Drowning in sodium light
: sob mar 21, 2026 10:09 pm
Daphne mogła być młoda i niedoświadczona w kwestiach zawodowych, natomiast samo życie zdążyło ją nauczyć paru wartościowych lekcji. Dorastanie z chorobą, w niezbyt ciekawej sytuacji materialnej, z czego wynikały nie tylko gorsze konsekwencje, ale i parę lepszych cech, przydatnych zwłaszcza przy pracy w policji. Nigdy nie mierzyła wysoko, wiedząc, że nie była osobą stworzoną do zmiany świata. Ba, uważała wręcz, że każdy kto wierzył w nieograniczoną, własną wielkość był naiwnym głupcem. Od pewnego czasu miała teorię, że każdy miał swoje życiowe zadanie, które nie miało go wznieść ponad wszystkich, ale utwierdzić we własnej wartości i jednocześnie przyczynić się w jakiejś części do działania dla większego dobra lub zła. Dla niej to była właśnie praca jako technik. W tym czuła się dobrze, niemalże jak ryba w wodzie, przez co dość szybko pozbyła się nawet tej wstępnej niepewności związanej z nowym środowiskiem. Robiła zatem to, co do niej należało, jak najlepiej tylko umiała. Była jednak świadoma, że była jedynie jednostką pośród wielu, wielu innych. Jednocześnie widziała przed sobą całą hierarchię, do której dostosowywała się w poprawny sposób. Nigdy jednak nikt nie był w jej oczach Bogiem czy coś w tym stylu. Z drugiej strony, nikt też nie był gorszy, nawet jeśli jakimś cudem był trochę niżej od niej.
— Na to właściwie liczę. Przyda się coś oryginalniejszego niż lata czy miesiące. — przyznała, uśmiechając się pod nosem. Podniosła się z kucek z zamiarem dalszego szukania śladów wokół denata. Cały czas pozostawała skupiona na pracy, choć rozmowa z panią koroner znacznie umilała jej czas. Było całkiem swobodnie, natomiast dla van Laar było to dodatkowe doświadczenie. Może i niewielkie, ale słowa Zaylee z pewnością miały dla niej nieco większe znaczenie niż można było się spodziewać.
— Hm. Czyli możliwe, że może zostanę tutaj na dużo dłużej. — pokiwała głową w ramach zgody, choć i tak wypowiedź koronerki skłoniła ją do nieco szerszego zastanowienia. Tak naprawdę to nigdy nie zastanawiała się jak długo mogłaby tutaj pracować. Z drugiej strony nie umiała też wyobrazić sobie siebie samej rezygnującej z tej pracy w celu poszukania innej ścieżki w życiu. Być może był to dobry znak, w co chciałaby wierzyć. Była tu ledwie pół roku, natomiast ton jej głosu wyraźnie sugerował, że wcale nie miała nic przeciwko temu, by zostać tutaj nawet i do emerytury. Natomiast wszystko się mogło jeszcze zmienić.
— Blisko, Holandia. — odpowiedziała całkiem swobodnym tonem, nie czując się nieswojo z powodu takiego pytania. Dlaczego? Słyszała je już wiele razy. Była również świadoma tego, że odznaczała się akcentem, a też nigdy nie starała się go specjalnie ukryć. Nie wstydziła się swojego pochodzenia, ale też przesadnie się z nim nie afiszowała.
zaylee miller
— Na to właściwie liczę. Przyda się coś oryginalniejszego niż lata czy miesiące. — przyznała, uśmiechając się pod nosem. Podniosła się z kucek z zamiarem dalszego szukania śladów wokół denata. Cały czas pozostawała skupiona na pracy, choć rozmowa z panią koroner znacznie umilała jej czas. Było całkiem swobodnie, natomiast dla van Laar było to dodatkowe doświadczenie. Może i niewielkie, ale słowa Zaylee z pewnością miały dla niej nieco większe znaczenie niż można było się spodziewać.
— Hm. Czyli możliwe, że może zostanę tutaj na dużo dłużej. — pokiwała głową w ramach zgody, choć i tak wypowiedź koronerki skłoniła ją do nieco szerszego zastanowienia. Tak naprawdę to nigdy nie zastanawiała się jak długo mogłaby tutaj pracować. Z drugiej strony nie umiała też wyobrazić sobie siebie samej rezygnującej z tej pracy w celu poszukania innej ścieżki w życiu. Być może był to dobry znak, w co chciałaby wierzyć. Była tu ledwie pół roku, natomiast ton jej głosu wyraźnie sugerował, że wcale nie miała nic przeciwko temu, by zostać tutaj nawet i do emerytury. Natomiast wszystko się mogło jeszcze zmienić.
— Blisko, Holandia. — odpowiedziała całkiem swobodnym tonem, nie czując się nieswojo z powodu takiego pytania. Dlaczego? Słyszała je już wiele razy. Była również świadoma tego, że odznaczała się akcentem, a też nigdy nie starała się go specjalnie ukryć. Nie wstydziła się swojego pochodzenia, ale też przesadnie się z nim nie afiszowała.
zaylee miller