La Piel que Habito
: pt mar 06, 2026 10:53 pm
Popatrzył na mężczyznę nieco niepewnie, ale też z zaciekawieniem i z lekkim uśmiechem błąkającym mu się na ustach, gdy usłyszał, że ten również rysuje, żeby uspokoić swoje myśli i emocje. Miło było wiedzieć, że nie był znowu aż takim dziwadłem, za jakie się uważał i że ktoś najwyraźniej mógł mieć tak samo jak on w jakichś aspektach życia. Było to budujące.
Coś ścisnęło go w piersi, gdy usłyszał, że może zachować ołówek i wybrać sobie jeszcze jakieś w domu i że Santiago nie jest zainteresowany jego usługami, ale Alvaro może u niego przenocować. Nie był pewien czy się nie przesłyszał, więc przez chwilę przyglądał mu się z mieszanką ulgi, wdzięczności i zaskoczenia, po czym niepewnie pokiwał głową i uśmiechnął się znowu, tym razem nieco szerzej, nieco nerwowo wyłamując sobie kostki w palcach, dopóki te nie strzyknęły lekko; to też go uspokajało i w tym momencie tego potrzebował.
- Si estás seguro de que quieres invitar a un niño extraño a tu casa... - wzruszył lekko ramionami, wciąż patrząc na mężczyznę migoczącymi wdzięcznością oczami. - Pero si crees que te estoy causando un problema, o simplemente no quieres un extraño en tu casa, dímelo, de acuerdo? - znów strzyknął kostkami, po czym odłożył dłonie na blat stolika, zawstydzony, że nawet nie potrafi się zachować w miejscu publicznym. Opuścił głowę, zastanawiając się przez chwilę jak duże było prawdopodobieństwo, żeby spotkał kogoś, kto faktycznie chciał mu pomóc, a nie wykorzystać go do swoich niecnych celów, ale w tym momencie chyba po prostu postanowił sobie, że da Santiago szansę i zobaczy co przyniosą najbliższe chwile. Póki co nie wyglądał na creepa i nie zachowywał się też jak jeden z tych facetów, którzy byli niezdrowo zainteresowani dziećmi, ale Alvaro wiedział, że nie zawsze wszyscy byli tacy, za jakich starali się zgrywać. Uznał jednak, że właściwie nie ma nic do stracenia, więc pozwolił sobie na odrobinę zaufania w stosunku do obcego faceta z baru.
- Gracias. No sé cómo agradecértelo, ya que no quieres mis servicios, pero... gracias.
Santiago de la Serna
Coś ścisnęło go w piersi, gdy usłyszał, że może zachować ołówek i wybrać sobie jeszcze jakieś w domu i że Santiago nie jest zainteresowany jego usługami, ale Alvaro może u niego przenocować. Nie był pewien czy się nie przesłyszał, więc przez chwilę przyglądał mu się z mieszanką ulgi, wdzięczności i zaskoczenia, po czym niepewnie pokiwał głową i uśmiechnął się znowu, tym razem nieco szerzej, nieco nerwowo wyłamując sobie kostki w palcach, dopóki te nie strzyknęły lekko; to też go uspokajało i w tym momencie tego potrzebował.
- Si estás seguro de que quieres invitar a un niño extraño a tu casa... - wzruszył lekko ramionami, wciąż patrząc na mężczyznę migoczącymi wdzięcznością oczami. - Pero si crees que te estoy causando un problema, o simplemente no quieres un extraño en tu casa, dímelo, de acuerdo? - znów strzyknął kostkami, po czym odłożył dłonie na blat stolika, zawstydzony, że nawet nie potrafi się zachować w miejscu publicznym. Opuścił głowę, zastanawiając się przez chwilę jak duże było prawdopodobieństwo, żeby spotkał kogoś, kto faktycznie chciał mu pomóc, a nie wykorzystać go do swoich niecnych celów, ale w tym momencie chyba po prostu postanowił sobie, że da Santiago szansę i zobaczy co przyniosą najbliższe chwile. Póki co nie wyglądał na creepa i nie zachowywał się też jak jeden z tych facetów, którzy byli niezdrowo zainteresowani dziećmi, ale Alvaro wiedział, że nie zawsze wszyscy byli tacy, za jakich starali się zgrywać. Uznał jednak, że właściwie nie ma nic do stracenia, więc pozwolił sobie na odrobinę zaufania w stosunku do obcego faceta z baru.
- Gracias. No sé cómo agradecértelo, ya que no quieres mis servicios, pero... gracias.
Santiago de la Serna