Strona 2 z 2

Say yes to the dress

: pn lut 16, 2026 10:45 am
autor: Cherry Marshall
Blair Mayfield, Cora Marshall

Jasne, facet to świnia, a kobieta to szmata — mruczy Cherry, strzelając od razu oczyma. Związki nigdy nie były łatwe. Właściwie jakiekolwiek relacje takie nie były. Każdy człowiek ma własne uczucia i potrzeby, które wydają się być bardziej skomplikowane, niż ktokolwiek mógłby sądzić — nigdy nic nie jest czarno-białe — stwierdza finalnie Marshall, wzruszając delikatnie ramionami. Statystyki przecież nie przedstawiały problemów w związku. Były one niewidoczne dla nikogo. Ukryte gdzieś głęboko. Ślub nie był magicznym rozwiązaniem, choć niektórzy myśleli o nim w ten sposób.
To ty mi mówiłaś, że baba bez bolca dostaje pierdolca? — pyta Charity, przenosząc wzrok na własną siostrę. Przecież doskonale pamiętała ich ostatnią rozmowę o tym, że powinna wyluzować. Pewnie się z nią zgadzała, ale kiedy już wyluzowała, to spłonęły jej końcówki włosów — mój argument został powiązany z naszym ostatnim wyjściem — stwierdziła, uśmiechając się niewinnie. Seks to seks. Cipa to cipa, a rozmowy między Marshall'ami musiały trzymać bardzo wysoki poziom, jak widać na załączonym obrazku. Aż dziwne, że odpowiadają za międzynarodową korporację.
Tak, bo ma być wyjątkowa tak samo bardzo jak ty, Blair — i naprawdę wierzyła w to, że razem znajdą idealną sukienkę, w którą wszystkie się rozkochają. To była jedynie kwestia czasu oraz wyboru Blair. Czasami wystarczyło coś ubrać, by wiedzieć, że to jest właśnie toA właśnie, jak tam ten Gavin, którego miał sprawdzić Charlie? Utrzyma Cię Cora? — zagadnęła z czystej ciekawości młodszą siostrą. Ostatnio przecież śmiali się z wielu rzeczy, w tym sprawdzeniu przez bliźniaka stanu konta jakiegoś tam Gavina.
Powiedz jeszcze, że ja tak po prostu przynoszę pecha — prychnęła Charity i zaraz dodała — bo znałaś jego szczegóły skarbie — ukrywanie własnego kumpla Elliotta nie wchodziło w grę przed najbliższymi osobami. Mogła to zrobić przed rodzicami oraz całym światem, ale przed rodziną niczego nie byłaby w stanie ukryć — tak, jest — rzuca Cherry, udając salutowanie i zaraz uśmiecha się jeszcze bardziej. Warto było wspólnie żreć piasek w piaskownicy — dziękuję skarbie, kocham Cię Blair — i zaraz poleciała się do niej przytulić i przekazać jej kilka krótkich buziaków. Wygrała. Decydowanie to było to, co kochała najbardziej na całym świecie.
Po części nią jesteś kochanie — stwierdziła Charity, wpatrując się w przyjaciółkę rozmarzonym wzrokiem — zawsze możesz wprowadzić poprawki — albo uszyć i zaprojektować własną. Przecież było ich na to STAĆ. Mogli szastać pieniędzmi bez żadnego głębszego zastanowienia. Dlaczego więc tego nie robili?
Uwielbiam widzieć Cię w takiej odsłonie — stwierdza, gdy Blair wychodzi w kolejnych sukienkach. Na twarzy Cherry maluje się szeroki uśmiech — jesteś jakaś bardziej... wyjątkowa? Ładniejsza? Chyba biały kolor działa tak na kobiety — może chodziło o tę biel. Sprawiała, że kobieta wyglądała zdecydowanie inaczej — zakochałam się w Tobie. Może odbiję cię bliźniakowi? — zażartowała półserio, półżartem. Dla niej samej płeć nie grała roli, choć miała słabość do mężczyzn.

Say yes to the dress

: ndz lut 22, 2026 12:23 am
autor: Cora Marshall
- Nie, nie powiedziałam tego- przewróciła z rezygnacją oczami, bo przecież już rozmawiały na ten temat i nie to miała na myśli. Wiedziała, że to bardzo krzywdzące sformułowanie w stosunku do kobiet.- Chodziło mi o to, że potrzebujesz się przespać niezobowiązująco. Nie bawiąc się w głębsze uczucia, a skupić się tylko na pożądaniu- spróbowała jej jeszcze raz na spokojnie wyjaśnić, bo przecież chciała dla swojej siostry jak najlepiej. Szczególnie po przebojach w jej życiu z ostatnich miesięcy. - Już ostatnio wpadłaś na takiego, który Tobą zakręcił, a się okazał złamanym chujem do kwadratu- bo przecież miała brać z nim prawdziwy ślub, a nawet nie potrafił jej wspierać, gdy straciła ciążę. Dla niej to jak potraktował jej ukochaną siostrę całkowicie go dyskwalifikowało. Ona? Mogła się z nią kłócić i nawet urządzać walki w kiślu, ale nie pozwoli innym jej zrobić krzywdę.
Słysząc pytanie o Gavinie poczuła pewne łaskotanie w brzuchu…. co to było? - Podobno ma hajs, ale Charlie powiedział, żebym mu tak łatwo dupy nie dawała- odpowiedziała jak gdyby nigdy nic. Chociaż akurat to był pierwszy raz w życiu, gdy poprosiła brata o sprawdzenie jej faceta. Może powinna to być już jakaś norma? Póki co trafiała na samych debili, bo właśnie się nie konsultowała z Charlesem w tym temacie? A przecież braciszek był inteligentny! Co nie wykluczało, że był facetem i z miejsca nazywała ich chujami.
Jej przyszła bratowa miała rację - powinny się nieco uciszyć, bo faktycznie ściany miały uszy. Jednak czy Core to kiedyś obchodziło? Nie. - Błagam. Każda kobieta ma gej radar, który akurat Elliotta wyczuwa na kilometr- bo nawet bez informacji od Cherry wiedziała, że jej narzeczony to woli penisy.
Lecz dziewczyny się chyba zapędziły i zapomniały w jakim celu się tutaj spotkały. Przecież to Blair była najważniejsza! Ona była księżniczką, która miała się niedługo stać królową. Albo po prostu przybrać nazwisko Marshall i przysięgać wierność (tak Charlie, WIERNOŚĆ!). - Pamiętaj Blair, że jeżeli Cherry coś spierdoli, to ja to naprawię!- puściła jeszcze oczko do narzeczonej brata z lekkim rozbawieniem, bo chyba wszystkie wiedziały, że to był żart, prawda? Cherry coś spierdoli? Cora naprawi? Nie w tym uniwersum.
- Bo jesteś księżniczką!- aż pisnęła z radości I zaklaskała na widok Mayfield w białych sukniach. Nigdy ją nie ciągnęło do ślubu, ale te suknie były takie piękne… Może jednak się skusić na jakąś? Póki co jedna obserwowała Blair jak przymierzała kolejne suknie i się im w nich pokazywała. Cora dokładnie się jej przyglądała zastanawiając nad wyborem. - Mi chyba bardziej się podobasz w tej pierwszej. W tej drugiej spódnica jest dziwnie odcięta od gorsetu…- zmarszczyła czoło myśląc nad sukniami. - A właśnie, nie chciałabyś zaprojektować coś swojego? Możemy zorganizować Ci spotkanie z jakąś projektantką, która by Cię w tym wspomogła- bo chyba taka była rola druhen, prawda?



Blair Mayfield
Cherry Marshall