because your eyes said you were feeling it too
: sob sty 03, 2026 11:16 pm
Chciała wierzyć w to, że w którymś momencie rzeczywiście uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość, ale dziś najwyraźniej porzuciła te poszukiwania.
Skupiła się natomiast na rozrywce oraz na towarzystwie osoby, która nadawała na tych samych falach. No bo właśnie, Tracy zdawał się całkiem dobrze ją rozumieć, o czym przekonała się w trakcie ich wspólnego lotu do Abu Zabi. Już podczas wcześniejszej współpracy miała okazję sprawdzić to, że umiał też odpowiednio się z nią obchodzić, ale dopiero ostatnio zrozumiała, że mógł być też całkiem niezłym k o l e g ą.
Chyba właśnie dlatego szukała dziś jakiejś zaczepki. Kiedy pochwyciła jego uwagę, nie odmówiła sobie zaczepienia go w typowy dla siebie, nieco głupkowaty sposób, całkiem szybko przeradzając to jednak we flirt. I po raz pierwszy tego wieczora zaczęła bawić się d o b r z e, dlatego nie zawahała się, kiedy zyskała okazję ku temu, aby to jemu poświęcić dziś więcej uwagi.
Innymi słowy, koszmarna była z niej dziś randka.
Nie myślała o tym jednak, kiedy najpierw usłyszała stukanie do drzwi, a później to wymowne chrząknięcie. Jeśli początkowo mogła mieć jeszcze wątpliwości, teraz była stuprocentowo pewna co do tego, kto znajdował się po drugiej stronie.
Mimo to zwlekła chwilę z przekręceniem zamka, a później nieznacznym uchyleniem drzwi do toalety. Jak widać, toczenie z nim pewnej gry w ogóle jej się nie znudziło i teraz też nie umiała odmówić sobie tego, aby choć przez chwilę zagrać mu na nosie. — Nie pomyliły ci się przypadkiem znaczki? — zapytała przekornie, spoglądając na niego z zaczepnym uśmiechem wymalowanym na twarzy. Wiedziała, że w takim miejscu wystarczyłaby drobna wpadka, aby ktoś zdecydował się ich stąd wykopać, dlatego w końcu mu otworzyła.
Ponowne zamknięcie drzwi pozostawiła jednak w jego gestii, ponieważ sama cofnęła się już na tyle, by zapanował między nimi nieco większy dystans. Pośladkami oparła się o półkę, w którą wbudowana była umywalka i z tej odległości omiotła blondyna spojrzeniem. W dzisiejszym wydaniu prezentował się n a p r a w d ę seksownie.
— Nie mamy dużo czasu, jestem na randce — zakomunikowała, być może planując jeszcze na nią wrócić. Nad tym nieszczególnie się teraz zastanawiała, skupiając się już głównie na tym, aby wsunąć dłonie pod materiał własnej sukienki i z lubieżnym uśmiechem wymalowanym na twarzy, cały czas spoglądając mu też zresztą w oczy, dość pospiesznie pozbawić się jedynej bielizny.
Tracy Raynott
Skupiła się natomiast na rozrywce oraz na towarzystwie osoby, która nadawała na tych samych falach. No bo właśnie, Tracy zdawał się całkiem dobrze ją rozumieć, o czym przekonała się w trakcie ich wspólnego lotu do Abu Zabi. Już podczas wcześniejszej współpracy miała okazję sprawdzić to, że umiał też odpowiednio się z nią obchodzić, ale dopiero ostatnio zrozumiała, że mógł być też całkiem niezłym k o l e g ą.
Chyba właśnie dlatego szukała dziś jakiejś zaczepki. Kiedy pochwyciła jego uwagę, nie odmówiła sobie zaczepienia go w typowy dla siebie, nieco głupkowaty sposób, całkiem szybko przeradzając to jednak we flirt. I po raz pierwszy tego wieczora zaczęła bawić się d o b r z e, dlatego nie zawahała się, kiedy zyskała okazję ku temu, aby to jemu poświęcić dziś więcej uwagi.
Innymi słowy, koszmarna była z niej dziś randka.
Nie myślała o tym jednak, kiedy najpierw usłyszała stukanie do drzwi, a później to wymowne chrząknięcie. Jeśli początkowo mogła mieć jeszcze wątpliwości, teraz była stuprocentowo pewna co do tego, kto znajdował się po drugiej stronie.
Mimo to zwlekła chwilę z przekręceniem zamka, a później nieznacznym uchyleniem drzwi do toalety. Jak widać, toczenie z nim pewnej gry w ogóle jej się nie znudziło i teraz też nie umiała odmówić sobie tego, aby choć przez chwilę zagrać mu na nosie. — Nie pomyliły ci się przypadkiem znaczki? — zapytała przekornie, spoglądając na niego z zaczepnym uśmiechem wymalowanym na twarzy. Wiedziała, że w takim miejscu wystarczyłaby drobna wpadka, aby ktoś zdecydował się ich stąd wykopać, dlatego w końcu mu otworzyła.
Ponowne zamknięcie drzwi pozostawiła jednak w jego gestii, ponieważ sama cofnęła się już na tyle, by zapanował między nimi nieco większy dystans. Pośladkami oparła się o półkę, w którą wbudowana była umywalka i z tej odległości omiotła blondyna spojrzeniem. W dzisiejszym wydaniu prezentował się n a p r a w d ę seksownie.
— Nie mamy dużo czasu, jestem na randce — zakomunikowała, być może planując jeszcze na nią wrócić. Nad tym nieszczególnie się teraz zastanawiała, skupiając się już głównie na tym, aby wsunąć dłonie pod materiał własnej sukienki i z lubieżnym uśmiechem wymalowanym na twarzy, cały czas spoglądając mu też zresztą w oczy, dość pospiesznie pozbawić się jedynej bielizny.
Tracy Raynott