Strona 2 z 2

Don't leave me locked in your heart

: pn mar 09, 2026 10:42 am
autor: Daphne van Laar
Masz rację. Trzeba by odciąć dopływ, a jednak ludzie płacący w kinie za bilet nie przykładają się do tego w aż tak dużym stopniu. Ja to się w ogóle zastanawiam jak ci wszyscy reżyserzy mają takie gigantyczne budżety na te filmy. Skąd się ta kasa bierze? — najpierw Daphne skupiła się na odpowiedzi, natomiast w momencie, gdy Filipek zapisywał swoje rymy do notatnika, nieznacznie uniosła brwi. Przyglądała się natomiast w milczeniu, nie chcąc zakłócać tego procesu.
Bez wahania zbiła z nim piątkę, gdy tylko wyciągnął w jej kierunku rękę. Była wręcz usatysfakcjonowana, że dzielili również i ten pogląd w kwestiach filmowych.
To to przerysowanie, co nie? To nie pączek, ale jest jeszcze bardziej przebrzydle słodkie. Co to? — oczywiście, że musiała rzucić zagadką, nawet taką dość badziewną. Sama miała też na koncie parę takich klasyków, ale najbardziej w pamięci odcisnął się jej film Uwierz w ducha. Ale tylko dlatego, że jej matka oglądałaby ten film w kółko. Nie wróciłaby do nich jednak ponownie. Wolała w kółko oglądać cokolwiek związanego z superbohaterami lub powtarzać ulubione seriale. Gotham obejrzała już chyba z pięć razy. Ale Riddler zobowiązywał.
Tak! Ta scena jest świetna. I ta mina Lokiego po tym wszystkim, bezcenna. — aż się zaśmiała cicho na wspomnienie o tej scence. Mogła uwielbiać postać, natomiast takie traktowanie jak najbardziej należało mu się po rozwaleniu prawie całego Nowego Jorku. — Ooo, naprawdę? Kurczę, ja ci powiem że ja mam taką bluzę z motywem Spider-Gwen. Bo bardzo lubię tę postać, może nie tak jak Riddlera… Ale wciąż. A, no i strój Riddlera też mam. Zakładałam na tegoroczne halloween. — raczej już ubiegłoroczne, ale wiadomo o co chodzi! Choć starała się mówić cicho, to i tak jej ekscytacja była dobrze widoczna w jej głosie. Dobrze, że po prostu w sali nie było wiele osób, to raczej nikt im uwagi nie zwróci.
Żartujesz? Zaprosiłabym go na herbatkę nawet. — parsknęła, zaraz potem głupio się uśmiechając. Spider-Manowi z pewnością spodobałyby się jej kubko-zlewki. Jej to zdecydowanie bliżej było do nauki, choć nie w takim sensie. Ale zawsze coś.
Możemy kiedyś wspólnie obejrzeć. Kiedyś powinnam w końcu to nadrobić, przecież to właściwie jeden z klasyków. — bardziej mem przez te milion części, ale tym akurat nie musiała dzielić się na głos. Po prostu nie chciała, by Filipkowi było zbyt smutno, że nie może pogadać o tych filmach.
Nie spodziewała się, że Carissoni tak bardzo przejmie się jej sercem. Daphne od dawna pracowała, by ten problem nie wpływał znacznie na jej życie codzienne, co też w pewnym sensie się powiodło. Miała trochę ograniczeń, to fakt, ale mogła normalnie żyć. I to jej wystarczało. Nie mogła jednak ukryć zaskoczenia, gdy Filipek tak się zaofiarował, by jej pomóc. Aż musiała odciągnąć spojrzenie od filmu.
Jasne… Nie ma sprawy. Tak zrobię. Bardzo ci… dziękuję. — delikatna czerwień kwitła na jej policzkach, a ona sama czuła się… nietypowo. Nie spodziewała się, że ktoś na pierwszej randce wykaże się taką opiekuńczością w stosunku do niej, choć nawet jej nie oczekiwała. Zatkało ją na tyle, że nawet nie wiedziała co więcej powiedzieć.
Tego gestu z ręką też się nie spodziewała. Aż spojrzała w dół, mrugając zawzięcie, jakby mając wrażenie że to jakaś iluzja, nie rzeczywistość. Ale dotyk jego palców był całkiem realistyczny. I bardzo przyjemny. Po nieco dłuższej chwili ruszyła jednak nieśmiało swoją dłoń, obracając ją na tyle, by odwzajemnić ten sam gest.

Filippo Carissoni

Don't leave me locked in your heart

: ndz mar 15, 2026 4:23 pm
autor: Filippo Carissoni
- Szczerze? Też chciałbym wiedzieć. Nie ogarniam jak to działa, szczególnie w przypadku gniotów za które potem reżyserzy dostają nagrody albo kręcą kontynuację. - no naprawdę nie potrafił tego pojąć, dlatego z tej całej frustracji musiał aż pociągnąć za słomkę tj. wziąć kilka łyków napoju.
Uśmiechnął się, gdy Daphne zbiła z nim piąteczkę.
- Hmm… czyżby chodziło o komedię romantyczną? - spytał, próbując połączyć wszystkie kropki ze sobą Bo w sumie komedie romantyczne były przesłodzone, tak samo jak zwykłe romansidła. stwierdził w myślach, zastanawiając się, czy nie powinien odpowiedzieć właśnie romansidło, zamiast komedii romantycznej, no ale już trudno. Najwyżej znowu wyjdę na głupka. pomyślał, bo bilans jego odgadnięć był mniejszy niż nieodgadnięć. Ale szczerze? Był naprawdę pod wrażeniem, że Daphne potrafiła wymyślać zagadki, bo jemu zwyczajnie by się po prostu… nie chciało. Wystarczyło, że musiał się zmóżdżać nad wymyśleniem nowej piosenki.
- To prawda. - zgodził się, a po krótkiej chwili również się zaśmiał, jednocześnie ciesząc się, że mógł usłyszeć śmiech dziewczyny z którą aktualnie był w kinie.
Oczy mu się powiększyły i jednocześnie zaświeciły, gdy usłyszał jaką koszulkę posiadała Daphne. Czy to można nazwać przeznaczeniem? zapytał samego siebie w myślach.
- To może…. tak tylko głośno myślę… ale może… - zaczął niepewnie, skubiąc skórkę przy paznokciu palca wskazującego.
- Może któregoś razu ja założę strój i Ty założysz bluzę? Będziemy mieli match outfity. - dokończył nieśmiało, choć przecież niczego złego nie proponował - chciał jedynie zapytać, czy Daphne nie miałaby nic przeciwko, by któregoś dnia nie wybrać jako “dzień pająka”, w którym obydwoje założą coś z pajęczego multiwersum lub uniwersum.
- Szanuję, że wiesz już co założysz na halloween. Ja jeszcze o tym nie myślałem. - odparł zgodnie z prawdą. Nie myślał, ponieważ do halloween było jeszcze dość sporo czasu.
- A kazałabyś mu łazić po suficie by udowodnił, że faktycznie jest tym, za kogo się podaje? - spytał, nawiązując do sceny z trzeciej części najnowszego Spider-mana, gdzie MJ kazała jednego z Peterów Parkerów dać dowód na to, że naprawdę jest człowiekiem pająkiem, rzucając w niego czymś a’la bułkami. Oczywiście nie mówił poważnie, tylko po prostu chciał wspomnieć tą scenkę i uznał ten moment za odpowiedni.
- Jestem totalnie za! Daj znać, kiedy będziesz miała nieco luźniejszy termin. - on najwyżej powie przełożonej, że akurat tego dnia nie wystąpi bo coś - na pewno wpadnie na jakiś genialny powód typu choroba lub wykorzysta kartę AS czyli studia.
Uśmiechnął się lekko, choć w środku wciąż odczuwał niepokój. Mimo to poczuł, ogarniającą, a zarazem przyjemną fala ciepła, gdy zauważył, że dziewczyna nie cofnęła swojej dłoni, tylko tego delikatnie ją odwróciła. Spojrzał na ich splecione dłonie przez krótką chwilę, jakby upewniał się, że to naprawdę się dzieje. Potem powoli, niemal nieśmiało, zaczął kciukiem gładzić zewnętrzną stronę dłoni Daphne, w cichym, uspokajającym geście. Film się zaczął więc Filip siedział cicho i oglądał. Przy niektórych scenach nawet parsknął śmiechem - oczywiście co jakiś czas zerkał też na Daphne - swojej dłoni nie zamierzał zabierać. Miał jeszcze drugą rękę. I to właśnie nią łapał za kubek oraz jadł popcorn.

Daphne van Laar