Watch your steps!
: wt gru 23, 2025 1:25 am
Z ust Galena wszystko brzmiało prosto i sensownie, ale Nelly doskonale znała swojego szefa i wiedziała, jaki kawał wyzyskiwacza z niego jest. Miała ochotę powiedzieć, że skoro sam przychodziłby nosić skrzynki, to wcale nie musiałby mu za to płacić, bo przecież nie szukał na to stanowisko pracownika. Po co mu ktoś dodatkowy, skoro miał Cornelie, która była wszechstronna i mogła nosić skrzynki, gotować wino i przy tym zarabiać jedną pensję? Postanowiła jednak nie wyprowadzać go z błędu i pozostawić tę zagadkę nierozwikłaną. Poza tym zaraz sam jej potwierdził, że miał co robić w wolnym czasie, co było oczywiście logiczne i nie zaskoczyło brunetki. Każdy miał swoje życie - mniej lub bardziej ciekawe, choć ani przez moment nie zakładała, że mężczyzna mógł prowadzić jeszcze mniej ekscytujący tryb życia od niej, bo to akurat chyba nie było możliwe.
- Czuję się dobrze sama ze sobą - potwierdziła szybko. - Po prostu czasami… - zrobiła pauzę i zastanowiła się nad tym, co dokładnie chciała przekazać - czasami niektóre rzeczy fajniej jest robić z kimś. I diabelski młyn zawsze wydawał mi się właśnie jedną z tych rzeczy - dokończyła. Mówiła szczerze, choć chyba sama na moment zapomniała, że samotność w tej sytuacji wcale nie była głównym clou, tylko jej brak pieniędzy.
- W takim razie mamy dogadane - obdarowała Galena szerokim uśmiechem, bo skąd mogła wiedzieć, że idea niespodzianki wcale mu nie pasowała? Trzeba przyznać, że świetnie to po sobie ukrył, bo nawet Nelly, która dość dobrze czytała z ludzi, niczego nie zauważyła. A może wcale nie doszukiwała się podejrzeń, będąc podekscytowaną faktem, że mężczyzna przystał na jej propozycję? Kto wie, najwyraźniej traciła przy nim cząstkę swojej czujności.
- Mój szef nie jest groźny - z rozbawieniem pokręciła głową. - Jest raczej zadufany w sobie i egoistyczny. Liczy się dla niego tylko zysk, a nie ludzie - sprecyzowała, żeby jej towarzysz nie miał przed oczami sylwetki jakiegoś zbira ze złotym łańcuchem na szyi i ciałem pokrytym wątpliwej jakości tatuażami.
- Nie wiem, czy w Ameryce Południowej byłoby lepiej, nigdy tam nie byłam - właściwie, to nie była nigdzie, poza Kanadą. Bo za co, z kim i kiedy? - Ale nie zaprzeczyłeś, że nie jesteś porywaczem, więc teraz zaczęłam się zastanawiać, czy zadawanie się z tobą jest w ogóle bezpieczne - dokończyła, a na jej ustach majaczył figlarny uśmieszek.
- Powiedz mi jeden fakt o sobie, który sprawi, że przestanę martwić się o swoje życie - postanowiła pociągnąć go za język. Czy w rzeczywistości miała przy nim choć cień obawy? Absolutnie nie. Widziała w życiu tyle dziwnych osób, że mało co było w stanie przyprawić ją o gęsią skórkę. No może pająki. Ale tylko te duże i włochate!
- Żeby znaleźć się na najlepszej, to niestety będziesz musiał się trochę bardziej postarać - odpowiedziała. I nawet to puszczanie oczek i głębokie patrzenie w oczy nie da mu tak szybkiego awansu. Tak, trzeba przyznać, że głębia jego niebieskich tęczówek hipnotyzowała Nelly, która za każdym razem podtrzymywała kontakt wzrokowy i nie czuła się nim speszona, czy przytłoczona. Zawsze lubiła niebieskie oczy, bo jej - ciemnobrązowe - wydawały się takie zwyczajne i nudne. A niebieskie? Każde były inne i miały w sobie jakiś pierwiastek wyjątkowości, co bardzo się jej podobało.
Niczym zaczarowana wpatrywała się w panoramę miasta. Wiedziała, że przejażdżka trwa tylko krótką chwilę, więc chciała nacieszyć się tym widokiem na zapas. Co jakiś czas tylko wskazywała palcem na coraz to nowe miejsca, które udało jej się wypatrzeć, nie będąc świadomą, że przez ten czas Galen przyglądał się dla odmiany jej. Dopiero pytanie o widoki z jej mieszkania przywróciły ją na ziemię. Odkręciła się w stronę mężczyzny.
- Na pewno nieporównywalne do tych. Mieszkam na szarym blokowisku i jedyny widok, jaki mam, to na zapuszczony trawnik… i inny blok - zmarszczyła nos, bo nie było w tym nic fascynującego. Aczkolwiek, może to pomogło Galenowi lepiej zrozumieć jej ekscytację, bo w przeciwieństwie do niego, nie miała tego na co dzień.
- Nie byłam, ale słyszałam, że jest tam bardzo pięknie. Może kiedyś - wzruszyła ramionami. Absolutnie nie przewidywała, by w najbliższym czasie się tam wybrała, ale może kiedyś nadarzy się odpowiednia okazja. Kto wie?
- Niewiele widziałam w Toronto. Jestem tutaj dopiero sześć miesięcy i właściwie, to nie miałam zbyt wiele czasu na zwiedzanie - wyznała. - No i nie miała przewodnika, ale wydajesz się mieć odpowiednie kwalifikacje, więc możesz nim zostać - dodała i szturchnęła zaczepnie Wyatta łokciem w bok.
Galen L. Wyatt
- Czuję się dobrze sama ze sobą - potwierdziła szybko. - Po prostu czasami… - zrobiła pauzę i zastanowiła się nad tym, co dokładnie chciała przekazać - czasami niektóre rzeczy fajniej jest robić z kimś. I diabelski młyn zawsze wydawał mi się właśnie jedną z tych rzeczy - dokończyła. Mówiła szczerze, choć chyba sama na moment zapomniała, że samotność w tej sytuacji wcale nie była głównym clou, tylko jej brak pieniędzy.
- W takim razie mamy dogadane - obdarowała Galena szerokim uśmiechem, bo skąd mogła wiedzieć, że idea niespodzianki wcale mu nie pasowała? Trzeba przyznać, że świetnie to po sobie ukrył, bo nawet Nelly, która dość dobrze czytała z ludzi, niczego nie zauważyła. A może wcale nie doszukiwała się podejrzeń, będąc podekscytowaną faktem, że mężczyzna przystał na jej propozycję? Kto wie, najwyraźniej traciła przy nim cząstkę swojej czujności.
- Mój szef nie jest groźny - z rozbawieniem pokręciła głową. - Jest raczej zadufany w sobie i egoistyczny. Liczy się dla niego tylko zysk, a nie ludzie - sprecyzowała, żeby jej towarzysz nie miał przed oczami sylwetki jakiegoś zbira ze złotym łańcuchem na szyi i ciałem pokrytym wątpliwej jakości tatuażami.
- Nie wiem, czy w Ameryce Południowej byłoby lepiej, nigdy tam nie byłam - właściwie, to nie była nigdzie, poza Kanadą. Bo za co, z kim i kiedy? - Ale nie zaprzeczyłeś, że nie jesteś porywaczem, więc teraz zaczęłam się zastanawiać, czy zadawanie się z tobą jest w ogóle bezpieczne - dokończyła, a na jej ustach majaczył figlarny uśmieszek.
- Powiedz mi jeden fakt o sobie, który sprawi, że przestanę martwić się o swoje życie - postanowiła pociągnąć go za język. Czy w rzeczywistości miała przy nim choć cień obawy? Absolutnie nie. Widziała w życiu tyle dziwnych osób, że mało co było w stanie przyprawić ją o gęsią skórkę. No może pająki. Ale tylko te duże i włochate!
- Żeby znaleźć się na najlepszej, to niestety będziesz musiał się trochę bardziej postarać - odpowiedziała. I nawet to puszczanie oczek i głębokie patrzenie w oczy nie da mu tak szybkiego awansu. Tak, trzeba przyznać, że głębia jego niebieskich tęczówek hipnotyzowała Nelly, która za każdym razem podtrzymywała kontakt wzrokowy i nie czuła się nim speszona, czy przytłoczona. Zawsze lubiła niebieskie oczy, bo jej - ciemnobrązowe - wydawały się takie zwyczajne i nudne. A niebieskie? Każde były inne i miały w sobie jakiś pierwiastek wyjątkowości, co bardzo się jej podobało.
Niczym zaczarowana wpatrywała się w panoramę miasta. Wiedziała, że przejażdżka trwa tylko krótką chwilę, więc chciała nacieszyć się tym widokiem na zapas. Co jakiś czas tylko wskazywała palcem na coraz to nowe miejsca, które udało jej się wypatrzeć, nie będąc świadomą, że przez ten czas Galen przyglądał się dla odmiany jej. Dopiero pytanie o widoki z jej mieszkania przywróciły ją na ziemię. Odkręciła się w stronę mężczyzny.
- Na pewno nieporównywalne do tych. Mieszkam na szarym blokowisku i jedyny widok, jaki mam, to na zapuszczony trawnik… i inny blok - zmarszczyła nos, bo nie było w tym nic fascynującego. Aczkolwiek, może to pomogło Galenowi lepiej zrozumieć jej ekscytację, bo w przeciwieństwie do niego, nie miała tego na co dzień.
- Nie byłam, ale słyszałam, że jest tam bardzo pięknie. Może kiedyś - wzruszyła ramionami. Absolutnie nie przewidywała, by w najbliższym czasie się tam wybrała, ale może kiedyś nadarzy się odpowiednia okazja. Kto wie?
- Niewiele widziałam w Toronto. Jestem tutaj dopiero sześć miesięcy i właściwie, to nie miałam zbyt wiele czasu na zwiedzanie - wyznała. - No i nie miała przewodnika, ale wydajesz się mieć odpowiednie kwalifikacje, więc możesz nim zostać - dodała i szturchnęła zaczepnie Wyatta łokciem w bok.
Galen L. Wyatt