dinosaurs eating people
: pn gru 29, 2025 4:01 pm
Była dumna ze swojego żartu. Udało jej się to, jak nigdy wcześniej. Warto było wykorzystać żałosną grę aktorską, żeby zobaczyć bezcenną minę Lucasa. Przecież będzie mu to wypominać jeszcze przez co najmniej miesiąc! Audrey nawet w najśmielszych snach nie wyobrażała sobie, że potrafi być tak przebiegła i zabawna jednocześnie.
— Strasznie dziwnie wypowiadasz słowo zajebista — powiedziała, kiedy nazwał ją nienormalną. — No już, panie Miller, proszę się tak nie obruszać, bo jeszcze panu żyłka pęknie. A pragnę zauważyć, że nie należysz już do najmłodszych — zaznaczyła, bo jakby nie patrzeć, Lucas był od niej sześć lat starszy, a przecież w oczach Harrison dwudziestolatkowie byli starymi dziadeksami.
Zeszła po nim po drabinie i rozejrzała się po korytarzu. Faktycznie, czekanie na windę okazało się stratą czasu. Chciała go nawet w tym poprzeć, ale nie zdążyła odezwać się słowem, bo przyjaciel już ciągnął ją po schodach.
— Ale nie rzucaj mną jak workiem kartofli! — zastrzegła, bo chyba zapomniał, ile ona miała wzrostu, a ile on. Miotał nią jak jakiś szatan, a Audrey ledwo nadążała przeskakiwać kolejne stopnie. Wyszczerzyła się głupio do sąsiadki z psem, która nawet nie była ich sąsiadką, więc w sumie nie wiedziała, po co ta cała kurtuazja. Ale w sumie lepiej zachować pozory, zanim którykolwiek z mieszkańców dopatrzy się, że ktoś ewidentnie łaził po dachu. Gdyby ktokolwiek wezwał policję, wtedy Harrison naprawdę miałaby przerąbane, a June chyba udusiłaby ją gołymi rękami.
— Ach! — przyklasnęła w dłonie, kiedy Lucas wspomniał o murze cmentarnym. — To jest myśl! Nawet bardzo dobra myśl! — pochwaliła go ze szczerym uznaniem. — Mówiłam przecież, że to nie będzie w żadnym dobrze widocznym miejscu, ale tył muru cmentarnego jak najbardziej ma sens. Sprawdźmy najpierw tam, a potem rozejrzymy się wokół plebani. Jedno jest pewne - stegozaur musi gdzieś być! — skinęła głową, jakby chciała umocnić wypowiedziane słowa, po czym żwawym krokiem ruszyła przed siebie.
Przy cmentarzu chodniki nie były ani odśnieżone, ani posypane piaskiem, więc musieli naprawdę uważać, żeby nie wywinąć orła. Audrey co jakiś czas podtrzymywała się przedramienia Millera, chociaż chwilę wcześniej sama twierdziła, że nią szarpie i wyswobadzała się z jego uścisku.
— Przyglądaj się uważnie — poprosiła, zbliżając się do murowanego ogrodzenia. — Dino Scribe nie zawsze maluje wielkie murale. No, ale nie są też to jakieś wybitnie małe dzieła. Tylko przy innych graffiti dinozaur mógł gdzieś się zlać z tłem. Czy malunki na cmentarzu uchodzą za dewastację i niszczenie mienia miasta? — zapytała, jakby uważała Lucasa za najmądrzejszego człowieka na świecie, który wszystko wie. W rzeczywistości wcale nie uważała, żeby przyjaciel był głupi i miała pewność, że jakąś tam wiedzę posiadał. W końcu był znacznie starszy, więc z założenia musiał być też, może nie tyle co mądrzejszy, co bardziej doświadczony, skoro dłużej stąpał po tym ziemskim padole.
Lucas Miller
— Strasznie dziwnie wypowiadasz słowo zajebista — powiedziała, kiedy nazwał ją nienormalną. — No już, panie Miller, proszę się tak nie obruszać, bo jeszcze panu żyłka pęknie. A pragnę zauważyć, że nie należysz już do najmłodszych — zaznaczyła, bo jakby nie patrzeć, Lucas był od niej sześć lat starszy, a przecież w oczach Harrison dwudziestolatkowie byli starymi dziadeksami.
Zeszła po nim po drabinie i rozejrzała się po korytarzu. Faktycznie, czekanie na windę okazało się stratą czasu. Chciała go nawet w tym poprzeć, ale nie zdążyła odezwać się słowem, bo przyjaciel już ciągnął ją po schodach.
— Ale nie rzucaj mną jak workiem kartofli! — zastrzegła, bo chyba zapomniał, ile ona miała wzrostu, a ile on. Miotał nią jak jakiś szatan, a Audrey ledwo nadążała przeskakiwać kolejne stopnie. Wyszczerzyła się głupio do sąsiadki z psem, która nawet nie była ich sąsiadką, więc w sumie nie wiedziała, po co ta cała kurtuazja. Ale w sumie lepiej zachować pozory, zanim którykolwiek z mieszkańców dopatrzy się, że ktoś ewidentnie łaził po dachu. Gdyby ktokolwiek wezwał policję, wtedy Harrison naprawdę miałaby przerąbane, a June chyba udusiłaby ją gołymi rękami.
— Ach! — przyklasnęła w dłonie, kiedy Lucas wspomniał o murze cmentarnym. — To jest myśl! Nawet bardzo dobra myśl! — pochwaliła go ze szczerym uznaniem. — Mówiłam przecież, że to nie będzie w żadnym dobrze widocznym miejscu, ale tył muru cmentarnego jak najbardziej ma sens. Sprawdźmy najpierw tam, a potem rozejrzymy się wokół plebani. Jedno jest pewne - stegozaur musi gdzieś być! — skinęła głową, jakby chciała umocnić wypowiedziane słowa, po czym żwawym krokiem ruszyła przed siebie.
Przy cmentarzu chodniki nie były ani odśnieżone, ani posypane piaskiem, więc musieli naprawdę uważać, żeby nie wywinąć orła. Audrey co jakiś czas podtrzymywała się przedramienia Millera, chociaż chwilę wcześniej sama twierdziła, że nią szarpie i wyswobadzała się z jego uścisku.
— Przyglądaj się uważnie — poprosiła, zbliżając się do murowanego ogrodzenia. — Dino Scribe nie zawsze maluje wielkie murale. No, ale nie są też to jakieś wybitnie małe dzieła. Tylko przy innych graffiti dinozaur mógł gdzieś się zlać z tłem. Czy malunki na cmentarzu uchodzą za dewastację i niszczenie mienia miasta? — zapytała, jakby uważała Lucasa za najmądrzejszego człowieka na świecie, który wszystko wie. W rzeczywistości wcale nie uważała, żeby przyjaciel był głupi i miała pewność, że jakąś tam wiedzę posiadał. W końcu był znacznie starszy, więc z założenia musiał być też, może nie tyle co mądrzejszy, co bardziej doświadczony, skoro dłużej stąpał po tym ziemskim padole.
Lucas Miller