, wymieniał wiadomości z siostrą i odleciał dopiero nad ranem, dosłownie parędziesiąt minut przed budzikiem.
Słysząc alarm, jęknął przeciągle, nie przejmując się tym, że Dae zaczął przygotowania do wyjścia; Carrington naprawdę nie chciał go oglądać, dlatego podniósł się z łóżka dopiero, gdy Finnegan wyszedł.
Był załamany tym, że nie miał nawet czystego ręcznika; czuł obrzydzenie, bo nie mógł wyszczotkować zębów, co zepsuło mu praktycznie cały dzień.
Żeby jakkolwiek przygotować się do wyjścia, poprosił obsługę hotelu o świeże ręczniki; miał gdzieś ich zapewnienia, że podobna sytuacja się już nie powtórzy i że jego współlokator otrzymał już nowy pokój. Dla Marsa nie miało to większego znaczenia, bo przecież to nie mogło cofnąć wydarzeń z nocy.
Na konferencji zjawił się piętnaście minut przed czasem; zorientowawszy się w sytuacji, krążył po przestrzeni, nie kwapiąc się, by zagadać do kogokolwiek. Mars nie należał do mistrzów small talku; niechętnie podejmował się nawiązywania nowych znajomości, bowiem wybitnie stresował się tym, że ludzie mogli odebrać niewłaściwie. Bo choć niekoniecznie zależało mu na opinii Dae, który przecież był
o b c y, tego samego nie mógł powiedzieć o osobach, które prędzej czy później mógł spotkać na korytarzu firmy.
Wkrótce jednak okazało się, że kwestia z informatykiem stała się jeszcze bardziej zawiła; słysząc głos, który terroryzował go w nocy, spiął się i poczuł, że jego wnętrzności wiążą się w ciasny, nieprzyjemny supeł.
Odnosił wrażenie, że śni; miał niemal stuprocentową pewność, że jego koszmar wciąż trwał i że mimo usilnych prób, nie mógł się z niego wybudzić. Bo jak inaczej wytłumaczyć wydarzenia ostatniej doby? Jak zaakceptować magnetyczne przyciąganie, które w niezrozumiały sposób odczuwał do
śmierdziela Daceya?
Odnosił wrażenie, że głos Finnegana hipnotyzował go (w tym złym sensie) i sprawiał, że zbyt często wracał do tego, co wydarzyło się w nocy.
S z l a g.
Tyle dobrego, że wkrótce wystąpienie dobiegło końca; podczas przerwy 一 czuł, że jeśli tego nie zrobi, będzie żałował 一 Mars podszedł do Daceya. 一
Od kiedy pracujesz w google? 一 spytał. W jego głosie słychać było złość oraz parę nut niepewności.
Kiedy wreszcie to wszystko się skończy?
Dacey Finnegan