Not again!
: wt mar 31, 2026 9:26 pm
Przez ułamek sekundy odezwał się zdrowy rozsądek, nakazując jej jeszcze raz przemyśleć całą sytuację. Spojrzała na godzinę, lekko zniesmaczona. Może nie powinna? Głupio byłoby teraz wycofać się z własnej propozycji. To nie tak, że nie chciała z nim porozmawiać, napić się z nim — po prostu zwątpiła, czy to rozsądne. Głowa nadal ją bolała, a w ustach wciąż czuła posmak soku porzeczkowego, którym popijała czystą wódkę. Powinna chyba najpierw wytrzeźwieć, a dopiero potem decydować, czy dobrym pomysłem jest pić dalej. Ale rzadko robiła to, co powinna. Zacznie od jutra. Tak, od jutra będzie podejmować lepsze decyzje.
Dante najwidoczniej też nie zamierzał rozwodzić się nad tym, co słuszne i właściwe, skoro tak ochoczo zgodził się na jej pomysł. Cassie nie miała w sobie ani grama nonszalancji, więc gdy poczuła, że znowu zbiera jej się na płacz — tym razem ze wzruszenia — nie walczyła z tym. Przytuliła go jeszcze raz, mocniej niż wcześniej, i nie puszczała przez dłuższą chwilę. Ścisnęła go tak, jakby co najmniej próbowała połamać mu wszystkie kości. Nie sądziła, że kiedykolwiek jeszcze go spotka, a jednak proszę — stał teraz przed nią.
— Nie mogłeś we mnie walnąć jakiegoś lepszego dnia? — roześmiała się, ocierając łzy. — Co się ze mną dzisiaj dzieje? Ryczę jak głupia.
Zanim wsiadła do auta, otworzyła bagażnik. Przejrzała torby z zakupami, wyjmując zapas Red Bulla, paczkę papierosów i opakowanie krakersów. Nie było opcji, żeby wysiedziała na pusty żołądek. Upewniła się, że wzięła wszystko, co najważniejsze, i zajęła miejsce pasażera. Podała mu puszkę i opakowanie krakersów, żeby on też coś zjadł, jeśli jego żołądek był w stanie cokolwiek przyjąć. Przesunęła siedzenie kilka razy, szukając idealnej pozycji, takiej półleżącej.
— Tak mnie głowa boli, że to jakaś porażka. Ty w sumie też nie wyglądasz, jakbyś był w najlepszej formie.
Przez moment przyglądała mu się uważnie, jakby dopiero teraz naprawdę do niej docierało, że siedzi obok niej i że to nie jest kolejna pijacka halucynacja ani złośliwy żart losu. — Opowiadaj, co u ciebie. Wszystko. W najdrobniejszych szczegółach, najlepiej po kolei. I nawet nie próbuj niczego pomijać, bo będę zadawać pytania.
Odetchnęła ciężko, opierając głowę wygodniej, i przymknęła oczy na krótką chwilę. Dzień dalej był chujowy, głowa bolała niemiłosiernie, a jutro pewnie miało boleć jeszcze bardziej. Jednak uśmiech nie schodził jej z twarzy. Patrzyła na niego, uchylając jedno oko. Dopiero teraz zrozumiała, jak bardzo za nim tęskniła — dopóki znów go nie zobaczyła, nie potrafiła nawet tego nazwać. Przypomniała sobie słowa ojca, który mówił, że jeśli twoja historia z kimś naprawdę się zakończyła, już nigdy więcej tej osoby nie spotkasz. Najwidoczniej ich historia wciąż trwała, a ona nie pamiętała, kiedy ostatni raz coś tak bardzo ją cieszyło.
Dante Levasseur
Dante najwidoczniej też nie zamierzał rozwodzić się nad tym, co słuszne i właściwe, skoro tak ochoczo zgodził się na jej pomysł. Cassie nie miała w sobie ani grama nonszalancji, więc gdy poczuła, że znowu zbiera jej się na płacz — tym razem ze wzruszenia — nie walczyła z tym. Przytuliła go jeszcze raz, mocniej niż wcześniej, i nie puszczała przez dłuższą chwilę. Ścisnęła go tak, jakby co najmniej próbowała połamać mu wszystkie kości. Nie sądziła, że kiedykolwiek jeszcze go spotka, a jednak proszę — stał teraz przed nią.
— Nie mogłeś we mnie walnąć jakiegoś lepszego dnia? — roześmiała się, ocierając łzy. — Co się ze mną dzisiaj dzieje? Ryczę jak głupia.
Zanim wsiadła do auta, otworzyła bagażnik. Przejrzała torby z zakupami, wyjmując zapas Red Bulla, paczkę papierosów i opakowanie krakersów. Nie było opcji, żeby wysiedziała na pusty żołądek. Upewniła się, że wzięła wszystko, co najważniejsze, i zajęła miejsce pasażera. Podała mu puszkę i opakowanie krakersów, żeby on też coś zjadł, jeśli jego żołądek był w stanie cokolwiek przyjąć. Przesunęła siedzenie kilka razy, szukając idealnej pozycji, takiej półleżącej.
— Tak mnie głowa boli, że to jakaś porażka. Ty w sumie też nie wyglądasz, jakbyś był w najlepszej formie.
Przez moment przyglądała mu się uważnie, jakby dopiero teraz naprawdę do niej docierało, że siedzi obok niej i że to nie jest kolejna pijacka halucynacja ani złośliwy żart losu. — Opowiadaj, co u ciebie. Wszystko. W najdrobniejszych szczegółach, najlepiej po kolei. I nawet nie próbuj niczego pomijać, bo będę zadawać pytania.
Odetchnęła ciężko, opierając głowę wygodniej, i przymknęła oczy na krótką chwilę. Dzień dalej był chujowy, głowa bolała niemiłosiernie, a jutro pewnie miało boleć jeszcze bardziej. Jednak uśmiech nie schodził jej z twarzy. Patrzyła na niego, uchylając jedno oko. Dopiero teraz zrozumiała, jak bardzo za nim tęskniła — dopóki znów go nie zobaczyła, nie potrafiła nawet tego nazwać. Przypomniała sobie słowa ojca, który mówił, że jeśli twoja historia z kimś naprawdę się zakończyła, już nigdy więcej tej osoby nie spotkasz. Najwidoczniej ich historia wciąż trwała, a ona nie pamiętała, kiedy ostatni raz coś tak bardzo ją cieszyło.
Dante Levasseur