Sit. Drink. Breathe.
: ndz sty 18, 2026 12:04 pm
Drążyła właśnie dlatego… to była przyjemna odmiana, gdy to nie ona miała wieczne problemy z przedstawicielami płci męskiej. Cóż, nie miała ich, bo chwilowo trzymała się od nich z daleka i tak jak ostatnio została spektakularnie zghostowana – tak z nikim się nie umawiała. Dla własnego świętego spokoju! I przy okazji też spokoju Darling, bo przynajmniej nie musiała słuchać o kolejnych beznadziejnych facetach, którzy koniec końców i tak złamią jej serce. Tak, Jett Donovan również by to zrobił. No i swoją drogą miło było usłyszeć, że w randkowaniu z kobietami są dokładnie takie same problemy… dokładnie takie same!
I uśmiechnęła się promiennie, gdy przyjaciółka wpadła na to, że April mogła mieć dokładnie takie same wątpliwości jak ona i dlatego do niczego sensownego nie doszły, bo obie bały się zadać odpowiednich pytań. Czy było to jakiekolwiek rozwiązanie problemu? No niekoniecznie, ale przynajmniej usuwało część wątpliwości.
- Puszczalską? Proszę cię. – prychnęła, bo absolutnie nie uważała jej za puszczalską… a czy podziwiała umiejętność nawiązywania relacji? Nawet tych najbardziej niezobowiązujących? Oczywiście! No i musiała zagryźć wargę, żeby powstrzymać szeroki uśmiech wpychający jej się na twarz, gdy Teddy zaczęła mówić o swoich alternatywach, których jak widać nie brakowało.
- Czyli skoro żadnej z nich nie zaprosiłaś na wypad w góry to znaczy, że w tej, którą zaprosiłaś… musi być coś wyjątkowego. Idź w to. Powiedz jej to. – wzruszyła beztrosko ramionami, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Plus no hej… na kim nie zrobiłoby to wrażenia? Mogłam jechać z kilkoma innymi dziewczynami, ale wybrałam ciebie!. No Iris dałaby się przekonać. Gdyby tylko grała do tej samej bramki.
- Wszystko z tobą w porządku, daj spokój. Masz trzydzieści lat, a nie sześćdziesiąt. Wcale nie musimy mieć w tym wieku ułożonego życia. Trzydziestka to nowa dwudziestka… a dwudziestolatki eksperymentują i dobrze się bawią. – zdecydowała i przechyliła kieliszek, a jego zawartość rozlała się po jej gardle i aż musiała się skrzywić, bo nadal było to dla niej mocne – Zresztą jakby było coś z tobą nie tak… nie interesowałoby się tobą tyle dziewczyn! A ja bym się z tobą nie przyjaźniła. Mam dość idiotów w życiu, więc wiesz… zero litości. – wzruszyła ramionami, bo była beznadziejna w udzielaniu rad wszelkiego rodzaju, ale jednego była pewna – z Teddy było wszystko w najlepszym porządku.
teddy darling
I uśmiechnęła się promiennie, gdy przyjaciółka wpadła na to, że April mogła mieć dokładnie takie same wątpliwości jak ona i dlatego do niczego sensownego nie doszły, bo obie bały się zadać odpowiednich pytań. Czy było to jakiekolwiek rozwiązanie problemu? No niekoniecznie, ale przynajmniej usuwało część wątpliwości.
- Puszczalską? Proszę cię. – prychnęła, bo absolutnie nie uważała jej za puszczalską… a czy podziwiała umiejętność nawiązywania relacji? Nawet tych najbardziej niezobowiązujących? Oczywiście! No i musiała zagryźć wargę, żeby powstrzymać szeroki uśmiech wpychający jej się na twarz, gdy Teddy zaczęła mówić o swoich alternatywach, których jak widać nie brakowało.
- Czyli skoro żadnej z nich nie zaprosiłaś na wypad w góry to znaczy, że w tej, którą zaprosiłaś… musi być coś wyjątkowego. Idź w to. Powiedz jej to. – wzruszyła beztrosko ramionami, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Plus no hej… na kim nie zrobiłoby to wrażenia? Mogłam jechać z kilkoma innymi dziewczynami, ale wybrałam ciebie!. No Iris dałaby się przekonać. Gdyby tylko grała do tej samej bramki.
- Wszystko z tobą w porządku, daj spokój. Masz trzydzieści lat, a nie sześćdziesiąt. Wcale nie musimy mieć w tym wieku ułożonego życia. Trzydziestka to nowa dwudziestka… a dwudziestolatki eksperymentują i dobrze się bawią. – zdecydowała i przechyliła kieliszek, a jego zawartość rozlała się po jej gardle i aż musiała się skrzywić, bo nadal było to dla niej mocne – Zresztą jakby było coś z tobą nie tak… nie interesowałoby się tobą tyle dziewczyn! A ja bym się z tobą nie przyjaźniła. Mam dość idiotów w życiu, więc wiesz… zero litości. – wzruszyła ramionami, bo była beznadziejna w udzielaniu rad wszelkiego rodzaju, ale jednego była pewna – z Teddy było wszystko w najlepszym porządku.
teddy darling