Fiesta!
: wt mar 17, 2026 9:57 pm
- Nie, źle mnie zrozumiałeś! - zaprzeczył natychmiast, zaniepokojony faktem, że chłopak pomyślał, że słowa Saula oznaczały, że ten ma go za bandytę - Nie mówiłem, że ty jesteś bandytą, tylko właśnie odwrotnie.
Zamilkł, widząc, jak blisko niego stanął Meksykanin - trochę się tego wystraszył, ale starał się tego w żaden sposób nie okazać, Nie bardzo mu to wychodziło, bo ciarki, które przeszły mu po plecach, odbiły się w jego szerokich teraz oczach. Kiedy w dodatku poczuł jego dłoń na swoim biodrze, a usta tuż przy uchu, poczuł się trochę osaczony, nieświadomie przełykając nerwowo ślinę. Wszystkie jego mięśnie się napięły, a on znieruchomiał, nie bardzo wiedząc, jak ma się zachować - owszem, sprzedawał swoje ciało, ale bywały sytuacje, w których się obawiał swoich klientów, choć nie zawsze zdawał sobie sprawę z tego, dlaczego tak się boi: czasami to był jedynie odruch, cień dawnych przeżyć, a czasami ten strach przypisywał wyłącznie zachowaniu danego mężczyzny i nie doszukiwał się w nim nic więcej.
- Em... A jaką chciałbyś dostać? - zapytał, zaraz uznając to pytanie za głupie: wiedział przecież dobrze, po co został tu zaproszony i czego ten chłopak może od niego chcieć, to było przecież oczywiste. Saul prychnął, kręcąc głową i opuszczając wzrok zawstydzony - Tak, głupio pytam. Może więc inaczej.
Zebrał w sobie całą swoją odwagę, wyprostował się, założył maskę kogoś pewnego siebie, prawdziwej, rasowej dziwki i spojrzał prosto w oczy chłopaka, wydobywając z siebie całą swoją zalotność.
- Co konkretnie chciałbyś dostać jako nagrodę? - zapytał niższym, wibrującym głosem, kładąc dłoń na jego klatce piersiowej. Nadal się go bał, ale zmuszał się, żeby zachowywać się profesjonalnie.
Nieco go zaskoczyła odpowiedź, że chłopak odpowiedział, że odpędził tamtego faceta, bo ten nie chciał traktować Saula jak człowieka, tylko jak przedmiot. Devlin nie był przyzwyczajony do bronienia go przed podobnymi rzeczami.
- O... - odpowiedział jedynie, nie bardzo wiedząc, jak na to zareagować.
Salvador Menendez
Zamilkł, widząc, jak blisko niego stanął Meksykanin - trochę się tego wystraszył, ale starał się tego w żaden sposób nie okazać, Nie bardzo mu to wychodziło, bo ciarki, które przeszły mu po plecach, odbiły się w jego szerokich teraz oczach. Kiedy w dodatku poczuł jego dłoń na swoim biodrze, a usta tuż przy uchu, poczuł się trochę osaczony, nieświadomie przełykając nerwowo ślinę. Wszystkie jego mięśnie się napięły, a on znieruchomiał, nie bardzo wiedząc, jak ma się zachować - owszem, sprzedawał swoje ciało, ale bywały sytuacje, w których się obawiał swoich klientów, choć nie zawsze zdawał sobie sprawę z tego, dlaczego tak się boi: czasami to był jedynie odruch, cień dawnych przeżyć, a czasami ten strach przypisywał wyłącznie zachowaniu danego mężczyzny i nie doszukiwał się w nim nic więcej.
- Em... A jaką chciałbyś dostać? - zapytał, zaraz uznając to pytanie za głupie: wiedział przecież dobrze, po co został tu zaproszony i czego ten chłopak może od niego chcieć, to było przecież oczywiste. Saul prychnął, kręcąc głową i opuszczając wzrok zawstydzony - Tak, głupio pytam. Może więc inaczej.
Zebrał w sobie całą swoją odwagę, wyprostował się, założył maskę kogoś pewnego siebie, prawdziwej, rasowej dziwki i spojrzał prosto w oczy chłopaka, wydobywając z siebie całą swoją zalotność.
- Co konkretnie chciałbyś dostać jako nagrodę? - zapytał niższym, wibrującym głosem, kładąc dłoń na jego klatce piersiowej. Nadal się go bał, ale zmuszał się, żeby zachowywać się profesjonalnie.
Nieco go zaskoczyła odpowiedź, że chłopak odpowiedział, że odpędził tamtego faceta, bo ten nie chciał traktować Saula jak człowieka, tylko jak przedmiot. Devlin nie był przyzwyczajony do bronienia go przed podobnymi rzeczami.
- O... - odpowiedział jedynie, nie bardzo wiedząc, jak na to zareagować.
Salvador Menendez