Ten, w którym Jason i Jamie "próbują do siebie wrócić"
: pn lut 09, 2026 11:24 am
Dopiero, Jason na głos wypowiedział dobrze znany Jamie fakt, że jest przepracowana, bo większość rzeczy robi sama, zrozumiała, jak durnie to brzmiało. No rzeczywiście, póki cukiernia była mała, póty jedna osoba dawała radę piec, obsługiwać gości i jeszcze z nimi pogadać. Ale odkąd Jamie zaczęła na poważnie zajmować się biznesem, to razem z mamą Park rozhulały ten biznes. Jeszcze jak piekły we dwie, to dawały radę, ale po śmierci mamy, Jamie totalnie zatkała powstałą w sercu dziurę pracą.
Nie potrzebowała pomocy, bo pieczenie zagłuszała pustkę po zastępczej, pseudorelacji. Ale teraz, kiedy zaczynało przychodzić zdrowienie, coraz częściej zdawała sobie sprawę z tego, że przesadziła i to srogo.
- Masz rację... Jutro pogadam z dziewczynami i zapytam, która chciałaby się nauczyć cukiernictwa.
W pierwszym odruchu, chciała zacząć się bronić, mówić, że tak jest lepiej, albo, że ktoś tam - oczywiście wyimaginowany - jej pomaga. Ale jego słowa dotarły do niej na tyle głęboko i tak jasno w tym momencie, jakby miała przebłysk geniuszu i zrozumienia.
Czy Mike był porządnym facetem? Na to wyglądało. Nawet jeśli pojawiały się między nimi jakieś zgrzyty, to zazwyczaj były one z troski, a ponieważ Jamie raczej nie chowała urazy i wolała wyjaśniać sprawy, to raczej nie zwiastowało to problemów z komunikacją. Pod warunkiem, że obie strony tego będą chciały, a to już nie było takie przesądzone.
Szkoda, że tego ukłucia zazdrości, nie da się zobaczyć w twarzy, na pewno miło połechtałoby Jamie. Nie żeby obecna ich relacja jej przeszkadzała. To było naprawdę super miłe, że można było tak dorośle podejść do związku i rozstania, że po wszystkim dalej jest się przyjaciółmi. Ale nie oszukujmy się. Ciepłe uczucia dalej zostały i czasem głowa płatała figle, przywołując wspomnienia, które rodziły pytania... Co poszło nie tak? Może dałoby się to naprawić?
Jason Choi
Nie potrzebowała pomocy, bo pieczenie zagłuszała pustkę po zastępczej, pseudorelacji. Ale teraz, kiedy zaczynało przychodzić zdrowienie, coraz częściej zdawała sobie sprawę z tego, że przesadziła i to srogo.
- Masz rację... Jutro pogadam z dziewczynami i zapytam, która chciałaby się nauczyć cukiernictwa.
W pierwszym odruchu, chciała zacząć się bronić, mówić, że tak jest lepiej, albo, że ktoś tam - oczywiście wyimaginowany - jej pomaga. Ale jego słowa dotarły do niej na tyle głęboko i tak jasno w tym momencie, jakby miała przebłysk geniuszu i zrozumienia.
Czy Mike był porządnym facetem? Na to wyglądało. Nawet jeśli pojawiały się między nimi jakieś zgrzyty, to zazwyczaj były one z troski, a ponieważ Jamie raczej nie chowała urazy i wolała wyjaśniać sprawy, to raczej nie zwiastowało to problemów z komunikacją. Pod warunkiem, że obie strony tego będą chciały, a to już nie było takie przesądzone.
Szkoda, że tego ukłucia zazdrości, nie da się zobaczyć w twarzy, na pewno miło połechtałoby Jamie. Nie żeby obecna ich relacja jej przeszkadzała. To było naprawdę super miłe, że można było tak dorośle podejść do związku i rozstania, że po wszystkim dalej jest się przyjaciółmi. Ale nie oszukujmy się. Ciepłe uczucia dalej zostały i czasem głowa płatała figle, przywołując wspomnienia, które rodziły pytania... Co poszło nie tak? Może dałoby się to naprawić?
Jason Choi