He asked for a 13, but they drew a 31
: śr lut 04, 2026 5:41 pm
— To była ważna sprawa. A ty nie wyglądasz na zmarzniętą. — Wzruszyła ramionami. Dla dzwoniącej na pewno była niezwykle istotna, skoro zdecydowała się zawracać szefowej głowę. Dla April sprawa była bardzo błaha, ale cieszyła się, że mogła się do czegoś przydać. Odebrała tylko po to, by mieć pretekst, żeby się odświeżyć na mrozie. Niestety w ogóle to nie zadziałało. Może gdyby Teddy nie siedziała tu w samej bieliźnie to przemrożenie przyniosłoby inne skutki. Albo gdyby jednak nie zdecydowały się na Vantę. Albo gdyby była się jakkolwiek zmieniła. Albo gdyby Darling faktycznie nie wyglądała na taką, którą jakkolwiek krępuje jej pozycja. Obserwując jak zachwycone swoim towarzystwem były dziewczyny, Finch zaczynała pojmować swój błąd. W jej głowie obie przecież tryskały entuzjazmem z powodu tej nowej dla nich bliskości.
— Trzymam cię za słowo. Nie musisz się tłumaczyć, wszystko wiem. To zawsze jest wina Finch. — Vanta na moment przeniosła wzrok na April, która nadal przyglądała się swoim rękom. Dotarło do niej, że chyba trochę się z niej śmieją. Podniosła głowę i napotkała wzrok swojej byłej. Wpatrywała się w jej oczy przez dłuższą chwilę w milczeniu. Juno nie odwracała wzroku, święcie przekonana, że jest w stanie wygrać tę bitwę na spojrzenia. Miała rację. Finch w końcu tylko prychnęła urażona i wróciła na kanapę. Niech sobie zacieśniają więzy, ona zajmie się pracą. Tylko na chwileczkę.
Spoglądała na nie od czasu do czasu znad ekranu, jakby kontrolowała, co robią. Za każdym razem sytuacja wyglądała równie niewinnie i równie absurdalnie. Przerwy między kolejnymi spojrzeniami robiły się coraz dłuższe, coraz bardziej zatapiała się w telefonie. Dopiero, gdy usłyszała coś o zakończeniu roboty, odłożyła urządzenie na bok. Podeszła bliżej, by móc dokładnie przyjrzeć się nowemu nabytkowi Teddy. Wyglądał dużo lepiej niż zakładała.
— Świetne. Jesteś genialna — oświadczyła, nie podnosząc wzroku znad dziary. Trudno stwierdzić, czy mówiła bardziej do przyjaciółki, która wpadła na połączenie pomysłów czy do samej artystki. Pochwała należała się jednej i drugiej. Vanta zajęła się wycinaniem kolejnej kalki, a Finch poszła za przyjaciółką, dewastując nieco perfekcyjny widok, jaki miała do tej pory w lustrze.
— Pohamuj nieco ten entuzjazm, bo rozsadzisz studio. — Ucałowała jej policzek i znów spojrzała na tatuaż, tym razem w odbiciu. Zaczynała od nowa czuć wielką ekscytację na myśl, że zaraz coś podobnego wyląduje na jej ciele.
Ona nie musiała się rozbierać. Wystarczyło tylko ponownie podwinąć rękawy. O dziwo nie było żadnego dramatu z dopasowywaniem kalki. Dość szybko zdecydowała się na prawą rękę, a Juno musiała tylko raz zmieniać miejsce odbicia, zanim April potwierdziła, że to jest dokładnie to, czego chciała. Usiadła posłusznie na fotelu, oparła się wygodnie i wyciągnęła rękę przed siebie. Dopiero teraz zaczynała się nieco stresować. Pierwszą myślą byli oczywiście rodzice i ich reakcja. Ale przecież była dorosła, miała własne ciało i pieniądze. Niech pierdolą się oni i te wszystkie traumy, które jej zafundowali. Drugim strachem była praca. Zniknął równie szybko, bo przecież w jej branży tatuaże nie były żadnym problem, większość jej piętra miała na sobie jakieś rysunki. Wreszcie ogarnęła, że to będzie trochę bolało. Na pewno nie była tak odporna jak Teddy. Da sobie radę? Nie chciała rezygnować, ale martwiła się trochę, że nie wytrzyma i coś popsuje. Zaczęła gryźć w stresie wargę, nie wiedząc, co innego ma ze sobą począć. Ze stresowego zamyślenia wyrwał ją dotyk Vanty. Przesunęła palcami po jej ustach, powstrzymując ją w ten sposób od zrobienia sobie większej krzywdy.
— Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Będę delikatna — zagwarantowała przyciszonym tonem. April znowu zaczęła wpatrywać się w jej oczy, szukając potwierdzenia tych słów. Najwyraźniej je dostała, bo w końcu kiwnęła głową, a Vanta zaczęła tatuowanie. Z początku Finch siedziała na fotelu wyjątkowo spięta. Kilka chwil wystarczyło, by się wyluzowała. Prawie nie bolało. Wbijanie igieł pod skórę nie było aż tak przerażające, jak myślała. A Juno naprawdę starała się być delikatna. April, bardzo z siebie dumna, uśmiechnęła się szeroko do Teddy, a potem zrobiła pamiątkową fotkę tatuującej Vancie. Jak jej za rok telefon przypomni o tym dniu, to będzie miała masę radochy.
teddy darling
— Trzymam cię za słowo. Nie musisz się tłumaczyć, wszystko wiem. To zawsze jest wina Finch. — Vanta na moment przeniosła wzrok na April, która nadal przyglądała się swoim rękom. Dotarło do niej, że chyba trochę się z niej śmieją. Podniosła głowę i napotkała wzrok swojej byłej. Wpatrywała się w jej oczy przez dłuższą chwilę w milczeniu. Juno nie odwracała wzroku, święcie przekonana, że jest w stanie wygrać tę bitwę na spojrzenia. Miała rację. Finch w końcu tylko prychnęła urażona i wróciła na kanapę. Niech sobie zacieśniają więzy, ona zajmie się pracą. Tylko na chwileczkę.
Spoglądała na nie od czasu do czasu znad ekranu, jakby kontrolowała, co robią. Za każdym razem sytuacja wyglądała równie niewinnie i równie absurdalnie. Przerwy między kolejnymi spojrzeniami robiły się coraz dłuższe, coraz bardziej zatapiała się w telefonie. Dopiero, gdy usłyszała coś o zakończeniu roboty, odłożyła urządzenie na bok. Podeszła bliżej, by móc dokładnie przyjrzeć się nowemu nabytkowi Teddy. Wyglądał dużo lepiej niż zakładała.
— Świetne. Jesteś genialna — oświadczyła, nie podnosząc wzroku znad dziary. Trudno stwierdzić, czy mówiła bardziej do przyjaciółki, która wpadła na połączenie pomysłów czy do samej artystki. Pochwała należała się jednej i drugiej. Vanta zajęła się wycinaniem kolejnej kalki, a Finch poszła za przyjaciółką, dewastując nieco perfekcyjny widok, jaki miała do tej pory w lustrze.
— Pohamuj nieco ten entuzjazm, bo rozsadzisz studio. — Ucałowała jej policzek i znów spojrzała na tatuaż, tym razem w odbiciu. Zaczynała od nowa czuć wielką ekscytację na myśl, że zaraz coś podobnego wyląduje na jej ciele.
Ona nie musiała się rozbierać. Wystarczyło tylko ponownie podwinąć rękawy. O dziwo nie było żadnego dramatu z dopasowywaniem kalki. Dość szybko zdecydowała się na prawą rękę, a Juno musiała tylko raz zmieniać miejsce odbicia, zanim April potwierdziła, że to jest dokładnie to, czego chciała. Usiadła posłusznie na fotelu, oparła się wygodnie i wyciągnęła rękę przed siebie. Dopiero teraz zaczynała się nieco stresować. Pierwszą myślą byli oczywiście rodzice i ich reakcja. Ale przecież była dorosła, miała własne ciało i pieniądze. Niech pierdolą się oni i te wszystkie traumy, które jej zafundowali. Drugim strachem była praca. Zniknął równie szybko, bo przecież w jej branży tatuaże nie były żadnym problem, większość jej piętra miała na sobie jakieś rysunki. Wreszcie ogarnęła, że to będzie trochę bolało. Na pewno nie była tak odporna jak Teddy. Da sobie radę? Nie chciała rezygnować, ale martwiła się trochę, że nie wytrzyma i coś popsuje. Zaczęła gryźć w stresie wargę, nie wiedząc, co innego ma ze sobą począć. Ze stresowego zamyślenia wyrwał ją dotyk Vanty. Przesunęła palcami po jej ustach, powstrzymując ją w ten sposób od zrobienia sobie większej krzywdy.
— Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Będę delikatna — zagwarantowała przyciszonym tonem. April znowu zaczęła wpatrywać się w jej oczy, szukając potwierdzenia tych słów. Najwyraźniej je dostała, bo w końcu kiwnęła głową, a Vanta zaczęła tatuowanie. Z początku Finch siedziała na fotelu wyjątkowo spięta. Kilka chwil wystarczyło, by się wyluzowała. Prawie nie bolało. Wbijanie igieł pod skórę nie było aż tak przerażające, jak myślała. A Juno naprawdę starała się być delikatna. April, bardzo z siebie dumna, uśmiechnęła się szeroko do Teddy, a potem zrobiła pamiątkową fotkę tatuującej Vancie. Jak jej za rok telefon przypomni o tym dniu, to będzie miała masę radochy.
teddy darling