something about her
: śr lut 04, 2026 6:51 pm
Kira nie była hojna. Była bogata i rozrzutna. Pomimo że już dawno się usamodzielniła, rodzice dalej nie odcięli jej przypływu gotówki, której miała aż nadmiar. Kupili jej dom, co było zabawne, bo jej siostry nie skorzystały z tego przywileju. A mogły! Zamiast tego, wolały bujać się po wynajętych mieszkaniach i nie korzystać z ich pieniędzy. W przeciwieństwie do najmłodszej Finch, która twierdziła, że jak ktoś coś daje, to lepiej brać, bo taka okazja może się więcej nie powtórzyć.
— Wezmę cię w obroty pod warunkiem, że ładnie zakręcisz tą kiecką — spojrzała wymownie na błękitny materiał, który wystawał spod kurtki. To oczywiste, że Kira chętnie pokica na parkiecie. Uwielbiała tańczyć i przede wszystkim potrafiła, więc nie było powodu, że narobi komuś wstydu. Albo co gorsza sobie.
Nie mogła obiecać Hollis, że znowu się o coś nie złapią, bo przecież obie były pierdolnięte, chociaż z nich dwóch to akurat Lyric była bardziej narwana. Finch również miała swoje za uszami, ale dobrze się maskowała. Potrafiła krzyknąć, wygarnąć i od czasu do czasu pierdolnąć czymś, ale odpowiedzialna praca w redakcji zmuszała ją do trzymaniu nerwów na wodzy. Częściej jednak włączała swój tumiwisizm i po prostu nie reagowała. No chyba, że zostawała sprowokowana, to zupełnie zmieniało postać rzeczy.
Zaciągnęła się papierosem i wypuszczając dym kącikiem ust, pokiwała z aprobatą głową. Podobał jej się ten pomysł z chodzeniem po barach i losowaniem drinków. To była dobra opcja, żeby poznać całkiem nowe smaki, a kto wie, może jeden z tych lokalów stanie się ich ulubionym?
— Uważasz, że mam mocną głowę? — spojrzała na nią z rozbawieniem w oczach. Do tej pory nie miały okazji razem pić, a kiedy poznały się w The Shop wypiła zaledwie jednego czy dwa drinki. Tego ostatniego to chyba nawet nie dokończyła, bo potem przeszły do palarni, a następnie zniknęły na dachu. — Zróbmy to. Ale jak będę rzygać, to trzymasz mi włosy — wycelowała w Lyric końcówką papierosa. Finch nie miała szczególnie słabej głowy, ale daleko było jej do przepicia takiego Boosta czy innego faceta. W końcu czegokolwiek by nie starała się zrobić, wciąż była laską, a jej metabolizm reagował na alkohol inaczej, niż męskie organizmy.
Dostrzegając z oddali światło samochodu, zerknęła na telefon. Aplikacja informowała, że kierowca podjeżdżał na miejsce, więc jeszcze raz zaciągnęła się papierosem, a niedopałek rzuciła pod nogi. Machnęła ręką, dając Uberowi znać, żeby się zatrzymał i pociągnęła za klamkę tylnych drzwi.
— Wskakuj, bo do reszty cię wypizga — zachęciła Hollis skinieniem głowy, a kiedy ta wsiadła do środka i przesunęła się, Kira podążyła jej śladem. Na aplikacji zaznaczyła randomową knajpę w Dowtown, ale naprzeciwko mieścił się wspomniany przez Lyric Pink Flaming, więc nie będą musiały później długo maszerować. Poza tym dookoła mieściło się mnóstwo innych barów, które przecież i tak planowały zaliczyć.
lyric hollis
— Wezmę cię w obroty pod warunkiem, że ładnie zakręcisz tą kiecką — spojrzała wymownie na błękitny materiał, który wystawał spod kurtki. To oczywiste, że Kira chętnie pokica na parkiecie. Uwielbiała tańczyć i przede wszystkim potrafiła, więc nie było powodu, że narobi komuś wstydu. Albo co gorsza sobie.
Nie mogła obiecać Hollis, że znowu się o coś nie złapią, bo przecież obie były pierdolnięte, chociaż z nich dwóch to akurat Lyric była bardziej narwana. Finch również miała swoje za uszami, ale dobrze się maskowała. Potrafiła krzyknąć, wygarnąć i od czasu do czasu pierdolnąć czymś, ale odpowiedzialna praca w redakcji zmuszała ją do trzymaniu nerwów na wodzy. Częściej jednak włączała swój tumiwisizm i po prostu nie reagowała. No chyba, że zostawała sprowokowana, to zupełnie zmieniało postać rzeczy.
Zaciągnęła się papierosem i wypuszczając dym kącikiem ust, pokiwała z aprobatą głową. Podobał jej się ten pomysł z chodzeniem po barach i losowaniem drinków. To była dobra opcja, żeby poznać całkiem nowe smaki, a kto wie, może jeden z tych lokalów stanie się ich ulubionym?
— Uważasz, że mam mocną głowę? — spojrzała na nią z rozbawieniem w oczach. Do tej pory nie miały okazji razem pić, a kiedy poznały się w The Shop wypiła zaledwie jednego czy dwa drinki. Tego ostatniego to chyba nawet nie dokończyła, bo potem przeszły do palarni, a następnie zniknęły na dachu. — Zróbmy to. Ale jak będę rzygać, to trzymasz mi włosy — wycelowała w Lyric końcówką papierosa. Finch nie miała szczególnie słabej głowy, ale daleko było jej do przepicia takiego Boosta czy innego faceta. W końcu czegokolwiek by nie starała się zrobić, wciąż była laską, a jej metabolizm reagował na alkohol inaczej, niż męskie organizmy.
Dostrzegając z oddali światło samochodu, zerknęła na telefon. Aplikacja informowała, że kierowca podjeżdżał na miejsce, więc jeszcze raz zaciągnęła się papierosem, a niedopałek rzuciła pod nogi. Machnęła ręką, dając Uberowi znać, żeby się zatrzymał i pociągnęła za klamkę tylnych drzwi.
— Wskakuj, bo do reszty cię wypizga — zachęciła Hollis skinieniem głowy, a kiedy ta wsiadła do środka i przesunęła się, Kira podążyła jej śladem. Na aplikacji zaznaczyła randomową knajpę w Dowtown, ale naprzeciwko mieścił się wspomniany przez Lyric Pink Flaming, więc nie będą musiały później długo maszerować. Poza tym dookoła mieściło się mnóstwo innych barów, które przecież i tak planowały zaliczyć.
lyric hollis