let me help you
: czw lut 19, 2026 10:14 am
— Bo podobno jest bezpieczniejsze — zacytowała własnego męża i spojrzała na Kirę, zaciskając usta w wąską linię. Bo tak, Daisy Whitmore doskonale słyszała, jak abstrakcyjnie brzmiało to zdanie. Jak odklejone było od rzeczywistości. Dlatego też zaraz nie wytrzymała i prychnęła głośno, kręcąc przy tym głową. — Nie no, nie będziemy go słuchać. Totalnie olewamy rodzinne furki — machnęła ręką w stronę SUVa na ekranie, który teraz prezentował się w różnych kolorach. Finch miała rację — był na nią zdecydowanie za duży. Przecież ona nawet nie miała dzieci, nawet jednego. Co prawda na stanie domu był piesek, ale i tak nie na tyle duży, żeby potrzebował wielkiego auta.
— Żadnych dzieci na pokładzie — wyjaśniła, podnosząc spojrzenie na Kirę. — Ani żadnego labradora. Jedynie jeden buldog francuski — SALAMI. Tak właśnie miał na imię jej pies. Skąd takie odklejone imię? A dlatego, że był on ciemny, a na głowie miał jasniejszą plamę, praktycznie na całą szerokość, przez co autentycznie wyglądał jak kawałek kiełbasy. Stąd wzięło się salami i nie podlegało żadnej dyskusji. Chociaż kiedy Rowen usłyszał jej pomysł, w pierwszej chwili nie chciał się zgodzić. Całe szczęście akurat w kwestii psa nie miał nic do gadania.
W kwestii auta też nie, bo Daisy miała zamiar wziąć takie, na jakie naprawdę miała ochotę. Całe życie każda jej decyzja była podyktowana tym, że komuś innemu było lepiej, a tym razem, to jej miało się dobrze jeździć. Dlatego z należytą uwagą przyglądała się wyświetlaczowi Kiry, kiedy prezentowała jej Audii w kolorze baby blue.
— Przepiękne — zachwyciła się, nachylając nieco bliżej, tak, żeby móc lepiej zobaczyć furkę. — Nawet nie wiedziałam, że robią je w takich pastelowych kolorach — rzuciła bardziej do siebie pod nosem niż do blondynki i jeszcze bezczelnie wystawiła wolną dłoń przed siebie i pozwoliła sobie przesunąć po ekranie Kiry, by zdjęcie frontu zmieniło się na kolejne, tym razem bokiem, a potem wnętrza.
Podobało jej się. Chociaż zielony Mustang, który za chwile zaprezentowała Finch, również wyglądał niczego sobie.
— Toyota nie — pokręciła głową. Nie dość, że nie podobał się jej kolor, to jeszcze Toyoty miały jakiś taki dziwny dziób, który odbierał im na wyglądzie. Nie wątpiła, że to dobre auto, skoro Kira jej go pokazywała, ale jednak coś ją nie przekonywało.
Zaśmiała się szczerze na uwagę o kupowaniu fury pod kolor oczu. Chociaż było to zabawne, z pewnością znaleźliby się ludzie, którzy faktycznie by tak na to spojrzeli. Albo pod kolor jakiejś firmowej torebki? Z jakiegoś powodu, kobiety miewały obsesje na punkcie torebek.
— W takim razie istnieje duże prawdopodobieństwo, że będę jedną z nich — rzuciła rozbawiona i wystukała nazwę audii o kolorze baby blue na swoim telefonie, by jeszcze raz przyjrzeć się mu z bliska. — Piękny jest. Chociaż wcześniej nie myślałam, że pasowałby do moich oczu — uniosła baby blue spojrzenie w górę i odnalazła to szare, należące do Kiry. — Ale miło, że zauważyłaś — uśmiechnęła się lekko i już miała zapytać się, czy w takim razie kila jeździła jakimś błyszczącym srebrem, jednak finalnie postanowiła zostawić to dla siebie. — Użyje to jako argumentu, kiedy mąż będzie miał pretensje, że jednak nie wybrała SUVa — puściła jej oczko. Tak tak, już oczami wyobraźni widziała jak staje przed Rowenem i mówi kupiłam to audii bo pasuje mi do oczu, Kira z motoryzacyjnego tak powiedziała. Dobra, mogło zabrzmieć trochę dziwnie.
kira
— Żadnych dzieci na pokładzie — wyjaśniła, podnosząc spojrzenie na Kirę. — Ani żadnego labradora. Jedynie jeden buldog francuski — SALAMI. Tak właśnie miał na imię jej pies. Skąd takie odklejone imię? A dlatego, że był on ciemny, a na głowie miał jasniejszą plamę, praktycznie na całą szerokość, przez co autentycznie wyglądał jak kawałek kiełbasy. Stąd wzięło się salami i nie podlegało żadnej dyskusji. Chociaż kiedy Rowen usłyszał jej pomysł, w pierwszej chwili nie chciał się zgodzić. Całe szczęście akurat w kwestii psa nie miał nic do gadania.
W kwestii auta też nie, bo Daisy miała zamiar wziąć takie, na jakie naprawdę miała ochotę. Całe życie każda jej decyzja była podyktowana tym, że komuś innemu było lepiej, a tym razem, to jej miało się dobrze jeździć. Dlatego z należytą uwagą przyglądała się wyświetlaczowi Kiry, kiedy prezentowała jej Audii w kolorze baby blue.
— Przepiękne — zachwyciła się, nachylając nieco bliżej, tak, żeby móc lepiej zobaczyć furkę. — Nawet nie wiedziałam, że robią je w takich pastelowych kolorach — rzuciła bardziej do siebie pod nosem niż do blondynki i jeszcze bezczelnie wystawiła wolną dłoń przed siebie i pozwoliła sobie przesunąć po ekranie Kiry, by zdjęcie frontu zmieniło się na kolejne, tym razem bokiem, a potem wnętrza.
Podobało jej się. Chociaż zielony Mustang, który za chwile zaprezentowała Finch, również wyglądał niczego sobie.
— Toyota nie — pokręciła głową. Nie dość, że nie podobał się jej kolor, to jeszcze Toyoty miały jakiś taki dziwny dziób, który odbierał im na wyglądzie. Nie wątpiła, że to dobre auto, skoro Kira jej go pokazywała, ale jednak coś ją nie przekonywało.
Zaśmiała się szczerze na uwagę o kupowaniu fury pod kolor oczu. Chociaż było to zabawne, z pewnością znaleźliby się ludzie, którzy faktycznie by tak na to spojrzeli. Albo pod kolor jakiejś firmowej torebki? Z jakiegoś powodu, kobiety miewały obsesje na punkcie torebek.
— W takim razie istnieje duże prawdopodobieństwo, że będę jedną z nich — rzuciła rozbawiona i wystukała nazwę audii o kolorze baby blue na swoim telefonie, by jeszcze raz przyjrzeć się mu z bliska. — Piękny jest. Chociaż wcześniej nie myślałam, że pasowałby do moich oczu — uniosła baby blue spojrzenie w górę i odnalazła to szare, należące do Kiry. — Ale miło, że zauważyłaś — uśmiechnęła się lekko i już miała zapytać się, czy w takim razie kila jeździła jakimś błyszczącym srebrem, jednak finalnie postanowiła zostawić to dla siebie. — Użyje to jako argumentu, kiedy mąż będzie miał pretensje, że jednak nie wybrała SUVa — puściła jej oczko. Tak tak, już oczami wyobraźni widziała jak staje przed Rowenem i mówi kupiłam to audii bo pasuje mi do oczu, Kira z motoryzacyjnego tak powiedziała. Dobra, mogło zabrzmieć trochę dziwnie.
kira