iii. ostatnie majtki sprzedałem, żeby ci kupić bilety na hokeja bejbi!
: sob lut 07, 2026 11:28 am
Clyde tak kiwa głową, że zamieszka z nią... Bo w zasadzie to darmowe mieszkanie, to jest przecież na plus, tylko co z Laurą? A może ją wkręci też, że to ta jego kuzynka biedna? Jeszcze to będzie musiał przemyśleć, ale zawsze to lepiej niż płacenie za hotele kupę pieniędzy. A tak to by trochę zaoszczędził, a może mu się przydać, jak on teraz będzie musiał gdzieś Peach zabrać. Pewnie będzie musiał jakąś chwilówkę zaciągnąć, albo inną laskę okraść, żeby jej ten wyjazd postawić, bo obecnie to był dość spłukany.
Ale ona się tak uśmiecha do niego ładnie, humorek jej wraca, więc będzie musiał coś wymyślić, może jakieś oferty last minute będą tańsze?
- No właśnie tu jest problem bejbi... - zaczął, bo przecież on w walentynki jest już zajęty. Przesunął wytatuowanymi palcami po włosach, odgarniając je do tyłu.
- Bo byśmy pojechali 15, bo ja jeszcze 14 będę na delegacji - tak jej zmyśl z miną zatroskaną - no i na kilka dni, możesz? - najlepiej to na dwa... Ale nie powie jej od razu na ile, bo przecież nic jeszcze nie znalazł, więc znowu tak kręci. Jak oni szli na górę, to on już też zerknął w telefonie na jakieś walentynkowe wyjazdy, ale to wszystko tyle kasy kosztuje...
Słucha jej kiedy ona mówi o tym Williamie, i od razu sobie myśli, że fakt, chata niezła, pewnie facet jest dziany, no zresztą jak się jego rodzice z rodzicami Peach przyjaźnią, to to są przecież jakieś elity. Rozejrzał się po tym pokoju, a spojrzenie jego niebieskie zatrzymało się na jakiejś kolekcji drogich zegarków, jak Peach otworzyła szafę. No i niby Clyde udaje, że się gapi na te jego wyświechtane koszule, a tak naprawdę to na Rolexa. Fajne walentynki by za niego były. Uniósł jedną brew, kiedy Peach się tak zaczęła tłumaczyć.
- No spoko, pewnie gość dużo pracuje, co on robi? - tak się dopytuje, chociaż też trochę mu ulżyło, że oni się prawie wcale nie widują. No bo jednak jak ona z nim mieszkała, to pewnie częściej oglądała teraz klatę Williama, niż Clyde'a, więc on jej zaraz ją pokazuje, żeby sobie przypomniała. No i całe szczęście, to jest tak jak on sobie założył, bo Peach się na niego patrzy jak on tak pręży muskuły.
- Dzięki - wziął od niej ręcznik i zarzuca go jak prawdziwy hot boy na ramię, już miał iść tam gdzie mu pokazała, na koniec korytarza, ale Clyde to jest jednak lowelas, wiec się jeszcze odwraca w drzwiach sypialni Williama i opiera o framugę nonszalancko.
- A ty już brałaś, bo moglibyśmy razem? - zapytał, no bo on to przecież na to też liczył, że ona mu plecki umyje, czy... coś. Wiadomo, że Clyde panienki to wyrywa nie tylko na ten ładny uśmiech i piękne, niebieskie oczy. Chociaż Peach to on akurat pod tym względem bardzo szanował, bo ona to była tak słodka trochę, niby najbardziej hot babes jaką znał, a jednak długo musiał do niej podchody robić, zanim pozwoliła mu chociażby do drugiej bazy dojść. Urocze.
Peach J. Pepper
Ale ona się tak uśmiecha do niego ładnie, humorek jej wraca, więc będzie musiał coś wymyślić, może jakieś oferty last minute będą tańsze?
- No właśnie tu jest problem bejbi... - zaczął, bo przecież on w walentynki jest już zajęty. Przesunął wytatuowanymi palcami po włosach, odgarniając je do tyłu.
- Bo byśmy pojechali 15, bo ja jeszcze 14 będę na delegacji - tak jej zmyśl z miną zatroskaną - no i na kilka dni, możesz? - najlepiej to na dwa... Ale nie powie jej od razu na ile, bo przecież nic jeszcze nie znalazł, więc znowu tak kręci. Jak oni szli na górę, to on już też zerknął w telefonie na jakieś walentynkowe wyjazdy, ale to wszystko tyle kasy kosztuje...
Słucha jej kiedy ona mówi o tym Williamie, i od razu sobie myśli, że fakt, chata niezła, pewnie facet jest dziany, no zresztą jak się jego rodzice z rodzicami Peach przyjaźnią, to to są przecież jakieś elity. Rozejrzał się po tym pokoju, a spojrzenie jego niebieskie zatrzymało się na jakiejś kolekcji drogich zegarków, jak Peach otworzyła szafę. No i niby Clyde udaje, że się gapi na te jego wyświechtane koszule, a tak naprawdę to na Rolexa. Fajne walentynki by za niego były. Uniósł jedną brew, kiedy Peach się tak zaczęła tłumaczyć.
- No spoko, pewnie gość dużo pracuje, co on robi? - tak się dopytuje, chociaż też trochę mu ulżyło, że oni się prawie wcale nie widują. No bo jednak jak ona z nim mieszkała, to pewnie częściej oglądała teraz klatę Williama, niż Clyde'a, więc on jej zaraz ją pokazuje, żeby sobie przypomniała. No i całe szczęście, to jest tak jak on sobie założył, bo Peach się na niego patrzy jak on tak pręży muskuły.
- Dzięki - wziął od niej ręcznik i zarzuca go jak prawdziwy hot boy na ramię, już miał iść tam gdzie mu pokazała, na koniec korytarza, ale Clyde to jest jednak lowelas, wiec się jeszcze odwraca w drzwiach sypialni Williama i opiera o framugę nonszalancko.
- A ty już brałaś, bo moglibyśmy razem? - zapytał, no bo on to przecież na to też liczył, że ona mu plecki umyje, czy... coś. Wiadomo, że Clyde panienki to wyrywa nie tylko na ten ładny uśmiech i piękne, niebieskie oczy. Chociaż Peach to on akurat pod tym względem bardzo szanował, bo ona to była tak słodka trochę, niby najbardziej hot babes jaką znał, a jednak długo musiał do niej podchody robić, zanim pozwoliła mu chociażby do drugiej bazy dojść. Urocze.
Peach J. Pepper