like a shoe box of photographs, with sepia-toned loving
: czw mar 26, 2026 12:58 pm
Darlingowie uwielbiali April z różnych względów, ale przede wszystkim dlatego, że zawsze była dobra dla Teddy. To mogło jednak ulec zmianie, jeśli okazałoby się, że ta ma na nią zły wpływ. Albo złamała jej serce. Mimo ogromnej sympatii, jaką darzyli Finch, z reguły trzymali stronę swojej jedynej córki. Jednocześnie potrafili zwrócić jej uwagę, kiedy popełniała błędy. Na przykład, gdy wiązała się z niewłaściwymi kobietami. Albo podejmowała jakieś durne, ryzykowne decyzje w pracy, które prawie przypłacała życiem.
Sięgnęła po kieliszek, dając wszystkim do zrozumienia, żeby przypieczętować toast. Nie widziała problemu, żeby wrócić do domu Uberem albo faktycznie przenocować w rodzinnym domu. Może niekoniecznie w swoim pokoju, bo tam łóżko było bardzo małe, ale skoro kiedyś dawały z April radę, to teraz tym bardziej mogły leżeć jedna na drugiej.
— Och, April — powiedziała Tessa i posłała jej pobłażliwe spojrzenie. Takie samo, jakim czasem obdarowywała ją Teddy, kiedy ta mówiła jakieś głupstwa. — Zaakceptowaliśmy cię już całe wieki temu. I powiem ci w tajemnicy, że razem z Trevorem bardzo ubolewaliśmy nad faktem, że już wtedy nie zdecydowałyście się być razem — wyszeptała z uśmiechem, chociaż co to za sekret, skoro Teddy i tak wszystko słyszała?
— Najwyraźniej nie byłam wtedy w jej kręgu zainteresowań. Albo wykraczałam poza jej ligę, jedno z dwóch — wtrąciła strażaczka, ale bez żadnych złośliwości. Jakoś nie było im do siebie po drodze. Przyjaźniły się, a to było na tamten moment najważniejsze. I na każdy innym również. To miłe, że rodzice tak im kibicowali, ale nigdy niczego nie sugerowali. Nawet kiedy wypytywali o April, robili to w taki sposób, żeby nie dać poznać po sobie, jak bardzo chcieliby zobaczyć je razem.
Uśmiechnęła się lekko, czując dłoń ukochanej na policzku. Za to Trevor wyglądał tak, jakby rozważał propozycję Finch. Cmoknął głośno, ale ostatecznie skinął głową i przypieczętował ich umowę toastem. W powietrzu uniósł się stukot szkła.
— Zawsze możecie mnie ubezwłasnowolnić — zasugerowała żartobliwym tonem. To naprawdę urocze, że wszyscy tak się o nią martwili, ale pragnęła im, że nie była żółtodziobem i pracowała w zawodzie prawie dekadę, a ryzyko było wpisane w jej pracę. I dobrze zdawała sobie sprawę z tego ryzyka. — A ja... Sama nie wiem. Postaram się nie dać zabić? — zerknęła na ojca, jakby chciała się upewnić, czy to na początek również wystarczy. Trevor nie pozostało nic innego, jak westchnąć ciężko i wziąć porządny łyk wina.
— Zdecydowanie powinnyście częściej wyjeżdżać — podłapała Theresa, która odstawiła kieliszek i nawinęła makaron na widelec. — Powinnyście korzystać z życia. Któregoś razu obudzicie się i stwierdzicie, że zmarnowałyście cały ten czas na pracę — dodała i mówiła tak nie bez powodu, bo znała wszystko z autopsji. — Sama wspomniałaś, że też masz dużo pracy — zwróciła się do April, wymierzając w nią widelcem.
— Mhm — mruknęła Teddy, ale zanim zdecydowała się kontynuować, musiała najpierw przełknąć to, co miała w ustach. — Nie ma nawet czasu, żeby ponarzekać na moją pracę — puściła do partnerki oczko, jednak nie było w tym żadnych wyrzutów czy wypominania jakichś pojedynczych sytuacji, kiedy Finch kręciła jej aferę o nieodpisywanie na wiadomości.
bez ciebie wszystko było dla mnie tak nieważne
Sięgnęła po kieliszek, dając wszystkim do zrozumienia, żeby przypieczętować toast. Nie widziała problemu, żeby wrócić do domu Uberem albo faktycznie przenocować w rodzinnym domu. Może niekoniecznie w swoim pokoju, bo tam łóżko było bardzo małe, ale skoro kiedyś dawały z April radę, to teraz tym bardziej mogły leżeć jedna na drugiej.
— Och, April — powiedziała Tessa i posłała jej pobłażliwe spojrzenie. Takie samo, jakim czasem obdarowywała ją Teddy, kiedy ta mówiła jakieś głupstwa. — Zaakceptowaliśmy cię już całe wieki temu. I powiem ci w tajemnicy, że razem z Trevorem bardzo ubolewaliśmy nad faktem, że już wtedy nie zdecydowałyście się być razem — wyszeptała z uśmiechem, chociaż co to za sekret, skoro Teddy i tak wszystko słyszała?
— Najwyraźniej nie byłam wtedy w jej kręgu zainteresowań. Albo wykraczałam poza jej ligę, jedno z dwóch — wtrąciła strażaczka, ale bez żadnych złośliwości. Jakoś nie było im do siebie po drodze. Przyjaźniły się, a to było na tamten moment najważniejsze. I na każdy innym również. To miłe, że rodzice tak im kibicowali, ale nigdy niczego nie sugerowali. Nawet kiedy wypytywali o April, robili to w taki sposób, żeby nie dać poznać po sobie, jak bardzo chcieliby zobaczyć je razem.
Uśmiechnęła się lekko, czując dłoń ukochanej na policzku. Za to Trevor wyglądał tak, jakby rozważał propozycję Finch. Cmoknął głośno, ale ostatecznie skinął głową i przypieczętował ich umowę toastem. W powietrzu uniósł się stukot szkła.
— Zawsze możecie mnie ubezwłasnowolnić — zasugerowała żartobliwym tonem. To naprawdę urocze, że wszyscy tak się o nią martwili, ale pragnęła im, że nie była żółtodziobem i pracowała w zawodzie prawie dekadę, a ryzyko było wpisane w jej pracę. I dobrze zdawała sobie sprawę z tego ryzyka. — A ja... Sama nie wiem. Postaram się nie dać zabić? — zerknęła na ojca, jakby chciała się upewnić, czy to na początek również wystarczy. Trevor nie pozostało nic innego, jak westchnąć ciężko i wziąć porządny łyk wina.
— Zdecydowanie powinnyście częściej wyjeżdżać — podłapała Theresa, która odstawiła kieliszek i nawinęła makaron na widelec. — Powinnyście korzystać z życia. Któregoś razu obudzicie się i stwierdzicie, że zmarnowałyście cały ten czas na pracę — dodała i mówiła tak nie bez powodu, bo znała wszystko z autopsji. — Sama wspomniałaś, że też masz dużo pracy — zwróciła się do April, wymierzając w nią widelcem.
— Mhm — mruknęła Teddy, ale zanim zdecydowała się kontynuować, musiała najpierw przełknąć to, co miała w ustach. — Nie ma nawet czasu, żeby ponarzekać na moją pracę — puściła do partnerki oczko, jednak nie było w tym żadnych wyrzutów czy wypominania jakichś pojedynczych sytuacji, kiedy Finch kręciła jej aferę o nieodpisywanie na wiadomości.
bez ciebie wszystko było dla mnie tak nieważne