Strona 2 z 2

ta zabawa po nocach się śni

: sob kwie 11, 2026 7:47 am
autor: vita bennett
Była tak kurewsko, cholernie zła na Iana. Na to, jak się do niej odzywał, jak tak po prostu rzucił jej swoją wolę, oczekując, że będzie za nim podążała jak głupi szczeniak na uwięzi. Nie, to nie było w jej stylu. Nie chciała tego robić. Chciała się rozluźnić i decydować za siebie, więc gdy klęknęła przed Billym, gdy wysunęła język i spojrzała na niego tymi szczenięcymi oczkami, zastanawiała się, czy pójdzie za swoim kumplem, czy może faktycznie będzie chciał… wykorzystać okazję, żeby jej posmakować. Nie spodziewała się, że to pójdzie aż tak szybko i aż tak… intensywnie. Czy narzekała na to? Fuck no.
Gdy Billy pochylił się nad nią z tym łobuzerskim uśmiechem i wepchnął jej język do ust razem z gorzkim proszkiem, Vita na ułamek sekundy zamarła. Smak był chemiczny, ostry, obrzydliwy, a jednocześnie dziwnie ekscytujący. Jej dłonie mocniej zacisnęły się na jego kolanach, a serce walnęło jak oszalałe. Nie odsunęła się. Nie mogła. Albo nie chciała. Pozwoliła mu rozsmarować ten gorzki pył po swoich dziąsłach, po języku, po wnętrzu policzków, odwzajemniając ten ćpuński pocałunek w pośpiechu, a kiedy w końcu się odsunął, jej oddech był szybki i płytki. Jasnoniebieskie oczy miała szeroko otwarte, a źrenice już zaczynały się powoli rozszerzać. Oblizała wargi, próbując pozbierać myśli, które rozbiegły się jak po zakątkach jej główki.

Targanie, pchnięcie, a po chwili usłyszała huk drzwi, przekleństwa. Ian ich wyrzucił. Dosłownie.

Zanim zdążyła w pełni ogarnąć, co się właśnie stało, już stała na zimnej, śmierdzącej klatce schodowej, z Billym obok, który spokojnie zakładał płaszcz, wyglądając, jakby miał wyjebane, że właśnie wylądowali na bruku przez jej głupie prowokacje. Przez chwilę po prostu stała, obejmując się ramionami. W ustach wciąż miała ten dziwny, gorzko-słodki posmak. Serce jej waliło, a w głowie szumiało już nie tylko od adrenaliny. - Kurwa mać… - mruknęła pod nosem po ukraińsku, bardziej do siebie niż do niego. Potem zaśmiała się, nerwowo, kręcąc głową.- No to pięknie. Po prostu pięknie. - Spojrzała na Billy’ego, który właśnie wsunął pod drzwi zawiniątko z prochami dla Iana. Ten gest był tak… absurdalnie troskliwy w tym całym chaosie, że aż zrobiło jej się trochę cieplej na serduszku.

„To idziesz?”

Patrzyła na niego przez chwilę w milczeniu. Miała ochotę powiedzieć ''nie”, wrócić do domu, schować się pod kołdrę i udawać, że tego wieczoru nie było. Ale druga część niej - ta wkurwiona, zraniona i teraz dodatkowo nakręcona proszkiemm.. nie chciała się poddać.- Wiesz co? - powiedziała w końcu, podnosząc brodę. Głos miała trochę zachrypnięty.- Pieprzyć to. Idę. - Zrobiła krok w jego stronę i chwyciła go mocno za dłoń, splatając ich palce.- Tylko musisz mnie pilnować. Na dzisiejszy wieczór oficjalnie dostajesz miano mojej przyzwoitki… adwokaciku - parsknęła pod nosem, próbując w ten sam sposób co Ian wypowiedzieć jego ksywkę.- I nie myśl sobie, że to, co się stało tam w środku… - wskazała głową drzwi - …znaczy, że teraz jesteśmy kumplami od ćpania. - Przez chwilę patrzyła mu w oczy, jakby chciała coś jeszcze dodać, ale w końcu tylko machnęła drugą ręką.- Dobra. Wódka ze stacji i tango. - Uśmiechnęła się trochę niepewnie, ale już szczerzej niż wcześniej, a po chwili przypomniało jej się, że w sumie była cholernie głodna. Otworzyła usta w formie uśmiechu, wyglądając pewnie troszkę przerażająco, jak w tym horrorze Smile, po czym dodała, - TY! Jadłeś kiedyś bobrze ogony?!

partner do tanga

ta zabawa po nocach się śni

: wt kwie 14, 2026 3:59 pm
autor: William N. Patel-Noriega
Łapię ją mocno za rękę i razem schodzimy w dół, po stromych schodach, ledwo widocznych w słabym świetle migających, ledwie działających żarówek - Spoko, ze mną nie zginiesz - zapewniam, posyłając jej szeroki uśmiech oraz perliste oczko. A potem parskam głośnym śmiechem na jej słowa, ale potwierdzam - Dobrze, skarbie, nie będziemy kumplami od ćpania - kiwam lekko głową, a że jestem już porobiony to gadam dalej - Poza tym żeby zostać kumplem od ćpania - unoszę wolną rękę żeby ugiąć dwa palce jakbym chciał zamknąć te ostatnie trzy słowa w cudzysłowie - trzeba ćpać, a ty podobno tego nie robisz - zauważam, całkiem logicznie zresztą. Trochę prochu na jej słodkich wargach nie czyni z niej narkomanki. Z drugiej strony ja akurat miałem dosyć kontrowersyjny pogląd na ten temat, ale nawet nie zaczynam, bo bym pewnie pierdolił przez pół wieczora o jednym z tym samym. Wypadamy z klatki, a zimny podmuch wiatru od razu omiata nasze ciała i czuję gęsią skórkę dosłownie wszędzie, otrząsam się - Kurwa, ale piździ - pomimo tego, że w żyłach buzowała mi krew rozgrzana szybkim strzałem - Ukradłaś coś kiedyś, Vita? - pytam zaczepnie, zerkając na nią z ukosa, bo ja mówiłem całkiem poważnie. Co prawda miałem siana jak lodu, ale byłem dzisiaj w totalnie rebelskim nastroju i miałem ochotę ruchać kapitalizm w każdy otwór w jego zgniłym organizmie - Bobrze ogony? - powtarzam, odwracając twarz w kierunku dziewczyny, a na mojej buźce maluje się spore zaskoczenie, bo w pierwszej chwili nie mam pojęcia o czym do mnie mówi. Dopiero po dłuższej chwili dociera, że nie chodzi o takie prawdziwe bobrze ogony, chociaż te pewnie też się nadawały do jedzenia i jakby mi ktoś zaserwował dobrze przyprawiony to ojebałbym - Nooooo, kurwa, raczej - kiwam energicznie głową - Ja jestem stąd - chwalę się, jakby było czym. Kiedyś myślałem nawet, że mam indiańskie korzenie, tak wiecie, Kanadyjczyk z dziada, pradziada, zrobiłem nawet tatuaż na przedramieniu, który miał mi o tym przypominać, ale potem jak pogrzebałem trochę w kronikach to się okazało, że jednak cygańskie, a moi przodkowie to nie wiem jak się tutaj dostali, może na tratwie? - Bobrze ogony wpierdalam od małego, odkąd mam zęby właściwie. Lubię sobie dojebać takiego jak się spizgam. Kiedyś taka mnie nawet naszła gastrofantazja żeby sobie zrobić na wytrawnie i dałem z jajecznicą i keczupem - tłumaczę, ale krzywię się na tamto wspomnienie - Chujowe było, nie polecam, jednak lepsze z cynamonem - w ogóle z czymkolwiek słodkim tak naprawdę, z czekoladą, owocami, cukrem... Niby żołądek mam ściśnięty przez kryształy, ale jak tak teraz o tym pomyślę, to też bym wsunął takiego w sekundę - A co? Masz chęć? A wiesz, że ja robię sam takie? Najlepsze są. W ogóle zajebiście gotuję - chwalę się. W sumie nie wiem po chuj, ale mam stromy potok myśli przechodzący właśnie przez głowę, w dodatku przeskakujący z wątku na wątek bez ładu i składu, jak to po stymulantach. W ryju też mi już zdążyło zaschnąć,więc mlaskam kilka razy, w zasadzie niewiele to daje. Gdzieś na horyzoncie wyłania się logo stacji benzynowej.

vita bennett