#6
: sob sty 17, 2026 12:41 pm
- W Grecji jest chyba ciepło to mi pasuje - pokiwała głową z uznaniem dla wyboru miejsca zamieszkania przez bogów oraz aprobatę dla mądrości swojej lubej. - Możemy rozważyć w takiej sytuacji Grecję jako jeden z kierunków podróży poślubnej.
Nie chcąc się chwalić były bardzo atrakcyjną parą. W sumie tym gorzej, bo faceci się będą oglądać za jej żonczeczką!
- Mi za pewnie też arcydzieło nie wyjdzie - zapewniła, ponieważ za grosz nie miała talentu artystycznego w żadnej dziedzinie. Nawet proste rymy jakoś nie jej nie szły. - Więc będziemy mieć dwie unikatowe naczynia - uśmiechnęła się szeroko rozbawiona.
Wyobraziła sobie jak te ich fikuśne cudeńka będą zdobić półkę nad kominkiem w ich przyszłym wspólnym domu lub mieszkaniu albo w kredensie z przeszklonymi drzwiami, żeby można je było eksponować. Była to całkiem przyjemna wizja, którą przy dobrych wiatrach uda się zrealizować.
- Kamień z serca złociutka - serio jej ulżyło, ponieważ nic tak nie potrafi przerazić nawet najbardziej odważnego człowieka jak wizja rozgniewanej przyszłej teściowej. Zwłaszcza, że Mizzy zaczynała na serio chcieć się oświadczyć Tyli za jakiś czas, ponieważ wiązała z nią swoją przyszłość. - Mam nadzieję, że stres mnie nie zje - zrobiło jej się gorąco na samą myśl, że zrobi na mamie swojej dziewczyny zł pierwsze wrażenie.- Z czym się przychodzi na taką wizytę? Kwiaty? Flaszka? Ciasto?
Wizja zostania złapaną podczas pracy przez policje tak nie paraliżowała ją ze strachu, jak obawa, że teściowa jej nie polubi!
Z wrażenia przegapiła czas gotowania uszek do buraczanej zupy. W te pędy rzuciła się do garów, żeby uratować jakoś sytuację. Nie spodziewała się, że tak sama wyskoczy z tematem teściowej.
- Czy twoja mama chce mieć wnuki? - Naszło ją kolejne pytanie, aż się zestresowała przy odlewaniu wody z garnka do zlewu.
Tyla Andrulyte
Nie chcąc się chwalić były bardzo atrakcyjną parą. W sumie tym gorzej, bo faceci się będą oglądać za jej żonczeczką!
- Mi za pewnie też arcydzieło nie wyjdzie - zapewniła, ponieważ za grosz nie miała talentu artystycznego w żadnej dziedzinie. Nawet proste rymy jakoś nie jej nie szły. - Więc będziemy mieć dwie unikatowe naczynia - uśmiechnęła się szeroko rozbawiona.
Wyobraziła sobie jak te ich fikuśne cudeńka będą zdobić półkę nad kominkiem w ich przyszłym wspólnym domu lub mieszkaniu albo w kredensie z przeszklonymi drzwiami, żeby można je było eksponować. Była to całkiem przyjemna wizja, którą przy dobrych wiatrach uda się zrealizować.
- Kamień z serca złociutka - serio jej ulżyło, ponieważ nic tak nie potrafi przerazić nawet najbardziej odważnego człowieka jak wizja rozgniewanej przyszłej teściowej. Zwłaszcza, że Mizzy zaczynała na serio chcieć się oświadczyć Tyli za jakiś czas, ponieważ wiązała z nią swoją przyszłość. - Mam nadzieję, że stres mnie nie zje - zrobiło jej się gorąco na samą myśl, że zrobi na mamie swojej dziewczyny zł pierwsze wrażenie.- Z czym się przychodzi na taką wizytę? Kwiaty? Flaszka? Ciasto?
Wizja zostania złapaną podczas pracy przez policje tak nie paraliżowała ją ze strachu, jak obawa, że teściowa jej nie polubi!
Z wrażenia przegapiła czas gotowania uszek do buraczanej zupy. W te pędy rzuciła się do garów, żeby uratować jakoś sytuację. Nie spodziewała się, że tak sama wyskoczy z tematem teściowej.
- Czy twoja mama chce mieć wnuki? - Naszło ją kolejne pytanie, aż się zestresowała przy odlewaniu wody z garnka do zlewu.
Tyla Andrulyte