Strona 2 z 2

Ten, w którym Jamie dostaje prywatnego lekarza

: ndz sty 18, 2026 3:42 pm
autor: Jamie Park
Pfff! Wielu kochanków! Jamie była jednak staromodna. Co prawda miewała swoje przygody, także z tą samą płcią, ale generalnie cały czas we własnej świadomości była materiałem na żonę. Taką, która zrobi ze swojego męża bohatera. Będzie go wspierała i budowała, a on będzie zdobywał świat i opiekował się nią. Cechowała ją lojalność i to trochę nadmierna, bo naprawdę trudno było jej wyrwać się z sytuacji, które wcale związkami nie były, ale tak się zapowiadały. Albo z relacji, które niestety nie były szczęśliwe i niektórzy Instagramowi psychoterapeuci mogli spokojnie nazywać je toksycznymi. Chciała być adorowana przez jednego faceta, a dla niego mogła być wieloma kochankami, o!
To by było takie urocze, jakby się okazało, że ten stoicki pan, jest jednak beznadziejnym romantykiem, może nie jakimiś nadmiernymi gestami, ale w rozumieniu relacji, bycia sobie przeznaczonymi i tak dalej. Jamie lubiła tak myśleć o swoich relacjach, tylko ilu można mieć tych jedynych miłości życia? Może nie miała jej nigdy?
- Auć... Ucierpiała głównie moja duma, a jeszcze chwila na lodzie i będę musiała odwiedzić ginekologa. - powiedziała wyciągając ręce w górę, żeby Michael pomógł jej wstać.
Kiedy prawa noga oparła się na lodzie, szybko okazało się, że jednak nie tylko duma ucierpiała.
- Aj, aj! - zasyczała, momentalnie przykucając lekko, jakby chciała się w ten sposób ochronić przed bólem. - To tylko dzieciaki... A ja niepotrzebnie piłam grzańca.
Stanęła odruchowo w obronie niewinności dziecięcej, ale troska Grahama sprawiła, że uśmiechnęła się do niego z rozczuleniem i nawet przygryzła dolną wargę.
- Masz coś w sobie, jak marszczysz brwi... Chyba jednak lubię, jak wchodzisz w tryb zadaniowca. Tylko będę musiała nauczyć Cię z niego wychodzić. - podparła się na jego ramieniu i po krótkiej chwili już siedziała na ławeczce, sycząc w czasie ściągania łyżwy.
Dobrze, że but był wysoki i w miarę sztywny, bo mogłoby się skończyć naprawdę poważnie.
- Au! Mogę ruszać, ale boli jak skur... Znaczy cholera. - ugryzła się w język i odchyliła głowę pozwalając się obmacywać po nodze.
Nawet przez moment wydawało jej się, że dłonie Michaela wędrują trochę za wysoko, jak na przegląd stanu kostki, dlatego wróciła ciekawym spojrzeniem na niego, patrząc jak w skupieniu sprawdza także łydkę. Jej spojrzenie na moment przyciągnęło jego i związało chochlikiem schowanym za tęczówkami.
- This is nice... - powiedziała znów lekko przygryzając wargę, ale zaraz potem zachichotała niczym dzieciak. - Sweetie, chcesz, żebym zdjęła rajstopy tutaj? Nie ma szans! Jest za zimno i zrobiłabym za duży show dla tych dwóch chłopaków, którzy, odkąd jesteśmy na ławce gapią się na moje nogi i podwiniętą spódniczkę.
Zażartowała, ale w jej słowach było sporo prawdy.
- Bierz mnie do domu! A tam, jak ładnie poprosisz to pokażę Ci moje stopy. - wyprostowała się na ławce i wyciągnęła ręce do góry, trochę jak małe dziecko, które chce być wzięte na ręce.

Michael Graham

Ten, w którym Jamie dostaje prywatnego lekarza

: ndz sty 18, 2026 9:01 pm
autor: Michael Graham
Stanowił dla niej kontrę w kwestii uczuciowej. Może i odznaczał się lojalnością, wierząc, że istnieje szansa, by znaleźć jedną miłość na całe życie, lecz pozostawał ostrożny. Od ponad dekady wzbraniał się z wszelkimi deklaracjami, starając się stawiać sprawę jasno — to wszystko przelotne, tylko na moment, zaraz uleci. Nawet przy Iris — a może zwłaszcza przy niej — zasłaniał się widniejącą na palcu złotą obrączką. Choć było to tylko połowiczne kłamstwo, powtarzał, że w domu czeka na niego żona i Valentine nigdy nie stanie między nimi. Dopiero kiedy zniknęła, zrozumiał, że przywiązał się doń bardziej, niż tego chciał, a dziś wszystko, co budowali, nie miało prawa podnieść się z kolan. Od tamtej pory czuł się nierozerwalnie związany z samonapędzającą się przepowiednią i wzbraniał się przed wszelkim uczuciem wykraczającym poza przygodę na jedną noc.
Dzieciaki, czy nie, ktoś powinien ich ogarnąć — buczał dalej pod nosem, trochę żałując, że sam nie może być tym kimś, kto doprowadzi młodzież do porządku. Zresztą może i lepiej, bo ostatnie, czego teraz potrzebował, to nagłówki świeżo pachnących gazet, głoszące, że syn sławnego lekarza, pobił kilku nastolatków na świątecznym jarmarku.
Zdziwił się na złożoną deklarację, wybijającą go na moment z irytacji nad tą dzisiejszą młodzieżą. Uśmiechnął się pod nosem, docierając do bandy lodowiska.
Kubek kawy i wszelkie troski odchodzą w niepamięć — żartował, choć prawda nie leżała daleko. Graham potrafił szybko wejść w złość, jak i równie prędko się jej pozbyć. Problem polegał na tym, że nie zawsze chciał.
Też bym klął na twoim miejscu, przy mnie nie musisz się powstrzymywać — mruknął, ostrożnie sprawdzając łuk stopy, czy niezbędne krzywizny są na swoim miejscu. Pod materiałem nie widział, by opuchlizna gwałtownie wzrastała, ale skoro Park skarżyła się na ból, nie mogło być dobrze. — Co jest fajne? Skręcona kostka? Ciekawe masz poczucie rozrywki, Jamie — pokręcił głową z niedowierzaniem. Oczywiście, że nie chodziło mu o to, by rozbierała się tu do rosołu, a zdjęła tylko jedną nogawkę, lecz skoro wznosiła zdecydowany sprzeciw, a jej życie nie było zagrożone, nie chciał naciskać. — Albo do szpitala — poprawił ją, już z góry zakładając, że wypadek i ból, jaki wywoływał, mogły być poważniejsze, niż jej się wydawało. — Jeśli masz szczęście, skończy się obtłuczeniem, jeśli nieco mniej, to wejdziesz w gips, albo szynę.
Przyklasnął w dłonie i podniósł się na równe nogi, prosząc, by dała mu moment na przygotowanie się do drogi. Przebrał łyżwy na buty, od razu czując się w nich bardziej stabilnie i wrócił do Jamie, z łatwością unosząc ją na rękach.
Czy pracując z pączkami, nie powinnaś więcej ważyć? — zauważył ze zdziwieniem, naciągając materiał białej spódniczki, by nie świeciła po drodze pośladkami, po czym skierował się ostrożnym krokiem w stronę parkingu.
koniec
Jamie Park