I've had a couple drinks and–, oh my God
: wt mar 31, 2026 12:45 am
Było coś naprawdę ujmującego w tym jak bardzo poważnie mężczyzna podchodził do zadanego przez nią pytania. Chociaż z drugiej strony równie dobrze w tym momencie mógł również walczyć ze swoimi jelitami, które jeszcze nie poddały się działaniom stoperanu.
- Zasadne, gdyż...? - zapytała, lekko zaintrygowana tą kwestią. - Czyżbyś obawiał się takiego scenariusza z jakiegoś powodu? Podpadłeś komuś?
Nie miała tak naprawdę pojęcia z kim miała do czynienia. Może nazwisko Stiflera mówiłoby jej cokolwiek, gdyby tylko interesowała się boksem, ale Ophelia należała do tych kobiet, które raczej niewiele miały wspólnego ze sportem. Zwłaszcza, gdy chodziło o sztuki walki. Może i kiedyś odbyła jakiś kurs samoobrony ze względu na pracę w klubie, ale poza tym raczej większych punktów wspólnych z posobnymi rzeczami nie miała.
Ruszyła w kierunku kasy, bo w końcu musiała nadejść pora na to, aby zapłacić za te niezwykle osobliwe zakupy. Najważniejsze dla niej było to, aby zachowywać się z godnością i nie dopuścić do tego, aby czuła się oceniana ze względu na to jak się w tej chwili prezentowała i fakt, że znajdowała się we wciąż na wpół mokrej koszulce, która pachniała kiszonymi ogórkami.
Przywitała się uprzejmie z niezwykle atrakcyjną kasjerką, która na pewno siedząc na kasie w takim markecie widziała już naprawdę wiele. Z pewnością trafiali się dużo bardziej... ekstrawaganccy klienci niż ich dwójka.
- A za co miałbyś ulżyć sumieniu? - zapytała wprost, wyciągając już odpowiednio wysoki banknot z portfela, aby zapłacić za swoje ogórki. - Jeśli chcesz mi coś postawić to mogę się zgodzić na drinka... albo na obiad.
Może i była to dosyć śmiała propozycja, ale nie chodziło wcale o naciągnięcie go na pieniądze. W końcu jakby nie patrzeć pobyt w klubie czy restauracji był dużo kosztowniejszy niż dwa czy trzy worki ogórków kiszonych. Ot była to zwyczajna propozycja tego, aby jednak nie zakończyć tej znajomości od razu po wyjściu ze sklepu.
Karrion Stifler
- Zasadne, gdyż...? - zapytała, lekko zaintrygowana tą kwestią. - Czyżbyś obawiał się takiego scenariusza z jakiegoś powodu? Podpadłeś komuś?
Nie miała tak naprawdę pojęcia z kim miała do czynienia. Może nazwisko Stiflera mówiłoby jej cokolwiek, gdyby tylko interesowała się boksem, ale Ophelia należała do tych kobiet, które raczej niewiele miały wspólnego ze sportem. Zwłaszcza, gdy chodziło o sztuki walki. Może i kiedyś odbyła jakiś kurs samoobrony ze względu na pracę w klubie, ale poza tym raczej większych punktów wspólnych z posobnymi rzeczami nie miała.
Ruszyła w kierunku kasy, bo w końcu musiała nadejść pora na to, aby zapłacić za te niezwykle osobliwe zakupy. Najważniejsze dla niej było to, aby zachowywać się z godnością i nie dopuścić do tego, aby czuła się oceniana ze względu na to jak się w tej chwili prezentowała i fakt, że znajdowała się we wciąż na wpół mokrej koszulce, która pachniała kiszonymi ogórkami.
Przywitała się uprzejmie z niezwykle atrakcyjną kasjerką, która na pewno siedząc na kasie w takim markecie widziała już naprawdę wiele. Z pewnością trafiali się dużo bardziej... ekstrawaganccy klienci niż ich dwójka.
- A za co miałbyś ulżyć sumieniu? - zapytała wprost, wyciągając już odpowiednio wysoki banknot z portfela, aby zapłacić za swoje ogórki. - Jeśli chcesz mi coś postawić to mogę się zgodzić na drinka... albo na obiad.
Może i była to dosyć śmiała propozycja, ale nie chodziło wcale o naciągnięcie go na pieniądze. W końcu jakby nie patrzeć pobyt w klubie czy restauracji był dużo kosztowniejszy niż dwa czy trzy worki ogórków kiszonych. Ot była to zwyczajna propozycja tego, aby jednak nie zakończyć tej znajomości od razu po wyjściu ze sklepu.
Karrion Stifler