Scratched by the sand that fell from my love
: czw lut 19, 2026 9:13 am
Machnęła ręką niezadowolona z wyboru spływu kajakowego. Widać trochę wjechało jej to wszystko na ambicje. Wiadomo, że nie była tak pokręcona, jak Teddy, a przynajmniej nie w tym aspekcie. Najczęściej wybierała rozrywki, w których człowiek miał jakiś kontakt z podłożem. Ale nie była też skończoną frajerką! Taką w połowie stawki.
— Nie musisz wybierać przeze mnie najprostszej opcji. Trochę wiary! Odrzuciłam tylko jedno, na resztę jestem psychicznie gotowa — zapewniła wyjątkowo pewnym siebie tonem. Nie miała tak dobrych warunków fizycznych, jak jej dziewczyna. Nie była też tak samo odważna. Musiała nadrabiać przekonaniem, że wszystko będzie dobrze. A potrafiła być przecież uparta i bardzo zafiksowana na własnych zaletach. Jak uwierzy w to odpowiednio mocno, to na bank ze wszystkim sobie poradzi.
— Skoro ty marzysz o adrenalinie, to ja powinnam spróbować nas trochę wynudzić, nie? — wyjaśniła. Mogłaby zasugerować odnalezienie jakiegoś cichego zagajnika i próby wielogodzinnej medytacji, ale od tego to prędzej popierdoliłoby ją niż Teddy. Nie tak łatwo było znaleźć cokolwiek, co mogłoby zagiąć strażaczkę.
— W tym cała zabawa. Zobaczymy, gdzie poniosą nas moje zmysły. Może wylądujemy nagle w Waszyngtonie, kto wie? — Oparła się o krzesło i przeniosła na moment rozmarzone spojrzenie na błękitne niebo. Jeśli ona będzie prowadzić samochód i odpowiadać za nawigację, to na bank się zgubią. I być może wylądują w jakiejś stłuczce. Ale przynajmniej zobaczą Honolulu od strony, na którą same z siebie w życiu by nie wpadły.
— Ej, nie tylko fotografką! Nie słyszałaś tego fragmentu o seksie? — Wycelowała w nią palcem, najwyraźniej zirytowana pominięciem tej istotnej kwestii. I to niby April była tą, która miała problemy z uważnym słuchaniem i wyciąganiem wniosków? Dobre sobie. Finch przynajmniej zawsze pomijała jakieś nieistotne dla sprawy szczegóły, a Darling właśnie odsunęła na bok najważniejszą kwestię całej wycieczki. Wakacje chyba za bardzo uderzyły jej do głowy.
— Chciałam z tego zrobić coś bardzo twojego, ale jeśli chcesz, to też mogę spróbować. — Skinęła głową na potwierdzenie, że może zarówno wić się na rurze, jak i robić jej doskonałe zdjęcia. Sięgnęła nawet po telefon, żeby udowodnić jej własne zdolności. Pstryknęła jej zdjęcie akurat jak pakowała sobie do paszczy krewetkę. Idealnie. Obróciła ekran, żeby zaprezentować jej, jak uroczo wyszła.
Spojrzała na swój posiłek nieco zmartwiona. Nie spodziewała się tak potężnej porcji. Ryż, jakiś wegetariański kotlet i jajko brzmiały jak coś, czym się nażre na cały dzień. Ale może to i lepiej? Organizm potrzebował jakiejś energii po męczącym locie.
— A chcesz? Zrobię to z przyjemnością! Jakoś nie mogę sobie wyobrazić ciebie w tym stanie. — Spojrzała na nią wyraźnie rozbawiona. Euforyczny stan, który zagwarantują jej tabletki, to naprawdę będzie coś. O ile będzie tak samo kochliwa, jak April, to na pewno będą się doskonale bawić! Ale czy była gotowa na zjazd endorfinowy następnego dnia? Nie, inaczej. Czy Finch jest gotowa na jej zjazd?
teddy darling
— Nie musisz wybierać przeze mnie najprostszej opcji. Trochę wiary! Odrzuciłam tylko jedno, na resztę jestem psychicznie gotowa — zapewniła wyjątkowo pewnym siebie tonem. Nie miała tak dobrych warunków fizycznych, jak jej dziewczyna. Nie była też tak samo odważna. Musiała nadrabiać przekonaniem, że wszystko będzie dobrze. A potrafiła być przecież uparta i bardzo zafiksowana na własnych zaletach. Jak uwierzy w to odpowiednio mocno, to na bank ze wszystkim sobie poradzi.
— Skoro ty marzysz o adrenalinie, to ja powinnam spróbować nas trochę wynudzić, nie? — wyjaśniła. Mogłaby zasugerować odnalezienie jakiegoś cichego zagajnika i próby wielogodzinnej medytacji, ale od tego to prędzej popierdoliłoby ją niż Teddy. Nie tak łatwo było znaleźć cokolwiek, co mogłoby zagiąć strażaczkę.
— W tym cała zabawa. Zobaczymy, gdzie poniosą nas moje zmysły. Może wylądujemy nagle w Waszyngtonie, kto wie? — Oparła się o krzesło i przeniosła na moment rozmarzone spojrzenie na błękitne niebo. Jeśli ona będzie prowadzić samochód i odpowiadać za nawigację, to na bank się zgubią. I być może wylądują w jakiejś stłuczce. Ale przynajmniej zobaczą Honolulu od strony, na którą same z siebie w życiu by nie wpadły.
— Ej, nie tylko fotografką! Nie słyszałaś tego fragmentu o seksie? — Wycelowała w nią palcem, najwyraźniej zirytowana pominięciem tej istotnej kwestii. I to niby April była tą, która miała problemy z uważnym słuchaniem i wyciąganiem wniosków? Dobre sobie. Finch przynajmniej zawsze pomijała jakieś nieistotne dla sprawy szczegóły, a Darling właśnie odsunęła na bok najważniejszą kwestię całej wycieczki. Wakacje chyba za bardzo uderzyły jej do głowy.
— Chciałam z tego zrobić coś bardzo twojego, ale jeśli chcesz, to też mogę spróbować. — Skinęła głową na potwierdzenie, że może zarówno wić się na rurze, jak i robić jej doskonałe zdjęcia. Sięgnęła nawet po telefon, żeby udowodnić jej własne zdolności. Pstryknęła jej zdjęcie akurat jak pakowała sobie do paszczy krewetkę. Idealnie. Obróciła ekran, żeby zaprezentować jej, jak uroczo wyszła.
Spojrzała na swój posiłek nieco zmartwiona. Nie spodziewała się tak potężnej porcji. Ryż, jakiś wegetariański kotlet i jajko brzmiały jak coś, czym się nażre na cały dzień. Ale może to i lepiej? Organizm potrzebował jakiejś energii po męczącym locie.
— A chcesz? Zrobię to z przyjemnością! Jakoś nie mogę sobie wyobrazić ciebie w tym stanie. — Spojrzała na nią wyraźnie rozbawiona. Euforyczny stan, który zagwarantują jej tabletki, to naprawdę będzie coś. O ile będzie tak samo kochliwa, jak April, to na pewno będą się doskonale bawić! Ale czy była gotowa na zjazd endorfinowy następnego dnia? Nie, inaczej. Czy Finch jest gotowa na jej zjazd?
teddy darling