Strona 2 z 2

with you, it's different

: ndz sty 25, 2026 3:36 pm
autor: Lance Cortlandt
Na początku miała co do niego rację, Lance rzeczywiście był facetem, który kontrolował wszystko, łącznie ze swoimi uczuciami.
Ale ostatnio okazało się, że był również nieco zagubioną osobą, która dusiła pewne pragnienia. Te same, które zaczęły objawiać się właśnie przy Elianie, nad czym nie miał kontroli. To okazało się od niego silniejsze. Ale cały czas z tym walczył, ponieważ uważał je za coś niemile widzianego, co zaszkodzi jego życiu. Zwyczajnie bał się tego i nie potrafił zaufać swoim uczuciom na tyle, aby to im oddać stery, nawet jeśli czasami nachodziła go taka ochota.
A winna temu była Broussard, bo to ona odpowiadała za chaos, który ostatnio panował w jego głowie. Cortlandt nie umiał sobie z tym poradzić, choć może było tak przez to, że ignorował wszelkie znaki ostrzegawcze i brnął w to dalej. Częściowo dlatego, że nie chciał przegrać, ale częściowo też, choć tego by nie przyznał, bo nie umiał powiedzieć sobie pas. Chciał doświadczać tego więcej, balansując na granicy w przekonaniu, że daje sobie z tym radę i na koniec zdoła postąpić tak, jak chciał, a do tego czasu mógł posmakować czegoś, przed czym normalnie się bronił.
Mogła wyjść z tego katastrofa, ale Lance wcale się tego nie obawiał, bo zawsze wszystko miał pod kontrolą. Nie wierzył, że tym razem mogłoby być inaczej.
Niewielka odległość, jaka ich teraz dzieliła, powinna sprzyjać takim spostrzeżeniom, jak rumieniec na twarzy Eliany, ale Lance był tak skupiony na jej oczach, że ten szczegół mu umknął. Ale nie miało to niczego skomplikować, bo kiedy z ust Broussard padły te słowa, Cortlandt doskonale wiedział, co robić. Na początek jednak wygiął usta w pełnym zadowoleniu uśmiechu, jakby dokładnie takiej odpowiedzi od niej oczekiwał.
Dopiero po tym wychylił się bardziej, aby móc ją pocałować. Na początku czule, jednak nie minęło wiele czasu, nim pocałunek stał się namiętniejszy i głębszy, co stało się po tym, jak jedna dłoń szatyna trafiła na jej policzek. Wcześniej tylko odłożył na bok kieliszek z winem, żeby mu nie przeszkadzał.
Nie tylko Eliana, Lance również polubił możliwość sięgania po jej bliskość, nawet w tak niewielkim stopniu. I dziś rzeczywiście mocno to zaniedbali, co w takich okolicznościach aż zaskakuje, więc to była najwyższa pora na nadrobienie zaległości.

Eliana Broussard

with you, it's different

: ndz sty 25, 2026 9:32 pm
autor: Eliana Broussard
W jej oczach Cortlandt nie był jedynym, który miał mieć nad tą sytuacją kontrolę. Tak samo pragnęła widzieć siebie, choć przecież doskonale wiedziała, że nie może ręczyć za swoje uczucia.
Nie sądziła jednak, że to właśnie przy nim mogłaby się w nich pogubić, ponieważ początkowo wcale nie zakładała, że da temu szansę. Lance miał być dla niej tylko przypadkowym facetem, którego spotkała w barze, i któremu odmówiła przeniesienia tego spotkania do mieszkania któregokolwiek z nich, ponieważ zwyczajnie nie była t a k a.
I na tym ta znajomość miała się urwać.
Nie przewidziała jednak tego, że los skrzyżuje ich drogi ponownie, a później zadba o to sam Cortlandt, który najwyraźniej nie umiał odpuszczać. Z drugiej jednak strony, może podświadomie to właśnie ona była tą, która zadbała o podtrzymanie zainteresowania? Niewykluczone przecież, że nie znaleźliby się tutaj, gdyby nie ten drink, którego sama posłała mu w barze w ramach rzekomego podziękowania. Być może już wtedy chciała spędzić z nim kilka chwil.
Oszukiwała się więc już od dłuższego czasu. Za wszelką cenę próbowała wmówić sobie, że Lance nie zdoła sprawić, że ugną się pod nią kolana, a jednak z każdym kolejnym spotkaniem przekonywała się do niego coraz bardziej. Z każdym kolejnym spotkaniem lubiła go coraz bardziej, za sprawą czego stopniowo przesuwała swoje granice.
Teraz już nie tylko pozwalała mu na to, ale też zwyczajnie chciała jego bliskości.
Dlatego nie odsunęła się, kiedy Cortlandt znalazł się blisko. Nie oponowała, kiedy wychylił się w jej stronę i skradł jej pocałunek, który niemal natychmiast odwzajemniła. Pozwoliła mu też pogłębić go, przechylając nieznacznie głowę w stronę jego dłoni, jak gdyby naprawdę była złakniona jego dotyku.
Nie pozwoliła temu jednak trwać w nieskończoność. W końcu przerwała pocałunek, ale mimo to wcale się od niego nie odsunęła. Z tej niewielkiej odległości spoglądała mu w oczy, podczas gdy na jej usta wkradł się zaczepny uśmiech. — Rozlejesz wino — stwierdziła, chwilę po tym nieznacznie przygryzając dolną wargę.
Byłaby to spora strata, bo przecież wiedziała już, że smakowało n i e z i e m s k o, chociaż na pewno nie tak dobrze, jak smakowały jego usta.

Lance Cortlandt

with you, it's different

: wt sty 27, 2026 3:44 pm
autor: Lance Cortlandt
Czyli nie tylko Lance prowadził grę? Choć w jej wykonaniu było to o wiele bardziej niewinne, Eliana również testowała możliwości, bawiąc się tą relacją i sprawdzając, czy uda jej się utrzymać kontrolę, której była tak pewna na samym początku… A która uleciała jej tak samo, jak Cortlandtowi, choć on nadal nie dopuszczał do siebie tego, że tak się działo.
Lance dalej powtarzał sobie, że wszystko układało się tak, jak tego chciał, a wszelkie nieprzewidziane efekty były tylko tymczasowe i nie miał czym się przejmować. Bo przecież nie mogło być tak, że dla jakiejś kobiety tracił głowę.
A jednak faktem jest, że coraz bardziej lubił Elianę. Spędzanie z nią czasu sprawiało mu ogromną przyjemność, każdy jej dotyk wywoływał dreszcza na jego ciele, a pocałunek przyspieszał bicie serca. W dodatku często o niej myślał, wspominając nie tylko smak jej ust, lecz również śmiech, uśmiech, rozmowy z nią… Brzmiałoby to dla niego niepokojąco, gdyby tylko Cortlandt zatrzymał się i zastanowił nad tym, co się z nim działo, ale wypierał to wszystko, bo tak było łatwiej. I tylko w ten sposób mógł dalej się w to angażować, aby wygrać zakład z Haroldem, a przede wszystkim móc pobyć z Broussard.
W ten weekend miał mieć jej pod dostatkiem, z czego był zadowolony. Sam o to zadbał, snując dla nich plany… I jak widać, korzystał z tego w najlepsze, bawiąc się z nią podczas ich wieczornej randki przy kominku, podczas której szybko zaczęli sięgać po swoją bliskość i Lance’owi prawdę powiedziawszy dalej było mało, kiedy Eliana zdecydowała się im przerwać. Jeden pocałunek nie miał go usatysfakcjonować.
Z tego powodu z jego ust wyrwał się pomruk niezadowolenia. – Naprawdę martwisz się teraz winem? – zapytał z lekkim rozbawieniem w głosie, również nigdzie się nie odsuwając. Popatrzył w jej oczy, mając nadzieję, że jeszcze wrócą do tego, co im przerwała, bo wino i reszta rzeczy mogła poczekać – Cortlandt miał teraz ochotę na coś zupełnie innego.
Ale jeśli ona miała inne plany… Być może przeżyje to, jeśli zostanie mu to dobrze wynagrodzone, co też przemknęło mu przez myśl. Może na tym wyszedłby nawet lepiej?

Eliana Broussard

with you, it's different

: śr sty 28, 2026 7:40 pm
autor: Eliana Broussard
Eliana nie próbowała pogrywać sobie z własnymi uczuciami. Niczego nie chciała testować, a jedynie coraz bardziej ulegała jego urokowi, przekonując się do niego pomimo tego, iż początkowo założyła sobie coś innego. Chciała uchronić się przed ewentualnym rozczarowaniem, ale nie zdołała tego zrobić. Nim się zorientowała, zdołała się zaangażować. Polubiła go, przez co teraz nie umiała się już wycofać.
Dlatego teraz rzeczywiście igrała z losem. Z jednej strony próbowała zachować przynajmniej minimalny dystans, ale z drugiej coraz bardziej do niego lgnęła i sama szukała fizycznego kontaktu. Nie doszukiwała się w tym niczego niewłaściwego, ponieważ ich znajomość nie była już czymś, co trwało zaledwie c h w i l ę. Spotykali się od pewnego czasu, mieli za sobą kilka randek, przez co ona miała podstawy, aby myśleć, że Lance traktował ją poważnie.
Nie brała pod uwagę tego, że jednak się pomyliła.
Teraz też nie zamierzała o tym myśleć, będąc zbyt pochłoniętą tym, co dziś Cortlandt dla nich przygotował. Musiałaby być ślepa, aby nie dostrzec tego, że się postarał. Zależało mu na tym, aby była zadowolona, a ten cel udało mu się osiągnąć. W zamian dostał dokładnie to, czego od niej oczekiwał. Teraz już nie była w stanie odmówić sobie jego bliskości.
A jednak na krótką chwilę powiedziała sobie p a s. Jedynie na moment, ponieważ nie odsunęła się od niego, co mogło sugerować, że wcale aż tak bardzo nie pragnęła się wycofać. Mogła znów droczyć się z nim, o czym świadczył zaczepny uśmiech, który teraz malował się na jej twarzy. Nie zniknął nawet wtedy, kiedy zaplotła za ucho kosmyk włosów, który plątał jej się gdzieś po skroni. — Nie wiem… Powinnam? — zapytała, nie odrywając spojrzenia od jego oczu. Z tak niewielkiej odległości ich kolor wydawał się jeszcze ładniejszy. — Nie chciałabym poplamić tego ładnego dywanu — dodała, a kąciki jej ust powędrowały jeszcze wyżej. Podobnie zresztą stało się z brwiami, którymi teraz zaczepnie poruszyła.
Przy nim stawała się coraz śmielsza, ale wcale nie uważała tego za coś złego. Nauczyła się tym dobrze bawić.

Lance Cortlandt

with you, it's different

: czw sty 29, 2026 6:44 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance sam gubił się w swojej grze. Niby nie traktował Eliany poważnie, a jednak łapał się na tym, że naprawdę ją lubił i nie chciał, żeby zniknęła z jego życia. Jednocześnie był zbyt uparty, żeby przyznać, że wpadł we własne sidła i być może coś zmieniło się w jego pragnieniach. Zachowywał się tak, jakby chęć związania się z kimś była najbardziej wstydliwą rzeczą, bo… Wmówił sobie coś dziwnego, co pielęgnował przez lata, w czym zresztą pomagali mu ludzie, którymi się otaczał.
Chociażby jego najlepszy przyjaciel, z którym założył się, że zaliczy Elianę.
Trudno zwalczyć przekonania, które rozwijało się od lat. A jeszcze trudniej wygrać z własną dumą, która, niestety, wyciągała z Lance’a wszystko to, co najgorsze. I pokazywała, że jednak jabłko faktycznie nie pada daleko od jabłoni, co gdyby sobie uświadomił, być może jakoś by na niego wpłynęło, bo nigdy nie chciał być jak swój ojciec.
Ale pozostając w błogiej nieświadomości, mógł w ogóle o tym nie myśleć. A zamiast tego mógł delektować się tym przyjemnym wieczorem z Elianą. To właśnie jej towarzystwo sprawiało, że Cortlandt tak dobrze się dziś bawił i ani przez chwilę nie pomyślał, że popełnił błąd, sprowadzając ją do swojej oazy, gdzie dotychczas przyjeżdżał samotnie.
– To tylko dywan… Można wymienić go na inny – wzruszył ramionami i uśmiechnął się łobuzersko. Lance zdawał się w ogóle nie przejmować przedmiotami. I tak rzeczywiście jest, bo wychodził z założenia, że wszystko można zastąpić. Pieniądze nie miały dla niego wielkiego znaczenia, co jest kolejną rzeczą, którą wyniósł z domu – jego rodzina zawsze miała ich pod dostatkiem, przez co dorastał w przeświadczeniu, że nic nie ma wartości. I tak zostało mu do dziś, dlatego nie przejmował się takimi błahostkami, szczególnie w obliczu tego, ile mógł zyskać na tym małym p o ś w i ę c e n i u.
– To jak będzie? – wyszeptał, a jego wzrok dość wymownie na krótką chwilę uciekł na jej usta. A gdy ponownie zerknął w jej oczy, kącik jego ust powędrował ku górze.
Swoją drogą, podobała mu się ta śmiałość i zaczepność, którą Eliana mu ostatnio pokazywała. Nie tylko pasowała jej, ale też kręciła Lance’a, który był coraz mniej odporny na jej urok.


Eliana Broussard

with you, it's different

: sob sty 31, 2026 1:02 pm
autor: Eliana Broussard
Jeśli zależało mu wyłącznie na tym, aby dopiąć swego, rozgrywał to wszystko właściwie, ponieważ Eliana naprawdę go polubiła. W ich spotkaniach dostrzegała człowieka, który krył się pod maską skupionego wyłącznie na sobie buca.
Ilekroć cofała się myślami do ich pierwszego spotkania, Broussard dochodziła do wniosku, że wówczas naprawdę się pomyliła. Oceniła go zbyt pochopnie, ponieważ bazowała wyłącznie na tym, co powiedziały jej te krótkie, przelotne słowa oraz zawarta w nich sugestia. Oceniła go przez ich pryzmat, dość szybko przekreślając go w swoich oczach, co nie było w porządku.
Z tego na szczęście zdała sobie sprawę na tyle wcześnie, aby jeszcze móc dać temu szansę. I nie żałowała tego, ponieważ okazywało się, że Lance nie tylko był w porządku, ale też potrafił ją oczarować. Dostrzegała to, jak momentami starał się z myślą o niej, co schlebiało jej, ponieważ zaczynała dostrzegać w nim naprawdę fajnego faceta. Nie miała pojęcia, że to właśnie ten element mógł okazać się grą, bo nawet wtedy, kiedy jeszcze miała na jego temat dość kiepskie zdanie, nie podejrzewała go o takie wyrachowanie.
Gdyby to przemknęło jej przez myśl, prawdopodobnie by jej tutaj nie było.
A jednak przyjechała z nim tutaj i bawiła się naprawdę dobrze. Przy tym rzeczywiście wykazywała się nieco większą śmiałością, momentami może nawet zuchwałością, jednak działo się tak głównie dlatego, że teraz już jej umysł nie był przepełniony wątpliwościami co do tego, czy Lance aby na pewno ją lubił. Wydawało jej się, że mogła być tego p e w n a.
Mimo to wzniosła spojrzenie ku niebu, kiedy tak sprawnie poradził sobie z odbiciem piłeczki. Pod tym względem także się od siebie różnili, bo choć Eliana nie należała do osób, które goniły za luksusem, nie potrafiła tak lekceważąco podchodzić do kwestii materialnych. Może dlatego, że rozumiała, iż do pewnych rzeczy wcale nie jest tak łatwo dojść.
Nie miało to jednak znaczenia w aspekcie ich relacji, dlatego mogła puścić jego słowa mimo uszu, o wiele bardziej skupiając się na pytaniu, które usłyszała później. Ono sprawiło, że zmarszczyła nos, a później nieznacznie wzruszyła ramionami. Mogła grać niedostępną w nieskończoność, ale to nie było tak przyjemne, jak korzystanie z jego bliskości, dlatego wychyliła się w jego stronę i pozwoliła sobie na to, aby ponownie go pocałować.

Lance Cortlandt

with you, it's different

: sob sty 31, 2026 4:04 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance znajdował się teraz w dziwnym miejscu i sam do końca siebie nie rozumiał. Wszedł w tę relację z jasnym celem, a chociaż wiedział, że osiągnięcie go będzie wymagało od niego trochę pracy, to na pewno nie zamierzał aż tak się zaangażować. A jednak zrobił to i sprawiało mu to przyjemność. W dodatku czuł szczerą satysfakcję, gdy dostrzegał u Eliany oznaki zadowolenia.
To prawie tak, jakby naprawdę zależało mu na uszczęśliwianiu jej.
I to prawie tak, jakby naprawdę mu zależało na niej…
Ale nawet jeśli tak było, to za nic nie chciał tej myśli do siebie dopuścić, bo za bardzo się tego bał. I nie, nie chodziło tu o Elianę, a o niego samego. Nie czuł się gotowy na coś podobnego i wiedział, że prawdopodobnie nigdy nie będzie, bo nie chciał pakować się w nic tak zobowiązującego i angażującego. Nie chciał tracić dla kogokolwiek głowy, ponieważ uważał to za najgorszą rzecz, jaka mogłaby go spotkać. Chciał mieć swoje uczucia pod kontrolą, dlatego romantyczne uniesienia nie były dla niego.
Ale co z tego, że w ten sposób myślał, jeśli ostatnio robił coś zupełnie przeciwnego, udając, że to nic wielkiego? Lance grał teraz nie tylko przed Elianą, lecz również przed sobą, co mogło zgubić go jeszcze bardziej. Ale oczywiście tego ryzyka już w ogóle nie dostrzegał.
Z zadowoleniem odwzajemnił ten pocałunek, prędko go pogłębiając. Lance’owi ani trochę nie brakowało śmiałości, szczególnie teraz, wiedząc, czego chciał i czego najwyraźniej chciała też ona, co przynajmniej na tym polu pozwalało mu na pełną swobodę działania. Jednak jeśli chciał zrobić coś więcej… Cóż, tu nadal badał granice Eliany, dlatego teraz jego dłoń znalazła się na jej talii. W dość wymowny sposób złapał za pasek jej szlafroka, po czym powinna domyślić się, jaki miał być jego następny ruch. Nim go wykonał, chciał jednak upewnić się, że nie posuwał się za daleko, dlatego dał Broussard czas na reakcję i danie mu do zrozumienia, że jeszcze tego nie chciała, co on by w pełni uszanował.
Już wcześniej udowodnił, że nie próbował niczego wymuszać i potrafił dostosować się do jej tempa, dlatego mogła mu zaufać. Mógł być dupkiem, ale nie aż takim.

Eliana Broussard

with you, it's different

: ndz lut 01, 2026 11:35 am
autor: Eliana Broussard
Dla niej powinno być to odrobinę prostsze. Powinna czuć się w tej relacji nieco pewniej, bo przecież nie był to pierwszy raz, kiedy z kimś się spotykała. Miała za sobą całą masę randek - czasami udanych, a niekiedy trochę mniej, a także spore doświadczenie na polu związkowym.
Może jednak wcale nie najlepsze, skoro ostatecznie każda z jej relacji dobiegała końca. Nie miała pojęcia dlaczego, a jednak nie umiała utrzymać niczego na stałe, częściowo może też wcale nie czując się gotową do tak poważnych deklaracji? Wydawało jej się, że wiedziała, czego chce od życia, jednak dotarcie do tego punktu okazywało się znacznie trudniejsze, niż mogłaby przypuszczać.
Nie miała więc też żadnej gwarancji co do tego, jak zakończy się jej relacja z nim.
Ale stawała się coraz bardziej otwarta na to, aby się o tym przekonać. Chciała sprawdzić, dokąd mogło ich to zaprowadzić, ponieważ w jego towarzystwie zaczynała czuć się coraz pewniej. Dlatego zgodziła się tu przyjechać i spędzić z nim weekend, który sporo mógł między nimi zmienić. Eliana miała tego świadomość, a jednocześnie z tyłu głowy miała pewne obawy względem tego, jak mogło się to potoczyć.
Czuła się jednak przy nim na tyle swobodnie, że prędko o sobie nie przypomniały. Zamiast spędzać ten wieczór tak, jak sobie to zaplanowali, Broussard siedziała z nim na tej podłodze, a cała jej uwaga pozostawała skupiona na tym, czego najwyraźniej oboje pragnęli. Delektowała się smakiem jego ust, sobie również pozwalając na to, aby zaangażować się w ten pocałunek bardziej, co zresztą stało się w chwili, w której jedna z jej dłoni wylądowała na jego policzku.
Nie wiedziała tylko, czy powinna posunąć to dalej. Polubiła go i spora jej część naprawdę tego c h c i a ł a, jednak z tyłu jej głowy mimo to odezwał się ten cichy głosik, który przypomniał jej o tym, jak spoglądała na niego na początku. Może wcale nie powinna była przekreślić myśli o tym, że chciał ją tylko zaliczyć? A może, podświadomie chcąc, żeby to okazało się nieprawdą, potrzebowała czegoś, co pomogłoby jej w to uwierzyć?
Kiedy więc poczuła jego dłoń na swojej talii i rozszyfrowała jego zamiary, odkleiła się od jego ust. Nie zabrała jednak własnej dłoni, która nadal spoczywała na jego policzku. — Mówiłeś o osobnych sypialniach, pamiętasz? — przypomniała mu jego własne słowa, podczas gdy jej usta wykrzywiły się w łagodnym uśmiechu.
Tego jednak odrobinę żałowała. Nie miałaby nic przeciwko temu, aby w nocy móc się do niego przytulić.

Lance Cortlandt

with you, it's different

: ndz lut 01, 2026 12:24 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance uznał, że to może być czas, aby wykonać kolejny krok naprzód. Trochę już się ze sobą spotykali, Eliana czuła się przy nim swobodniej i pewniej. Trochę też już poznali własną bliskość, a dzisiejsza atmosfera sprzyjała temu, żeby posunąć się nieco dalej, ale najwyraźniej źle odczytał sytuację… Albo nie czytał Broussard tak dobrze, jak mu się wydawało. Był przekonany o tym, że będzie miała na to ochotę, takie sprawiała wrażenie, jednak kiedy przerwała pocałunek zrozumiał, że nic z tego nie będzie.
I poczuł rozczarowanie, ale wcale nie dlatego, że to przesunie w czasie jego wygraną w zakładzie. Prawdę powiedziawszy o tym w ogóle nie myślał. Po prostu żałował, że nic więcej się między nimi na razie nie wydarzy, bo pragnął tego dla siebie, ale najwyraźniej będzie musiał uzbroić się w cierpliwość, bo wyjazd w urokliwe miejsce i randka przy kominku nie wystarczą, żeby załatwić sprawę.
Także Lance jej nie zatrzymywał. Pozwolił jej odsunąć się, a gdy to zrobiła, tylko westchnął cicho, po czym otworzył oczy, aby spojrzeć na nią. Usłyszawszy jej komentarz, uniósł wyżej kącik ust. Najwyraźniej chciała odtrącić go w jak najmniej niezręczny sposób, jako broń wykorzystując jego wcześniejszą propozycję. Tą, która wcale nie brała się z jego własnych preferencji, a raczej troski o jej komfort. Bo gdyby kierował się własnym, pewnie zarządziłby, żeby spędzili noc w jednym łóżku.
Najwyraźniej jednak podjął dobrą decyzję, stawiając na osobne sytuacje, bo Lance, niestety, nie był facetem, który mógłby ograniczyć się tylko do tulenia się w pościeli z kobietą, która tak mu się podobała. Pragnął czegoś więcej, z każdym dniem coraz bardziej, dlatego trudno byłoby mu spędzić noc tak blisko niej, wiedząc, że do niczego nie dojdzie.
Także jeśli Broussard będzie chciała spędzić noc w jego objęciach, to również będzie musiała uzbroić się w cierpliwość, aż będzie gotowa również na więcej.
– Plany mogą się zmienić – odparł z lekkością w głosie i wzruszył ramionami. Na nic nie zamierzał naciskać, dlatego nie wymuszał niczego na Elianie, dając jej pole do podjęcia własnej decyzji. Na razie nigdzie nie uciekł, ale nie próbował też ponownie połączyć ich ust w pocałunku. Zamiast tego czekał, spoglądając w jej oczy.

Eliana Broussard