A ride back home
: pn sty 05, 2026 10:13 am
Nie pytał, bo uważał, że jeśli by chciała, to sama by mu powiedziała. Damon był człowiekiem bezpośrednim i jeśli miał coś do powiedzenia, to po prostu to mówił. Swoich komentarzy czy uwag też nie trzymał w sobie, niezależnie jak niesympatyczne by miały być. To było oczyszczające, bo w przeciwieństwie do wielu ludzi, on niczego w sobie nie trzymał. I chociaż wiele osób od siebie tym odsuwał, to komu jak komu, ale jemu ludzie nie byli do szczęścia potrzebni. Przynajmniej ich znaczna większość.
Senna była tym jednym, jedynym wyjątkiem od reguły.
I z jakiegoś powodu to, że ona długo milczała, w pewien sposób wadziło mu na żołądku. Zauważał to, że jest cicha. Zauważał, że jest bardziej małomówna niż zazwyczaj. I chociaż zwykle ignorował tego typu komunikaty, tak w jej przypadku nie umiał tego w pełni zostawić samemu sobie. Pierwszy raz też się z tym mierzył, bo wychodziło na to, że zwracał większą uwagę na dziewczynę niż na kogokolwiek innego. I dalej się chyba łapał na tych wszystkich różnicach, które po tylu miesiącach wciąż go zaskakiwały.
Chociaż zwracał na nią więcej uwagi, to jednak nie umiał się domyślać. Potrzebował jasnych sygnałów i komunikatów do funkcjonowania. Tak samo jak coś robił dobrze, jak i źle. W ten sposób się uczył i dowiadywał. Był beznadziejny w odczytywanie emocji, chyba że były one bardzo jasne - ktoś płakał, to był smutny, a krzyczał to był zły. Jak się okazywało milczenie też nie było wkurwieniem, bo w jej sytuacji okazało się to być po prostu układaniem myśli.
Dlatego potrzebował instrukcji. Oczywistych, jak dla debili.
Przepraszam.
— Przepraszasz? — wtrącił, kiedy dodawała końcówkę.
Brew mu lekko drgnęła wyżej w czymś w rodzaju zaskoczenia. Milczał jeszcze przez krótką chwilę, po prostu lustrując jej sylwetkę spojrzeniem. Powinno to po nim spłynąć. Powinien po prostu przyjąć jej przeprosiny i zająć się sobą, całkowicie porzucając temat. Normalnie by tak przecież zrobił, a jednak w tej chwili wciąż stał w tym samym miejscu, najwyraźniej nieprzekonany co do jej słów.
W końcu odepchnął się od framugi, postępując pierwszy krok w jej stronę.
— Senna — zaczął spokojnie, podchodząc do niej bez zbędnego pośpiechu. Zaszedł ją od tyłu, aby powoli odwrócić ją do siebie frontem. Zlustrował spojrzeniem jej twarz, zauważając pewne odchylenia w jej mimice. Drobne sygnały, które miały go informować, że mimo wszystko coś jest nie tak. Bo nawet jeśli był wypaczony emocjonalnie, to szybko się uczył. Zwłaszcza jeśli chodziło o nią, jej zachowania oraz przyzwyczajenia. Dzięki temu nie musiał znać się na uczuciach, aby wiedzieć, że coś się dzieje.
Wystarczyło tylko zauważać te mikro różnice.
— Powiedz, co naprawdę chcesz powiedzieć — rzucił, sięgając palcami do jej podbródka, aby go ująć i unieść, co by wymusić na niej spojrzenie. On się nie bał konfliktów. Nie bał się ewentualnych kłótni czy dyskusji, bo to nie było nic strasznego. Potrzebował jednak konfrontacji, aby się uczyć.
Sam się przecież nie domyśli. Może za dziesięć lat.
— Nie każ mi wyciągać z ciebie informacje. — W to akurat umiał, ale były to sposoby niecodziennie i raczej drastyczne, których na niej nie użyje. Był jednak dobry w dedukcję. Pytanie tylko czy jeśli chodziło o odczucia, to tak samo szybko łączył kropki.
Valkyrae Callahan
Senna była tym jednym, jedynym wyjątkiem od reguły.
I z jakiegoś powodu to, że ona długo milczała, w pewien sposób wadziło mu na żołądku. Zauważał to, że jest cicha. Zauważał, że jest bardziej małomówna niż zazwyczaj. I chociaż zwykle ignorował tego typu komunikaty, tak w jej przypadku nie umiał tego w pełni zostawić samemu sobie. Pierwszy raz też się z tym mierzył, bo wychodziło na to, że zwracał większą uwagę na dziewczynę niż na kogokolwiek innego. I dalej się chyba łapał na tych wszystkich różnicach, które po tylu miesiącach wciąż go zaskakiwały.
Chociaż zwracał na nią więcej uwagi, to jednak nie umiał się domyślać. Potrzebował jasnych sygnałów i komunikatów do funkcjonowania. Tak samo jak coś robił dobrze, jak i źle. W ten sposób się uczył i dowiadywał. Był beznadziejny w odczytywanie emocji, chyba że były one bardzo jasne - ktoś płakał, to był smutny, a krzyczał to był zły. Jak się okazywało milczenie też nie było wkurwieniem, bo w jej sytuacji okazało się to być po prostu układaniem myśli.
Dlatego potrzebował instrukcji. Oczywistych, jak dla debili.
Przepraszam.
— Przepraszasz? — wtrącił, kiedy dodawała końcówkę.
Brew mu lekko drgnęła wyżej w czymś w rodzaju zaskoczenia. Milczał jeszcze przez krótką chwilę, po prostu lustrując jej sylwetkę spojrzeniem. Powinno to po nim spłynąć. Powinien po prostu przyjąć jej przeprosiny i zająć się sobą, całkowicie porzucając temat. Normalnie by tak przecież zrobił, a jednak w tej chwili wciąż stał w tym samym miejscu, najwyraźniej nieprzekonany co do jej słów.
W końcu odepchnął się od framugi, postępując pierwszy krok w jej stronę.
— Senna — zaczął spokojnie, podchodząc do niej bez zbędnego pośpiechu. Zaszedł ją od tyłu, aby powoli odwrócić ją do siebie frontem. Zlustrował spojrzeniem jej twarz, zauważając pewne odchylenia w jej mimice. Drobne sygnały, które miały go informować, że mimo wszystko coś jest nie tak. Bo nawet jeśli był wypaczony emocjonalnie, to szybko się uczył. Zwłaszcza jeśli chodziło o nią, jej zachowania oraz przyzwyczajenia. Dzięki temu nie musiał znać się na uczuciach, aby wiedzieć, że coś się dzieje.
Wystarczyło tylko zauważać te mikro różnice.
— Powiedz, co naprawdę chcesz powiedzieć — rzucił, sięgając palcami do jej podbródka, aby go ująć i unieść, co by wymusić na niej spojrzenie. On się nie bał konfliktów. Nie bał się ewentualnych kłótni czy dyskusji, bo to nie było nic strasznego. Potrzebował jednak konfrontacji, aby się uczyć.
Sam się przecież nie domyśli. Może za dziesięć lat.
— Nie każ mi wyciągać z ciebie informacje. — W to akurat umiał, ale były to sposoby niecodziennie i raczej drastyczne, których na niej nie użyje. Był jednak dobry w dedukcję. Pytanie tylko czy jeśli chodziło o odczucia, to tak samo szybko łączył kropki.
Valkyrae Callahan