stolen moments
: sob mar 07, 2026 10:27 pm
Ona oszalała na jego punkcie, a on oszalał na jej punkcie. To było jedyne racjonalne wytłumaczenie wszystkiego, co się między nimi teraz działo. Cichy głosik rozsądku podpowiadał mu właśnie, że to nie miało prawa się udać, ale on uparcie go ignorował. Bardziej interesowało go to, jak Ivy drżała pod wpływem jego dotyku, jak mrużyła oczy i jak nadymała policzki. Jak słodka rozdymka. Dlaczego? - A jak myślisz? - mruknął pod nosem automatycznie i posłał jej lekki uśmiech. Myślisz, że dla Ciebie porzuciłabym karierę, Charlie? No, jeśli by się tak zastanowić... - Oczywiście, że nie, ale myślę, że byłabyś w stanie dla mnie zrobić znacznie ciekawsze rzeczy - mruknął, pochylając się tak nisko, że jego usta niemal musnęły jej ucho, a gorący oddech musnął skórę. Oj, wyobraźnia Charliego zaczynała teraz pracować na najwyższych obrotach. Widział Ivy w roli blondynki z reklamy Bentleya na przykład. Siedziała w luksusowym samochodzie, muskała palcami kierownicę, pukała paznokciami w kokpit i... nie, nie szeptała do mikrofonu Bentley. Szeptała jego imię! Hot. Totalnie hot. Szkoda, że podarowanie samochodu było zdecydowanie zbyt hojnym prezentem jak na ich etap znajomości, bo w aucie można było robić bardzo wiele rzeczy. Na przykład pukać paznokciami w kokpit, gdyby ktoś się zastanawiał. Ewentualnie się rozbierać w rytm intra Formuły 1. Rozmyślania przerwało kolejne Dlaczego? rzucone przez Ivy. Tym razem to on zmrużył oczy. - Naprawdę pytasz dlaczego? - mruknął, a jego dłoń powędrowała wyżej, niemal muskając jej policzek. Posłał jej znaczące spojrzenie. Nawet zerknął znów na jej usta, dając jej wskazówki. Nie zamierzał ułatwiać jej tego zadania, więc nie dodał nic więcej. Pochylił się nad nią ponownie, tym razem blokując jej każdą drogę ucieczki. Tik tak. Tak, kochani, bomba dalej nie wybuchła, bo Ivy Harrison okazywała się zajebistym saperem. Uwodzenie jej naprawdę nie było łatwe - zwłaszcza, że tym razem wymówką okazała się oksytocyna. Doskonale wiedział, czym była oksytocyna i jak na nich działała, ale nie przerwał jej ani na moment. Poza tym badania pokazują, że gdy dwie osoby patrzą sobie w oczy dłuższy czas, ich tętna się synchronizują. To znaczy, że serce Ivy również biło w tej chwili jak szalone? Ciekawe. Ani na moment nie oderwał wzroku od jej błękitnego spojrzenia - no, może na chwilę, gdy palcem wskazującym zaczęła robić kółka w miejscu, gdzie znajdowało się jego serce. Przeniósł dłoń na jej palce i zacisnął mocno na swojej klatce piersiowej, żeby w końcu przestała się rozpraszać. Tik tak. Tik tak. - A czy oksytocyna wydziela się podczas całowania? - zawiesił głos, a jego usta znalazły się niebezpiecznie blisko jej warg. Przesunął dłonią z jej policzka na kark, delikatnie wplatając palce w jej włosy. Subtelnie przejmował kontrolę nad całą tą sytuacją, bo nie lubił przegrywać, a już na pewno nie z podręcznikiem do biologii, który Ivy zdawała się cytować. Jej kosmyki owinęły się wokół jego dłoni, a on nie mógł wyrzucić z głowy wrażenia, jak bardzo miękkie były. Tik. Tak. - Jeśli tak, to proponuję przejść od teorii do praktyki, panno Harrison - wymruczał prosto w jej usta, a każde kolejne słowo ocierało się o jej wargi. Tik. Tak. Zaczął niezwykle powolnie - przecież nie był facetem, który rzucał się na oślep, zawsze czekał na odpowiedni moment. Dlatego teraz jedynie musnął jej wargi, tak lekko, że mogło to być uznane za przypadek, gdyby nie fakt, że ich oddechy już od kilku minut mieszały się ze sobą. Zatrzymał się milimetr od niej, dając jej każdą możliwą sekundę na to, by mogła uciec, ale kiedy nie drgnęła, a jej palce dalej spoczywały na jego klatce piersiowej... Bomba wreszcie przestała tykać. Początkowo tylko powoli muskał jej usta, raz za razem, sprawdzając jej reakcję. Chciał poczuć, jak drżała pod jego dotykiem - ośmielił się na więcej i jedną dłoń zacisnął na jej włosach, a drugą wsunął pod jej golf, przesuwając palce od jej biodra, przez talię i plecy. Aż w końcu... Przycisnął swoje usta do jej warg mocniej, pewniej, dając upust tym wszystkim emocjom, które gromadziły się w nim od ostatniego spotkania. I gdy ją tak całował, nic innego nie miało znaczenia. No, może oprócz... - I jak? - wymruczał, przerywając pocałunek, ale dalej trzymając ją w uścisku. - Badania potwierdzają skuteczność tej metody, czy musimy powtórzyć testy, żeby mieć pewność? - spytał, jawnie się z nią drażniąc. Zacisnął palce na nagiej skórze jej bioder, przyciągając ją do siebie bliżej o jeszcze kilka, brakujących milimetrów.
Ivy Harrison
Ivy Harrison