Love me for a night girl, hate me in the morning
: czw mar 19, 2026 4:40 pm
Dostała taką odpowiedź, której się spodziewała. Doceniała, że Teddy stara się być wspierająca, ale wiedziała też, że dobrym słowem nie ogarnie problemów w pracy. O dziwo miała wrażenie, że wolałaby dostać jakąś realną pomoc, a nie wyłącznie czułe zapewnienia. W ogóle jej się to nie podobało, przecież na co dzień nie miała takiego podejścia.
— Oby. Dziękuję. — Nie wiedziała, co więcej mogłaby dodać. Miała nadzieję, że jej partnerka uzna te podziękowania za szczere, bo takie właśnie były. Okazywanie wdzięczności za jej miłość w tym momencie wychodziło jej wyjątkowo słabo, ale przecież nie przestała cię cieszyć tym, że ma ją w swoim życiu. Chwilowo po prostu radość nie była w stanie przebić się przez warstwy okropieństw, które na niej siedziały. Wzięła kieliszek, nawet się nad tym nie zastanawiając. Zakręciła delikatnie szkłem, wprawiając wino w ruch.
— Jeżeli chodzi im o ciebie, to jest wyłącznie ich problem. Wystarczy, że twoi rodzice są rozsądni. — Skinęła głową, chcąc w ten sposób mocniej przekonać samą siebie, że to była prawda. Czy faktycznie w to wierzyła? I czy jej to wystarczało? Niespecjalnie. Większość jej problemów rodzinnych wynikała z tego, że chorobliwie chciała rodzicom zaimponować i chorobliwie źle radziła sobie z tym, że rzadko kiedy dawała radę. Domyślała się, że istniały kobiety, które by im pasowały, ale na potencjalnej liście na pewno nie znalazłby się nikt, kto potrafiłby oczarować April. Naginała się do woli rodziców tak wiele razy przez całe życie, że kiedyś musiała w końcu uznać, że następny raz będzie przesadą. Miłość idealnie pasowała na taki bloker. Nikt nigdy nie przekona jej, że istniało w życiu coś lepszego niż miłość. Trafiła na perfekcyjny okaz i jeśli komukolwiek na świecie miało to nie pasować, to powinien iść się pierdolić.
Starała się słuchać jej opowieści, ale myślami ciągle krążyła w milionie innych miejsc poza tym mieszkaniem. Nie była w stanie skupić się na jednej konkretnej kwestii. Ani na Teddy, ani na pracy, ani w ogóle na niczym. Wszystko, za co się zabierała, po prostu jej się rozmywało. A we wszystko chciała się angażować w minimum stu procentach. Szczególnie w Teddy! Zaczynała jednak odnosić wrażenie, że angażowanie się w nią, kiedy była w takim stanie, było bardzo niesprawiedliwe wobec partnerki. Przez myśl przemknął jej pomysł, żeby wykręcić się jakąś podróżą służbową do Ottawy i tam przeczekać ten gorszy okres. Wypchnęła ten pomysł z głowy z obrzydzeniem, że w ogóle o czymś takim pomyślała, ale i z lekkim smutkiem, że dorośli ludzie nie mogą tak rozwiązywać problemów.
— Nie no, poczekaj, przepraszam... — Wyciągnęła rękę w jej stronę, jakby próbowała ją złapać, zanim jeszcze wstanie. Nie zdążyła chwycić i zamarła w takim dziwacznym bezruchu. Odstawiła nietknięte wino na stolik i nerwowo zagryzła dolną wargę, wertując własne myśli w poszukiwaniu rozwiązania. Mogłaby przysiąc, że dosłownie słychać było, jak szybko pracuje jej łeb.
— Naprawdę przepraszam. Wiem, że jestem bardziej rozjebana niż zwykle, ale wszystko sypie mi się w rękach. — Podniosła się i podeszła bliżej Teddy. Zatrzymała się przed nią i nieśmiało przesunęła palcami po jej przedramieniu. Nie była pewna, czy jakimś przesadzonym gestem nie zdenerwuje jej jeszcze bardziej. Nie chciała, żeby jej dziewczyna znowu pomyślała, że wszystkie problemy próbuje załatać fizycznością albo po prostu seksem.
— Prawie wszystko. Jesteś jedynym elementem, od którego mi się wszystko nie trzęsie w posadach. Właściwie nie mam pojęcia, jak ty to robisz, że w każdej sytuacji jesteś taką perfekcyjną dziewczyną. Mogłabyś czasem popełnić jakieś błędy, tak z czystej przyzwoitości. — Uśmiechnęła się blado, spuszczając wzrok na podłogę. To w jakiś sposób też ją denerwowało. Nie lubiła odstawać i nie nadążać, a Darling stawiała porzeczkę w byciu doskonałą tak wysoko, że skromne wymiary April nie miały z tym żadnych szans.
— Porozmawiajmy normalnie. To jeszcze raz, co ty chcesz zrobić tej biednej Iris? — Wzięła głębszy wdech i znów na nią spojrzała. Plotkowanie o znajomych powinno być lżejsze niż analizowanie własnych emocji, prawda?
Ty mnie dobrze znasz, Wszystko o mnie wiesz. Wiem, wybaczasz mi, Że wszystko przeze mnie
— Oby. Dziękuję. — Nie wiedziała, co więcej mogłaby dodać. Miała nadzieję, że jej partnerka uzna te podziękowania za szczere, bo takie właśnie były. Okazywanie wdzięczności za jej miłość w tym momencie wychodziło jej wyjątkowo słabo, ale przecież nie przestała cię cieszyć tym, że ma ją w swoim życiu. Chwilowo po prostu radość nie była w stanie przebić się przez warstwy okropieństw, które na niej siedziały. Wzięła kieliszek, nawet się nad tym nie zastanawiając. Zakręciła delikatnie szkłem, wprawiając wino w ruch.
— Jeżeli chodzi im o ciebie, to jest wyłącznie ich problem. Wystarczy, że twoi rodzice są rozsądni. — Skinęła głową, chcąc w ten sposób mocniej przekonać samą siebie, że to była prawda. Czy faktycznie w to wierzyła? I czy jej to wystarczało? Niespecjalnie. Większość jej problemów rodzinnych wynikała z tego, że chorobliwie chciała rodzicom zaimponować i chorobliwie źle radziła sobie z tym, że rzadko kiedy dawała radę. Domyślała się, że istniały kobiety, które by im pasowały, ale na potencjalnej liście na pewno nie znalazłby się nikt, kto potrafiłby oczarować April. Naginała się do woli rodziców tak wiele razy przez całe życie, że kiedyś musiała w końcu uznać, że następny raz będzie przesadą. Miłość idealnie pasowała na taki bloker. Nikt nigdy nie przekona jej, że istniało w życiu coś lepszego niż miłość. Trafiła na perfekcyjny okaz i jeśli komukolwiek na świecie miało to nie pasować, to powinien iść się pierdolić.
Starała się słuchać jej opowieści, ale myślami ciągle krążyła w milionie innych miejsc poza tym mieszkaniem. Nie była w stanie skupić się na jednej konkretnej kwestii. Ani na Teddy, ani na pracy, ani w ogóle na niczym. Wszystko, za co się zabierała, po prostu jej się rozmywało. A we wszystko chciała się angażować w minimum stu procentach. Szczególnie w Teddy! Zaczynała jednak odnosić wrażenie, że angażowanie się w nią, kiedy była w takim stanie, było bardzo niesprawiedliwe wobec partnerki. Przez myśl przemknął jej pomysł, żeby wykręcić się jakąś podróżą służbową do Ottawy i tam przeczekać ten gorszy okres. Wypchnęła ten pomysł z głowy z obrzydzeniem, że w ogóle o czymś takim pomyślała, ale i z lekkim smutkiem, że dorośli ludzie nie mogą tak rozwiązywać problemów.
— Nie no, poczekaj, przepraszam... — Wyciągnęła rękę w jej stronę, jakby próbowała ją złapać, zanim jeszcze wstanie. Nie zdążyła chwycić i zamarła w takim dziwacznym bezruchu. Odstawiła nietknięte wino na stolik i nerwowo zagryzła dolną wargę, wertując własne myśli w poszukiwaniu rozwiązania. Mogłaby przysiąc, że dosłownie słychać było, jak szybko pracuje jej łeb.
— Naprawdę przepraszam. Wiem, że jestem bardziej rozjebana niż zwykle, ale wszystko sypie mi się w rękach. — Podniosła się i podeszła bliżej Teddy. Zatrzymała się przed nią i nieśmiało przesunęła palcami po jej przedramieniu. Nie była pewna, czy jakimś przesadzonym gestem nie zdenerwuje jej jeszcze bardziej. Nie chciała, żeby jej dziewczyna znowu pomyślała, że wszystkie problemy próbuje załatać fizycznością albo po prostu seksem.
— Prawie wszystko. Jesteś jedynym elementem, od którego mi się wszystko nie trzęsie w posadach. Właściwie nie mam pojęcia, jak ty to robisz, że w każdej sytuacji jesteś taką perfekcyjną dziewczyną. Mogłabyś czasem popełnić jakieś błędy, tak z czystej przyzwoitości. — Uśmiechnęła się blado, spuszczając wzrok na podłogę. To w jakiś sposób też ją denerwowało. Nie lubiła odstawać i nie nadążać, a Darling stawiała porzeczkę w byciu doskonałą tak wysoko, że skromne wymiary April nie miały z tym żadnych szans.
— Porozmawiajmy normalnie. To jeszcze raz, co ty chcesz zrobić tej biednej Iris? — Wzięła głębszy wdech i znów na nią spojrzała. Plotkowanie o znajomych powinno być lżejsze niż analizowanie własnych emocji, prawda?
Ty mnie dobrze znasz, Wszystko o mnie wiesz. Wiem, wybaczasz mi, Że wszystko przeze mnie