Strona 2 z 3

Scratched by the sand that fell from my love

: czw lut 19, 2026 9:13 am
autor: April Finch
Machnęła ręką niezadowolona z wyboru spływu kajakowego. Widać trochę wjechało jej to wszystko na ambicje. Wiadomo, że nie była tak pokręcona, jak Teddy, a przynajmniej nie w tym aspekcie. Najczęściej wybierała rozrywki, w których człowiek miał jakiś kontakt z podłożem. Ale nie była też skończoną frajerką! Taką w połowie stawki.
— Nie musisz wybierać przeze mnie najprostszej opcji. Trochę wiary! Odrzuciłam tylko jedno, na resztę jestem psychicznie gotowa — zapewniła wyjątkowo pewnym siebie tonem. Nie miała tak dobrych warunków fizycznych, jak jej dziewczyna. Nie była też tak samo odważna. Musiała nadrabiać przekonaniem, że wszystko będzie dobrze. A potrafiła być przecież uparta i bardzo zafiksowana na własnych zaletach. Jak uwierzy w to odpowiednio mocno, to na bank ze wszystkim sobie poradzi.
— Skoro ty marzysz o adrenalinie, to ja powinnam spróbować nas trochę wynudzić, nie? — wyjaśniła. Mogłaby zasugerować odnalezienie jakiegoś cichego zagajnika i próby wielogodzinnej medytacji, ale od tego to prędzej popierdoliłoby ją niż Teddy. Nie tak łatwo było znaleźć cokolwiek, co mogłoby zagiąć strażaczkę.
— W tym cała zabawa. Zobaczymy, gdzie poniosą nas moje zmysły. Może wylądujemy nagle w Waszyngtonie, kto wie? — Oparła się o krzesło i przeniosła na moment rozmarzone spojrzenie na błękitne niebo. Jeśli ona będzie prowadzić samochód i odpowiadać za nawigację, to na bank się zgubią. I być może wylądują w jakiejś stłuczce. Ale przynajmniej zobaczą Honolulu od strony, na którą same z siebie w życiu by nie wpadły.
— Ej, nie tylko fotografką! Nie słyszałaś tego fragmentu o seksie? — Wycelowała w nią palcem, najwyraźniej zirytowana pominięciem tej istotnej kwestii. I to niby April była tą, która miała problemy z uważnym słuchaniem i wyciąganiem wniosków? Dobre sobie. Finch przynajmniej zawsze pomijała jakieś nieistotne dla sprawy szczegóły, a Darling właśnie odsunęła na bok najważniejszą kwestię całej wycieczki. Wakacje chyba za bardzo uderzyły jej do głowy.
— Chciałam z tego zrobić coś bardzo twojego, ale jeśli chcesz, to też mogę spróbować. — Skinęła głową na potwierdzenie, że może zarówno wić się na rurze, jak i robić jej doskonałe zdjęcia. Sięgnęła nawet po telefon, żeby udowodnić jej własne zdolności. Pstryknęła jej zdjęcie akurat jak pakowała sobie do paszczy krewetkę. Idealnie. Obróciła ekran, żeby zaprezentować jej, jak uroczo wyszła.
Spojrzała na swój posiłek nieco zmartwiona. Nie spodziewała się tak potężnej porcji. Ryż, jakiś wegetariański kotlet i jajko brzmiały jak coś, czym się nażre na cały dzień. Ale może to i lepiej? Organizm potrzebował jakiejś energii po męczącym locie.
— A chcesz? Zrobię to z przyjemnością! Jakoś nie mogę sobie wyobrazić ciebie w tym stanie. — Spojrzała na nią wyraźnie rozbawiona. Euforyczny stan, który zagwarantują jej tabletki, to naprawdę będzie coś. O ile będzie tak samo kochliwa, jak April, to na pewno będą się doskonale bawić! Ale czy była gotowa na zjazd endorfinowy następnego dnia? Nie, inaczej. Czy Finch jest gotowa na jej zjazd?

teddy darling

Scratched by the sand that fell from my love

: czw lut 19, 2026 10:25 am
autor: teddy darling
Spływ może i był najprostszą opcją, ale jednocześnie tą najciekawszą. W przeciwieństwie do krótkiego, kilkudziesięciosekundowego zjazdu na tyrolce, który dostarcza gwałtownej, ale ulotnej dawki adrenaliny. Był też zdecydowanie bezpieczniejszy niż wędrówki nielegalnymi, słabo oznaczonymi szlakami. Teddy wzięła to wszystko pod uwagę! W towarzystwie April nie kierowała się wyłącznie chęcią przeżycia czegoś ekscytującego, a także rozsądkiem. Może przede wszystkim rozsądkiem? Nie chciała, żeby ich wakacje wiązały się z niepotrzebnym stresem.
Nie musisz udawać, że moje pomysły aż tak ci się podobają — popatrzyła na nią z rozbawieniem. Obie wiedziały, że żadna z opcji nie była bajką Finch. Nie musiała jej niczego udowadniać. — Kajaki są fajne. I to jeszcze nocą, ze światłami LED! Spójrz tylko, jaka jestem romantyczna! — przycisnęła sobie palec do piersi, żeby zaznaczyć ten swój romantyzm. Może nie cytowała April Szekspira czy polskich wieszczy, ale potrafiła sprawić, że randka w Burger Kingu i IKEI będzie równie wyjątkowa, co chodzenie za rękę po plaży.
Z entuzjazmem przytaknęła na pomysł Finch. Jeśli tylko nie rozbije ich na pierwszej lepszej palmie, mogłyby tak krążyć po wyspie wzdłuż i wszerz, przecinając rozgrzane słońcem drogi i wąskie, piaszczyste ścieżki. Daleko jednak by nie zajechały. Chyba że w planie była przesiadka! Może na łódź podwodną ukrytą w jednej z zatok, której wejście maskują koralowce i zardzewiała boja? Albo na awionetkę stojącą na prowizorycznym pasie startowym z ubitej ziemi? Oczywiście wtedy również April poprowadziłaby obie maszyny. I co więcej, Darling byłaby tym zachwycona!
Słyszałam fragment o seksie, ale byłam już myślami przy twojej hawajskiej koszuli — uniosła ręce w obronnym geście. — A teraz myślę o seksie w Biały Domu. A dokładniej w Gabinecie Owalnym. Wszystko przez ten Waszyngton — czy ona właśnie próbowała zarzucić winę na Finch? Cóż, uczyła się od najlepszych! Jeszcze tajna broń April obróci się przeciwko niej, uczennica przerośnie mistrzynię i takie tam. Teddy nie zamierzała jednak wykorzystywać faktu, że również potrafiła obrócić kota ogonem. Powinna zachować to na specjalne okazje, bo jak zacznie używać tego nagminnie, to przestanie to mieć taki wydźwięk. No i nie będzie już tego elementu zaskoczenia!
Spojrzała na nią tak, jakby widziały się po raz pierwszy w życiu. Czy ona naprawdę sądziła, że Darling przegapi taką okazję, żeby zobaczyć, jak jej dziewczyna robi na rurze różne wygibasy? Oczywiście wolałaby mieć ten widok na wyłączność, ale co tam! Niech się gapią i podziwiają!
Poczekaj — skrzywiła się lekko, ale to przez te zdjęcie, które zrobiła jej Finch i na którym wyszła jak ktoś, kto próbuje pogodzić się z porażeniem mózgowym. — Czy ty zabrałaś ze sobą narkotyki? — zapytała przyciszonym tonem. Tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś miał je podsłuchiwać. Co z tego, że w pobliżu nie było żywej duszy. — Czy musimy je gdzieś kupić? A jak tak, to gdzie? I skąd pewność, że nie wcisną nam jakiegoś trafnego towaru? — Teddy daleko było do barona narkotykowego. Narkotykowej baronowej. Daleko jej było po prostu do zażywania narkotyków, ok? Na studiach spróbowała Molly i w sumie to niewiele z tego pamiętała. Pewnie była permanentnie napalona i robiła same idiotyzmy, więc może to i lepiej, że April nie potrafiła wyobrazić sobie jej w takim stanie. Albo właśnie szkoda.
Sięgnęła widelcem do jej talerza, żeby spróbować roślinnego kotleta. Nie smakował najgorzej. Trochę jak zmielona kasza wymieszana z trawą. Ale nie byle jaką trawą, tylko taką świeżutką! Wiosenną!

April Finch

Scratched by the sand that fell from my love

: czw lut 19, 2026 11:33 am
autor: April Finch
— Ty mi się podobasz. To nie wystarczy? — Zagryzła dolną wargę, próbując pewnie w ten sposób nieco Teddy rozproszyć. Niech nie myśli o niej źle, przecież April tak się starała! Doceniała wszystkie jej pomysły i nawet nie musiała powstrzymywać się przed wyzywaniem ich od skończonych głupot. I to wcale nie przez to, że raczej się od takich rzeczy w ogóle nie powstrzymywała. Naprawdę dostrzegała we wszystkich opcjach wartość! Za każdym razem była nią oczywiście Teddy. Ten spływ brzmiał naprawdę przyjemnie. Nigdy nie brała w czymś takim udziału, a lubiła próbować nowych rzeczy. Na pewno w trakcie odkryje, co takiego romantycznego jest w poceniu się, pryskaniu wodą i światełkach na baterie.
— Myślę, że w Gabinecie Owalnym wydarzyło się już za dużo jakichś seksualnych... bezeceństw. Szczególnie przez ostatnie lata. — Potarła skroń, starając się wyrzucić z głowy jakiekolwiek obrazy połączone z Białym Domem i tym, co mogło się tam odkurwiać. Większość Amerykańskich prezydentów to świry. Spora część z nich była dodatkowo zboczona, o czym wielokrotnie pisała przecież prasa. A ten teraz? W ogóle szkoda słów. Darling naprawdę balansowała dzisiaj na dziwaczniej linii przyciągania i odpychania jej od siebie.
— Pomyśl o jakimś lepszym miejscu. Może gdzieś wysoko w Empire State Building? Tylko nie na tych górnych balkonach. Może w jakimś pokoju na 96 piętrze? Możesz przycisnąć mnie do szyby i przy okazji obserwować Nowy Jork. — Nie dało się tak łatwo zbić jej z pantałyku. Najpierw musiałaby zauważyć, że ktoś próbuje nią manipulować, a to już spore wyzwanie. Potem musiałaby się tym przejąć, co również zdarzało się rzadko. A na koniec trzeba się jeszcze poddać! Nie próbować walczyć dalej i odpyskowywać. Na pewno było to do zrobienia, ale nie dochodzi się do tego ot tak sobie. Szczególnie nie przy takich tematach, w których Finch na moment totalnie się zatopiła, sącząc leniwie drinka. Zdecydowanie muszą polecieć razem do Nowego Jorku.
— Nie, Teddy. Nie przewiozłam przez granicę w walizce narkotyków — powiedziała dobitnie i o wiele głośniej niż należało. Wywróciła nawet oczami, zażenowana tym, jak bardzo dziewczyna w nią nie wierzyła. Albo właśnie wierzyła w jej kompletne zdurnienie. Westchnęła ciężko i znowu sięgnęła po telefon. Darling była w tej kwestii taka niedoświadczona! Mogła ją wziąć ze sobą na początku stycznia w tej swój narkotyczny cug, może by się czegoś nauczyła. No nic, musi przejść teraz przyspieszony kurs. April stukała chwilę w ekran, kompletnie nie przejmując się tym, że partnerka podbierała jej z talerza. Na zdrowie! I tak pewnie potem zaoferuje jej dojedzenie po sobie, bo ta porcja była naprawdę absurdalna. W końcu April znalazła to, czego szukała. Obróciła ekran w stronę strażaczki. Znalezienie odpowiedniej grupki na Telegramie naprawdę nie było skomplikowane. Przescrollowała powoli w dół, pokazując jej całą masę wiadomości wypełnionych kolorowymi emotkami, w których oferowano każdy narkotyk, jaki tylko dało się wymyślić. Bardzo często z dowozem do klienta. Wygoda, zupełnie jak Polsce! Podobno.
— Opcji, jak widzisz, mamy sporo. Nie wcisną nam jakiegoś syfu, nie dramatyzuj. Nie kupujemy na dworcu w latach 90. W tak turystycznej miejscowości przecież by im się nie opłacało wciskać ludziom syfu, za szybko by im wleźli na łeb. Ale jak chcesz, to popytam znajomych, czy mają tu kogoś sprawdzonego. — Odłożyła telefon i sięgnęła po widelec. Od razu przyszło jej do głowy kilka osób, któe były kiedyś na Hawajach i na bank coś tu kupowały. O dziwo nie kojarzyła z tym żadnej swojej byłej! Chociaż właściwie...

teddy darling

Scratched by the sand that fell from my love

: czw lut 19, 2026 12:45 pm
autor: teddy darling
Wystarczy — odparła beztrosko. Dobrze, że żyła sobie w nieświadomości i nie wiedziała że balansuje na takiej cienkiej linii przyciągania i odpychania April, bo pewnie zrobiłoby jej się przykro. Albo uznałaby, że Finch uważa wszystkie jej pomysły za durne. Albo po prostu ma ją za kretynkę.
Sama zaczęła z tym Waszyngtonem. Co Darling miała na to powiedzieć, kiedy Biały Dom jako pierwszy pojawił się w jej głowie jako miejsce potencjalnych ekscesów? Mogła pomyśleć też o Kapitolu. Albo Pentagonie. Albo o Smithsonian. To też wchodziło w grę, ale kto, do diabła, normalny decyduje się na seks w muzeum? Na pewno nie ja Teddy.
Dziwnie wypowiadasz liczbę sześćdziesiąt dziewięć, ale niech będzie. Jednak jeśli już mamy wybierać, to zdecydowanie lepszy będzie taras widokowy na 102 piętrze. Nie wiem, czy te kilka kondygnacji zrobi jakąś różnicę, ale wezmę cię od tyłu. Nie mogę pozwolić, żeby ominął cię taki widok — teraz to Darling przygryzła dolną wargę i mimowolnie oblizała usta. Może powinny jednak rozważyć złapanie najbliższego lotu do Nowego Jorku?
No dobrze, może trochę ją poniosło, sugerując, że Finch miałaby przewieźć narkotyki w walizce. Albo w czymkolwiek innym. Może w staniku? Albo przemycając je za gumką majtek? Przecież była do tego zdolna! I chociaż jej dziewczyna była najlepsza na świecie, Teddy spodziewała się po niej najgorszego. I kto kogo sprowadzał na złą drogę? To przecież nie ona na początku stycznia ćpała i puszczała się na lewo i prawo!
Czyli jednak jesteś nudziarą — rzuciła zaczepnie, choć miała ochotę dodać, żeby nie przewracała już tak tymi oczami, bo jej wypadną! Chyba narkotyki w walizce zrobiłby na niej większe wrażenie niż wiadomości na Telegramie i towar przywieziony pod drzwi. — Daj spokój, wcale nie obawiam się, że wcisną nam syf. A nawet jakby, to co z tego? Na co dzień pracuję w pogorzeliskach i wewnątrz budynków, które w każdej chwili mogą się zawalić i mnie zabić. Co złego może się wydarzyć? — Teddy pokręciła z uśmiechem głową, zostawiając już tego warzywnego kotleta. Miała przecież swoje krewetki. Poza tym dbała o formę i nie mogła tak się opychać! Pewnie nawet na wakacjach nie pominie porannego treningu.
Pomimo że była jeszcze nowicjuszką w świecie narkotyków, zdecydowanie wolała zdobywać doświadczenie w towarzystwie swojej dziewczyny, niż wśród przypadkowych ludzi. Nie zakładała od razu, że stanie się coś nieprzewidzianego, ani że sama zacznie robić głupstwa, ale lepiej, żeby April miała na nią oko. Były na wakacjach! No i może w końcu Finch przestanie jej zarzucać, że była taka nudna i w ogóle beznadziejna.
Masz jakiś konkretny dzień, w którym chcesz mnie naćpać i wykorzystać? — pociągnęła przez słomkę kilka łyków drinka. Nie wiedziała, co właściwy piły. Pewnie jakieś Mai Tai z rumem, likierem pomarańczowym, limonką i syropem migdałowym. Bez znaczenia. Ważne, że było rześkie i pyszne. — Bliżej weekendu? W sobotę, jak będziemy szły do klubu? Dzisiaj? — uśmiechnęła się łobuzersko i spojrzała na nią w tai sposób, jakby właśnie próbowała rozebrać ją wzrokiem. Ale tylko trochę, choć w jej myślach April i tak dawno była całkiem naga.

April Finch

Scratched by the sand that fell from my love

: czw lut 19, 2026 2:04 pm
autor: April Finch
Oparła (bardzo niekulturalnie) łokieć o stół, a podbródek na dłoni. Wpatrywała się w Teddy jak zahipnotyzowana, kiedy przedstawiała jej swoją wizję nowojorskiej wycieczki. No dobrze, tylko fragment skupiony na Empire State Building. Brzmiało to naprawdę doskonale. April od razu pomyślała, że jej poprzednia wizyta w Nowym Jorku była jakaś beznadziejna, skoro nie zaliczyła tam takiej akcji. Pewnie przez to, że była tam bez Teddy! No i służbowo. Ale oczywiście i tak się wybawiła, jak należy. Akurat tego konkretnego budynku nie zwiedziła, nie było na to czasu. Będą mogły to kiedyś zrobić po raz pierwszy razem. Nie była jeszcze pewna, jakim cudem i za jakie pieniądze załatwią sobie tak swobodny rodzaj wycieczki, ale to nic. Hajs to zawsze najmniejszy problem w rozumowaniu Finch.
— No dobrze, jak zawsze masz rację, Słońce. — Przejechała językiem po zębach, jakby smakowała określenie, które właśnie do niej przypasowała. Chciała znaleźć coś wyjątkowego i pieszczotliwego, czym będzie mogła ją obdarowywać, żeby nie używać wyłącznie imienia. Nie chciała mówić do niej po prostu per Kochanie, to byłoby za proste. Albo za mało ich? Nie była pewna, czy podoba jej się pierwszy wybór. Będzie musiała jeszcze pokombinować. Personalia jej partnerki były pod tym względem wyjątkowo skomplikowane.
— Aż tak spodobała ci się ta wizja z kajdankami, że chcesz mnie wysłać do pierdla? Załatwię ci tu na miejscu wszystko, czego tylko zapragniesz. Choćbym miała bratać się z najgorszymi gangsterami. — Wyprostowała się, wypinając pierś do przodu. To raczej się nie wydarzy. Nie chodziło o to, że się bała. Nie miałaby nic przeciwko, by poznać takich ludzi. Pewnie znalazłaby jakiś sposób, żeby się z nimi dogadać. Tylko wariat oparłby się jej urokowi! Problem w tym, że wszyscy dilerzy, z jakimi miała kiedykolwiek do czynienia, byli bardziej spokojnymi i miłymi ludźmi. Tutaj też na bank tacy są.
— Szczerze mówiąc, to mogłaby się wydarzyć cała masa okropieństw. Ale, jak raz, możesz mi zaufać. Poprowadzę nas przez to w perfekcyjny sposób — zagwarantowała pewnym tonem. Jakby trafiło im się coś paskudnego, to wieczór miałyby co najmniej zepsuty. Zresztą! Nie trzeba kupować kiepskiego towaru. Wystarczy nieodpowiedni nastrój i bad trip gotowy. Ale jak człowiek jest ostrożny, to do żadnej tragedii nie dojdzie. April wiedziała przecież, co zrobić, by zachować bezpieczeństwo i wyciągnąć z narkotyzowania się wszystko, co najlepsze. Wiedziała też, jak się można czuć, kompletnie o siebie nie dbając. Styczeń naprawdę ją przeorał.
— Dzisiaj pewnie byśmy tego nie przeżyły. Dajmy sobie czas na zaaklimatyzowanie. Znajdę nam nietrefne tabletki, perfekcyjny klub, może akurat trafi nam się jakiś ciekawy set i... — zawiesiła głos, unosząc brew. Już prawie wpadła w tryb paplania i snucia planów, ale zdążyła wyhamować. Sposób, w jaki Darling na nią patrzyła, był co najmniej rozpraszający.
— Słuchasz mnie chociaż? — Pokręciła głową z rozbawieniem. Dobrze, że w tych wszystkich dziwactwach, nadal pozostawała sobą. I nadal poddawała się urokowi Finch. Gdyby tak szybko jej się znudziło, to byłoby czym się martwić.
— Nie będziemy tego robić w restauracji — zaznaczyła, sięgając znowu po drinka. Nie żeby miała coś przeciwko miejscom publicznym, chyba udowodniła jej to wystarczająco w trakcie ostatniej popijawy. Ale w lokalu gastronomicznym? Nie ma szans. Za dużo zapachów. I zaraz będą ociężałe po tym całym żarciu, no okropieństwo. Mimo tych protestów nadal była tylko sobą i nie była w stanie powstrzymać się od smyrania jej nogi pod stołem. Ale skupiła się przede wszystkim na jedzeniu. Chciała skończyć i po prostu się stąd zmyć.
— Poleńmy się po prostu dzisiaj, okej? Dajmy słońcu się do nas przyzwyczaić i w ogóle. Od jutra możemy napierdalać fikołki — zaproponowała, dziubiąc widelcem w resztkach swojej porcji. Zaraz przecież zrobi się wieczór, a jeśli nie spróbują dzisiaj zasnąć jak ludzie, to jutro będą tego bardzo żałować.

teddy darling

Scratched by the sand that fell from my love

: czw lut 19, 2026 3:31 pm
autor: teddy darling
Oczywiście, że zawsze miała rację. Chociaż w ustach April zabrzmiało to niecodziennie. Pewnie powiedziała to tylko dlatego, że móc nazwać ją Słońcem. Teddy była bardzo promienna i miała naturę golden retrievera, ale to określenia akurat bardziej pasowało do Finch. Ale mogła być jej Słońcem. I Kwiatuszkiem. Mogła być nawet jej Kotkiem, chociaż zdecydowanie wolała psy. A najbardziej to chciała być jej Wszystkim.
Może po prostu kręcą mnie niegrzeczne dziewczynki? — wzruszyła lekko ramionami, jakby mówiła o czymś zupełnie błahym, a nie o pakowaniu się w kłopoty.
Już wystarczyło, że to ona zazwyczaj była tą rozsądną. Potrzebowały równowagi. Nawet jeśli April miałaby wylądować w więzieniu… No cóż, przecież istnieją widzenia, prawda? Dałyby sobie radę. Jednak wizja spotkań raz w miesiącu pod czujnym okiem strażnika, nie była szczególnie pokrzepiająca. No i istniało duże prawdopodobieństwo, że Finch znalazłaby sobie jakąś Nicky z Orange is the New Black. Skrzywiła się lekko na samą myśl. Balans balansem, ale wszystko miało swoje granice.
Co to za odgórne zakładanie, że mogą wydarzyć się mnóstwo okropieństw? Gdzie twój entuzjazm? Kim jesteś i co zrobiłaś z April Finch? — wymierzyła w nią swoją słomką. Przecież miały tak się bawić przez jeden, może dwa wieczory, a nie dać się ponieść melanżowi, jak to zrobiła w styczniu jej dziewczyna, która wtedy nie była jeszcze jej dziewczyną.
Oczywiście, że jej słuchała. Zawsze. Przez długi czas nie wyobrażała sobie nawet, że mogłoby być inaczej. Ale w tym momencie jej myśli były gdzieindziej. Darling nie potrzebowała nietrafnych tabletek ani sztucznych bodźców, żeby znaleźć się w innym świecie. Wystarczało, że spojrzała na Finch i już totalnie odpływała.
Sugestia, że cię nie słucham jest naprawdę obrzydliwa, April — skarciła ją, wracając na ziemię. — Tak, słucham cię. Musimy się zaaklimatyzować, polenić i wyspać. I nie będziemy się ruchać w restauracji — powtórzyła, udowadniając, że była doskonałą słuchaczką. Wprawdzie tam jeszcze coś, co wleciało Teddy jednym uchem i wyleciało drugim, ale najważniejsze zakodowała! — Rączki mam tutaj — zaznaczyła, unosząc obie dłonie, bo to Finch miziała ją pod stołem. Co z tego, że Darling pożerała ją wzrokiem, zamiast dojeść jak człowiek swoje krewetki.
W końcu wcisnęła w siebie resztkę obiadu, zapiła go drinkiem i weszła do lokalu, żeby uregulować rachunek. W drodze do stolika musiała zawrócić, bo zapomniała z lady okularów, o czym przypomniał jej przemiły kelner. Teddy założyła je nonszalancko na nos i podeszła do stolika, wyciągając do April rękę.
Przejdźmy się po plaży — zdecydowała w końcu, zwalniając uścisk, ale tylko na krótką chwilę, by przepuścić ją przodem przez niski, skrzypiący płotek. Zaraz potem znów splotła z nią palce, jakby bała się, że Finch spierdoli jej razem z ciepłym podmuchem wiatrem. — Poszukamy szklanych kamyków, a potem zrobię ci z nich kolczyki. Wiesz, że wcale nie trzeba wiercić w nich otworów? Wystarczy opleść je cienkim drucikiem. Podobno tutaj to bardzo popularna forma biżuterii — dodała z wyraźną dumą, bo coś tam jednak poczytała i czegoś się dowiedziała. A skoro fale wyrzucało już wypolerowane kamyki, to po co kupować takie rzeczy u lokalsów, jak można zrobić je własnoręcznie?
Ścieżka na plażę prowadziła pomiędzy gęstą, tropikalną zielenią i szerokimi liśćmi, które ocierały się o ramiona. Czerwonawa ziemia mieszała się jasnym piaskiem, a drobne kamyki chrzęściły cicho pod stopami. Im bliżej były brzegu, tym głośniejszy stawał się szum fal. A gdy ścieżka nagle się urwała, przed nimi otworzyła się szeroka, jasna plaża. Teddy westchnęła z zachwytem na widok lśniącego w słońcu oceanu, który mienił się odcieniami turkusu i granatu.
Cudnie — stwierdziła i spojrzała na April, przy której nawet ocean, to chuj. Niewiele myśląc, złapała za krawędzie swojej koszulki i podciągnęła ją do góry, po czym zsunęła z bioder spodenki. Buty i skarpetki też poszły w odstawkę. — Nawet nie zaczynaj z tym, że nie wolno pływać po jedzeniu — zastrzegła i zanim Finch zdążyła jakkolwiek zareagować, puściła się (hehe) pędem w kierunku fal, nurkując niczym syrenka z H2O: wystarcz kropla.

April Finch

Scratched by the sand that fell from my love

: czw lut 19, 2026 7:30 pm
autor: April Finch
Na pewno odnalazłaby się w więzieniu. Pewnie w całej swojej naiwności dałaby się wkręcić do jakiejś nieprzyjemniej kliki. Czym ona niby mogła tam wojować? Co najwyżej cycem. Musiałaby pewnie puszczać się z jakaś suką naczelną, żeby przetrwać! No i wyszłaby straumatyzowana. Albo bardzo groźna i cała w dziarach. Lepiej żeby uważały i po prostu trzymały ją z daleka od więzienia, bo z tego nic fajnego nie wyjdzie.
— Ja nie zakładam, tak tylko mówię. Na pewno będzie super. Nie da się źle bawić w moim towarzystwie. — Uniosła ręce w poddańczym geście. Musi ćwiczyć, zanim ktoś wyceluje w nią kopytem. Chociaż w sumie skąd więźniarki wytrzasnęłyby pistolet? Chyba że miałaby po prostu zatarczki ze strażnikami. Chyba powinna przestać się nad tym zastanawiać.
— Hm, czyli nie rozpraszam cię aż tak bardzo. No dobra, zapamiętam. — Wzruszyła ramionami niby obojętnie. Weź tu takiej dogódź. Jakby okazało się, że Teddy jej nie słuchała, to też na bank zaczęłaby się czepiać. Cóż, jeśli się uprze, to zawsze znajdzie odpowiednie powody. Była po prostu spragniona komplementów. Nie dostała żadnego od kilku minut i siadało jej to na banie. Tak się przecież nie da żyć.
Czekała cierpliwie przy stoliku, aż Teddy załatwi wszystko w środku. Dało jej to krótką chwilę na pozbycie się kilku nieistotnych powiadomień z telefonu. Rozmyślnie tych co ważniejszych nie odczytywała, żeby jej to potem nie wypadło z głowy i kompletnie ich nie olała. Toronto nadal nie płonęło. A przynajmniej nie w okolicach piętra, na którym pracowała Finch. Za resztę miasta nie odpowiadała.
To ciągłe trzymanie się za ręce było naprawdę urocze. Mogłaby tak funkcjonować na co dzień. Mieszkać w pięknym domu z ogrodem, jeść warzywa na obiad w restauracjach ozdobionych słomą, a potem szlajać się z Teddy w zasięgu słuchu oceanu.
— Wow, serio? Nie wiedziałam, że to ma być aż tak słodki i romantyczny wyjazd. Chyba jednak totalnie źle się spakowałam. — Zaśmiała się krótko. Chciała jeszcze dodać, że nie muszą zachowywać się jak piętnastolatki, bo ich związek wcale nie oznaczał cofnięcia się do początku relacji. Ale sobie darowała. To tylko durny żart, a nie chciała przecież sprawić Darling przykrości. Naprawdę doceniała jej pomysły. Zatrzymała ją na moment i skradła jej drobnego całusa, żeby nie miała żadnych wątpliwości, że z niej nie kpi.
Uśmiechnęła się szeroko, gdy dotarły do oceanu. Jak zawsze wyglądał doskonale. Woda zawsze mocniej chwytała jej serce niż góry. Nie była nigdy wcześniej na Hawajach, to było naprawdę wyjątkowe doświadczenie. Ocean już niby widziała, ale jednak w każdym miejscu robił całkiem inne wrażenie. Podobnie jak Teddy! Spojrzała na nią z rozbawieniem, gdy zaczęła się rozbierać. Niegłupi pomysł. Odczekała, aż Darling zniknie między falami i uciekła. Tak naprawdę to nie. Czekała, bo chciała pogapić się jej na tyłek. Jak straciła widok, to zdjęła z siebie niepotrzebne warstwy i poleciała za nią. Woda była obłędna. Nie miała nic wspólnego z tym lodowatym szokiem, jaki serwowało Ontario. Woda była idealna, przejrzysta i tak przyjemna, że April prawie zapomniała o tym, że słona woda niszczy fryzurę. Prawie. Podpłynęła do swojej osobistej syreny. Złapała Teddy za kark, przyciągając ją do siebie na długi, leniwy pocałunek.
— Mam już zacząć żartować, że nie wiedziałam, że będziesz tak mokra, tak szybko? — Odsunęła się od niej niechętnie tylko na tyle, ile trzeba było, żeby się w ogóle odezwać. Zaraz odrobiła stratę tych kilku sekund kolejnym pocałunkiem. To było o wiele przyjemniejsze niż durne dowcipy. Ujęła jej twarz w dłonie, pogłaskała kciukami po policzkach. Wpatrywała się strażaczce w oczy, znów kompletnie nią zauroczona.
— Cholernie cieszę się, że tu jesteś, wiesz? Nie jesteśmy tu nawet dnia, a ja wiem, że to będą najlepsze wakacje na świecie — dodała już spokojniej. Pogubiła się w tych oczach i kroplach spływających leniwie po twarzy. Poczuła, jak jej serce znacznie przyspiesza, a na jej policzkach pojawia się rumieniec. No tego tylko brakowało. Od razu zanurkowała pod wodę, chcąc się ochłodzić. Szkoda tylko, że to nie Bałtyk.

teddy darling

Scratched by the sand that fell from my love

: czw lut 19, 2026 11:42 pm
autor: teddy darling
Za resztę płonącego Toronto odpowiadała akurat Teddy. Ona sama od dobrych kilku godzin nawet nie zerknęła w telefon. Wysłała tylko krótką wiadomość do rodziców, że doleciały i że odezwie się później. I na tym koniec. Gdyby jednak zajrzała w komórkę, wiedziałaby, że miasto faktycznie płonie. A dokładniej jeden z największych szpitali. Pewnie zmartwiłaby się okrutnie. Bo przecież nie dość, że pożar gasili jej koledzy z jednostki, to jeszcze w tym budynku pracowali ludzie, którzy byli jej bliscy. Siedziałaby wtedy z nosem w ekranie, przewijając w kółko te same nagłówki, te same lakoniczne komunikaty, szukając między wierszami czegokolwiek, co mogłoby ją uspokoić. Zachodziłaby w głowę, czy wszystko jest w porządku, czy ktoś nie został ranny i czy ogień został już opanowany. Sprawdzałaby zasięg, godzinę ostatniej aktualizacji, a nawet liczbę strażackich wozów na miejscu. Nie potrafiłaby myśleć o niczym innym, dopóki nie dostałaby potwierdzenia od wszystkich, że są cali i nie zagraża im żadne niebezpieczeństwo.
Ale Darling żyła sobie w słodkiej nieświadomości i ze słodkim całusem od April na ustach. Jedyne, o co mogłaby się teraz martwić, to fakt, że Finch naśmiewa się w duchu z jej pomysłu z własnoręczną biżuterią. A przecież Teddy uwielbiała robić prezenty DIY! I pewnie spaliłaby się, ale ze wstydu, że w ogóle podzieliła się tym pomysłem. Dobrze, że April zreflektowała się i skomentowała w sposób, na który mogła zareagować jedynie zmrużonymi oczami i zastanawiać się, czy to żart, czy może jednak debilizm. Pewnie to drugie.
Woda była przyjemnie ciepła i od razu dało się poczuć, że jest gęstsza niż jezioro. Unosiła ciało wyraźniej, przez co pływanie wymagało mniej wysiłku, ale jednocześnie trudniej było utrzymać dokładnie to miejsce, w którym chciała zostać. Kiedy Finch popłynęła bliżej i zacisnęła palce na jej karku, Teddy aż się zapowietrzyła. Dobrze, że nie stała na lądzie, bo chyba by się przewróciła. Cokolwiek Finch z nią robiła, robiła to dobrze.
Zawsze jestem mokra na twój widok — zaśmiała się między jednym a kolejny muśnięciem warg. To akurat była szczera prawda. Ale czy to był komplement, na który Finch tak czekała z utęsknieniem od kilku minut? A może wolała słuchać, jaka była niesamowita i śliczna. Niesamowicie śliczna? Niesamowita pod każdym jebanym względem?
Kolejny pocałunek całkiem ją ogłupił. Czuła, jak prąd przeszywa ją od ust w głąb ciała, rozlewając się ciężkim ciepłem. Na moment straciła orientację. Dźwięki fal przytłumiło głuche szumienie, a myśli rozpadły się na niespójne obrazy.
Nie chciałabym być tutaj z nikim innym — wyszeptała i nie zdążyła dodać nic innego, bo April dała nura pod wodę. Teddy złapała ją za ramiona i wyciągnęła na powierzchnię, odgarniając jej mokre włosy z twarzy. — Och, czy ty się czerwienisz? — ujęła jej twarz w swoje dłonie i zaczęła zasypywać jej policzki milionem drobnych pocałunków. — Zawstydzam cię? To przez moje obłędne ciało? — zapytała, przyciągając ją do siebie, aby objąć jej biodra nogami. Teraz już nie mogła jej zwiać. — Czy przez to, że pieprzę cię oczami? — dopytała, uśmiechając się prosto w jej usta, po czym zatopiła się w nich bez opamiętania, spijając smak soli.
Przejechała paznokciami po jej ramionach, lekko drażniąc skórę i odsunęła się nieznacznie, bo musiała na nią spojrzeć. Nic się nie zmieniło. Znów zakręciło jej się w głowie od tej bliskości, a serce uderzyło o żebra tak gwałtownie, jakby miało zaraz wyrwać się z piersi na zewnątrz.
Nie przypuszczałam, że można cię tak po prostu onieśmielić — kąciki ust Darling ponownie uniosły się, ale tym razem w zawadiackim uśmiechu. A potem chlusnęła jej wodą prosto w twarz. Żeby nie było tak słodko i romantycznie.

April Finch

Scratched by the sand that fell from my love

: pt lut 20, 2026 10:20 am
autor: April Finch
Potrafiła docenić każdy prezent. Nawet ten najdurniejszy i najprostszy. Liczyła się przecież pamięć. To nie była jakaś pusta gadka, naprawdę tak uważała! Była gotowa oddać Teddy serce zarówno za grad podarunków, jaki wysypała na nią w urodziny, jak i za zwykłego batonika, który kupiła załatwiając w sklepie swoje sprawunki. Takie kolczyki na pewno też by doceniła. Nie była pewna, czy znalazłaby odpowiedni strój, do którego takie dzieła by pasowały. Ale byłaby w stanie się poświęcić dla miłości i po prostu ruszyć na zakupy, by ogarnąć sobie nowy strój, całkowicie podporządkowany biżuterii. Nie pierwszy i nie ostatni raz.
Komplement wyraźnie przypadł jej do gustu. Oczywiście nadal nie była nimi w pełni usatysfakcjonowana i oczekiwała więcej, ale na ten moment jej wystarczało. To pewnie kwestia tego otoczenia. Woda przyjemnie otaczała jej ciało, słońce leniwie zbierające się do spanka ogrzewało nadal skórę. Jeszcze miały czas. Dopiero zbierało się pod prysznic, szukało nerwowo piżamy. Pewnie wpatrywało się w dwie, wyjątkowo urodziwe kanadyjki taplające się w oceanie i nie mogło się przez to skupić. Chciało im dać jeszcze trochę ciepła, choć same sobie też gwarantowały niezły wzrost temperatury. Samo stanie obok Teddy potrafiło wywołać falę gorąca w jej klatce piersiowej, a co dopiero te wszystkie namiętne pocałunki.
Zanurzenie w wodzie miało nieco ją otrzeźwić. Dać moment na pozbieranie myśli i ogarnięcie się. Nie mogła się tak łatwo zatracać w Teddy, bo wykończy ją ten związek błyskawicznie. Albo nawet same wakacje. Nie dostała nawet szansy od losu, żeby wyluzować, bo partnerka błyskawicznie wyciągnęła ją z powrotem na powierzchnie. I jeszcze zaczęła z niej kpić! Co za babsko, jak słowo daję. Na szczęście pociągnęła ją za sobą w stronę, która ją totalnie wyluzowała. Zawstydzenie April flirtem to dopiero było wyzwanie! I to jeszcze takim bezpośrednim? Oj już dawno się nie trafiła taka, której by się to udało. Aż trudno było jej sobie nawet jakąś przypomnieć. Teddy na razie nie miała na to najmniejszych szans. Co innego, kiedy w grę wchodziły naprawdę szczere uczucia. Opiewanie jej zalet poematami było urocze, ale też dużo prostsze. To w końcu jeden z jej popisowych numerów zarezerwowany dla tych najlepszych. Problem w tym, że Darling dawno przekroczyła granicę tych najlepszych i weszła do wyższej kategorii. Akurat w tej podgrupie Finch miała małe doświadczenie i troszkę się gubiła w tym, co powinna zrobić i jak to robić, by dziewczyna nie uznała, że nadal traktuje ją jak kolejną z listy.
— Sama nie wiem, czy to przez to. Mogłabyś popatrzeć tak chwilę dłużej, żebym się upewniła? — Odbiła piłeczkę, odrzucając wraz z nią wstyd. To przyniosło jej większą ulgę niż woda. Ten grunt znała przecież dużo lepiej, czuła się na nim pewnie. Nawet w towarzystwie Teddy nie był żadną nowością. Sypiały ze sobą od niedawna, ale przecież to nie jest tak, że zaczęły ze sobą flirtować po raz pierwszy w święta. Wtedy po prostu zaczęło to inaczej smakować.
Otworzyła usta, chcąc się natychmiast odszczekać, ale wtedy dostała słoną wodą prosto w ryj. Jęknęła niezadowolona, czując, jak spływa jej pod gardle. No teraz to już była kwestia honorowa. Nie ma miękkiej gry. Przesunęła dłonie z jej policzków na ramiona. Uśmiechnęła się słodko, po czym naparła na nią całym ciężarem ciała, wczepiając się w nią jak koala i popchnęła ją pod wodę. Kotłowały się przez moment pod powierzchnią, wirując na ślepo w błękicie, jakby faktycznie miały stoczyć podwodny bój. Wypłynęła w końcu, śmiejąc się przy tym głośno. Może jednak miały po piętnaście lat? Gdy tylko Darling do niej dołączyła i zaczerpnęła powietrza, znów do niej przylgnęła. Jej ramiona gwałtownie oplotły szyję kobiety, zamykając przestrzeń między nimi. Całowała ją zachłannie, jakby chciała pokazać, jak bardzo nie jest zawstydzona. Dłoń, którą wcześniej opierała wygodnie na własnym przedramieniu, przeniosła na szyję Darling w stanowczym, kontrolującym geście.
— Nie ma szans, że mnie w ten sposób onieśmielisz — mruknęła zadowolona, odsuwając się nieznacznie. Zdecydowanie zabrzmiało to jak wyzwanie.

teddy darling

Scratched by the sand that fell from my love

: pt lut 20, 2026 12:49 pm
autor: teddy darling
Nie chciała jej zawstydzać. Zresztą nie była nawet pewna, czy to w ogóle możliwe. Czy znając kogoś przez tyle lat, dzieląc z nim tyle wspomnień, można jeszcze wytrącić go z równowagi w taki sposób? Flirtowały ze sobą już wcześniej, ale to nigdy nie przekraczało niewidzialnej granicy. Żadna z nich nie brała tego na serio. Wtedy Teddy była przekonana, że April jest poza jej ligą. Zawsze tak ją postrzegała. W jej oczach była niedostępna, zbyt pewnego siebie i zbyt olśniewającego. Finch mogła mieć każdą dziewczynę, którą tylko zechciała. Ba, mogła mieć ich całe pęczki. I miała. I to tylko utwierdzało Teddy w przekonaniu, że ich drobne przekomarzania nie znaczą nic więcej niż chwilową zabawę.
A jednak na Jarmarku coś się zmieniło i Darling po raz pierwszy dopuściła do siebie myśl, że może ta granica nigdy nie była tak wyraźna, jak sądziła. Może flirt nie był tylko grą. Może od dawna obie igrały z czymś, na co żadna nie miała odwagi spojrzeć wprost. Mimo to dalej uważała, że gdyby przespałyby się sobą kilka lat wcześniej, nie dotarłyby do tego miejsca, w którym były teraz. Dokładnie do tego miejsca, bo w pewnie ich przyjaźń nie przetrwałaby takiej próby czasu i nie myślałby o wspólnych wakacjach. Miałyby kontakt, ale sporadyczny. Pamiętałyby o swoich urodzinach, wysyłając sobie krótkie wiadomości z życzeniami i z grzeczności pytałyby, co tam w pracy i jak mają się rodzice. Na początku udawałyby, że nic się takiego nie wydarzyło, ale w końcu gdzieś by się rozminęły.
Uniosła dumnie podbródek, żeby jeszcze raz zlustrować April wzrokiem i przelecieć ją oczami, ale zaraz została wciągnięta pod wodę. Dobrze, że zdążyła wziąć porządny haust powietrza, bo ochlałaby się wody i potem miałaby hawaii belly dance. Byłaby w stanie wygrać te podwodne wojaże, gdyby tylko chciała. Była silniejsza, a to wystarczyło, żeby przytrzymać Finch dłużej pod powierzchnią, ale przecież Teddy nie chciała niczego udowadniać, a tym bardziej zrobić jej krzywdy.
Jesteś... — jaka? Nienormalna? Niemożliwa? Najlepsza na świecie? Nie zdążyła dokończyć, bo ledwo zdołała złapać oddech, a Finch znów wyssała z niej całe powietrze. Ktoś tutaj bardzo chciał pokazać, że nie ma wstydu.
Sól była wszędzie. Na skórze, w oczach, a nawet na podniebieniu. Sapnęła głośno w jej rozchylone usta i pociągnęła zębami za dolną wargę. A kiedy April odsunęła się, Teddy wyprostowała się, dotykając stopami miękkiego piasku, przechylił głowę i zmrużyła lekko oczy.
Ale kto powiedział, że chciałabym cię onieśmielić? — przyłożyła sobie dłoń do piersi, szczerze obruszona jej sugestią.
Sięgnęła obiema rękami do zapięcia swojego stanika. Zsunęła najpierw jedno, a potem drugie ramiączko, a gdy już uwolniła cycki z materiału, cisnęła nim w Finch. Jeśli ktoś przechadzał się brzegiem plaży, to miał teraz fajny widok. Po chwili to samo zrobiła z majtkami, tylko te porwała fala. No trudno, najwyżej wróci do wynajętego domu na golasa.
Obie wiemy, że zawstydzenie cię graniczy z cudem — podpłynęła bliżej, obejmując ją w pasie. Przesunęła palcami po jej plecach i pociągnęła za haftkę. Zapięcie puściło od razu. — Nie śmiałabym doprowadzać cię do takiego stanu — powiedziała, patrząc jej prosto w oczy, jednocześnie wyswabadzając piersi spod materiału, który finalnie opadł i uniósł się na wodzie. — To byłoby naprawdę okropne, gdybyś nagle zaczęła się przy mnie wstydzić, April — dodała mrukliwym tonem, nachylając się i przygryzając delikatnie płatek jej ucha. — Prawdziwe okropieństwo — wyszeptała, ujmując jej piersi. Ich kształt idealnie wypełnił wnętrza dłoni, jakby zostały do nich stworzone.

April Finch