Hey, that's mine
: ndz mar 15, 2026 12:02 am
Może jakaś taka była? Trochę jak chipowanie zwierząt, tylko zamiast małego identyfikatora z numerem, byłby GPS dający jego lokację siostrze przez cały czas. Z innymi parametrami mogłoby być ciężko, ale może dałoby się upchnąć przynajmniej temperaturę ciała? Albo tętno, jeśli chip byłby gdzieś niedaleko głównej żyły? To nie był wcale taki zły pomysł! Ewentualnie coś w stylu metalowej bransoletki, jak ta, którą zakładało się na kostkę przestępców, wypuszczanych na zwolnienie warunkowe z więzienia. Nie wyglądał na zbója i zupełnie by mu to nie pasowało, ale może dałoby się zrobić z tego metalu coś ładnego.
- Hm. Zwykle nie lecę na starych?.. A pismo wygląda na kobiece. - nie, żeby to miało znaczenie, w swoim względnie krótkim życiu przekonał się nie raz i nie dziesięć, że kobiety też potrafiły być absolutnymi creepami. Wywrócił oczami słysząc jej kolejne słowa i zaraz pożałował, gdy ból głowy uderzył go po raz kolejny ostro, przywołując na twarz grymas. - Dobra, przyznaję. Zależy. - niektóre mieszanki rzeczywiście sprawiały, że był w innej rzeczywistości. Z kwasem było różnie. Kokaina sprawiała, że jego ciało płonęło. Grzyby działały różnie, w zależności od rodzaju i tego ile ich wziął. Zioło jak zioło, dwa typy, dwa różne działania, albo prawie zasypiał, albo atakował go przypływ kreatywności. Mieszanie ich ze sobą dawało efekty zależne od jego samopoczucia, które w większości przypadków było raczej marne. Tracenie filmu nie było niczym nowym.
- Prawda, to biznes jak każdy inny. - zamyślił się na moment, a przynajmniej wyglądał, jakby rzeczywiście głęboko to rozważał. Nah, tak naprawdę jego głowa była pusta, a jedyne o czym myślał, to kolejny kęs jego picki. Dobra była. Wciąż ciepła, ser niezbyt ciągnący, w sumie nawet nie mógł narzekać na ciasto. O czym oni właściwie mówili? - Czekaj, wątek mi uciekł. Do jakiej roboty? Nie lubię ciężkiej pracy ok. - tak, pracował w restauracji, za barem, ale w sumie miał taryfę ulgową, bo należała do jego rodziny. Gdyby zatrudniał go ktoś obcy, już dawno dostałby kopa w dupę. Z drugiej strony, może gdyby rodzina nie pomagała mu tak bardzo, ogarnąłby trochę własne życie, zamiast płynąć z prądem, żyjąc od imprezy do imprezy? Może.
Erika Lindberg
- Hm. Zwykle nie lecę na starych?.. A pismo wygląda na kobiece. - nie, żeby to miało znaczenie, w swoim względnie krótkim życiu przekonał się nie raz i nie dziesięć, że kobiety też potrafiły być absolutnymi creepami. Wywrócił oczami słysząc jej kolejne słowa i zaraz pożałował, gdy ból głowy uderzył go po raz kolejny ostro, przywołując na twarz grymas. - Dobra, przyznaję. Zależy. - niektóre mieszanki rzeczywiście sprawiały, że był w innej rzeczywistości. Z kwasem było różnie. Kokaina sprawiała, że jego ciało płonęło. Grzyby działały różnie, w zależności od rodzaju i tego ile ich wziął. Zioło jak zioło, dwa typy, dwa różne działania, albo prawie zasypiał, albo atakował go przypływ kreatywności. Mieszanie ich ze sobą dawało efekty zależne od jego samopoczucia, które w większości przypadków było raczej marne. Tracenie filmu nie było niczym nowym.
- Prawda, to biznes jak każdy inny. - zamyślił się na moment, a przynajmniej wyglądał, jakby rzeczywiście głęboko to rozważał. Nah, tak naprawdę jego głowa była pusta, a jedyne o czym myślał, to kolejny kęs jego picki. Dobra była. Wciąż ciepła, ser niezbyt ciągnący, w sumie nawet nie mógł narzekać na ciasto. O czym oni właściwie mówili? - Czekaj, wątek mi uciekł. Do jakiej roboty? Nie lubię ciężkiej pracy ok. - tak, pracował w restauracji, za barem, ale w sumie miał taryfę ulgową, bo należała do jego rodziny. Gdyby zatrudniał go ktoś obcy, już dawno dostałby kopa w dupę. Z drugiej strony, może gdyby rodzina nie pomagała mu tak bardzo, ogarnąłby trochę własne życie, zamiast płynąć z prądem, żyjąc od imprezy do imprezy? Może.
Erika Lindberg