One Flew Over the Cuckoo's Nest
: ndz kwie 26, 2026 12:13 pm
Mara zdecydowanie wyczuła zmianę w Syd. Czuła pod palcami jak sztywnieje jej ciało i niestety, ale w pierwszej chwili w ogóle nie połączyła faktów. Była (jeszcze) trzeźwa, ale najwidoczniej emocje przysłoniły jej możliwość racjonalnej oceny sytuacji. Dopiero, kiedy brunetka wyjaśniła swoje zachowanie, rudowłosa aż strzeliła facepalma zażenowana własnym zachowaniem.
- Oh to ja przepraszam. Kompletnie tego nie przemyślałam- przyznała całkowicie szczerze nieco się nawet rumieniąc. Było jej cholernie głupio w jak niekomfortowej sytuacji postawiła dopiero co poznaną dziewczynę. - Skończyłam psychologię , a taką wtopę zaliczyłam. Nie bez powodu mówią, że to my terapeuci sami najbardziej potrzebujemy terapii, skoro takie błędy popełniamy we własnych relacjach- próbowała jakoś się usprawiedliwić, trochę żartem, a trochę przyznając między wierszami, że sama też powinna się udać do specjalisty. Wciąż walczyła z demonami, które nie pozwalały się całkowicie ruszyć naprzód.
Ashford miała bardzo cenne spostrzeżenia i interesujące pytania, dzięki czemu Mara się czuła momentami jakby rolę się odwróciły i to ona prowadziła terapię z rudą. Może też dlatego Lakefield z taką otwartością odpowiadała na jej pytania? - Tak, obowiązuje nas etyka zawodowa, ale niestety czasami mi z nią nie po drodze. Nie unikam niekonwencjonalnych metod, żeby pomóc pacjentowi- wyjaśniła, przemilczając jednak fakt, że zdążyło jej się pójść do łóżka z pacjentem… W jej życiu w ostatnim czasie nie brakowało zawiłych relacji. - Znaczy on mi zapłacił za masaż, sam go nie wykonywał, chociaż bym się nie pogniewała gdyby pan prezes to zrobił. Całkiem niezłe z niego ciacho- poruszyła wymownie brwiami wracając wspomnieniami, gdy byli razem w SPA owinięci tylko ręcznikami. Tak, było na co popatrzeć.
Ale obecne towarzystwo i miejsce było równie sympatyczne, a nawet jeszcze bardziej. Teraz nie była w pracy, teraz mogła się w pełni rozluźnić i być sobą. Chociaż prywatnie również uwielbiała słuchać ludzi, a już na pewno takich jak Syd - inteligentnych i z ciekawą historią. - Wiesz, że jesteś cholernie odważna Syd?- spytała retorycznie kontynuując swoją wypowiedź. - I to od zawsze, bo miałaś w sobie na tyle siły, aby zadawać pytania, szukać odpowiedzi, zaglądać i wychylać się po więcej. Prowadziłaś wewnętrzne dyskusje, nie brałaś za pewnik tego co słyszałaś. To jest bardzo odważne i świadczy też o wysoko rozwiniętej wrażliwości, inteligencji i ciekawości świata- czuła wewnętrzną potrzebę, żeby powiedzieć to dziewczynie. Chciała powiedzieć to, co leżało jej na sercu, bo prosto z niego płynęły każde słowa.
Zaraz jednak się roześmiała słysząc jak Syd coraz bardziej się rozkręca! - A czemu małym? Niech będzie dużym! Niech wszyscy to widzą!- i jakby miała teraz marker pod ręką, to by im to napisała na koszulkach. - Słuchaj, w najgorszym wypadku spalisz się ze wstydu. W najlepszym będziesz miała niezłe bzykanko- i w sumie nawet nie wiedziała czy może Syd nie jest właśnie dziewicą… Na pewno była! Kolejna wtopa… A może i nie?
Jednak oczywiście Mara o tym nie pomyślała i zaraz zaklaskała w dłonie, niczym szczęśliwe dziecko.- Oh honey, to koniecznie bierzemy podwójną kolejkę- zdecydowała i od razu ruszyła do baru. Wróciła do stolika kilka minut później z 6 kieliszkami shotów jakiegoś drinka, który miał za zadanie sprawić, by ten wieczór był zajebisty- takie polecenie ruda wydała barmanowi. - Dobra, to najpierw zacznijmy za wygraną walkę z latającymi szczurami- podała kieliszek Syd i stuknęła się z nią w powietrzu szkłem, aby zaraz wypić całą zawartość za jednym razem. Skrzywiła się czując słodko-gorzki posmak w ustach, a zaraz po tym szybko rozchodzące ciepło po ciele. Odstawiła kieliszek i nachyliła się w kierunku dziewczyny, kładąc dłoń na jej ramieniu.- Jak tam? Będziesz rzygać? Jak coś, to mów. Potrzymam Ci włosy i mam też gumkę. Do włosów oczywiście- doprecyzowanie ważna sprawa.
syd ashford
- Oh to ja przepraszam. Kompletnie tego nie przemyślałam- przyznała całkowicie szczerze nieco się nawet rumieniąc. Było jej cholernie głupio w jak niekomfortowej sytuacji postawiła dopiero co poznaną dziewczynę. - Skończyłam psychologię , a taką wtopę zaliczyłam. Nie bez powodu mówią, że to my terapeuci sami najbardziej potrzebujemy terapii, skoro takie błędy popełniamy we własnych relacjach- próbowała jakoś się usprawiedliwić, trochę żartem, a trochę przyznając między wierszami, że sama też powinna się udać do specjalisty. Wciąż walczyła z demonami, które nie pozwalały się całkowicie ruszyć naprzód.
Ashford miała bardzo cenne spostrzeżenia i interesujące pytania, dzięki czemu Mara się czuła momentami jakby rolę się odwróciły i to ona prowadziła terapię z rudą. Może też dlatego Lakefield z taką otwartością odpowiadała na jej pytania? - Tak, obowiązuje nas etyka zawodowa, ale niestety czasami mi z nią nie po drodze. Nie unikam niekonwencjonalnych metod, żeby pomóc pacjentowi- wyjaśniła, przemilczając jednak fakt, że zdążyło jej się pójść do łóżka z pacjentem… W jej życiu w ostatnim czasie nie brakowało zawiłych relacji. - Znaczy on mi zapłacił za masaż, sam go nie wykonywał, chociaż bym się nie pogniewała gdyby pan prezes to zrobił. Całkiem niezłe z niego ciacho- poruszyła wymownie brwiami wracając wspomnieniami, gdy byli razem w SPA owinięci tylko ręcznikami. Tak, było na co popatrzeć.
Ale obecne towarzystwo i miejsce było równie sympatyczne, a nawet jeszcze bardziej. Teraz nie była w pracy, teraz mogła się w pełni rozluźnić i być sobą. Chociaż prywatnie również uwielbiała słuchać ludzi, a już na pewno takich jak Syd - inteligentnych i z ciekawą historią. - Wiesz, że jesteś cholernie odważna Syd?- spytała retorycznie kontynuując swoją wypowiedź. - I to od zawsze, bo miałaś w sobie na tyle siły, aby zadawać pytania, szukać odpowiedzi, zaglądać i wychylać się po więcej. Prowadziłaś wewnętrzne dyskusje, nie brałaś za pewnik tego co słyszałaś. To jest bardzo odważne i świadczy też o wysoko rozwiniętej wrażliwości, inteligencji i ciekawości świata- czuła wewnętrzną potrzebę, żeby powiedzieć to dziewczynie. Chciała powiedzieć to, co leżało jej na sercu, bo prosto z niego płynęły każde słowa.
Zaraz jednak się roześmiała słysząc jak Syd coraz bardziej się rozkręca! - A czemu małym? Niech będzie dużym! Niech wszyscy to widzą!- i jakby miała teraz marker pod ręką, to by im to napisała na koszulkach. - Słuchaj, w najgorszym wypadku spalisz się ze wstydu. W najlepszym będziesz miała niezłe bzykanko- i w sumie nawet nie wiedziała czy może Syd nie jest właśnie dziewicą… Na pewno była! Kolejna wtopa… A może i nie?
Jednak oczywiście Mara o tym nie pomyślała i zaraz zaklaskała w dłonie, niczym szczęśliwe dziecko.- Oh honey, to koniecznie bierzemy podwójną kolejkę- zdecydowała i od razu ruszyła do baru. Wróciła do stolika kilka minut później z 6 kieliszkami shotów jakiegoś drinka, który miał za zadanie sprawić, by ten wieczór był zajebisty- takie polecenie ruda wydała barmanowi. - Dobra, to najpierw zacznijmy za wygraną walkę z latającymi szczurami- podała kieliszek Syd i stuknęła się z nią w powietrzu szkłem, aby zaraz wypić całą zawartość za jednym razem. Skrzywiła się czując słodko-gorzki posmak w ustach, a zaraz po tym szybko rozchodzące ciepło po ciele. Odstawiła kieliszek i nachyliła się w kierunku dziewczyny, kładąc dłoń na jej ramieniu.- Jak tam? Będziesz rzygać? Jak coś, to mów. Potrzymam Ci włosy i mam też gumkę. Do włosów oczywiście- doprecyzowanie ważna sprawa.
syd ashford