New year, new drama in Marshall family
: pt sty 23, 2026 8:15 pm
Cora przysłuchiwała się rodzeństwu i już zaczynała ją głowa od tego wszystkiego boleć. A przecież to ona zawsze była najgłośniejsza i najbardziej szalona. Jeszcze, gdy Charity na nią krzyknęła, to aż odskoczyła i uniosła wysoko brwi patrząc na nią zaskoczona z góry.- Oh czyli już nawet nie syczysz, a krzyczysz- a ostatnio się tłumaczyła, że jest taka spokojna! - Wyluzuj laska, bo Ci się zmarszczki porobią- przewróciła z zażenowania oczami, bo dla niej to było jednak spora trauma. Została sama, miała tylko kilka lat i naprawdę się bała, a jak widać rodzeństwo tego nie rozumiało.
- I też już przestałabyś ględzić dwadzieścia lat, że uratowałaś brata. Ma Ci dziękować, że mu jeszcze głowy nie przycisnęłaś pod wodę czy co?- do tej pory nie odzywała się i nie komentowała w żaden sposób tego tematu, ale już nie wytrzymała i ona. Cora najchętniej otoczyłaby wszystkich miłością i wsparciem. Była donośna, ale nie krzyczała na ludzi bez większego powodu. Błądziła w obłokach, nie brnęła w walce po władzę i chciała, by wszyscy żyli w radości i dostatku. Czasami czuła się jakby urodziła się w złej rodzinie. Bywały momenty takie jak teraz, że czuła że nie pasuje do rodziny Marshall. Nie tylko pod względem wyglądu z tymi blond włosami, jasną cerą i błękitnymi oczami. Nawet nauki rodziców nie docierały do niej tak jak do jej siostry i braci.
- Zdziwiłbyś się Charlie jak jeszcze jestem w stanie Was terroryzować, gdybyś odkrył moją kronikę rodzinną - uśmiechnęła się zadziornie, bo przecież ona tam nie trzyma tylko samych słodkich zdjęć! Pewne kompromitujące zdjęcia również się znajdą.
- A spermę jak łatwo sprać?- spytała, bo akurat krew i pot ją nie interesowały. - Ani jedno ani drugie. Po prostu pokazuję Wam, że u władzy siedzą skorumpowani i niemoralni oszuści. Jak Wam z tym dobrze, to ja mam na to wyjebane totalnie- wzruszyła ramionami, bo przecież nie będzie teraz umoralniać swojego rodzeństwa. Corę gryzło takie zakłamane zachowanie, ale wiedziała też, że niestety niewiele może sama z tym coś zrobić. Chociaż to wytknięcie przez Cherry, że ona nie ma planu emerytalnego od ojca było okrutne! - Ciekawe co ojciec powie na to, że CEO jego firmy najarana i najebana spaliła sobie włosy podpalając je fajerwerkami i imprezując z byłym, który jest gangusem i ćpunem. Trochę niezbyt wygodne wizerunkowo, co nie? Ciekawe jak dział PR , by sobie z tym poradził…- tym razem to ona pokazała jej język, bo co to taki hejt na Core! Ona też potrafi pokazać pazurki, a wciąż przecież ma nożyczki w ręku i zadanie stworzenia nowej fryzury siostrze. - Myślę, że możemy rzucić hasło, że nasza pani prezes przeżywa załamanie nerwowe i możliwe, że będzie jej potrzebna przerwa na bliżej nieokreślony czas, co nie Charles?- puściła oczko do brata, bo przynajmniej on ją traktował nieco poważniej. Tym bardziej, że jej wytłumaczył, że to nie plan, a fundusz powierniczy. I nawet był gotowy sprawdzić jejmiłość życia kochanka. - Ej Charlie, to weź tam sobie zanotuj - GAVIN FRASER- nawet przeliterowała jeszcze imię i nazwisko i to o dziwo bezbłędnie!- I daj znać czy się nada- oczywiście tylko z czystej ciekawości pytała. To nie tak, że wpadła po uszy i się pierwszy raz w życiu zakochała. Nie nie. Ale chętnie spędziłaby z Gavinem jeszcze razem trochę czasu. Może rok? Albo dwa? Dziesięć? Dwadzieścia? O ile jego aktywa się nadadzą. Wszystkie pozostałe, bo część już zna i pomimo czwórki z przodu, to były w niezłym stanie.
Nieco odetchnęła z ulgą, że Cherry nie krzyczała, że spierdoliła jej włosy. Z drugiej strony gorzej już serio być nie mogło. Z tego wszystkiego przechyliła kieliszek na raz i od razu napełniła sobie kolejny.- To dobrze, bo następnym razem biorę maszynkę do golenia- i mówiła to z pełną powagą!
Charlie Marshall Cherry Marshall
- I też już przestałabyś ględzić dwadzieścia lat, że uratowałaś brata. Ma Ci dziękować, że mu jeszcze głowy nie przycisnęłaś pod wodę czy co?- do tej pory nie odzywała się i nie komentowała w żaden sposób tego tematu, ale już nie wytrzymała i ona. Cora najchętniej otoczyłaby wszystkich miłością i wsparciem. Była donośna, ale nie krzyczała na ludzi bez większego powodu. Błądziła w obłokach, nie brnęła w walce po władzę i chciała, by wszyscy żyli w radości i dostatku. Czasami czuła się jakby urodziła się w złej rodzinie. Bywały momenty takie jak teraz, że czuła że nie pasuje do rodziny Marshall. Nie tylko pod względem wyglądu z tymi blond włosami, jasną cerą i błękitnymi oczami. Nawet nauki rodziców nie docierały do niej tak jak do jej siostry i braci.
- Zdziwiłbyś się Charlie jak jeszcze jestem w stanie Was terroryzować, gdybyś odkrył moją kronikę rodzinną - uśmiechnęła się zadziornie, bo przecież ona tam nie trzyma tylko samych słodkich zdjęć! Pewne kompromitujące zdjęcia również się znajdą.
- A spermę jak łatwo sprać?- spytała, bo akurat krew i pot ją nie interesowały. - Ani jedno ani drugie. Po prostu pokazuję Wam, że u władzy siedzą skorumpowani i niemoralni oszuści. Jak Wam z tym dobrze, to ja mam na to wyjebane totalnie- wzruszyła ramionami, bo przecież nie będzie teraz umoralniać swojego rodzeństwa. Corę gryzło takie zakłamane zachowanie, ale wiedziała też, że niestety niewiele może sama z tym coś zrobić. Chociaż to wytknięcie przez Cherry, że ona nie ma planu emerytalnego od ojca było okrutne! - Ciekawe co ojciec powie na to, że CEO jego firmy najarana i najebana spaliła sobie włosy podpalając je fajerwerkami i imprezując z byłym, który jest gangusem i ćpunem. Trochę niezbyt wygodne wizerunkowo, co nie? Ciekawe jak dział PR , by sobie z tym poradził…- tym razem to ona pokazała jej język, bo co to taki hejt na Core! Ona też potrafi pokazać pazurki, a wciąż przecież ma nożyczki w ręku i zadanie stworzenia nowej fryzury siostrze. - Myślę, że możemy rzucić hasło, że nasza pani prezes przeżywa załamanie nerwowe i możliwe, że będzie jej potrzebna przerwa na bliżej nieokreślony czas, co nie Charles?- puściła oczko do brata, bo przynajmniej on ją traktował nieco poważniej. Tym bardziej, że jej wytłumaczył, że to nie plan, a fundusz powierniczy. I nawet był gotowy sprawdzić jej
Nieco odetchnęła z ulgą, że Cherry nie krzyczała, że spierdoliła jej włosy. Z drugiej strony gorzej już serio być nie mogło. Z tego wszystkiego przechyliła kieliszek na raz i od razu napełniła sobie kolejny.- To dobrze, bo następnym razem biorę maszynkę do golenia- i mówiła to z pełną powagą!
Charlie Marshall Cherry Marshall