Let's celebrate birthdays on Valentine's Day
: śr mar 18, 2026 8:36 pm
- W sumie to jesteśmy teraz siostrami - oświeciło Monę ze sporym opóźnieniem. - Nie spodziewałam się, że będę mieć starszą siostrę, ale w sumie może to być całkiem ciekawe - uśmiechnęła się.
Życie jak widać płata różne figle ludziom, tak jak im w tej chwili. Na stare lata obie dorobiły się , chociaż przyrodniego, ale jednak rodzeństwa. W sumie to nie wiedziała jeszcze jak się odnieść to tego, co ją przed chwilą olśniło.
- W Japonii mieszkasz nie? - Zapytała, bo nie była pewna czy dobrze kojarzy. - To wpadnę kiedyś to Ciebie w odwiedziny i na zwiedzanie - zapowiedziała się na przyszłość.
Fajnie byłoby mieć taki punkt zaczepienia jak się pojedzie w tak odległy zakątek jak Japonia. Zwłaszcza, że kompletnie nie znała języka i nie ogarniała tych japońskich krzaczków.
- Patrząc na ciebie nie wpadłabym na to - przyznała, ale doceniała szczerość Boon. - Ludzie lubią oceniać, a jeszcze bardziej jak koś nie wie, co ma ze sobą zrobić. Łatwiej im samym uważać, że zachowują się normalnie jak ktoś odstaje - dodała z własnej obserwacji jako dziennikarki.- Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, czeka gdzieś na ciebie ta jedyna osoba. Chociaż też nie ma sensu zmuszać się do szukania kogoś na siłę, może po prostu wystarczą rodzina i przyjaciele.
Nie chciała się wymądrzać, ani prawić morałów. Ona była towarzyska, nie potrafiła wejść w rolę Boon i spojrzeć na świat jej oczami. Raczej nie było się w stanie w pełni zrozumieć drugiego człowieka jeśli się nie przeżyje tego, co on.
- Będzie trzy lata, jak jesteśmy razem - przyznała upijając solidny łyk szampana. - Myślę, że to jest ten jedyny, inaczej nie dałabym sobie wsadzić na palec pierścionka zaręczynowego.
Boon Sirsawat
Życie jak widać płata różne figle ludziom, tak jak im w tej chwili. Na stare lata obie dorobiły się , chociaż przyrodniego, ale jednak rodzeństwa. W sumie to nie wiedziała jeszcze jak się odnieść to tego, co ją przed chwilą olśniło.
- W Japonii mieszkasz nie? - Zapytała, bo nie była pewna czy dobrze kojarzy. - To wpadnę kiedyś to Ciebie w odwiedziny i na zwiedzanie - zapowiedziała się na przyszłość.
Fajnie byłoby mieć taki punkt zaczepienia jak się pojedzie w tak odległy zakątek jak Japonia. Zwłaszcza, że kompletnie nie znała języka i nie ogarniała tych japońskich krzaczków.
- Patrząc na ciebie nie wpadłabym na to - przyznała, ale doceniała szczerość Boon. - Ludzie lubią oceniać, a jeszcze bardziej jak koś nie wie, co ma ze sobą zrobić. Łatwiej im samym uważać, że zachowują się normalnie jak ktoś odstaje - dodała z własnej obserwacji jako dziennikarki.- Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, czeka gdzieś na ciebie ta jedyna osoba. Chociaż też nie ma sensu zmuszać się do szukania kogoś na siłę, może po prostu wystarczą rodzina i przyjaciele.
Nie chciała się wymądrzać, ani prawić morałów. Ona była towarzyska, nie potrafiła wejść w rolę Boon i spojrzeć na świat jej oczami. Raczej nie było się w stanie w pełni zrozumieć drugiego człowieka jeśli się nie przeżyje tego, co on.
- Będzie trzy lata, jak jesteśmy razem - przyznała upijając solidny łyk szampana. - Myślę, że to jest ten jedyny, inaczej nie dałabym sobie wsadzić na palec pierścionka zaręczynowego.
Boon Sirsawat