And if they don't dance, well, they're no friends of mine
: ndz lut 15, 2026 5:07 pm
Może to jednak nie był najlepszy pomysł, żeby spotykać się w ten sposób? Choć temat ciem musiał pojawić się prędzej czy później, za każdym razem wywołując emocje. Czy powinni swoje brudy prać przed nowopoznaną dziewczyną, z którą usiłowali nawiązać współpracę? Zdecydowanie nie. Po alkoholu prezentowało się to tylko gorzej. Chłopaki pewnie mieli i rację. Na swoich koncertach oraz innych imprezach poznawali dużo nowych osób, wśród których zawsze znajdowała się co najmniej jedna gotowa zapytać Madry'ego o jego tatuaże. Te, jak pewnie Carissoni mogła się domyślać, w większości przedstawiały ćmy, co prowadziło do podobnych monologów ze strony Elwooda.
Cóż, przynajmniej pozostali autentyczni, jak ulica, która im matkowała. Mogli zgrywać przed Dianą gogusi, tylko po co? Lepiej żeby od razu wiedziała na co się pisze. Cięższa od ich charakterów była jedynie muzyka, jaką grali. Na występach Broken Society więcej było ćwieków niż popowych uniesień, choć, jak widać, popkultura nie wszystkim członkom zespołu była obca. Kultura, z tym nieco gorzej. Diana dostała po prostu szansę posłuchać jak chłopaki rozmawiają ze sobą na co dzień. Możliwe, że nieco więcej oczekiwała po Woodym, który dołożył na początku starań aby pokazać się z tej bardziej profesjonalnej strony. No, to czas najwyższy pozbyć się złudzeń. Carissoni pozostała właściwie już tylko jedna nadzieja - że piosenka będzie dobra.
W sumie to jej totalnie zaskoczona mina była tym, co powstrzymało Madry'ego przed dalszym nakręcaniem się. Tak go rozbawiła, że na moment zgubił wątek. Wykorzystał to Marco, uprzedzając jego kwieciste wyjaśnienia na rzecz bardziej brutalnej prawdy. Diana po raz kolejny jakby pobladła, opanowując się po chwili by dopytać o szczegóły. Woody był pewien, że wyłącznie z czystej grzeczności, co znów go rozbawiło. Cóż, starała się zachować otwarty umysł, kogoś takiego potrzebowali.
- Mógłbym powiedzieć, że hoduję i kolekcjonują motyle. To zabrzmiałoby lepiej, nie? - mruknął do blondynki, kiedy wokalista opuszczał ich stolik. Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. Szkoda, żeby miała go za psychola. Ćmy to zwyczajnie jego mała pasja. Na szczęście chyba dostał mały punkt na plus za Christinę. Zmiana tematu to był doskonały pomysł.
- Może gdzieś pomiędzy, zacząć słodko, skończyć gorzko, jak w miłości - słowa chłopaka miały wydźwięk dziwnie personalny. Do tego, jakby chcąc pozbyć się wspomnianego nieprzyjemnego posmaku w ustach, podniósł do góry i wychylił swój kufel - Mroczna, gotycka koncepcja. Gramy ostro - Elwood skupił się na słowach kluczach, pozostawiając dziewczynie sporo przestrzeni na kreatywną wolność. Często to pierwszy kontakt z utworem wywołuje najwięcej emocji, choć nie zawsze - W sumie to wolałabyś usłyszeć tą piosenkę najpierw na żywo czy nagranie ze studia? - może miała jakąś preferencję?
Diana Carissoni
Cóż, przynajmniej pozostali autentyczni, jak ulica, która im matkowała. Mogli zgrywać przed Dianą gogusi, tylko po co? Lepiej żeby od razu wiedziała na co się pisze. Cięższa od ich charakterów była jedynie muzyka, jaką grali. Na występach Broken Society więcej było ćwieków niż popowych uniesień, choć, jak widać, popkultura nie wszystkim członkom zespołu była obca. Kultura, z tym nieco gorzej. Diana dostała po prostu szansę posłuchać jak chłopaki rozmawiają ze sobą na co dzień. Możliwe, że nieco więcej oczekiwała po Woodym, który dołożył na początku starań aby pokazać się z tej bardziej profesjonalnej strony. No, to czas najwyższy pozbyć się złudzeń. Carissoni pozostała właściwie już tylko jedna nadzieja - że piosenka będzie dobra.
W sumie to jej totalnie zaskoczona mina była tym, co powstrzymało Madry'ego przed dalszym nakręcaniem się. Tak go rozbawiła, że na moment zgubił wątek. Wykorzystał to Marco, uprzedzając jego kwieciste wyjaśnienia na rzecz bardziej brutalnej prawdy. Diana po raz kolejny jakby pobladła, opanowując się po chwili by dopytać o szczegóły. Woody był pewien, że wyłącznie z czystej grzeczności, co znów go rozbawiło. Cóż, starała się zachować otwarty umysł, kogoś takiego potrzebowali.
- Mógłbym powiedzieć, że hoduję i kolekcjonują motyle. To zabrzmiałoby lepiej, nie? - mruknął do blondynki, kiedy wokalista opuszczał ich stolik. Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. Szkoda, żeby miała go za psychola. Ćmy to zwyczajnie jego mała pasja. Na szczęście chyba dostał mały punkt na plus za Christinę. Zmiana tematu to był doskonały pomysł.
- Może gdzieś pomiędzy, zacząć słodko, skończyć gorzko, jak w miłości - słowa chłopaka miały wydźwięk dziwnie personalny. Do tego, jakby chcąc pozbyć się wspomnianego nieprzyjemnego posmaku w ustach, podniósł do góry i wychylił swój kufel - Mroczna, gotycka koncepcja. Gramy ostro - Elwood skupił się na słowach kluczach, pozostawiając dziewczynie sporo przestrzeni na kreatywną wolność. Często to pierwszy kontakt z utworem wywołuje najwięcej emocji, choć nie zawsze - W sumie to wolałabyś usłyszeć tą piosenkę najpierw na żywo czy nagranie ze studia? - może miała jakąś preferencję?
Diana Carissoni