gdzie dwóch się bije, tam Harvick korzysta
: wt sty 13, 2026 11:51 pm
Szycie również poszło jej bardzo dobrze i taki wniosek krystalizował się w głowie Knoxa. Krystalizowała się też notka, którą miał zamiar wypisać i zanieść do Harvicka. Treść? Jeszcze nieznana i nie do końca sprecyzowana, choć zapewne opiewająca w superlatywy w odniesieniu do jej umiejętności. Stanley mógł być wymagający, zrzędliwy i denerwujący, ale bywał też w porządku i potrafił docenić człowieka - zwłaszcza jeżeli ten prezentował sobą jakąś wartość. A Wallace? Cóż - dziś trochę mu zaimponowała.
Kiedy oznajmiła, że skończyła, przyjrzał się efektom jej pracy i kiwnął głową na potwierdzenie. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Elegancko zszyte, więc jej zadanie zostało wykonane. Nie trzymał jej dłużej na sali, choć sam zamienił jeszcze kilka słów z resztą personelu, dzięki czemu Abigail mogła bez trudu pójść wyswobodzić się ze swojego chirurgicznego surduta.
Knox zresztą zrobił to niedługo po niej.
Wyszedł z bloku operacyjnego, przeczesując włosy, które musiał poprawić po zdjęciu czepka. W końcu mógł poczuć wolność i wiatr we włosach - dosłownie i w przenośni. Opinia niebieskookiego była niezmienna od lat - w prowadzeniu operacji najgorsze były właśnie te kapelutki na głowy, które musieli zakładać i które potem potrafiły odciskać się na twarzy. Im dłużej trwała operacja, tym bardziej denerwujące to bywało.
Teraz jednak spojrzał na telefon i zobaczył wiadomość od Harvicka.
- Czego ty chcesz? - mruknął, chowając powiadomienie od swojego przełożonego. Kiedyś mu odpisze.
Z początku minął Wallace, robiąc kilka kroków do przodu i ruszając w kierunku swoich dalszych sprawunków, ale dość szybko przypomniał sobie, że miał jej jeszcze coś do powiedzenia. Tym bardziej że jego słowa sprzed chwili mogły zabrzmieć tak, jakby były skierowane do młodej rezydentki, a tak przecież nie było. Żeby uniknąć jakichkolwiek dodatkowych problemów - lub niedomówień - należało to szybko sprostować.
- A, no tak - rzucił komentarzem, bardziej do samego siebie. Było to jednak na tyle głośne, że Abigail mogła bez trudu to usłyszeć.
Knox odwrócił się na pięcie i cofnął kilka kroków na korytarzu, aby podejść odrobinę bliżej. Powoli, bez pośpiechu - nikt ich nigdzie nie wołał, nic się nie paliło. Operację skończyli wcześniej, niż zakładali, więc mogli sobie pozwolić na zwolnione tempo.
Stanley zatrzymał się przed nią i przez pierwsze kilka sekund nic nie mówił, patrząc jedynie na jej twarz.
- Jakby co, to nie było do ciebie to „czego ty chcesz”, tylko do Harvicka, bo mi truje cztery litery - uniósł telefon, pokazując swoje alibi. Już było dobrze, a teraz musiał się tłumaczyć. Znowu.
Zamilkł na krótką chwilę, stukając palcami w podbródek.
- Napiszesz z tego raport? - zapytał, a może stwierdził? Na pewno dał jej moment na zastanowienie, choć już pędził z kolejnymi słowami.
- Żartuję. Nie po to prosiłem, żebyś poczekała - szybko wyprowadził ją ze swojego wcześniejszego pomysłu - Napiszę go później i tylko zostawię gdzieś do podpisania. Może dam go Savannah i ona przekaże tobie. Coś wymyślę - wyjaśnił, przejeżdżając dłonią po lekkim zaroście.
- Pierwszy raz na sali? W sensie takim, że coś więcej niż samo patrzenie? - zapytał, mrużąc przy tym oczy. Knox badał i ustalał. Szukał źródła sprawności, którą wykazała się przed chwilą. Coś musiało być na rzeczy, skoro poszło jej tak dobrze, a blondyn wziął sobie za punkt honoru ustalenie, co dokładnie pchało ją na wyżyny rankingu rezydentów według autorskiego zestawienia doktora Knoxa.
Abby Wallace
Kiedy oznajmiła, że skończyła, przyjrzał się efektom jej pracy i kiwnął głową na potwierdzenie. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Elegancko zszyte, więc jej zadanie zostało wykonane. Nie trzymał jej dłużej na sali, choć sam zamienił jeszcze kilka słów z resztą personelu, dzięki czemu Abigail mogła bez trudu pójść wyswobodzić się ze swojego chirurgicznego surduta.
Knox zresztą zrobił to niedługo po niej.
Wyszedł z bloku operacyjnego, przeczesując włosy, które musiał poprawić po zdjęciu czepka. W końcu mógł poczuć wolność i wiatr we włosach - dosłownie i w przenośni. Opinia niebieskookiego była niezmienna od lat - w prowadzeniu operacji najgorsze były właśnie te kapelutki na głowy, które musieli zakładać i które potem potrafiły odciskać się na twarzy. Im dłużej trwała operacja, tym bardziej denerwujące to bywało.
Teraz jednak spojrzał na telefon i zobaczył wiadomość od Harvicka.
- Czego ty chcesz? - mruknął, chowając powiadomienie od swojego przełożonego. Kiedyś mu odpisze.
Z początku minął Wallace, robiąc kilka kroków do przodu i ruszając w kierunku swoich dalszych sprawunków, ale dość szybko przypomniał sobie, że miał jej jeszcze coś do powiedzenia. Tym bardziej że jego słowa sprzed chwili mogły zabrzmieć tak, jakby były skierowane do młodej rezydentki, a tak przecież nie było. Żeby uniknąć jakichkolwiek dodatkowych problemów - lub niedomówień - należało to szybko sprostować.
- A, no tak - rzucił komentarzem, bardziej do samego siebie. Było to jednak na tyle głośne, że Abigail mogła bez trudu to usłyszeć.
Knox odwrócił się na pięcie i cofnął kilka kroków na korytarzu, aby podejść odrobinę bliżej. Powoli, bez pośpiechu - nikt ich nigdzie nie wołał, nic się nie paliło. Operację skończyli wcześniej, niż zakładali, więc mogli sobie pozwolić na zwolnione tempo.
Stanley zatrzymał się przed nią i przez pierwsze kilka sekund nic nie mówił, patrząc jedynie na jej twarz.
- Jakby co, to nie było do ciebie to „czego ty chcesz”, tylko do Harvicka, bo mi truje cztery litery - uniósł telefon, pokazując swoje alibi. Już było dobrze, a teraz musiał się tłumaczyć. Znowu.
Zamilkł na krótką chwilę, stukając palcami w podbródek.
- Napiszesz z tego raport? - zapytał, a może stwierdził? Na pewno dał jej moment na zastanowienie, choć już pędził z kolejnymi słowami.
- Żartuję. Nie po to prosiłem, żebyś poczekała - szybko wyprowadził ją ze swojego wcześniejszego pomysłu - Napiszę go później i tylko zostawię gdzieś do podpisania. Może dam go Savannah i ona przekaże tobie. Coś wymyślę - wyjaśnił, przejeżdżając dłonią po lekkim zaroście.
- Pierwszy raz na sali? W sensie takim, że coś więcej niż samo patrzenie? - zapytał, mrużąc przy tym oczy. Knox badał i ustalał. Szukał źródła sprawności, którą wykazała się przed chwilą. Coś musiało być na rzeczy, skoro poszło jej tak dobrze, a blondyn wziął sobie za punkt honoru ustalenie, co dokładnie pchało ją na wyżyny rankingu rezydentów według autorskiego zestawienia doktora Knoxa.
Abby Wallace