something ain't right here
: ndz lut 15, 2026 11:24 pm
Zabawne że coś, co kiedyś służyło wyłącznie do wykonywania połączeń, nagle stało się potężnym narzędziem, które zawierało wiele cennych informacji oraz posiadało wiele przydatnych funkcji. David doskonale pamiętał swój pierwszy telefon z zielono-czarnym wyświetlaczem. Stara dobra Nokia z jedną grą czyli wężem - gdzieś ją nawet miał zachowaną i ciekawe, czy by po tylu latach odpaliła (chociaż biorąc pod uwagę, że była praktycznie niezniszczalna, to istniało prawdopodobieństwo odpalenia po podłączeniu do ładowarki). David mimo wszystko liczył po cichu, że telefon Chloe gdzieś jest. Schowany porządnie ale był.
Co się odwlecze, to nie uciecze tzn. David był pewien, że któregoś pięknego wieczoru, będzie im dane pójść gdzieś już nie w celach służbowych i będą mogli spokojnie potańczyć oraz napić się drinka.
Kto wie? Może zaraz sama Meredith dołączy do nich w palarni? Davida by to absolutnie nie zaskoczyło. Szczególnie, że kiedy szli do palarni, odwrócił na chwilę wzrok i doskonale widział spojrzenie kelnerki. No cóż. A oczywiście typków należało sprawdzić i to bez dwóch zdań. David ufał intuicji Pilar.
Po przekroczeniu progu palarni, do nozdrzy Harrisona dostał się charakterystyczny i dość intensywny zapach dymu papierosowego, a w dodatku pole widzenia nie było dość przejrzyste, tylko ciut zamglone No ale było to do przewidzenia, skoro tu praktycznie bez przerwy ktoś jarał. Nie miał pojęcia, czy jego metoda zadziała, ale postanowił zaryzykować, bo kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.
- Dzięki. - odpowiedział, chcąc powiedzieć dzięki ziom ale ostatecznie postawił na neutralną wersję. Powinien się spodziewać tego po Pilar, lecz i tak go zaskoczyła, że tak szybko przeszła do działania. Myślał, że będzie jakaś gadka szmatka na wprowadzenie a tu proszę. Zaraz jednak ogarnął, że skierowane zostało w jego stronę pytanie.
David musiał postąpić rozważnie i rozsądnie. Aż mu było głupio, że sam jako pierwszy tak nie powiedział a teraz... chciał powiedzieć, że okej, zgadza się tylko jeśli on dostanie jako pierwszy to mocniejsze coś ale z drugiej strony... czy to nie będzie tak, jakby nie ufał im? Druga kwestia, to jedno z nich musiało zachować w miarę trzeźwy umysł. Jesteś pewna Pilar? choć doskonale wiedział, że go nie słyszy, bo przecież nie potrafili sobie czytać w myślach - choć David miał wrażenie, jakby czasami jednak potrafili.
Nagle uniósł dłonie do góry.
- Nie mam nic przeciwko. Jak mógłbym zakazać swojej dziewczynie dobrze się bawić? - odparł, posyłając Pilar uśmiech. Oby nic Ci po tym nie było. Bo jak coś jej się stanie...
Zaciągnął się papierosem.
- To faktycznie koleżanka, czy może jednak jest bliżej z którymś z Was? - spytał, chcąc kontynuować luźną gadkę. Poza tym, trochę go jednak ciekawiło, czy faktycznie dziewczyna była tylko koleżanką, czy może jednak któremuś nieco bardziej na niej zależało. Bo jeśli zależało, to oznaczało, że nie będzie chciał, by stała jej się krzywda. Przynajmniej tak podejrzewał David. Któryś musiał mieć słaby punkt.
- Spoko muzę tu puszczają, co nie? - i po tych słowach wypuścił dym, jednocześnie poruszając głową do przodu, co wyglądało trochę jak kurczak, który rusza łebkiem gdy idzie. Po chwili przeniósł z powrotem wzrok na Pilar by kontrolować czy nic poważnego się nie dzieje.
Pilar Stewart
Co się odwlecze, to nie uciecze tzn. David był pewien, że któregoś pięknego wieczoru, będzie im dane pójść gdzieś już nie w celach służbowych i będą mogli spokojnie potańczyć oraz napić się drinka.
Kto wie? Może zaraz sama Meredith dołączy do nich w palarni? Davida by to absolutnie nie zaskoczyło. Szczególnie, że kiedy szli do palarni, odwrócił na chwilę wzrok i doskonale widział spojrzenie kelnerki. No cóż. A oczywiście typków należało sprawdzić i to bez dwóch zdań. David ufał intuicji Pilar.
Po przekroczeniu progu palarni, do nozdrzy Harrisona dostał się charakterystyczny i dość intensywny zapach dymu papierosowego, a w dodatku pole widzenia nie było dość przejrzyste, tylko ciut zamglone No ale było to do przewidzenia, skoro tu praktycznie bez przerwy ktoś jarał. Nie miał pojęcia, czy jego metoda zadziała, ale postanowił zaryzykować, bo kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.
- Dzięki. - odpowiedział, chcąc powiedzieć dzięki ziom ale ostatecznie postawił na neutralną wersję. Powinien się spodziewać tego po Pilar, lecz i tak go zaskoczyła, że tak szybko przeszła do działania. Myślał, że będzie jakaś gadka szmatka na wprowadzenie a tu proszę. Zaraz jednak ogarnął, że skierowane zostało w jego stronę pytanie.
David musiał postąpić rozważnie i rozsądnie. Aż mu było głupio, że sam jako pierwszy tak nie powiedział a teraz... chciał powiedzieć, że okej, zgadza się tylko jeśli on dostanie jako pierwszy to mocniejsze coś ale z drugiej strony... czy to nie będzie tak, jakby nie ufał im? Druga kwestia, to jedno z nich musiało zachować w miarę trzeźwy umysł. Jesteś pewna Pilar? choć doskonale wiedział, że go nie słyszy, bo przecież nie potrafili sobie czytać w myślach - choć David miał wrażenie, jakby czasami jednak potrafili.
Nagle uniósł dłonie do góry.
- Nie mam nic przeciwko. Jak mógłbym zakazać swojej dziewczynie dobrze się bawić? - odparł, posyłając Pilar uśmiech. Oby nic Ci po tym nie było. Bo jak coś jej się stanie...
Zaciągnął się papierosem.
- To faktycznie koleżanka, czy może jednak jest bliżej z którymś z Was? - spytał, chcąc kontynuować luźną gadkę. Poza tym, trochę go jednak ciekawiło, czy faktycznie dziewczyna była tylko koleżanką, czy może jednak któremuś nieco bardziej na niej zależało. Bo jeśli zależało, to oznaczało, że nie będzie chciał, by stała jej się krzywda. Przynajmniej tak podejrzewał David. Któryś musiał mieć słaby punkt.
- Spoko muzę tu puszczają, co nie? - i po tych słowach wypuścił dym, jednocześnie poruszając głową do przodu, co wyglądało trochę jak kurczak, który rusza łebkiem gdy idzie. Po chwili przeniósł z powrotem wzrok na Pilar by kontrolować czy nic poważnego się nie dzieje.
Pilar Stewart