spare a light?
: pn mar 30, 2026 7:02 pm
Nie było chyba większego sensu, by w dalszym ciągu przekonywać ją, że bez większego problemu – w dodatku pewnie z zamkniętymi oczami, do tego jedną ręką – byłby w stanie złożyć całkiem zjadliwego burgera. Powiedzmy, że wygodniejszą opcją było uwierzenie jej na słowo, że faktycznie była już dostatecznie przekonana co do tego. No i tak właściwie… nadal przecież mimo wszystko liczył na to, że jakimś cudem ta nieszczęsna buda z żarciem okaże się otwarta i że wcale nie będzie musiał wykazywać się ani nieistniejącym talentem do włamań, ani tym nieco bardziej zauważalnym kulinarnym…
Za to uśmiechnął się szczerze w odpowiedzi zarówno na jej reakcję na jego pytanie, jak i to, które padło z jej strony. Przejął od niej jointa, po ledwie dwóch buchach musząc jednak pogodzić się z nieuniknionym i wyrzucając niedopałek na ziemię.
– Poznałaś już Douglasa, jesteś przynajmniej o ten jeden poziom znajomości wyżej od mojej dziewczyny – wypalił bez większego zastanowienia, dopiero po krótkiej chwili reflektując się, że wspomniana dziewczyna pewnie nawet nie miała już mieć okazji poznać Douga i że w zasadzie chyba powoli powinien zacząć przyzwyczajać się do przedrostka byłej. W końcu… do tego mniej więcej to zmierzało. Ale zdecydowanie nie było to coś, czemu miałby zamiar poświęcać szczególną uwagę właśnie teraz. Nie po to przecież spędził wieczór na sukcesywnym wlewaniu w siebie alkoholu, żeby teraz zaprzepaścić osiągnięty efekt. A skoro tak – wciąż można było trzymać się żartobliwego tonu, bez niepotrzebnego rozgrzebywania przypadkiem poruszonego wątku.
Mógłby bez większego problemu przeoczyć mijaną przez nich grupkę dresów, obrzucając ich ledwie przelotnym spojrzeniem dla sprawdzenia źródła dobiegających z ich strony odgłosów – w końcu jedzenie było dostatecznie istotnym celem, by nie rozpraszać się po drodze niepotrzebnie. Choć najwyraźniej Erika miała na ten temat inne zdanie, zawieszając na jednym z nieznajomych spojrzenie na dłużej, co ewidentnie nie spodobało się obserwowanemu. A wyraz jego niezadowolenia trudno już byłoby tak po prostu zignorować. Nawet jeśli zdecydowanie powinno się. A jeśli już nawet nie zignorować, to przynajmniej przyznać pospiesznie, że zbyt długie przyglądanie się faktycznie było absolutnie zbędne, uprzejmie przeprosić za zakłócanie spokoju i jak najszybciej oddalić się w swoją stronę.
Tak, to mogłoby być całkiem niezłe wyjście z sytuacji.
I pewnie dlatego ani przez moment Dante o nim nie pomyślał.
– Ej, może by tak trochę grzeczniej, co? – rzucił zamiast tego, obrzucając dresa krótkim spojrzeniem, które następnie prześlizgnęło się szybko po towarzyszach tamtego. I chyba właśnie wtedy, jeszcze przed całkiem zasadnym bo, kurwa, co? rzuconym w odpowiedzi, mógł zorientować się, że chyba nie był to najlepszy pomysł.
– To… gdzie właściwie poszli twoi znajomi…? – zerknął w kierunku Eriki, starając się na szybko oszacować, na ile prawdopodobne mogłoby okazać się dołączenie do nich zanim mieliby zebrać profilaktyczny wpierdol od niespecjalnie przyjaznej grupki.
Erika Lindberg
Za to uśmiechnął się szczerze w odpowiedzi zarówno na jej reakcję na jego pytanie, jak i to, które padło z jej strony. Przejął od niej jointa, po ledwie dwóch buchach musząc jednak pogodzić się z nieuniknionym i wyrzucając niedopałek na ziemię.
– Poznałaś już Douglasa, jesteś przynajmniej o ten jeden poziom znajomości wyżej od mojej dziewczyny – wypalił bez większego zastanowienia, dopiero po krótkiej chwili reflektując się, że wspomniana dziewczyna pewnie nawet nie miała już mieć okazji poznać Douga i że w zasadzie chyba powoli powinien zacząć przyzwyczajać się do przedrostka byłej. W końcu… do tego mniej więcej to zmierzało. Ale zdecydowanie nie było to coś, czemu miałby zamiar poświęcać szczególną uwagę właśnie teraz. Nie po to przecież spędził wieczór na sukcesywnym wlewaniu w siebie alkoholu, żeby teraz zaprzepaścić osiągnięty efekt. A skoro tak – wciąż można było trzymać się żartobliwego tonu, bez niepotrzebnego rozgrzebywania przypadkiem poruszonego wątku.
Mógłby bez większego problemu przeoczyć mijaną przez nich grupkę dresów, obrzucając ich ledwie przelotnym spojrzeniem dla sprawdzenia źródła dobiegających z ich strony odgłosów – w końcu jedzenie było dostatecznie istotnym celem, by nie rozpraszać się po drodze niepotrzebnie. Choć najwyraźniej Erika miała na ten temat inne zdanie, zawieszając na jednym z nieznajomych spojrzenie na dłużej, co ewidentnie nie spodobało się obserwowanemu. A wyraz jego niezadowolenia trudno już byłoby tak po prostu zignorować. Nawet jeśli zdecydowanie powinno się. A jeśli już nawet nie zignorować, to przynajmniej przyznać pospiesznie, że zbyt długie przyglądanie się faktycznie było absolutnie zbędne, uprzejmie przeprosić za zakłócanie spokoju i jak najszybciej oddalić się w swoją stronę.
Tak, to mogłoby być całkiem niezłe wyjście z sytuacji.
I pewnie dlatego ani przez moment Dante o nim nie pomyślał.
– Ej, może by tak trochę grzeczniej, co? – rzucił zamiast tego, obrzucając dresa krótkim spojrzeniem, które następnie prześlizgnęło się szybko po towarzyszach tamtego. I chyba właśnie wtedy, jeszcze przed całkiem zasadnym bo, kurwa, co? rzuconym w odpowiedzi, mógł zorientować się, że chyba nie był to najlepszy pomysł.
– To… gdzie właściwie poszli twoi znajomi…? – zerknął w kierunku Eriki, starając się na szybko oszacować, na ile prawdopodobne mogłoby okazać się dołączenie do nich zanim mieliby zebrać profilaktyczny wpierdol od niespecjalnie przyjaznej grupki.
Erika Lindberg