Strona 2 z 3

it's intimacy we want

: pt sty 09, 2026 10:04 pm
autor: Lacey Tadwell
Nie zamierzała, ani też zwyczajnie nie miała prawa złościć się na niego o to, że jego życie osobiste kwitło. Prawdę powiedziawszy tego właśnie mu życzyła. Był naprawdę świetnym chłopakiem i nie widziała powodów, dla których nie miałoby mu się poukładać. Miał ku temu znacznie większe predyspozycje niż te, które posiadała ona.
Gdyby ją o to zapytał, prawdopodobnie właśnie tak by powiedziała, choć jednocześnie nie odmówiła sobie tego, aby choć odrobinę się z nim podroczyć. W rzeczywistości wcale nie była dla niego tak krytyczna - nie tak, jak mogły być jego rówieśniczki, gdyby to one znalazły się teraz na jej miejscu. Nie miała żadnej gwarancji, że właśnie tak wyglądało to w ich przypadku, ale przecież sama pamiętała swoje młodzieńcze lata.
Choć nigdy nie pozwoliła, aby jakikolwiek związek przyćmił jej karierę, to wcale nie znaczy, że nigdy nie była zakochana.
Ich relacja była jednak jedną z tych l u ź n y c h oraz wyjątkowo nietrwałych. A przynajmniej taka miała być w założeniu, co niekoniecznie przekładało się na praktykę, skoro mimo początkowych planów ich drogi raz po raz się krzyżowały.
Nie potrafiła reagować w ten sposób, a jednak zacisnęła zęby na dolnej wardze, kiedy usłyszała jego komentarz. Ta dłoń, która jeszcze niedawno zakreślała bliżej nieokreślone kształty na jej dekolcie, znów poszła w ruch, jednak tym razem było to działanie niezamierzone, spowodowane jej naturalną reakcją. Z jakiegoś powodu była naprawdę łasa na komplementy, które padały z jego ust.
Zaśmiała się cicho, a później nieznacznie pokręciła głową. Przy pomocy tej dłoni, w której jeszcze przed chwilą trzymała przyniesioną przez niego bransoletkę, szturchnęła go lekko. — Po tym, co widziałam, ktoś mógłby pomyśleć, że do niejednej takiej miałeś słabość — odbiła piłeczkę, posyłając mu przy tym dość wymowne spojrzenie.
Nie ulegało wątpliwości, że był całkiem d o b r z e zbudowany. Choć Lacey nie miała okazji ku temu, aby przyjrzeć mu się aż tak dokładnie, to zrobiła to przynajmniej przelotnie. Sporo też zdołała wyczuć pod własnymi palcami, kiedy nie tak dawno temu błądziła nimi po jego klatce piersiowej. Musiał o siebie dbać, co stawiało go w jeszcze lepszym świetle.
Zupełnie tak, jakby sam jego uśmiech nie był w stanie zwalać dziewcząt z nóg.

Sonny Radwell

it's intimacy we want

: sob sty 10, 2026 2:24 pm
autor: Sonny Radwell
Prawdę powiedziawszy nawet przez chwilę nie pomyślałby, że mogłoby jej przeszkadzać to, że widywał się z innymi kobietami. Po prostu za kiepskie uznał obnoszenie się tym przed nią, bo takie zachowanie jest zwyczajnie nieeleganckie. Ale to było wynikiem nieporozumienia, więc nie zamierzał też z tego powodu kamieniować się, bo to byłoby zwyczajnie głupie. Nie chciał niczym się chwalić, po prostu próbował zrobić coś dobrego, co nie do końca mu wyszło.
Ale to chyba straciło już na znaczeniu podczas spotkania, które zadziwiająco się przedłużało. Sonny był tu załatwić tylko jedną sprawę, którą zdążył już domknąć, a jednak nadal tu był. A Lacey nigdzie go nie wyganiała…
Co więcej, flirtowali ze sobą w coraz mniej dyskretny sposób, jakby dystans, który pojawił się między nimi na początku tego spotkania, zdążył już wyparować, a oni na nowo poczuli się w swojej obecności swobodnie i nie mieli oporów przed tym, by okazać sobie zainteresowanie.
I Sonny tak właściwie nie miał powodów, żeby posiadać jakiekolwiek opory, dlatego niczym dziwnym nie był to, że pozwalał sobie na taką śmiałość nawet tu, w jej mieszkaniu. Za to ona znajdowała się w nieco innej sytuacji, o której Radwell nie wiedział, a jednak nie gryzła się w język i nie uciekała od niego spojrzeniem.
Co więcej, najwyraźniej nie chciała też, żeby blondyn odwracał od niej wzrok, całkiem skutecznie zatrzymując go nawet nie na swojej twarzy, a na ciele, przyciągając jego spojrzenie w jedno konkretne miejsce.
Kiedy przyznała, że dobrze przyjrzała się jego ciału, a nawet skomplementowała je, kącik jego ust uniósł się w pełnym zadowolenia uśmiechu. Nie tylko ona była łasa na komplementy. – Słabość? Nie. Po prostu mam ogromny szacunek do pedagogiki… Szczególnie takiej, która potrafi zmotywować do dodatkowych powtórzeń – i tu znów dość wymownie omiótł Lacey spojrzenie, wzrok na chwilę zatrzymując na jej dekolcie, gdzie wciąż znajdowała się jej dłoń, zanim ponownie zerknął w jej oczy i uśmiechnął się zadziornie.
Wydurniał się teraz, to oczywiste, ale jednocześnie wykorzystywał to jako okazję do flirtu. Nadal niewinnego, ponieważ nie wiązał się z żadnymi oczekiwaniami, ale gdyby do czegoś prowadził, Sonny na pewno nie byłby z tego powodu niezadowolony.

Lacey Tadwell

it's intimacy we want

: sob sty 10, 2026 2:59 pm
autor: Lacey Tadwell
Nie zamierzała się tym przejmować. Nie mogła nawet, ponieważ obiecała sobie przecież, że nawet jeżeli skorzysta ze zmian wprowadzonych do własnego związku, nie pozwoli sobie na zaangażowanie w stosunku do osoby, z którą nie była związana.
Niezależnie więc od tego, czy swoje postępowanie Radwell uznał za nieeleganckie, czy podchodził do niego zupełnie inaczej, Lacey zdusiła w sobie wszelkie nieprzyjemne odczucia i postanowiła przejść nad tą sprawą do porządku dziennego. W końcu to, z kim się spotykał i na jakich zasadach nie było jej sprawą.
Myślała również o tym, że ich relacja powinna zostać uznana za zakończoną, więc w zasadzie ich interakcja powinna skończyć się zaraz po tym, jak oddała mu bransoletkę. Nie bez powodu początkowo nie zaprosiła go do środka, z tyłu głowy mając myśl o tym, że było to zwyczajnie nie na miejscu. Nie powinna przyjmować tu gości, z których połączyło ją coś choćby przez krótką chwilę, ponieważ to zdecydowanie nie byłoby w porządku względem jej partnera.
Tego samego, o którym stosunkowo szybko przestała myśleć.
Nie potrafiłaby tego uzasadnić. Nie umiałaby uargumentować tego, dlaczego nie skłoniła go do wyjścia, tylko kontynuowała tę rozmowę, choć od samego początku coś podpowiadało jej, że to było z ł e. Nie byłby to jednak pierwszy raz, kiedy to właśnie przy nim robiła coś wbrew własnemu rozsądkowi. Zwyczajnie dlatego, że miała na to ochotę.
I może to właśnie jej problem polegał na tym, że miała do niego pewną s ł a b o ś ć? To z pewnością wyjaśniałoby to, co wydostało się z jej ust chwilę później.
Masz ochotę na kawę? — zapytała, nie odrywając spojrzenia od jego oczu. Wiedziała, że to było nierozsądne. Nie, to było po prostu g ł u p i e, ale jakaś jej część próbowała wmawiać sobie, że mogli tak po prostu usiąść i ze sobą porozmawiać. Inna wiedziała natomiast, że to nie miało prawa się wydarzyć, bo przecież ich dwójka nie była taka. Nie tracili czasu na pogawędki, zamiast tego przeznaczając go na inne, znacznie przyjemniejsze rzeczy, których nie powinni robić tutaj.
Nie powinni też robić ich po raz kolejny, ale czy przypadkiem to nie to stwierdzenie okazywało się błędem za każdym razem, kiedy na siebie wpadali?

Sonny Radwell

it's intimacy we want

: sob sty 10, 2026 7:25 pm
autor: Sonny Radwell
Sonny nie miał pojęcia, czym była ta znajomość. Czy to nadal było czymś przelotnym i przypadkowym, czy jednak stawała się coraz bardziej intencjonalna, ponieważ trudno mu było ocenić, czego chciała od niego Lacey.
Niby utrzymywała dystans i za każdym razem zachowywała się, jakby ten raz miał być ostatnim, nie bez powodu wciąż nie wymienili się numerami telefonów, a jednak gdy na siebie ponownie wpadali, iskrzyło między nimi i ulegali pokusie.
Dziś myślał, że do tego nie dojdzie, nie po tym wstępie, w którym został delikatnie mówiąc potraktowany dziwacznie. A jednak wystarczyła chwila, żeby rozmowa zaczęła zmierzać w zupełnie innym kierunku, a atmosfera między nimi rozluźniła się. Nie było już śladu po początkowej niezręczności i dystansie. Zachowywali się tak, jakby wrócili do swojego żywiołu, ponownie ze sobą flirtując, przy czym coraz mniej się z tym kryli, a coraz wyraźniej prowadzili rozmowę w konkretnym, całkiem przyjemnym kierunku.
Właśnie tak Radwell odczytał to zaproszenie. Nie przypuszczał, że Jolie mogłaby rzeczywiście chcieć po prostu z nim usiąść i pogadać przy kawie, bo chociaż udowodnili już, że rozmowa kleiła im się świetnie, to nic nie wskazywało na to, żeby któreś z nich chciało przenieść tę relację na koleżeński grunt.
Od początku chodziło w niej o fizyczny pociąg. Był w niej obecny także pewien dystans, który dodatkowo podkreślał to, że nie chodziło tu o chęć bliższego poznania, a jedynie o to, ile przyjemności mogli sobie zapewnić, co było całkiem w porządku. Ale też sprowadzało Radwella do prostych wniosków – w zaproszeniu na kawę wcale o kawę nie chodziło. – Pewnie. Chętnie napiję się z tobą kawy – zgodził się, przy czym nie tylko uśmiechnął się zadziornie, ale też poruszył zaczepnie brwiami.
A skoro miał tu zostać, zdjął szal, a później płaszcz i po odnalezieniu wieszaka, właśnie tam je umieścił. Zaraz też pozbył się swoich butów, w których nie zamierzał biegać po jej domu – na pewno nie po tym, jak jeszcze przed chwilą był w nich na dworze i mógł tylko narobić tu bałaganu.
Gotowy, by udać się w głąb jej mieszkania, stanął przed Lacey i spojrzał głęboko w jej oczy, czekając na jej dalsze instrukcje.

Lacey Tadwell

it's intimacy we want

: ndz sty 11, 2026 10:46 am
autor: Lacey Tadwell
Musiał być nie mniej pogubiony, jak ona, choć chyba to w jej przypadku sprawy były o wiele bardziej pogmatwane.
Nie mogła za to ręczyć, ale wydawało jej się, że Sonny był po prostu w o l n y m chłopakiem. Nie łączył go związek z żadną dziewczyną, więc mógł swobodnie korzystać z życia i nie przejmować się tym, że lada moment ktoś zostanie zraniony. Zachowywał się jak najbardziej w porządku, zatem mógł też okazać się osobą, w oczach której nie było powodów, aby czym prędzej to zakończyli. Dlaczego mieliby, skoro było im ze sobą tak przyjemnie?
Lacey spoglądała na tę kwestię nieco inaczej. Teoretycznie swoimi wybrykami również nikogo nie krzywdziła, skoro miała na nie przyzwolenie, a jednak z tyłu jej głowy cały czas pojawiała się myśl o tym, że bardzo łatwo byłoby przekroczyć granicę. Z tego powodu prawdopodobnie nie powinna angażować się w romans z jedną osobą, a korzystać z tego, iż miała okazję ku temu, aby eksplorować to, co mieli jej do zaoferowania również inni.
Rzecz w tym, że ona wcale tego nie szukała. Nie potrafiła nawet wyobrazić sobie tego, że miałaby wyjść do baru wyłącznie po to, aby z a p o l o w a ć na jakiegoś faceta. Sonny trafił więc na nią w odpowiednim momencie, akurat wtedy, kiedy czegoś takiego p o t r z e b o w a ł a. Los natomiast zadbał o to, aby regularnie pchać ich ku sobie i znacznie utrudnić jej wyznaczenie granicy, która teoretycznie powinna powstać, a którą jednocześnie Tadwell miała ochotę ignorować głównie przez to, jak dobrze jej przy nim było.
Zacisnęła zęby na dolnej wardze, w ten sposób chcąc choć w minimalnym stopniu poskromić uśmiech, który próbował wkraść się na jej twarz za sprawą jego zgody. Oboje wiedzieli, co miało to oznaczać, a choć pod wieloma względami mogło uchodzić to za nierozsądne, Lacey najwyraźniej miała zamiar to ignorować.
Obserwowała go uważnie, kiedy rozprawiał się z kolejnymi warstwami swoich ubrań, a kiedy skończył, na jej twarz znów wkradł się zaczepny uśmiech. — Trzeba było się nie zatrzymywać — skomentowała, nic nie będąc w stanie poradzić na to, że widok jego ciała był zwyczajnie p r z y j e m n y, a co za tym idzie, miała ochotę coraz częściej go oglądać.
Ruszyła jednak w stronę kuchni, być może nawet przykładając się odrobinę bardziej do tego, by ruch jej pośladków przykuwał uwagę. Zatrzymała się przy jednej z szafek i przyciskiem uruchomiła ekspres, a później odwróciła się tak, aby znaleźć się przodem do Radwella. — Na co masz ochotę? — zapytała, przechylając przy tym lekko głowę, a obie dłonie lokując po bokach swojego ciała.
Nie, wcale nie pytała go teraz o kawę.

Sonny Radwell

it's intimacy we want

: ndz sty 11, 2026 12:08 pm
autor: Sonny Radwell
Dla Sonny’ego to rzeczywiście było prostsze. Był wolnym duchem, który nie miał żadnych zobowiązań wobec drugiej osoby, ponieważ z nikim nie był związany. Tak się złożyło, że akurat nie spotykał się z nikim na serio, w związku z czym korzystał ze swojej wolności. Nie miał pojęcia, ile ona potrwa, ponieważ niczego sobie nie narzucał, ale póki trwała, mógł się bawić.
Zatem kolejne spotkania z Lacey, które zmierzały w jednym kierunku, dla niego nie stanowiły żadnego problemu, ponieważ nic go nie powstrzymywało przed tym, aby pozwolić tej znajomości rozwijać się w ten sposób. Mógł robić, co chciał, bo nikogo w ten sposób nie krzywdził, ani nie komplikował sobie niczego w życiu.
Kiedy więc atmosfera dzisiejszego spotkania zmieniła się, a oni na nowo zaczęli ze sobą flirtować, Sonny poszedł w to bez oporów, wiedząc już, do czego to pewnie doprowadzi. I chciał tego, nawet bardzo, ponieważ było mu z Lacey naprawdę dobrze. Poza tym, no kręciła go, ale czy można mu się dziwić? Była atrakcyjną kobietą, która znała swoją wartość i atuty i potrafiła je wykorzystać. A fakt, że była od niego starsza, tylko dodawał wszystkiemu pikanterii.
– Resztę możesz zobaczyć na podłodze, jak sama się tym zajmiesz – odparł, niczego nie zamierzając jej ułatwiać. Jeśli chciała pogapić się na jego ciało, musiała rozprawić się z jego ubraniami na własną rękę, co, jak już udowodniła, miała opanowane, więc jeśli czegoś od niego chciała, nie sądził, żeby to stanowiło jakiś problem.
A tymczasem, skoro Lacey na razie nie zdecydowała się wykonać żadnego ruchu, Sonny poszedł za nią do kuchni, specjalnie całą drogę pozostając z tyłu, żeby pogapić się na jej tyłek.
Po dotarciu do celu, Radwell jej pytanie odczytał bezbłędnie. Słysząc je, uśmiechnął się łobuzersko i pokonał dzielącą ich odległość, aby zatrzymać się tuż przed nią i oprzeć dłonie o szafkę po obu jej bokach, tym samym zamykając Tadwell między swoimi rękoma. – Hmm… – mruknął, udając, że zastanawiał się nad odpowiedzią. Spojrzenie miał jednak skupione na jej oczach, a ono mogło zdradzać, co naprawdę chodziło mu po głowie. – Co powiesz na ciebie? – zaproponował i zaczepnie uniósł brwi, potem nie czekając z następnym ruchem. Sonny bez wahania wychylił się w jej stronę i musnął jej usta własnymi w zapowiedzi tego, co mogło zaraz nastąpić.

Lacey Tadwell

it's intimacy we want

: ndz sty 11, 2026 9:37 pm
autor: Lacey Tadwell
Może w jej przypadku to również nie musiało być aż tak skomplikowane? Może to ona wprowadzała między ich dwójkę zbyt dużo zbędnego zamieszania, ponieważ cały czas wmawiała sobie, że zbyt mocno przekraczali tą znajomością granice?
To jednak nie zostały w żaden sposób wytyczone. Kiedy razem ze swoim partnerem ustaliła, że spróbują w tym związku czegoś nowego, tak naprawdę żadne z nich nie narzuciło zbędnych ograniczeń poza jednym - Lacey nie chciała, aby cokolwiek z tego rozgrywało się w ich wspólnym domu.
Jak widać, tę zasadę z łatwością mogła nagiąć.
Wcześniej wydawało jej się, że wprowadzanie osób trzecich do miejsca, które miało być ich gniazdkiem, zwyczajnie nie było w porządku, a jednak wystarczyło, że miała obok Radwella, aby to uczucie zatarło się za sprawą pociągu, który względem niego odczuwała. Ten był najwyraźniej silniejszy od jej własnego rozsądku, a przecież wcześniej nie podejrzewała się o to, że mogłoby jej go brakować. Sonny jednak skutecznie jej go odbierał.
Uśmiechnęła się zadziornie, kiedy rzucił jej wyzwanie, którego oczywiście zamierzała się podjąć. Nie od razu, bo o ile tę krótką pogawędkę mogli uciąć sobie w progu, tak samo nie planowała podchodzić do jego bliskości. To wymagało od nich zmiany otoczenia, a choć to wcale nie musiała być kuchnia, Lacey postawiła właśnie na nią, aby jeszcze chociaż przez chwilę podtrzymać ich małą grę.
Wszystko wskazywało jednak na to, że prędko mieli o niej zapomnieć.
Wciągnęła głębiej powietrze już w momencie, w którym uwięził ją między swoimi ramionami. Łagodny uśmiech, który błąkał się na jej twarzy sugerował, że podobało jej się to. Podobała jej się jego bliskość, dlatego raz za razem mu ulegała. Nie było sensu udawać, że jest inaczej. — Prawidłowa odpowiedź — wymruczała, a chwilę później zmarszczyła nos, najwyraźniej nie do końca zadowolona z pocałunku, który przelotnie jej zaserwował. Zamiast pogłębić go od razu, w pierwszej kolejności ulokowała dłonie na brzegu jego swetra. Nie zwlekała też z podciągnięciem go wyżej. — Będzie ci przeszkadzał — zauważyła z miną niewiniątka, zupełnie tak, jakby rzeczywiście chodziło jej wyłącznie o jego komfort.
Nie do końca, bo nawet jeżeli w dzisiejszym wydaniu i tak prezentował się wyjątkowo s e k s o w n i e, nie umiała odmówić sobie tego, aby sprawdzić, co kryło się pod spodem.

Sonny Radwell

it's intimacy we want

: ndz sty 11, 2026 11:54 pm
autor: Sonny Radwell
Ich relacja nie była niczym poważnym czy zobowiązującym. Po prostu dobrze się ze sobą bawili, więc może Lacey naprawdę nie miała czego się bać i mogła pozwolić sobie na to, na co miała ochotę?
Sonny nie był już przypadkowym facetem z klubu. Nie był też jednym z wielu, a kimś znajomym, kto mógł zapewnić jej komfort i komu mogła zaufać, otwierając się na niego w ten intymny sposób. Dzięki temu mogła spróbować tego, na co zezwalał jej układ z partnerem, a jednocześnie nie musiała dopuszczać do siebie wielu różnych mężczyzn o nieznanych intencjach.
Oczywiście Sonny na początku był jednym z nich, ale chyba prędko udowodnił, że nie miał złych intencji. I nie zamierzał przekraczać wyznaczonej przez nią granicy. Sam miał do tej znajomości bardzo luźny stosunek i nie oczekiwał, że wyniknie z niej coś więcej. Wystarczyło mu to, że po prostu dobrze się ze sobą bawili i potrafili zapewnić sobie przyjemność. Podczas zbliżeń rozumieli się bez słów, zapewniając sobie ogrom rozkoszy na poziomie, którego blondyn wcześniej nie znał. Dlatego teraz łaknął tego tak bardzo i z zadowoleniem zauważył, że Tadwell dziś wcale nie zamierzała odepchnąć go. Mogła na początku sprawiać takie wrażenie, ale nie minęło wiele czasu, a zaczęła wysyłać mu jasne sygnały, że pragnęła go.
Na nie blondyn nie mógł pozostać obojętny, dlatego został u niej na dłużej, choć to miała być tylko krótka wizyta. Najwyraźniej takie w ich przypadku były już niemożliwe.
I akurat na to Radwell nie zamierzał się skarżyć.
Pierwszy pocałunek był tylko zapowiedzią. Sonny nie zamierzał na nim poprzestawać, ale nim zrobił coś więcej, Lacey odwróciła jego uwagę czymś innym – problemem, którym rzeczywiście mogli od razu się zająć, skoro w końcu i tak musieliby do tego przejść. – Rzeczywiście jest tu dość gorąco – zgodził się z nią, a błąkający się po jego twarzy uśmiech mówił, że jednak to nie temperatura była powodem, czemu z pomocą brunetki już chwilę później pozbawił się swetra, któremu pozwolił wylądować na podłodze. A skoro to miał już z głowy, to teraz objął Lacey ramieniem, aby śmiałym ruchem przyciągnąć ją do siebie i gdy miał ją już blisko siebie, tylko na chwilę uśmiechnął się z zadowoleniem, bo zaraz wpił się w jej usta. Tym razem był to śmielszy i zachłanniejszy pocałunek niż poprzednio.

Lacey Tadwell

it's intimacy we want

: pn sty 12, 2026 8:52 pm
autor: Lacey Tadwell
Nie musiało być między nimi żadnych zobowiązań, aby miała względem tej relacji pewne wątpliwości. W pełni uzasadnione, ale wszystko to wynikało z tego, że Lacey nie do końca wiedziała, na jakich zasadach działał jej własny związek. Musiała się z tym zaznajomić, a przy okazji sprawdzić też własne granice, które z każdym ich kolejnym spotkaniem się przesuwały.
Nie potrafiła tego uzasadnić, ale miała do niego jakąś słabość. Może wynikało to z faktu, że tak chętnie okazywał jej swoje zainteresowanie, a może po prostu z tego, że był przyjemnym powiewem świeżości po tym, jakim niepowodzeniem okazywał się ostatnio jej związek. Przy nim nie musiała niczym się martwić, nie musiała też zastanawiać się nad tym, jak wypadnie.
W jego towarzystwie po prostu było dobrze, ponieważ to wszystko i tak nic nie znaczyło. Nic dziwnego, że nie umiała postawić nogi na hamulec.
To zresztą stawało się jeszcze trudniejsze, gdy miała go tak blisko. Wystarczyło, że zamknął ją między swoimi ramionami, a Lacey nie była już w stanie skupić myśli na niczym innym, jak dotyk, który lada moment miał jej zaserwować. Z tym odrobinę się jednak ociągał, dlatego sama postanowiła to przyspieszyć, w pierwszej kolejności pozbywając się jednej z p r z e s z k ó d.
Bez swetra było mu o wiele lepiej.
Uśmiech pełen satysfakcji zniknął z jej twarzy dopiero pod naciskiem jego ust. Lacey objęła go bez cienia zawahania, a później pogłębiła pocałunek, angażując się w niego z równą zachłannością. Przez chwilę po prostu się nim delektowała, podczas gdy jej dłonie zsunęły się z jego karku prosto na klatkę piersiową.
Wtedy też na moment oderwała się od jego ust, choć nie zrobiła tego tak po prostu. Nie odmówiła sobie zahaczenia o jego dolną wargę zębami, a kiedy ją wypuściła, zrobiła to głównie po to, by z tej niewielkiej odległości zerknąć mu w oczy, podczas gdy jej dłonie uważnie studiowały jego mięśnie. Jeśli przyglądał jej się dostatecznie uważnie, powinien bez problemu dostrzec, że podobało jej się to, jak był zbudowany.
Wspięła się na palce po to, by ustami dotrzeć w okolice jego ucha. — Co ci chodzi po głowie? — zapytała i nie odmówiła sobie też przygryzienia płatka jego ucha. Byli w jej mieszkaniu, a choć względem tego miała wcześniej pewne wątpliwości, to jednak musiała przyznać, że dawało im to także więcej możliwości.
Dzisiaj z niczym nie musieli się spieszyć.

Sonny Radwell

it's intimacy we want

: wt sty 13, 2026 7:52 pm
autor: Sonny Radwell
Sonny miał nadzieję, że Lacey nie zdecyduje się postawić nogi na hamulec. Tym bardziej teraz, gdy akcja zaczęła się rozkręcać, a oni, zdaje się, że mieli więcej czasu i swobody niż kiedykolwiek wcześniej.
Za pierwszy razem wkradło się między nich sporo chaosu i pośpiechu, jakby próbowali dotrzeć do mety zanim któreś z nich uzna to za zły pomysł. Może też brało się to z tego, że próbowali utrzymać między sobą pewien dystans, by pozostać dwójką nieznajomych, którzy po prostu zaliczyli szybki numerek, nic więcej.
Za drugim razem dużego pola do popisu nie dały im warunki, w których doszło do ich zbliżenia. Choć pociągały za sobą nowe, dodatkowe wrażenia, jednocześnie były ograniczające na wiele różnych sposobów.
Dziś jednak było inaczej – mieli do dyspozycji całe jej mieszkanie i tak dużo czasu, jak tylko chcieli. A przynajmniej tak widział to Sonny, nie mający pojęcia, czy cokolwiek goniło Lacey, ale nie sprawiała takiego wrażenia, gdy tu przyszedł, ani teraz, kiedy zdecydowała się sięgnąć po jego bliskość przy czym nie wyglądała na zniecierpliwioną, bo bawiła się z nim w wolną grę, co było jasnym sygnałem dla blondyna, który zamierzał dobrze wykorzystać tę okazję.
Po jego ciele przebiegł dreszcz, gdy poczuł wędrujące po nim dłonie Tadwell, która najwyraźniej chciała lepiej “przyjrzeć” się jego ciału po tym, jak on mógł dziś nacieszyć się ciekawymi widokami, które zaserwowała mu wcześniej przez przypadek. Później pewnie chętnie do nich wróci, ale na razie był skupiony na innych rzeczach, jak na przykład jej usta, które był tak przyjemnie miękkie pod jego własnymi, że trudno mu było się od nich oderwać.
W końcu jednak do tego doszło, ale kiedy to się stało, Lacey go nie zawiodła. Wystarczyło to jedno zdanie, żeby jego wyobraźnia zaczęła działać na zwiększonych obrotach, podsuwając mu różne wizje, które mogliby zrealizować… I na część z nich Radwell na pewno się zdecyduje, ale na razie, gdy brunetce szło tak dobrze, nie chciał przerywać jej tego, co robiła, więc jego odpowiedź mogła być tylko jedna. – Że powinnaś pochwalić się efektami swoich ćwiczeń – odparł z tą charakterystyczną chrypką, która wkradała się do jego głosu w intymnych momentach. Nie miał pojęcia, co ćwiczyła, ale to nie było teraz istotne. Tym, co chciał zasugerować swoim komentarzem, było po prostu to, żeby dziś pochwaliła się przed nim swoją gibkością ku czemu miała idealną sposobność, bo tym razem nie ograniczała ich ciasnota samochodu.
Ale może też naprawdę chciał przekonać się, czy przykładała się do swoich ćwiczeń, bo jego dłoń, która znajdowała się na jej plecach, zsunęła się teraz na jej pośladek, na którym zacisnął palce. – Mhm, widzę, że do tych partii się przykładałaś – skomentował z zadziornym uśmiechem na twarzy, spoglądając w jej oczy, co nie potrwało długo, ponieważ Sonny pochylił się, aby ponownie połączyć ich usta w namiętnym pocałunku. Może też lekko zaczepnym, bo w jego trakcie przeniósł drugą dłoń na drugi pośladek brunetki, który zbadał w taki sam sposób. – Po tej stronie też jest nieźle – odezwał się z lekkim śmiechem, nie odsuwając się od niej ani trochę. Ich twarze pozostawały tak blisko siebie, że mogliby bez problemu wrócić do pocałunku.

Lacey Tadwell