Strona 2 z 2

Don't leave me locked in your heart

: pn mar 09, 2026 10:42 am
autor: Daphne van Laar
Masz rację. Trzeba by odciąć dopływ, a jednak ludzie płacący w kinie za bilet nie przykładają się do tego w aż tak dużym stopniu. Ja to się w ogóle zastanawiam jak ci wszyscy reżyserzy mają takie gigantyczne budżety na te filmy. Skąd się ta kasa bierze? — najpierw Daphne skupiła się na odpowiedzi, natomiast w momencie, gdy Filipek zapisywał swoje rymy do notatnika, nieznacznie uniosła brwi. Przyglądała się natomiast w milczeniu, nie chcąc zakłócać tego procesu.
Bez wahania zbiła z nim piątkę, gdy tylko wyciągnął w jej kierunku rękę. Była wręcz usatysfakcjonowana, że dzielili również i ten pogląd w kwestiach filmowych.
To to przerysowanie, co nie? To nie pączek, ale jest jeszcze bardziej przebrzydle słodkie. Co to? — oczywiście, że musiała rzucić zagadką, nawet taką dość badziewną. Sama miała też na koncie parę takich klasyków, ale najbardziej w pamięci odcisnął się jej film Uwierz w ducha. Ale tylko dlatego, że jej matka oglądałaby ten film w kółko. Nie wróciłaby do nich jednak ponownie. Wolała w kółko oglądać cokolwiek związanego z superbohaterami lub powtarzać ulubione seriale. Gotham obejrzała już chyba z pięć razy. Ale Riddler zobowiązywał.
Tak! Ta scena jest świetna. I ta mina Lokiego po tym wszystkim, bezcenna. — aż się zaśmiała cicho na wspomnienie o tej scence. Mogła uwielbiać postać, natomiast takie traktowanie jak najbardziej należało mu się po rozwaleniu prawie całego Nowego Jorku. — Ooo, naprawdę? Kurczę, ja ci powiem że ja mam taką bluzę z motywem Spider-Gwen. Bo bardzo lubię tę postać, może nie tak jak Riddlera… Ale wciąż. A, no i strój Riddlera też mam. Zakładałam na tegoroczne halloween. — raczej już ubiegłoroczne, ale wiadomo o co chodzi! Choć starała się mówić cicho, to i tak jej ekscytacja była dobrze widoczna w jej głosie. Dobrze, że po prostu w sali nie było wiele osób, to raczej nikt im uwagi nie zwróci.
Żartujesz? Zaprosiłabym go na herbatkę nawet. — parsknęła, zaraz potem głupio się uśmiechając. Spider-Manowi z pewnością spodobałyby się jej kubko-zlewki. Jej to zdecydowanie bliżej było do nauki, choć nie w takim sensie. Ale zawsze coś.
Możemy kiedyś wspólnie obejrzeć. Kiedyś powinnam w końcu to nadrobić, przecież to właściwie jeden z klasyków. — bardziej mem przez te milion części, ale tym akurat nie musiała dzielić się na głos. Po prostu nie chciała, by Filipkowi było zbyt smutno, że nie może pogadać o tych filmach.
Nie spodziewała się, że Carissoni tak bardzo przejmie się jej sercem. Daphne od dawna pracowała, by ten problem nie wpływał znacznie na jej życie codzienne, co też w pewnym sensie się powiodło. Miała trochę ograniczeń, to fakt, ale mogła normalnie żyć. I to jej wystarczało. Nie mogła jednak ukryć zaskoczenia, gdy Filipek tak się zaofiarował, by jej pomóc. Aż musiała odciągnąć spojrzenie od filmu.
Jasne… Nie ma sprawy. Tak zrobię. Bardzo ci… dziękuję. — delikatna czerwień kwitła na jej policzkach, a ona sama czuła się… nietypowo. Nie spodziewała się, że ktoś na pierwszej randce wykaże się taką opiekuńczością w stosunku do niej, choć nawet jej nie oczekiwała. Zatkało ją na tyle, że nawet nie wiedziała co więcej powiedzieć.
Tego gestu z ręką też się nie spodziewała. Aż spojrzała w dół, mrugając zawzięcie, jakby mając wrażenie że to jakaś iluzja, nie rzeczywistość. Ale dotyk jego palców był całkiem realistyczny. I bardzo przyjemny. Po nieco dłuższej chwili ruszyła jednak nieśmiało swoją dłoń, obracając ją na tyle, by odwzajemnić ten sam gest.

Filippo Carissoni

Don't leave me locked in your heart

: ndz mar 15, 2026 4:23 pm
autor: Filippo Carissoni
- Szczerze? Też chciałbym wiedzieć. Nie ogarniam jak to działa, szczególnie w przypadku gniotów za które potem reżyserzy dostają nagrody albo kręcą kontynuację. - no naprawdę nie potrafił tego pojąć, dlatego z tej całej frustracji musiał aż pociągnąć za słomkę tj. wziąć kilka łyków napoju.
Uśmiechnął się, gdy Daphne zbiła z nim piąteczkę.
- Hmm… czyżby chodziło o komedię romantyczną? - spytał, próbując połączyć wszystkie kropki ze sobą Bo w sumie komedie romantyczne były przesłodzone, tak samo jak zwykłe romansidła. stwierdził w myślach, zastanawiając się, czy nie powinien odpowiedzieć właśnie romansidło, zamiast komedii romantycznej, no ale już trudno. Najwyżej znowu wyjdę na głupka. pomyślał, bo bilans jego odgadnięć był mniejszy niż nieodgadnięć. Ale szczerze? Był naprawdę pod wrażeniem, że Daphne potrafiła wymyślać zagadki, bo jemu zwyczajnie by się po prostu… nie chciało. Wystarczyło, że musiał się zmóżdżać nad wymyśleniem nowej piosenki.
- To prawda. - zgodził się, a po krótkiej chwili również się zaśmiał, jednocześnie ciesząc się, że mógł usłyszeć śmiech dziewczyny z którą aktualnie był w kinie.
Oczy mu się powiększyły i jednocześnie zaświeciły, gdy usłyszał jaką koszulkę posiadała Daphne. Czy to można nazwać przeznaczeniem? zapytał samego siebie w myślach.
- To może…. tak tylko głośno myślę… ale może… - zaczął niepewnie, skubiąc skórkę przy paznokciu palca wskazującego.
- Może któregoś razu ja założę strój i Ty założysz bluzę? Będziemy mieli match outfity. - dokończył nieśmiało, choć przecież niczego złego nie proponował - chciał jedynie zapytać, czy Daphne nie miałaby nic przeciwko, by któregoś dnia nie wybrać jako “dzień pająka”, w którym obydwoje założą coś z pajęczego multiwersum lub uniwersum.
- Szanuję, że wiesz już co założysz na halloween. Ja jeszcze o tym nie myślałem. - odparł zgodnie z prawdą. Nie myślał, ponieważ do halloween było jeszcze dość sporo czasu.
- A kazałabyś mu łazić po suficie by udowodnił, że faktycznie jest tym, za kogo się podaje? - spytał, nawiązując do sceny z trzeciej części najnowszego Spider-mana, gdzie MJ kazała jednego z Peterów Parkerów dać dowód na to, że naprawdę jest człowiekiem pająkiem, rzucając w niego czymś a’la bułkami. Oczywiście nie mówił poważnie, tylko po prostu chciał wspomnieć tą scenkę i uznał ten moment za odpowiedni.
- Jestem totalnie za! Daj znać, kiedy będziesz miała nieco luźniejszy termin. - on najwyżej powie przełożonej, że akurat tego dnia nie wystąpi bo coś - na pewno wpadnie na jakiś genialny powód typu choroba lub wykorzysta kartę AS czyli studia.
Uśmiechnął się lekko, choć w środku wciąż odczuwał niepokój. Mimo to poczuł, ogarniającą, a zarazem przyjemną fala ciepła, gdy zauważył, że dziewczyna nie cofnęła swojej dłoni, tylko tego delikatnie ją odwróciła. Spojrzał na ich splecione dłonie przez krótką chwilę, jakby upewniał się, że to naprawdę się dzieje. Potem powoli, niemal nieśmiało, zaczął kciukiem gładzić zewnętrzną stronę dłoni Daphne, w cichym, uspokajającym geście. Film się zaczął więc Filip siedział cicho i oglądał. Przy niektórych scenach nawet parsknął śmiechem - oczywiście co jakiś czas zerkał też na Daphne - swojej dłoni nie zamierzał zabierać. Miał jeszcze drugą rękę. I to właśnie nią łapał za kubek oraz jadł popcorn.

Daphne van Laar

Don't leave me locked in your heart

: sob mar 21, 2026 10:12 pm
autor: Daphne van Laar
Boże, mam identycznie. To, albo jak robią w kółko te przeklęte remakes, a to praktycznie zawsze wychodzi gorzej niż oryginał. I to ich nie zatrzymuje. — aż prychnęła, nawet nie kryjąc swojej irytacji w tym temacie. Pokręciła aż nosem na to wszystko, bo próbowała to zrozumieć od dawien dawna, ale z marnym skutkiem.
Tak! Zgadza się. — najpierw strzeliła palcami, by zaraz złożyć swoje ręce jak do modlitwy i bezgłośnie zaklaskać. Cieszyła się, że Filipek zdawał się coraz lepiej radzić z jej durnymi zagadkami. A czy to był romans, czy komedia romantyczna to już wszystko jedno. Dla Daphne oba były tak samo mdłe i nudne. Humor w tym przypadku pomagał bardzo niewiele, o ile w ogóle. Przynajmniej według niej.
Reakcja Carissoniego nie uszła jej uwadze, przez co jej własne brwi uniosły się nieco ku górze. Musiał chyba bardzo lubić Pajączka, skoro tak się podekscytował. Nic dziwnego, Spider-Man był naprawdę fajną postacią. Jego pomysł był ciekawy, a Daphne oszukiwałaby samą siebie, gdyby na tę wieść serce nie zabiło jej odrobinę szybciej.
Bardzo chętnie. Zawsze chciałam spróbować wspólnego cosplayu z kimś innym. — przyznała, czując jak jej uszy również delikatnie oblewają się czerwienią. Zaczęła się nieznacznie wiercić w swoim siedzeniu, próbując pozbyć się tego dziwnego, ściskającego uczucia we wnętrzu swojego ciała. Skupiła się zatem na ekranie, choć skupienie straciła od razu.
A to na tegoroczne to też jeszcze nie wiem. Sorka, chodziło mi że byłam już przebrana za Riddlera na Halloween w 2025. — nowy rok ledwie co się zaczął, przez co wciąż łapała się na tym jak mówiła „w tym roku”, mówiąc o poprzednim.
Nad kolejnym pytaniem musiała się zastanowić, ale tylko przez krótką chwilę.
Myślę, że tak. Zawsze to może być jakiś cosplayer a nie prawdziwy pajączek. — tym samym potwierdziła, że rozumiała MJ w tamtej scenie. Nawet jeśli nie było to multiwersum, to zawsze była szansa na to, co właśnie powiedziała.
Tutaj też pokiwała głową w odpowiedzi, ale zostawiła poszukiwanie potencjalnego terminu na czas powrotu do domu. Teraz mieli inne zajęcie niż rozmyślania o tym, kiedy mogli spotkać się ponownie.
To śmieszne, prawie że łaskoczące uczucie w jej wnętrzu powróciło wraz z momentem, gdy ich dłonie się splotły. Nie była przyzwyczajona do takich rzeczy, przez co czuła się dziwnie, ale z drugiej strony nie chciała tego przerywać. W końcu była to randka, czyż nie?
Jej pierwszą reakcją na głaskanie jej dłoni było naprężenie mięśni w reszcie ciała, lecz dość szybko też starała się wyluzować. Czuła się aż zła sama na siebie że reagowała tak na drobne gesty, zupełnie nie mając doświadczenia w takich sprawach. Rozluźniła się też bardziej w momencie, gdy mogła już oglądać film. Skupiła się na ekranie, delikatnie ściskając dłoń Filipka w odpowiedzi. Zrobiła to niemalże machinalnie. W międzyczasie też jej mimika zmieniała się w zależności od sceny w filmie, parskała też śmiechem czy nawet czasem wzdychała z zażenowania na jakimś dziwnym momencie. Korzystanie z jedzenia i picia było trochę utrudnione, ale dzielnie szła w ślady Filipka i również korzystała przy tym z jednej ręki, nie chcąc by było mu smutno gdyby nagle wyrwała swoją dłoń.

Filippo Carissoni

Don't leave me locked in your heart

: sob mar 28, 2026 11:49 am
autor: Filippo Carissoni
- O jeny bez kitu... już naprawdę z niektórymi produkcjami, mogliby sobie dać spokój. Szczególnie, że zazwyczaj naprawdę ciężko jest przebić oryginał. - stwierdził, z jednej strony domyślając się, dlaczego niektórzy mogą chcieć podejmować się stworzenia remake’u - bo hajs - a z drugiej strony, uważał to za totalny bezsens.
- Niektórym chyba też jest po prostu łatwiej bazować na czymś, co powstało, niż stworzyć coś całkowicie nowego. Z muzyką w sumie jest bardzo podobnie. - stwierdził, dochodząc nagle do takiego wniosku - szczególnie kiedy już wiele sampli zostało użytych, a AI zaczynało górować na listach jeżeli chodziło o odsłuchania.
Filip jakby nie dowierzał, że właśnie udało mu się odgadnąć zagadkę, którą wymyśliła Daphne. Zamrugał kilkakrotnie i ze zmarszczonymi brwiami patrzył na dziewczynę.
- Nie żartujesz? Naprawdę zgadłem? - dopytywał, bo choć jakaś część mówiła mu, by zaczął się cieszyć, bo Czemu miałaby mnie okłamywać?
Carissoni ucieszył się, że Daphne była chętna do wspólnego przebrania za jakąś postać z uniwersum, które oboje lubili.
- Wiesz, że ja też? - odpowiedział, bo naprawdę zdarzyło mu się rozważać rozpoczęcie zabawy w cosplay, lecz jego budżet był dość… ograniczony. Znaczy jakoś tam wiązał koniec z końcem i pewnie była to też po części zasługa drugiej pracy ale gdy widział i słyszał, ile niektórzy wydawali na swoje kostiumy, to łapał się za głowę.
- To może uda się w tym roku wyskoczyć na jakiś cosplayerski event. Znaczy pewnie wiele zależy od terminu, ale jak nie w tym, to możemy spróbować za rok. - zaproponował z uśmiechem. Oczywiście nie miał pojęcia, czy w ogóle dotrwa do przyszłego roku i - co najważniejsze - czy jego relacja z Daphne przetrwa. Naprawdę zaczął lubić tę dziewczynę. Sprawiała, że przy niej zaczynał się uśmiechać i chciał ją rozweselać, by móc usłyszeć jej przeuroczy śmiech.
- Spoko, spoko. Domyśliłem się. - powiedział zgodnie z prawdą.
- A niech to, znaczy fakt.. bo przecież wielu oszustów żyje w Toronto i poza miastem też. - stwierdził, wzdychając, udając wielce niepocieszonego, że będzie musiał przechodzić test autentyczności.
- Zawsze jeszcze mógłbym sobie przykleić na czoło etykietę z napisem “I’m the real Spider-man.” - po tych słowach zaśmiał się, bo wyobraził sobie jakby to wyglądało. To trochę jakby latał z widoczną metką, na której jest napisane “made in China” chociaż w jego przypadku byłoby ‘made in Canada”.
Mimo, że tylko trzymali się za ręce, zrobiło mu się cieplej ale mimo wszystko starał się jak najdłużej nie zabierać ręki i skupić się na filmie. Podczas oglądania, kilka razy parsknął śmiechem, a czasami siedział z powagą, próbując jak najlepiej zrozumieć poczynania głównego bohatera.
Po skończonym seansie, Filip wyszedł z sali, wyrzucił puste opakowania po popcornie i coli, a następnie, by mu Daphne nie uciekła, ponownie złapał ją za rękę.
- I jak Ci się podobał film? - spytał, idąc w kierunku autka, bo czekało na nich kolejne miejsce. Niby do następnego miejsca mogliby podjechać komunikacją, ale Carissoniemu nie chciało się potem wracać po samochód.

Daphne van Laar

Don't leave me locked in your heart

: pt kwie 03, 2026 11:11 am
autor: Daphne van Laar
Dokładnie. Na przykład ten Harry Potter nowy. Przecież remake jest totalnie bez sensu, znam co najmniej kilku Potterheadów którzy zgodnie twierdzą, że nie będą w stanie tego obejrzeć. — i powodem nie był wcale casting do roli Snape’a. Dało się dobrze „rozwijać” całe franczyzy bez odgrzewania starych kotletów, przykładem jest chociażby seria gier Star Wars Jedi czy chociażby Hogwarts Legacy. Daphne nigdy nie potrafiła zrozumieć, czym kierował się przemysł filmowy, tak uparcie drążąc temat odkurzania staroci. Można było obsadzać nowe osoby w tych samych rolach, ale przykładowo przedstawiać dalszą część historii postaci. Nie w kółko jedno i to samo.
W muzyce też mnie to trochę irytuje. Co próbuję poszukać czegoś fajnego, to okazuje się że to milionowy remake jakiejś piosenki z lat osiemdziesiątych. — parsknęła, kręcąc głową z niesmakiem. O ile rozumiała jakieś piosenki takie w dużej mierze „przerobione”, a nie zerżnięte po całości, tak nowości były zdecydowanie bardziej pożądane. Szkoda tylko, że właśnie AI zdawało się to wykorzystywać.
Nie żartuję. — pokiwała głową, a na jej ustach panoszył się rozbawiony, ale także i zadowolony uśmieszek. Cieszyło ją nie tylko to, że Filipek wreszcie zaczął nadawać na podobnych falach, ale jego reakcję też uznawała za bardzo pocieszną. To tylko pokazywało, jak bardzo mu zależało.
Bez kitu. — jej brwi uniosły się w zdumieniu, wewnętrznie ciesząc się na myśl, że nie była w tym sama. Kurczę, tyle ich łączyło… Nawet się nie spodziewała. I nie byli tego świadomi, ale ograniczony budżet cosplayerski też był ich cechą wspólną. Daphne zarabiała, ale sporą część pieniędzy przeznaczała na duperele i gry. Dodatkowo uważała, że gotowe cosplaye były przesadnie drogie. Nic dziwnego, jeśli wszystko to było robione ręcznie.
Bardzo chętnie, może akurat nam się uda z terminem w tym roku. — szczerze to miała taką chęć. Ona nie wybiegała aż tak daleko w przyszłość, by zastanawiać się, czy w ogóle przetrwają taką próbę czasu. Co było wyjątkiem w jej przypadku, ale tylko świadczyło o tym, jak dobrze czuła się w towarzystwie Carissoniego.
Wiesz, że takie coś wzbudziłoby tylko więcej podejrzeń? Im bardziej próbujesz udowodnić, że to ty jesteś tym realnym Spider-Manem, tym więcej wątpliwości produkujesz. — dalej wydawała się być rozbawiona całą tą wymianą słowną, ale jednocześnie próbowała mu dawać też dobre rady. Gdyby faktycznie był Pajączkiem, raczej twierdziłby, że nim nie jest. Chyba, że by został przyłapany na gorącym uczynku.
Cały seans minął jej naprawdę miło i przyjemnie, nawet przy filmie będącym czymś pokroju horroru. Ją i tak mało co ruszało, ale o tym świadczyła jej posada technika kryminalistyki. A nawet jeśli, bliskość Filippo zdecydowanie zdała egzamin w rozproszeniu jej uwagi od najgorszych momentów. Czuła się jednocześnie zadowolona, ale i trochę przerażona tym faktem, że koleś z którym jeszcze niedawno kłóciła się o figurki, stał się dla niej dość bliską osobą.
Poczekała grzecznie na Filipka, gdy film się już skończył i opuścili salę kinową. I tak zachłysnęła się delikatnie powietrzem, gdy znowu poczuła jego dłoń w swojej, tym razem czerwień na jej policzkach bardziej widoczna niż w egipskich ciemnościach.
Fajny, może nie powala, ale bardzo przyjemny do oglądania. — jej gust był ciężki do zaspokojenia, bo preferowała raczej filmy czy seriale superbohaterskie lub sci-fi, ale i tak było nieźle. Podążyła za Filipkiem do auta, co też było dla niego plusem. Mama zawsze powtarzała jej, żeby nie umawiała się z nikim, kto nie posiada własnego pojazdu. — A Ty jak oceniasz film? — dopytała jeszcze, zanim wsiadła do środka, zajmując miejsce pasażera.

Filippo Carissoni

Don't leave me locked in your heart

: sob kwie 11, 2026 10:23 pm
autor: Filippo Carissoni
- Szczerze? Też uważam, że to nie ma sensu. Bez sensu ten remake. - stwierdził, dalej nie mogąc uwierzyć, że ktoś podjął się zadania i wpadł na pomysł odświeżenia serii, którą znał praktycznie każdy.
- To już wolałbym obejrzeć jakąś kontynuację. - dodał zgodnie z prawdą, chociaż oczywiście siódmej części książki też nie uznawał. Dla niego Harry Potter skończył się na Insygniach Śmierci, Gwiezdne Wojny na Powrocie Jedi, a Indiana Jones na Królestwie Kryształowej Czaszki (choć tę część lubił najmniej).
- Ciekawe, za co jeszcze się wezmą. - rzucił jeszcze, choć może wolałby nie wiedzieć. Tak samo nie rozumiał, po co w ogóle kontynuowano też serię Toy Story.
Filippo skinął głową, bo faktycznie, aktualnie większość piosenek była robiona na samplu czegoś, co już było użyte, albo po prostu dodawano kilka dodatkowych linijek do zwrotek, ale to wciąż nie było niczym oryginalnym. Sam Carissoni spędzał wiele godzin, gdy próbował stworzyć coś swojego. Czasami zastanawiał się, czy faktycznie podoła w tej branży, znaczy, no… naprawdę chciał wypłynąć gdzieś dalej i tworzyć featy ze sławnymi artystami.
Filippo uniósł ręce, co mogło wyglądać tak, jakby tworzył Y do piosenki YMCA. Naprawdę ucieszyło go, że podał prawidłową odpowiedź, o czym poza wyrzuceniem dłoni świadczyły jego wyraz twarzy oraz radość w oczach.
- To super, że nie masz nic przeciwko. - odparł z uśmiechem, czując kolejną falę radości, bo bądź co bądź, zawsze raźniej było, gdy dzieliło się jakieś wspólne hobby i na jakieś wydarzenia można było pojechać z kimś, kogo się lubiło… albo nawet i bardzo lubiło. Poza tym najpierw mogli zacząć od jakichś mało wymagających strojów, by nie wydawać miliona monet.
- To ten… sprawdzę później najbliższy event i uzgodnimy, czy się na niego wybieramy. - bo aktualnie nie miał zbyt wielkiej możliwości sprawdzenia, ponieważ siedzieli na sali kinowej i leciał film. Jasne, może i gadali, ale nie rozmawiali jakoś mega głośno. Filip był przekonany, że świetnie by się bawili podczas takiego eventu.
- Racja… - zgodził się, wzdychając. Doskonale wiedział, że Daphne miała rację, więc zaproponowany wcześniej pomysł z wypisaniem sobie czegokolwiek na czole odpadał. Aż udał, że zgniata niewidzialny kawałek papieru i wyrzuca go za siebie.
Wysłuchał opinię o filmie wypowiedzianą przez Daphne, a kiedy ona zapytała Filipka co sądził o filmie, odpowiedział:
- Był w porządku. Dałbym takie mocne... siedem i pół na dziesięć. W pewnym momencie miałem wrażenie, że akcja bardzo przyspieszyła, a niektóre wątki nie zostały do końca wyjaśnione i w sumie nie wiem, czy to specjalnie, czy tak miało być. - po tych słowach przekręcił kluczyk w stacyjce i ruszył pod restaurację, która stylizowana była w geekowym stylu. Ściany były w różnych plakatach oraz opakowaniach gier.
Po przekroczeniu progu przywitała ich kelnerka, która zaprowadziła do zarezerwowanego stolika. Filip podziękował kelnerce, a gdy ta odeszła, Carissoni spojrzał na Daphne.
- Nie krępuj się i wybierz to, na co masz ochotę. - bo to był jej drugi urodzinowy prezent. Carissoni zaraz otworzył menu i zaczął przeglądać dania.
- Ooo, może bym wziął burgera Finałowego Bossa. - oczywiście z frytkami i spritem - nieważne, że niedawno pił fantę.

Daphne van Laar

Don't leave me locked in your heart

: ndz kwie 12, 2026 11:28 am
autor: Daphne van Laar
Co nie? To praktycznie nigdy nie ma sensu. — mruknęła, zgodnie z jego zdaniem kręcąc głową. Cieszyła się również, że i w tych aspektach mieli pokrewne opinie. Zaraz się okaże, że są niemalże jednością, nie tylko poprzez chęć posiadania tych samych figurek, ale również i zainteresowań. — Tak! Chociaż z Pottera to nie wiem czy powinno to być Cursed Child czy jak się to nazywało. Nigdy tego nie czytałam i jakoś się nie palę do tego. Za to kiedyś natknęłam się na świetny fanfik o życiu Harry’ego i Ginny po Insygniach. To bym oglądała z wypiekami na twarzy. — przyznała szczerze. Z uśmiechem wspominała twórczość niektórych fanów, która obecnie tym bardziej zdawała się prezentować lepiej od oficjalnego chłamu. Już nawet Dramione miało więcej sensu niż cała reszta. Star Wars to w ogóle dali popis, wrzucając w to wszystko jakąś Rey Skywalker, Palpatine i kij wie, kim ona jeszcze tam była. Nie wiem, bo nie oglądałam już tego lol.
Oby za nic. Niech zostawią to wszystko jak było, albo niech chociaż wysilą mózgownicę na coś nowego. Ileż można odgrzewać ten sam kotlet? — musiała przyznać, że Gra o Tron poszła w dość niezłym kierunku, choć tutaj akurat końcówka serialu prosiła się o reboot. Fajnie natomiast, że spod tego szyldu wychodziło parę innych, ale równie ciekawych rzeczy. Został jej jeszcze do nadrobienia ostatni sezon Rodu Smoka, ale musiała znaleźć na to czas.
Ona akurat z muzyką miała niewiele wspólnego poza jej słuchaniem, więc też nie mogła mieć aż tyle do powiedzenia. Nowości były jednak dla niej dużo lepsze niż jakiś mierny cover dawnej piosenki. Bywały jednak dobre przeróbki i przede wszystkim wprowadzały coś nowego, więc to też było warte docenienia. Zwłaszcza, że całkowita nowość była coraz trudniejsza do osiągnięcia.
Reakcja Filipka też ją bardzo ucieszyła, a szeroki uśmiech na jej ustach dobrze o tym świadczył. Naprawdę nie mogła wyjść z podziwu, że ich relacja zrobiła tak gwałtowny obrót o sto osiemdziesiąt stopni. I szczerze? Było jej z tym bardzo dobrze.
Jasne, będę czekać na jakiś znak. — nawet będąc cicho niczym myszka brzmiała na całkiem podekscytowaną całą tą perspektywą. Zazwyczaj obawiała się nowości, natomiast wkraczając w nią razem z kimś zaufanym jej nastawienie od razu ulegało zmianie. Na lepsze, oczywiście. Nie mogła się doczekać, by zorientować się również, jakie cosplaye mogliby wykonać w parze.
Wyrzucanie wyimaginowanej kartki za siebie skomentowała krótkim parsknięciem i rozbawionym uśmieszkiem.
Dobra ocena. Ja z czystej dobroci serca podciągnę do osiem na dziesięć. Myślę, że powinni być zadowoleni z naszych ocen. — najpierw pokiwała głową w zgodzie z opinią Filipka, dorzucając ostatecznie swoje trzy grosze i uśmiechając się wręcz z dumą. Jeśli oceny nie oscylowały poniżej piątki, chyba można było uznać ten film za całkiem udany.
W restauracji zaczęła rozglądać się z ciekawością. Nigdy nie miała okazji tutaj zajrzeć, więc chłonęła wszystko niczym gąbka. Specyfika wystroju tylko dodawała temu wszystkiemu uroku.
Och… Okej. Dziękuję. — słowa Filipka wyrwały ją z oględzin. Wzięła do ręki menu i zlustrowała pozycje uważnym wzrokiem. Musiała mieć też na uwadze to, by za bardzo nie przesadzić z cholesterolem. Chociaż raz to tam by jej nie zaszkodziło… — Hm, chyba też wezmę tego Finałowego Bossa. Wygląda ciekawie. — najwyżej po prostu zje część burgera, a resztę zabierze ze sobą na potem. Ewentualnie odda Filipkowi, jeśli ta pozycja jakoś bardziej przypadnie mu do gustu.

Filippo Carissoni

Don't leave me locked in your heart

: ndz kwie 26, 2026 11:45 pm
autor: Filippo Carissoni
Skinął głową, zgadzając się ze słowami Daphne, a słysząc o fanfiku, parsknął krótkim śmiechem.
- To jest niesamowite, że już prędzej fani są w stanie wymyślić lepszą kontynuację niż sami twórcy. To tak jak ja czytałem spoko fanfika, gdzie ktoś opisywał kontynuację po szóstej części, i mega żałuję, że ktoś nie pomyślał, aby usunąć powstałe części od siódmej do dziewiątej i nagrać nowe, bazujące na tym właśnie fanfiku. - stwierdził smutno, wzdychając, bo naprawdę uważał, że ktoś, kto wspomnianego fanfika stworzył, był prawdziwym fanem i doskonale znał zarys postaci z PRAWDZIWEGO kanonu.
- W sumie, jak tak pomyśleć, to chyba jedyne, co wyszło, to film o Mufasie, choć przyznam szczerze, widząc trailery, byłem sceptycznie zawiedziony. No i niezbyt mi jedna kwestia pasuje, ale poza nią wyszło spoko. - dodał zaraz, przypominając sobie film o ojcu Simby, choć, rzecz jasna, wciąż miał sentyment do bajki, którą oglądał wiele razy. Ogólnie z chęcią wybrałby się na prawdziwe safari w Afryce, by zobaczyć NA ŻYWO prawdziwego lwa. Jasne, były one w zoo, lecz jemu zależało, żeby zobaczyć je, jak żyją sobie w swoim środowisku.
- Trzymajmy kciuki. - dodał od siebie, zaciskając dłonie, by pokazać, iż trzymał kciuki za to, by już nikt więcej nie brał się za kontynuowanie klasyków.
Szczerze? Filip także był zaskoczony, że nagle okazywało się, iż miał wiele wspólnego razem z Daphne - a jeszcze jakiś czas temu uważał, że jest całkowicie odwrotnie i daleko im będzie do odnalezienia wspólnego języka A tu proszę, taka niespodzianka.
- Dobrze. Wyczekuj go piątego dnia o brzasku. - powiedział poważnym tonem, nawiązując do słynnej kwestii, wypowiedzianej przez Gandalfa z Władcy Pierścieni. Zaraz jednak uniósł kąciki ust i parsknął śmiechem, bo w rzeczywistości nie znał najbliższych dat, kiedy miało odbywać się cokolwiek związanego z cosplayem.
- To prawda. Czyli średnia wyszłaby 7,8 w zaokrągleniu, co uważam za niezły wynik. Przynajmniej nie jest mniej niż 5. - stwierdził, również uważając, że ekipa oraz twórcy powinni być zadowoleni z ocen Filipa i Daphne. Zdaniem Carissoniego, jeśli dany film miał więcej niż 6,5, był warty obejrzenia - choć bywało, że oglądał też i te z niższymi ocenami, aby sprawdzić, czy faktycznie był AŻ TAK denny.
Posłał dziewczynie ciepły uśmiech w odpowiedzi i grzecznie czekał na to, co wybierze.
- Dobrze. - i gdy nagle podszedł do nich kelner, Filipek złożył zamówienie na dwie fanty oraz dwóch Finałowych Bossów w zestawie. Kelner przyjął zamówienie i udał się do kuchni.
- Będziesz chciała jakiegoś urodzinowego drinka? - spytał, by po prostu wiedzieć, co domówić, gdy kelner wróci do nich z talerzami oraz sztućcami. O deser nie pytał, ponieważ...
Po upływie mniej więcej pięciu minut, przyszedł kelner z niewielkim ciastem z zieloną galaretką, na którym była twarz Ridlera wraz ze znakiem zapytania oraz dwoma świeczkami: 2 i 4 oraz "fontanną" z której leciały zimne ognie.
Filip nie byłby sobą, gdyby nie zaśpiewał Happy birthday, po których złożył jej życzenia:
- Sto lat Daphne! Bądź szczęśliwa, uśmiechnięta i oby spełniły się Twoje marzenia! - chyba nie musiał przypominać o tym, aby pomyślała sobie życzenie przed zdmuchnięciem świeczek.

birthday girl🎂