snap your wrist and hold the follow-through
: czw kwie 16, 2026 1:18 am
Trzeba przyznać, że Joel nie oczekiwał po Abby jakichkolwiek umiejętności. Bo hej, wiele osób rzucało nonszalancko w rozmowie, że grywało kiedyś w kosza, a potem okazywało się, że nie mają o tym bladego pojęcia. I nie ma co mówić nawet o jakiś skomplikowanych rzeczach, tylko totalnych podstawach, takich jak choćby kozłowanie. A Wallace chyba rzeczywiście coś tam grała, bo naprawdę zgrabnie wyszedł jej ten dwutakt i rzut do kosza, czego oczywiście Delaney nie zamierzał zostawić bez reakcji. Zaklaskał w dłonie, nawet nie wiedząc, czego był bardziej pod wrażeniem - tego, jak go wykiwała, czy tego, jak przerzuciła piłkę przez obręcz.
- Piękny rzut, pani doktor - odpowiedział spokojnie, uśmiechając się kącikiem ust. Zaraz jednak postanowił zagrać nieczysto, tylko pytanie, czy bardziej zależało mu na odebraniu jej piłki, czy na zmniejszeniu dystansu?
- Czerwona kartka? - zapytał, a jego uśmiech się znacząco poszerzył, gdy miał przyklejoną wyrywającą się Abby do torsu. Nawet nie wyprowadzał jej z błędu, bo przekaz z czerwoną kartką był klarowny. - No nie wiem, czy to się kwalifikuje pod czerwoną kartkę… Moim zdaniem było czysto - dodał zaraz, w międzyczasie zbierając piłkę z dłoni blondynki. Zaczął kozłować obok siebie, bardzo szybko odnajdując jej orzechowe oczy, gdy tylko zdążyła się obrócić. Uniósł brew w reakcji na pytanie, bo już całkiem o tym zapomniał.
- Zamierzałem, ale wtedy sobie przypomniałem, że ty jeszcze nie odpowiedziałaś na moje - wzruszył ramionami. Oczywiście chodziło mu o buziaka. - To jak będzie? - przekrzywił lekko głowę, bo jeśli myślała, że udało jej się go rozkojarzyć, to tylko na chwilę. Teraz już nie da się tak łatwo omamić i nie odda piłki po zastosowaniu takiej nieczystej zagrywki, co zaraz przecież udowodnił. Może nawet zbyt dobrze, bo aż zniechęcił Wallace do dalszych prób.
Wysłuchał jej propozycję i powiózł wzrokiem na połowę boiska.
- W porządku. Tylko teraz nie wiem, czy tak chujowo rzucasz, czy tak bardzo boisz się pytań, że każesz mi rzucać z połowy boiska - zaśmiał się, przenosząc spojrzenie znowu na blondynkę. - A kara? Jaka będzie kara? - postanowił dopytać. Bo jak miała być jakaś fajna, to on wcale nie będzie odpowiadał na te pytania.
Wziął piłkę i powędrował do punktu, z którego miał rzucać. Popatrzył a kosz, a potem zerknął na Abby. No, nieźle to sobie wymyśliła.
- Ale jeśli się okaże, że jesteś jakimś strzelcem wyborowym, to przenosisz się na rzuty za trzy, żeby ci nie było za łatwo - zaznaczył żartobliwie i przymierzył się do rzutu. Ugiął nogi, wycelował i w końcu rzucił. Piłka trafiła w tablicę obok kosza i spadła na ziemię, nawet nie dotykając obręczy.
- Ja pierdolę - mruknął pod nosem, bo właśnie sobie uświadomił, że to wcale nie będzie takie easy peasy. Westchnął ciężko i znowu spojrzał na Abby. - No dobra, to dawaj to pytanie. Jestem gotowy - wykonał dłońmi zachęcający gest, prawie jakby zapraszał ją do bitki.
Abby Wallace
- Piękny rzut, pani doktor - odpowiedział spokojnie, uśmiechając się kącikiem ust. Zaraz jednak postanowił zagrać nieczysto, tylko pytanie, czy bardziej zależało mu na odebraniu jej piłki, czy na zmniejszeniu dystansu?
- Czerwona kartka? - zapytał, a jego uśmiech się znacząco poszerzył, gdy miał przyklejoną wyrywającą się Abby do torsu. Nawet nie wyprowadzał jej z błędu, bo przekaz z czerwoną kartką był klarowny. - No nie wiem, czy to się kwalifikuje pod czerwoną kartkę… Moim zdaniem było czysto - dodał zaraz, w międzyczasie zbierając piłkę z dłoni blondynki. Zaczął kozłować obok siebie, bardzo szybko odnajdując jej orzechowe oczy, gdy tylko zdążyła się obrócić. Uniósł brew w reakcji na pytanie, bo już całkiem o tym zapomniał.
- Zamierzałem, ale wtedy sobie przypomniałem, że ty jeszcze nie odpowiedziałaś na moje - wzruszył ramionami. Oczywiście chodziło mu o buziaka. - To jak będzie? - przekrzywił lekko głowę, bo jeśli myślała, że udało jej się go rozkojarzyć, to tylko na chwilę. Teraz już nie da się tak łatwo omamić i nie odda piłki po zastosowaniu takiej nieczystej zagrywki, co zaraz przecież udowodnił. Może nawet zbyt dobrze, bo aż zniechęcił Wallace do dalszych prób.
Wysłuchał jej propozycję i powiózł wzrokiem na połowę boiska.
- W porządku. Tylko teraz nie wiem, czy tak chujowo rzucasz, czy tak bardzo boisz się pytań, że każesz mi rzucać z połowy boiska - zaśmiał się, przenosząc spojrzenie znowu na blondynkę. - A kara? Jaka będzie kara? - postanowił dopytać. Bo jak miała być jakaś fajna, to on wcale nie będzie odpowiadał na te pytania.
Wziął piłkę i powędrował do punktu, z którego miał rzucać. Popatrzył a kosz, a potem zerknął na Abby. No, nieźle to sobie wymyśliła.
- Ale jeśli się okaże, że jesteś jakimś strzelcem wyborowym, to przenosisz się na rzuty za trzy, żeby ci nie było za łatwo - zaznaczył żartobliwie i przymierzył się do rzutu. Ugiął nogi, wycelował i w końcu rzucił. Piłka trafiła w tablicę obok kosza i spadła na ziemię, nawet nie dotykając obręczy.
- Ja pierdolę - mruknął pod nosem, bo właśnie sobie uświadomił, że to wcale nie będzie takie easy peasy. Westchnął ciężko i znowu spojrzał na Abby. - No dobra, to dawaj to pytanie. Jestem gotowy - wykonał dłońmi zachęcający gest, prawie jakby zapraszał ją do bitki.
Abby Wallace