let's get rich, live like kings, let's get red like lobsters
: pn mar 16, 2026 11:06 am
Miały wspólne hobby! Oglądanie seriali i głupich reality show można było do tego zaliczyć, prawda? Lubiły też grać na konsoli i w planszówki, pod warunkiem, że te nie zawierały instrukcji dłuższej niż dwie strony, bo wtedy Teddy nie nadążała za zasadami. No i lubiły podróżować, chociaż akurat na to nie zdołają znaleźć zbyt wiele czasu. Ale cała reszta się zgadzała!
— Któreś z twoich? — uniosła wysoko brwi i posłała partnerce rozbawione spojrzenie. — Masz na myśli pracoholizm? To nie hobby, April — zauważyła, zresztą bardzo słusznie! Ślęczenie przed kompem i telefonem, jeszcze załatwiając sprawy służbowe, to żadne zainteresowanie, które można rozwijać.
Jasne, że Darling bywała uparta. Częściej jednak szła na ustępstwa. Tylko im bardziej Finch przypierała ją do muru i próbowała coś na niej wymusić, dawało to zupełnie odwrotny skutek i wtedy zamiast być potulna, próbowała udowodnić, że nie da się owinąć wokół palca. Stąd ten bunt. Ukochana zdecydowanie powinna zmienić taktykę, jeśli chciała coś osiągnąć. Ale najpierw musiała chyba zrozumieć, że po tylu latach zażyłej przyjaźni, Teddy poniekąd uodporniła się na jej zagrywki.
— Co ty wygadujesz? Jedziesz, więc umiesz jeździć — dla niej kalkulacja była bardzo prosta. Samochód pędził szosą, tylko na moment zwalniając i to przez dzika - samobójcę. A skoro samochód mknął przed siebie, a za nim unosiły się kłęby kurzu, Finch potrafił prowadzić pojazd. Nie była to żadna większa filozofia. Nikt nie mówił tutaj o wykonywaniu jakichś szalonych manewrów czy zabawy w Verstappena, chodziło o zwykłe poruszanie się do przodu, ewentualnie cofanie w razie konieczności.
Palce Teddy coraz śmielej wkradały się pod materiał majtek, ale wtedy April zatrzymała się w ustronnym miejscu, zaraz przy gęstwinie, więc nie pozostało jej nic innego, jak również odpić pas. Już miała pociągnąć za klamkę, ale wtedy partnerka umościła się na jej kolanach, na co Darling parsknęła pod nosem zduszonym śmiechem.
— Och, znowu zaczynasz? Teraz zamierzasz przynajmniej skończyć? A może powinnam dać ci nauczkę za tamto? — mruknęła, czując jak ciepłe pocałunki zsuwają się powoli wzdłuż jej szyi.
Jej głos brzmiał niby zaczepnie, ale w środku nie była już wcale taka pewna, czy naprawdę chce karać Finch za cokolwiek. Dłoń Teddy odnalazła jej włosy. Zacisnęła na nich palce i pociągnęła lekko do tyłu To wystarczyło, żeby zmusić ją do podniesienia głowy. Przez krótką chwilę patrzyła jej w oczy, a potem nachyliła się i wpiła się w jej usta z zachłannością, której nie potrafiła już powstrzymać.
Zaraz, a czy nie wspominała wcześniej o nauczce? Właśnie, powinna dać jej nauczkę! Tym bardziej że teraz role się odwróciły i to Darling miała przewagę. Wystarczyłoby tylko trochę samozaparcia. Kilka powolnych gestów i kilka szepniętych przy uchu słów, które mogłaby doprowadzić April do szaleństwa. Mogłaby obserwować, jak jej oddech staje się coraz płytszy i jak w oczach pojawia się ten znajomy, roziskrzony błysk. A potem mogłaby się odsunąć. To byłoby naprawdę podłe, ale sprawiedliwe. Może nawet satysfakcjonujące. Ale kiedy Finch znów musnęła jej szyję ustami, cała ta pięknie ułożona wizja rozpadła się w pizdu. Bo prawda była taka, że Teddy nigdy nie była dobra w odmawianiu jej czegokolwiek. Zwłaszcza wtedy, gdy znajdowały się tak blisko. Westchnęła cicho, opierając czoło o jej skroń. Przez krótką chwilę po prostu tam trwała, próbując zebrać myśli, które rozpływały się jak mgła pod wpływem każdego kolejnego dotyku.
mam wspomnień tu z tobą już tyle, że muszę zamówić ekipę, trzy tiry i małą przyczepę
— Któreś z twoich? — uniosła wysoko brwi i posłała partnerce rozbawione spojrzenie. — Masz na myśli pracoholizm? To nie hobby, April — zauważyła, zresztą bardzo słusznie! Ślęczenie przed kompem i telefonem, jeszcze załatwiając sprawy służbowe, to żadne zainteresowanie, które można rozwijać.
Jasne, że Darling bywała uparta. Częściej jednak szła na ustępstwa. Tylko im bardziej Finch przypierała ją do muru i próbowała coś na niej wymusić, dawało to zupełnie odwrotny skutek i wtedy zamiast być potulna, próbowała udowodnić, że nie da się owinąć wokół palca. Stąd ten bunt. Ukochana zdecydowanie powinna zmienić taktykę, jeśli chciała coś osiągnąć. Ale najpierw musiała chyba zrozumieć, że po tylu latach zażyłej przyjaźni, Teddy poniekąd uodporniła się na jej zagrywki.
— Co ty wygadujesz? Jedziesz, więc umiesz jeździć — dla niej kalkulacja była bardzo prosta. Samochód pędził szosą, tylko na moment zwalniając i to przez dzika - samobójcę. A skoro samochód mknął przed siebie, a za nim unosiły się kłęby kurzu, Finch potrafił prowadzić pojazd. Nie była to żadna większa filozofia. Nikt nie mówił tutaj o wykonywaniu jakichś szalonych manewrów czy zabawy w Verstappena, chodziło o zwykłe poruszanie się do przodu, ewentualnie cofanie w razie konieczności.
Palce Teddy coraz śmielej wkradały się pod materiał majtek, ale wtedy April zatrzymała się w ustronnym miejscu, zaraz przy gęstwinie, więc nie pozostało jej nic innego, jak również odpić pas. Już miała pociągnąć za klamkę, ale wtedy partnerka umościła się na jej kolanach, na co Darling parsknęła pod nosem zduszonym śmiechem.
— Och, znowu zaczynasz? Teraz zamierzasz przynajmniej skończyć? A może powinnam dać ci nauczkę za tamto? — mruknęła, czując jak ciepłe pocałunki zsuwają się powoli wzdłuż jej szyi.
Jej głos brzmiał niby zaczepnie, ale w środku nie była już wcale taka pewna, czy naprawdę chce karać Finch za cokolwiek. Dłoń Teddy odnalazła jej włosy. Zacisnęła na nich palce i pociągnęła lekko do tyłu To wystarczyło, żeby zmusić ją do podniesienia głowy. Przez krótką chwilę patrzyła jej w oczy, a potem nachyliła się i wpiła się w jej usta z zachłannością, której nie potrafiła już powstrzymać.
Zaraz, a czy nie wspominała wcześniej o nauczce? Właśnie, powinna dać jej nauczkę! Tym bardziej że teraz role się odwróciły i to Darling miała przewagę. Wystarczyłoby tylko trochę samozaparcia. Kilka powolnych gestów i kilka szepniętych przy uchu słów, które mogłaby doprowadzić April do szaleństwa. Mogłaby obserwować, jak jej oddech staje się coraz płytszy i jak w oczach pojawia się ten znajomy, roziskrzony błysk. A potem mogłaby się odsunąć. To byłoby naprawdę podłe, ale sprawiedliwe. Może nawet satysfakcjonujące. Ale kiedy Finch znów musnęła jej szyję ustami, cała ta pięknie ułożona wizja rozpadła się w pizdu. Bo prawda była taka, że Teddy nigdy nie była dobra w odmawianiu jej czegokolwiek. Zwłaszcza wtedy, gdy znajdowały się tak blisko. Westchnęła cicho, opierając czoło o jej skroń. Przez krótką chwilę po prostu tam trwała, próbując zebrać myśli, które rozpływały się jak mgła pod wpływem każdego kolejnego dotyku.
mam wspomnień tu z tobą już tyle, że muszę zamówić ekipę, trzy tiry i małą przyczepę