Friends or enemies?
: sob lut 14, 2026 10:20 pm
Następne słowa Skye przekonały blondynkę do słuszności własnej teorii. Faktem było, że siedząca przed nią współpracownica Dominica była jednocześnie kobietą, która zawróciła mu w głowie do tego stopnia, że odrzucał względy Sydney. Covington zdała sobie sprawę, że przez całą rozmowę z nim w Montrealu na ten temat miała rację. A teraz znów trafiła w punkt, odkrywając, kim była ta szczęściara i idiotka jednocześnie, która wybrała jakiegoś gościa zamiast Reyesa.
Przygryzła wargę w zamyśleniu, kompletnie nie zwracając na słyszalną w głosie dziewczyny złośliwość. Lubiła rozszyfrowywać takie zagadki i dowodzić swojej racji, ale tym razem, o dziwo, nie była zbyt usatysfakcjonowana efektem. Dominic był naprawdę fajnym facetem i jeśli miała być szczera choćby w stosunku do samej siebie, trochę było jej go szkoda. Pracując z nią i patrząc na jej szczęście, musiał sporo wycierpieć.
— Nie, o ile nie wpływa to na Twoją pracę - odparła, przekrzywiając nieco głowę w pełnej powadze. Musiała przyznać, że w trakcie pracy z Dominiciem naprawdę go polubiła i bez względu na to, w kim lokował swoje uczucia, życzyła mu dobrze. A skoro polegał na Skye, powinna również jej zaufać. Miała tylko nadzieję, że ich relacje nie wpłyną na projekt, który powinien być ich priorytetem.
— Szczerość to podstawa każdej dobrej współpracy - podkreśliła, bo nie miała na myśli tylko własnej, ale i między ich dwójką. - Warto o tym pamiętać, zwłaszcza zanim zacznie się do kogoś wrogo nastawiać. - Uniosła sugestywnie brew. Może odrobinę zagrała na emocjach dziewczyny, ale to jeszcze nie był powód, by traktować klientkę z taką złośliwością. Poza tym, nie jakąś, tylko Sydney Covington. Na wspomnienie o cyrografie zaśmiała się perliście.
— Skądże. Czasem rzeczywiście przypominam diablicę - odparła z rozbawieniem. Istotnie, zaczynały ją bawić reakcje Skye, a nawet schlebiał jej fakt, że za tą niechęcią kryła się najprawdopodobniej zazdrość. Na szczęście, miała dużą tolerancję do takiego zachowania i słowa dziewczyny bynajmniej nie kąsiły jej tak, jak powinny. W zamian za to pochyliła się w stronę Murray.
— Posłuchaj, Skye. Wiem, że współpraca ze mną nie zawsze będzie należała do najprzyjemniejszych, bo jestem wymagająca i osiągam swoje cele za wszelką cenę, ale nie znoszę kłamstw i zbytniego zadzierania nosa. W związku z tym liczę na to, że pozostaniemy na profesjonalnej stopie i ten niezwykle ważny projekt w żaden sposób na tym nie ucierpi - wyznała spokojnie, z uwagą przyglądając się Skye, a następnie poprawiła się wygodniej w fotelu. Kto jak kto, ale ona znała swoje priorytety. - Powróćmy więc do najważniejszego tematu. Dominic wspominał Ci o ostatnio wprowadzonych zmianach?
Skye Murray
Przygryzła wargę w zamyśleniu, kompletnie nie zwracając na słyszalną w głosie dziewczyny złośliwość. Lubiła rozszyfrowywać takie zagadki i dowodzić swojej racji, ale tym razem, o dziwo, nie była zbyt usatysfakcjonowana efektem. Dominic był naprawdę fajnym facetem i jeśli miała być szczera choćby w stosunku do samej siebie, trochę było jej go szkoda. Pracując z nią i patrząc na jej szczęście, musiał sporo wycierpieć.
— Nie, o ile nie wpływa to na Twoją pracę - odparła, przekrzywiając nieco głowę w pełnej powadze. Musiała przyznać, że w trakcie pracy z Dominiciem naprawdę go polubiła i bez względu na to, w kim lokował swoje uczucia, życzyła mu dobrze. A skoro polegał na Skye, powinna również jej zaufać. Miała tylko nadzieję, że ich relacje nie wpłyną na projekt, który powinien być ich priorytetem.
— Szczerość to podstawa każdej dobrej współpracy - podkreśliła, bo nie miała na myśli tylko własnej, ale i między ich dwójką. - Warto o tym pamiętać, zwłaszcza zanim zacznie się do kogoś wrogo nastawiać. - Uniosła sugestywnie brew. Może odrobinę zagrała na emocjach dziewczyny, ale to jeszcze nie był powód, by traktować klientkę z taką złośliwością. Poza tym, nie jakąś, tylko Sydney Covington. Na wspomnienie o cyrografie zaśmiała się perliście.
— Skądże. Czasem rzeczywiście przypominam diablicę - odparła z rozbawieniem. Istotnie, zaczynały ją bawić reakcje Skye, a nawet schlebiał jej fakt, że za tą niechęcią kryła się najprawdopodobniej zazdrość. Na szczęście, miała dużą tolerancję do takiego zachowania i słowa dziewczyny bynajmniej nie kąsiły jej tak, jak powinny. W zamian za to pochyliła się w stronę Murray.
— Posłuchaj, Skye. Wiem, że współpraca ze mną nie zawsze będzie należała do najprzyjemniejszych, bo jestem wymagająca i osiągam swoje cele za wszelką cenę, ale nie znoszę kłamstw i zbytniego zadzierania nosa. W związku z tym liczę na to, że pozostaniemy na profesjonalnej stopie i ten niezwykle ważny projekt w żaden sposób na tym nie ucierpi - wyznała spokojnie, z uwagą przyglądając się Skye, a następnie poprawiła się wygodniej w fotelu. Kto jak kto, ale ona znała swoje priorytety. - Powróćmy więc do najważniejszego tematu. Dominic wspominał Ci o ostatnio wprowadzonych zmianach?
Skye Murray