Nuestro Pequeño Mundo
: pn kwie 06, 2026 2:15 pm
Salva był przyjemnie zaskoczony reakcją małej, chociaż być może nie powinien się aż tak dziwić, w końcu dziewczynka dobrze zareagowała na informację o tym, że Menendez jest w związku z jej ojcem, wydawało się nawet, że polubiła Meksykanina, ale z drugiej strony nie musiało to oznaczać od razu, że chciała mieć go za ojca. To energiczne kiwanie główką upewniło go jednak w tym, że najwidoczniej jest z tego faktu zadowolona, a pytanie o to jak ma do niego mówić chyba było tego wszystkiego dopełnieniem.
Menendez nie zauważył, podobnie jak Isla, że Saula dręczyły pełne niepokoju myśli propo tego, że "drugiego tatusia" wprowadził zbyt szybko i bez ustalenia tego z Meksykaninem; pewnie głównie dlatego, że niespecjalnie mu to przeszkadzało. No dobra, początkowo może nie był pewien jak się z tym poczuł, ale nie znaczyło to, że był niezadowolony; bał się przede wszystkim reakcji dziewczynki, a gdy zobaczył, że zareagowała jak najbardziej pozytywnie, to kamień spadł mu z serca i wśród jego emocji dominowało teraz głównie szczęście. Trochę się obawiał, że coś może pójść nie tak, że w pewnym momencie okaże się, że zajmowanie się dzieckiem nie jest dla niego, że sobie po prostu nie radzi, ale nie pozwalał tym niepokojom jakoś bardzo rozprzestrzeniać się w swoim umyśle.
- Może być Sally, jeśli ta ksywka ci pasuje - uśmiechnął się do dziewczynki i odprowadził ją wzrokiem na kanapę, po czym przeniósł spojrzenie na Saula. Objął go ciaśniej w pasie, przyciągając go do siebie bardziej i cmoknął go głośno w policzek.
- Dziękuję za awansowanie mnie na tatusia - zaśmiał się cicho, przytulając policzek do jego skroni i pocierając nim lekko, łasząc się w ten sposób. Wciąż obejmował go mocno, w każdym razie dopóki Isla nie zawołała ich, najwyraźniej zniecierpliwiona. - Idziemy, idziemy - odpowiedział jej na tyle głośno, żeby na pewno go usłyszała z salonu, po czym niechętnie puścił Saula, chwycił swój kubek, Saulowi podał ten należący do niego i pociągnął go za rękę w stronę kanapy. Usiadł obok młodej, uznając, że musi jakoś przeżyć to oddalenie od ukochanego i wziął do ręki pilota, po czym po chwili zastanowienia włączył jakiś Disney czy inny Netflix i podał pilota Isli.
- Wybierz coś, co na co masz ochotę. Tylko niech to będzie faktycznie bajka. - spojrzał na nią niby ostrzegawczo, a potem ponad dziewczynką popatrzył na Saula, uśmiechając się do niego ciepło.
Saul Devlin
Menendez nie zauważył, podobnie jak Isla, że Saula dręczyły pełne niepokoju myśli propo tego, że "drugiego tatusia" wprowadził zbyt szybko i bez ustalenia tego z Meksykaninem; pewnie głównie dlatego, że niespecjalnie mu to przeszkadzało. No dobra, początkowo może nie był pewien jak się z tym poczuł, ale nie znaczyło to, że był niezadowolony; bał się przede wszystkim reakcji dziewczynki, a gdy zobaczył, że zareagowała jak najbardziej pozytywnie, to kamień spadł mu z serca i wśród jego emocji dominowało teraz głównie szczęście. Trochę się obawiał, że coś może pójść nie tak, że w pewnym momencie okaże się, że zajmowanie się dzieckiem nie jest dla niego, że sobie po prostu nie radzi, ale nie pozwalał tym niepokojom jakoś bardzo rozprzestrzeniać się w swoim umyśle.
- Może być Sally, jeśli ta ksywka ci pasuje - uśmiechnął się do dziewczynki i odprowadził ją wzrokiem na kanapę, po czym przeniósł spojrzenie na Saula. Objął go ciaśniej w pasie, przyciągając go do siebie bardziej i cmoknął go głośno w policzek.
- Dziękuję za awansowanie mnie na tatusia - zaśmiał się cicho, przytulając policzek do jego skroni i pocierając nim lekko, łasząc się w ten sposób. Wciąż obejmował go mocno, w każdym razie dopóki Isla nie zawołała ich, najwyraźniej zniecierpliwiona. - Idziemy, idziemy - odpowiedział jej na tyle głośno, żeby na pewno go usłyszała z salonu, po czym niechętnie puścił Saula, chwycił swój kubek, Saulowi podał ten należący do niego i pociągnął go za rękę w stronę kanapy. Usiadł obok młodej, uznając, że musi jakoś przeżyć to oddalenie od ukochanego i wziął do ręki pilota, po czym po chwili zastanowienia włączył jakiś Disney czy inny Netflix i podał pilota Isli.
- Wybierz coś, co na co masz ochotę. Tylko niech to będzie faktycznie bajka. - spojrzał na nią niby ostrzegawczo, a potem ponad dziewczynką popatrzył na Saula, uśmiechając się do niego ciepło.
Saul Devlin