here comes the needle
: ndz lut 01, 2026 8:29 pm
Zaśmiała się głośno, gdy oznajmił, że miała lepsze plasterki od Jose. Oczywiście, że miała, a co on sobie myślał? Zresztą nie tylko plasterki. Abby lubiła być przygotowana na wszelkie sytuacje, dlatego nie tylko nosiła w torbie różnego rodzaju plastry, ale miała nawet takie rzeczy jak piłeczka antystresowa, chyba nagle się okazało, że Joel jednak bał się igły. Ba, miała nawet naklejki dzielnego pacjenta, ale akurat te postanowiła zostawić w środku. Już wystarczająco zadowala go plasterkiem z charizardem. Nie mogła przecież wyciągać wszystkich swoich asów na pierwszym spotkaniu, bo czym zaskoczy go przy ewentualnym kolejnym? Ano właśnie.
Tak jak on ciągle zaskakiwał ją swoją bezczelnością i równie bezczelną budową ciała. Chociaż nie powinna, obserwowała go uważnie, kiedy porusza sie po kuchni. Jej wzrok wodzi po umięśnionych plecach i sposobie, w jaki każdy mięsień napinał się przy najdrobniejszym ruchu. Miał elastyczna ciało i nie dało się tego nie zauważyć i może dlatego, kiedy odwrócił się w końcu w jej stronę, jej wzrok spoczywał na idealnie wyrzeźbionym brzuchupo którym od razu miała ochotę przejechać.
Jak ci to przeszkadza, to powiedz.
Usłyszała go. Dokładnie go usłyszała. Nawet podniosła na niego spojrzenie, wbijając swoje zielone ślepia w te jego, ciemne i przyjemnie czekoladowe. Jednak nie powiedziała ani słowa. Oczywiście z premedytacją, dając mu tym samym jasno do zrozumienia, że nie, nie miała nic przeciwko. Poza tym, jako lekarz mało ruszał ją widok nagiego ciała.Ten jednak trochę ruszał.
— Najzwyklejsza czarna — rzuciła w odpowiedzi na pytanie o kawę. Abby nie wybrzydzała. Kawa w szpitalu była tak kurewsko okropna, że nauczyła się pić już je nawet bez mleka, po prostu, żeby przeżyć. Jego ekspress już i tak był niesamowitym upgradem do fusów pływających zazwyczaj w jej kubku. Kiedy kawa w końcu wylądowała przed nią, upiła łyk, uśmiechając się. — Smakuje obłędnie — skwitowała zadowolona, a zaraz potem już słuchała. jak opowiadał o gali. Faktycznie brzmiało jak nudy i smutny obowiązek, który trzeba było odbębnić, chociaż Abby mało obracała się w tego typu sferach. Nie wiedziała jak dokładnie wyglądała taka gala, jednak z tego, co sobie wyobrażała, miała przed oczami jedynie fikuśnie ubranych ludzi, mało smaczne przekąski dla bogaczy i długie rozmowy o niczym z ludźmi, z którymi wcale na co dzień nie chciałoby się rozmawiać. Dopiero kiedy wspomniał o zakładzie, zainteresowała się nieco bardziej.
— Chyba lubisz przegrywać zakłady, co? — prychnęła, odnajdując jego ciemne spojrzenie i oczywiscie pijąc do tego, jak dosłownie przed chwilą przegrał przecież kolejny. — O co był tamten? — dopytała, bo nie potrafiła ugryźć się w język. Abby bywała ciekawska, lubiła wiedzieć. Chociaż o co mogła założyć się grupa facetów, grająca zawodowo w siatkówkę. O to kto rzuci najwięcej za trzy?
— Moja sobota będzie zdecydowanie ciekawsza — rzuciłą w odpowiedzi na jego pytanie, kręcąc przy okazji głową. — Czeka mnie zajebiście ciekawa zmiana na SORze — specjalne zaakcentowała trzecie i czwarte słowo, by dogłębnie podkreślić ciekawość tego wydarzenia. Nie było tajemnicą, że jako lekarz większość swojego życia spędzała w szpitalu. Szczególnie jako rezydentka robiła wyjątkowo długie dyżury, często zostając na oddziale dłużej, niż powinna, by przypodobać się chirurgom i załatwić sobie potencjalne miejsce przy stole operacyjnym. — Ale niedzielę mam wolną, gdybyś chciał mnie gdzieś zaprosić — dodała po chwili, przyglądając mu się uważnie. Wyszło bezczelnie? Może bardziej bezpośrednio. Chociaz nawet nie liczyła, że on faktycznie po tej krótkiej wizycie będzie jeszcze chciał ją widzieć.
Joel Delaney
Tak jak on ciągle zaskakiwał ją swoją bezczelnością i równie bezczelną budową ciała. Chociaż nie powinna, obserwowała go uważnie, kiedy porusza sie po kuchni. Jej wzrok wodzi po umięśnionych plecach i sposobie, w jaki każdy mięsień napinał się przy najdrobniejszym ruchu. Miał elastyczna ciało i nie dało się tego nie zauważyć i może dlatego, kiedy odwrócił się w końcu w jej stronę, jej wzrok spoczywał na idealnie wyrzeźbionym brzuchu
Jak ci to przeszkadza, to powiedz.
Usłyszała go. Dokładnie go usłyszała. Nawet podniosła na niego spojrzenie, wbijając swoje zielone ślepia w te jego, ciemne i przyjemnie czekoladowe. Jednak nie powiedziała ani słowa. Oczywiście z premedytacją, dając mu tym samym jasno do zrozumienia, że nie, nie miała nic przeciwko. Poza tym, jako lekarz mało ruszał ją widok nagiego ciała.
— Najzwyklejsza czarna — rzuciła w odpowiedzi na pytanie o kawę. Abby nie wybrzydzała. Kawa w szpitalu była tak kurewsko okropna, że nauczyła się pić już je nawet bez mleka, po prostu, żeby przeżyć. Jego ekspress już i tak był niesamowitym upgradem do fusów pływających zazwyczaj w jej kubku. Kiedy kawa w końcu wylądowała przed nią, upiła łyk, uśmiechając się. — Smakuje obłędnie — skwitowała zadowolona, a zaraz potem już słuchała. jak opowiadał o gali. Faktycznie brzmiało jak nudy i smutny obowiązek, który trzeba było odbębnić, chociaż Abby mało obracała się w tego typu sferach. Nie wiedziała jak dokładnie wyglądała taka gala, jednak z tego, co sobie wyobrażała, miała przed oczami jedynie fikuśnie ubranych ludzi, mało smaczne przekąski dla bogaczy i długie rozmowy o niczym z ludźmi, z którymi wcale na co dzień nie chciałoby się rozmawiać. Dopiero kiedy wspomniał o zakładzie, zainteresowała się nieco bardziej.
— Chyba lubisz przegrywać zakłady, co? — prychnęła, odnajdując jego ciemne spojrzenie i oczywiscie pijąc do tego, jak dosłownie przed chwilą przegrał przecież kolejny. — O co był tamten? — dopytała, bo nie potrafiła ugryźć się w język. Abby bywała ciekawska, lubiła wiedzieć. Chociaż o co mogła założyć się grupa facetów, grająca zawodowo w siatkówkę. O to kto rzuci najwięcej za trzy?
— Moja sobota będzie zdecydowanie ciekawsza — rzuciłą w odpowiedzi na jego pytanie, kręcąc przy okazji głową. — Czeka mnie zajebiście ciekawa zmiana na SORze — specjalne zaakcentowała trzecie i czwarte słowo, by dogłębnie podkreślić ciekawość tego wydarzenia. Nie było tajemnicą, że jako lekarz większość swojego życia spędzała w szpitalu. Szczególnie jako rezydentka robiła wyjątkowo długie dyżury, często zostając na oddziale dłużej, niż powinna, by przypodobać się chirurgom i załatwić sobie potencjalne miejsce przy stole operacyjnym. — Ale niedzielę mam wolną, gdybyś chciał mnie gdzieś zaprosić — dodała po chwili, przyglądając mu się uważnie. Wyszło bezczelnie? Może bardziej bezpośrednio. Chociaz nawet nie liczyła, że on faktycznie po tej krótkiej wizycie będzie jeszcze chciał ją widzieć.
Joel Delaney