Strona 2 z 2

High Heels on Cobblestones

: ndz kwie 26, 2026 1:36 pm
autor: Niamh R. Kilroy
Nie zamierzała nalegać ani się narzucać, chcąc jedynie, by w razie potrzeby Zella nie miała oporów przed poproszeniem jej o pomoc. W świecie pełnym fałszywych uśmiechów i biznesowych gier, Niamh chciała być dla przyjaciółki wsparciem i kimś, komu ta mogłaby zaufać.
- To nie salon musi dorosnąć, tylko ty musisz przestać być dla siebie najbardziej surowym krytykiem - powiedziała z lekkim, łagodnym uśmiechem. - Jeśli któregoś dnia zapragniesz wprowadzić w swoim salonie zmiany, wiesz gdzie mnie szukać - dodała, ucinając temat. Nie chciała, by Gardner poczuła się niekomfortowo. Nie to było celem ich spotkania i choć zazwyczaj przychodziło jej to z niemałym trudem, postanowiła przenieść rozmowę na nieco inny tor, niemający nic wspólnego z życiem zawodowym i prowadzonymi przez nie biznesami.
Spotkania towarzyskie nie były jej obce, ale rzadko sobie na nie pozwalała. Większość wolnego czasu poświęcała pracy oraz Ronnie i zwyczajnie nie zostawało go już na przyjemności. Dlatego postanowiła skorzystać z rzadkiego luksusu, jakim był wieczór spędzony z przyjaciółką, i po prostu dobrze się bawić.
- W takim razie zacznij ćwiczyć przemówienia, bo nie zamierzam cofać ani jednego słowa - zaśmiała się, sięgając po kolejnego krakersa z tatarem. - Może w końcu ktoś doprowadziłby ten kraj do porządku, zaczynając od paznokci obywateli, a kończąc na gospodarce - dodała już nieco poważniej, choć na jej twarz wciąż można było dostrzec rozbawienie. Rozmowy o polityce nie były dobrym tematem podczas spotkań towarzyskich, więc nie zagłębiała się w to bardziej. Zamiast tego, gdy już przełknęła rybną przekąskę, uważnie przyjrzała się Zelli. - Jak tam życie poza salonem? Odkryłaś jakieś nowe hobby? Poznałaś kogoś interesującego? Cokolwiek warte uwagi? - zasypała ją pytaniami, chcąc nieco bardziej skupić się na prywatnym życiu przyjaciółki, tym bardziej, że sama pragnęła choć na jeden wieczór zapomnieć o problemach podatkowych, w które została zamieszana. Wiedziała jak ważnym było odnalezienie winowajców i odpowiednich figur w rachunkach firmy. Nie mogła jednak uczynić tego w obecnej chwili, więc wolała nie zawracać sobie tym głowy, skoro nic i tak nie zostało jeszcze przesądzone. Nie otrzymała oficjalnego zawiadomienia z prokuratury, a jedynie przestrogę od zaufanej osoby. - Mam nadzieję, że przynajmniej u ciebie dzieje się coś więcej niż u mnie - w jej głosie pojawił się pewnego rodzaju smutek, który próbowała zatuszować szerokim uśmiechem. Nie narzekała na swoje życie, chociaż czasem brakowało jej pewnego rodzaju ekscytacji, do której przywykła w latach młodości.

Zella Gardner