you and me, we're like furniture
: ndz lut 01, 2026 9:05 pm
Miała w sobie ogromne pokłady cierpliwości, dlatego nie widziała żadnego problemu w tym, by nauczyć przyjaciółkę podstaw surfowania. Na co dzień w pracy niejednokrotnie szkoliła nowicjuszy, z których z czasem wyrastali solidni strażacy, więc przy tym wszystkim pokazanie komuś, jak złapać równowagę na desce, wydawało się wręcz błahostką. W końcu fale były znacznie mniej nieprzewidywalne niż ogień, a strach przed wodą łatwiej oswoić niż panikę w płonącym budynku. Istniało też mniejsze prawdopodobieństwo, że jeżeli April spadnie do wody to skończy z kolekcją kolorowych siniaków. No chyba że deska spadnie jej na głowę i nabije guza wielkości kokosa. Znając ich szczęście, to było akurat całkiem możliwe. Tak jak poparzenia przez meduzy i pomylenie rekina z morświnem.
Nie do końca wiedziała, co Finch nazywała głupotami. Jogging po plaży? Zobaczenie największych atrakcji turystycznych, które zimą na pewno nie będą aż tak oblegane? Picie wina w blasku księżyca i spoglądanie na miasto z najwyższego punktu widokowego? No nic, jeśli po tym wszystkim faktycznie nie pozwoli jej zapomnieć o niedorzecznych pomysłach, bo akurat Teddy będzie miała wtedy takie widzimisię, przeżyje z tym nawet kolejne dwadzieścia lat. Zresztą na pewno sama znajdzie coś, co również będzie mogła jej wypominać!
Chciała jej obiecać, że później obsypie ją mnóstwem pocałunków, ale przecież o wiele bardziej wolała jej to pokazać, a nie tylko o tym gadać. Uśmiech, który błąkał się po twarzy Teddy, już i tak mówił wszystko. Gdy tylko wrócą do samochodu i odjadą spod sklepu, z przyjemnością udowodni April, że przy rozkładanych siedzeniach Toyota zyskiwała na przestrzeni. Może nie było tam tak wygodnie jak w łóżku, ale przynajmniej żaden piasek nie wpełznie im w niechciane miejsca.
— Dokładnie tak — skinęła głową, przechodząc przez obrotowe drzwi. — Ramki, wazoniki na kwiaty, w których i tak nie będziemy trzymać bukietów, świeczki zapachowe, podstawki, lampki imitujące kominek... — wyliczyła skrupulatnie. — I żadnych nowych kubków. Na milion procent będziemy mieć ich za dużo — wycelowała w przyjaciółkę palcem. Musiały mieć jasność, skoro za chwilę miały zacząć bawić się w dom. — I nie zapędzaj się z poduszkami ozdobnymi, potem i tak zrzucasz je z kanapy — zaznaczyła, bo często zdarzało się, że Finch robiła straszny rozgardiasz.
Darling rozejrzała się po wnętrzu, spoglądając na nazwy działów zawieszone pod sufitem. Ostatnio była w IKEI jak robiła remont kuchni, a to było co najmniej cztery lata temu.
— Gdzie najpierw? — zapytała i zerknęła na April. — Chcesz poprzymierzać się do pryszniców? — puściła do niej oczko. Wanna to był luksus, ale duży prysznic to podstawa! — Powinnyśmy też sprawdzić blaty — wskazała ręką na alejkę, w której znajdowały się kuchenne aranżacje. Oczywiście chodziło wyłącznie o dostosowanie szafek i ulokowanie ich w taki sposób, żeby wspólne gotowanie stało się przyjemnością! To były naprawdę poważne, dorosłe decyzje i lepiej kupić coś, co posłuży im przez lata. Nie będą przecież za rok zmieniać wystroju tylko dlatego, że nie znudzi im się efekt dębu i zamarzą o eleganckim orzechu.
April Finch
Nie do końca wiedziała, co Finch nazywała głupotami. Jogging po plaży? Zobaczenie największych atrakcji turystycznych, które zimą na pewno nie będą aż tak oblegane? Picie wina w blasku księżyca i spoglądanie na miasto z najwyższego punktu widokowego? No nic, jeśli po tym wszystkim faktycznie nie pozwoli jej zapomnieć o niedorzecznych pomysłach, bo akurat Teddy będzie miała wtedy takie widzimisię, przeżyje z tym nawet kolejne dwadzieścia lat. Zresztą na pewno sama znajdzie coś, co również będzie mogła jej wypominać!
Chciała jej obiecać, że później obsypie ją mnóstwem pocałunków, ale przecież o wiele bardziej wolała jej to pokazać, a nie tylko o tym gadać. Uśmiech, który błąkał się po twarzy Teddy, już i tak mówił wszystko. Gdy tylko wrócą do samochodu i odjadą spod sklepu, z przyjemnością udowodni April, że przy rozkładanych siedzeniach Toyota zyskiwała na przestrzeni. Może nie było tam tak wygodnie jak w łóżku, ale przynajmniej żaden piasek nie wpełznie im w niechciane miejsca.
— Dokładnie tak — skinęła głową, przechodząc przez obrotowe drzwi. — Ramki, wazoniki na kwiaty, w których i tak nie będziemy trzymać bukietów, świeczki zapachowe, podstawki, lampki imitujące kominek... — wyliczyła skrupulatnie. — I żadnych nowych kubków. Na milion procent będziemy mieć ich za dużo — wycelowała w przyjaciółkę palcem. Musiały mieć jasność, skoro za chwilę miały zacząć bawić się w dom. — I nie zapędzaj się z poduszkami ozdobnymi, potem i tak zrzucasz je z kanapy — zaznaczyła, bo często zdarzało się, że Finch robiła straszny rozgardiasz.
Darling rozejrzała się po wnętrzu, spoglądając na nazwy działów zawieszone pod sufitem. Ostatnio była w IKEI jak robiła remont kuchni, a to było co najmniej cztery lata temu.
— Gdzie najpierw? — zapytała i zerknęła na April. — Chcesz poprzymierzać się do pryszniców? — puściła do niej oczko. Wanna to był luksus, ale duży prysznic to podstawa! — Powinnyśmy też sprawdzić blaty — wskazała ręką na alejkę, w której znajdowały się kuchenne aranżacje. Oczywiście chodziło wyłącznie o dostosowanie szafek i ulokowanie ich w taki sposób, żeby wspólne gotowanie stało się przyjemnością! To były naprawdę poważne, dorosłe decyzje i lepiej kupić coś, co posłuży im przez lata. Nie będą przecież za rok zmieniać wystroju tylko dlatego, że nie znudzi im się efekt dębu i zamarzą o eleganckim orzechu.
April Finch