#01 why is it so difficult
: pt mar 27, 2026 9:06 pm
Całe szczęście, że nie drążył tematu dotyczącego wykopania go za drzwi albo raczej faktu, że do tego nie doszło. Bo jak było widać na załączonym obrazku, naprawdę nie potrafiła odpowiedzieć mu na to pytanie tak, żeby brzmiało logicznie i w miarę sensownie. Oczywiście, że ją zranił. Trudno było wyrazić słowami jak bardzo, bo jeśli zdrada oznaczała złamane serce, to Dante to należące do Elsy przeżuł i wypluł, jak najgorszy, żylasty kawałek mięsa, którego nawet wygłodniałe wilki nie chciałyby trącić nosem. Ich nieme rozstanie Norweżka przeżywała bardzo długo i bardzo boleśnie, jednak w ciszy. Aby nikt nie słyszał, że po nim płakała i szlochała, przy wszystkich trzymała fason i dopiero kiedy zostawała sama w domu, pozwalała, aby mur, którym się otaczała, runął, choć na te kilka chwil, aby mogła po prostu pokrzyczeć, popłakać… skłamałaby, gdyby powiedziała, że życzyła mu wszystkiego co najlepsze. Przecież klątwy, które na niego rzucała… powiedzmy, że Dante powinien się cieszyć, że jego interes dalej działał jak trzeba, a włosy rosły na głowie, bo powinien być już dawno łysym impotentem.
Ale mimo wszystko, nadal pozostawał dla niej kimś ważnym. Poza ich spięciami i docinkami z początków znajomości, kiedy to Elsa próbowała wlać mu trochę wiedzy do tego pustego dzbana, raczej miała z nim same pozytywne i przyjemne wspomnienia. O dziwo, nie kłócili się jakoś zawzięcie i przez znajomych byli uważani za niecodzienną, ale zgodną parę. W końcu, potwierdzali w pewnym sensie teorie, że przeciwieństwa naprawdę się przyciągały.
Kiedy wspomniał o tym, że zerwali, nieznacznie drgnęła, a jej palce mimowolnie zacisnęły się mocniej na rękawach bluzki. Nie chciała jakoś kontynuować tematu jego miłostek, zwłaszcza, że sam Dante nie był przy tym jakoś bardzo wylewny, ale cisnęło jej się na usta "To ty potrafisz zrywać? Niesłychane..", ale z drugiej strony jaką miała pewność, że to on zakończył ten związek? Równie dobrze to tamta śliczna blondyneczka mogła uznać, że już ma dosyć. Nie zamierzała jednak ciągnąć tego tematu, choć nie mogła pozbyć się wrażenia, że to wszystko było ustawką tych nordyckich norn. Bo jakie istniało prawdopodobieństwo, że spotka swojego byłego, którego niegdyś kochała nad życie, akurat w momencie, gdy zakończy swój dotychczasowy związek? Nie żeby planowała do niego wracać. To tak nie działało.
— Nie no… bluza to bluza. Bardzo fajna i ciepła. Nic mi nie zrobiła, więc czemu miałabym ją palić? Nadawała się na zimne wieczory jak razem z Sher siedziałyśmy nad jeziorem i obrabiałyśmy ci dupsko. — Parsknęła śmiechem i jak na dojrzałą i dorosłą kobietę przystało, wytknęła mu język. Chyba tylko jej przyjaciółka i Eric znali prawdę o ich niemym rozstaniu. I jak od chłopaka nie oczekiwała żadnych ruchów oporów przeciwko Dante, tak Shereen przeszła jej wszelkie oczekiwania. No kochała tę babę, no…
Gdy chłopak zdecydował się skorzystać z jej propozycji kąpieli, zaprowadziła go do łazienki i pokazała wszystko, co mogłoby mu się przydać — wymieszała wspomniany wcześniej olejek miętowy z solą do kąpieli, dorzucając ją do lejącej się już wody, wskazała na złożone w kostkę dwa puchate ręczniki w fioletowym kolorze, jeden do ciała, drugi, jak do ujęła "do tego głupiego dzioba". Wyciągnęła mu także nową szczoteczkę do zębów, aby mógł już w pełni się odświeżyć, a potem wróciła do salonu, aby posprzątać po śniadaniu i kontynuować naukę.
I dopiero głos Dantego sprowadził ją na ziemię. No tak, zapomniała i tej bluzie.
— Juz, już, czekaj — odparła, zrywając się z podłogi, bo przecież było już wiadomo, że na kanapie czy krześle to ona nie potrafiła się uczyć, i biegnąc do swojej sypialni. Dosłownie po kilku sekundach mogła już podać mu czystą bluzę, którą zostawił jej te kilka lat temu. Była wyprana, ale leżała trochę w jej szafie, więc mogła przesiąknąć lekko perfumami Elsy, tymi samymi, których używała od początku szkoły średniej, dzień w dzień, nawet na noc nakładała na nadgarstki i szyję kilka kropel.
Gdy Dante wyszedł odświeżony z łazienki, dała mu na drogę jeszcze małą butelkę wody oraz mały, elegancki kartonik.
— Moja wizytówka. Wiesz, jakbyś chciał, żeby ktoś się zajął tymi twoimi loczkami. Pamiętaj, że lepszej ode mnie w tym temacie nie ma. — Uśmiechnęła się ciepło. Czy chodziło tylko o włosy? Niekoniecznie. Może i zrobił z jej serducha papkę, ale nie potrafiła ani wtedy, ani teraz tak totalnie wyrzucić go ze swojego życia. Chciała mieć z nim jakiś kontakt, ale do tego był potrzebny numer telefonu, a kto wie czy on nie wykasował do niej namiarów, gdy zaczął się spotykać z nową dziewczyną?
— Trzymaj się — dodała jeszcze na pożegnanie, zamykając za nim drzwi, przy których sama trwała jeszcze przez kilka długich sekund, nasłuchując jak jej serce powoli odzyskiwało standardowy rytm.
— Co on ze mną robi…
Dante Levasseur
Z/t
Ale mimo wszystko, nadal pozostawał dla niej kimś ważnym. Poza ich spięciami i docinkami z początków znajomości, kiedy to Elsa próbowała wlać mu trochę wiedzy do tego pustego dzbana, raczej miała z nim same pozytywne i przyjemne wspomnienia. O dziwo, nie kłócili się jakoś zawzięcie i przez znajomych byli uważani za niecodzienną, ale zgodną parę. W końcu, potwierdzali w pewnym sensie teorie, że przeciwieństwa naprawdę się przyciągały.
Kiedy wspomniał o tym, że zerwali, nieznacznie drgnęła, a jej palce mimowolnie zacisnęły się mocniej na rękawach bluzki. Nie chciała jakoś kontynuować tematu jego miłostek, zwłaszcza, że sam Dante nie był przy tym jakoś bardzo wylewny, ale cisnęło jej się na usta "To ty potrafisz zrywać? Niesłychane..", ale z drugiej strony jaką miała pewność, że to on zakończył ten związek? Równie dobrze to tamta śliczna blondyneczka mogła uznać, że już ma dosyć. Nie zamierzała jednak ciągnąć tego tematu, choć nie mogła pozbyć się wrażenia, że to wszystko było ustawką tych nordyckich norn. Bo jakie istniało prawdopodobieństwo, że spotka swojego byłego, którego niegdyś kochała nad życie, akurat w momencie, gdy zakończy swój dotychczasowy związek? Nie żeby planowała do niego wracać. To tak nie działało.
— Nie no… bluza to bluza. Bardzo fajna i ciepła. Nic mi nie zrobiła, więc czemu miałabym ją palić? Nadawała się na zimne wieczory jak razem z Sher siedziałyśmy nad jeziorem i obrabiałyśmy ci dupsko. — Parsknęła śmiechem i jak na dojrzałą i dorosłą kobietę przystało, wytknęła mu język. Chyba tylko jej przyjaciółka i Eric znali prawdę o ich niemym rozstaniu. I jak od chłopaka nie oczekiwała żadnych ruchów oporów przeciwko Dante, tak Shereen przeszła jej wszelkie oczekiwania. No kochała tę babę, no…
Gdy chłopak zdecydował się skorzystać z jej propozycji kąpieli, zaprowadziła go do łazienki i pokazała wszystko, co mogłoby mu się przydać — wymieszała wspomniany wcześniej olejek miętowy z solą do kąpieli, dorzucając ją do lejącej się już wody, wskazała na złożone w kostkę dwa puchate ręczniki w fioletowym kolorze, jeden do ciała, drugi, jak do ujęła "do tego głupiego dzioba". Wyciągnęła mu także nową szczoteczkę do zębów, aby mógł już w pełni się odświeżyć, a potem wróciła do salonu, aby posprzątać po śniadaniu i kontynuować naukę.
I dopiero głos Dantego sprowadził ją na ziemię. No tak, zapomniała i tej bluzie.
— Juz, już, czekaj — odparła, zrywając się z podłogi, bo przecież było już wiadomo, że na kanapie czy krześle to ona nie potrafiła się uczyć, i biegnąc do swojej sypialni. Dosłownie po kilku sekundach mogła już podać mu czystą bluzę, którą zostawił jej te kilka lat temu. Była wyprana, ale leżała trochę w jej szafie, więc mogła przesiąknąć lekko perfumami Elsy, tymi samymi, których używała od początku szkoły średniej, dzień w dzień, nawet na noc nakładała na nadgarstki i szyję kilka kropel.
Gdy Dante wyszedł odświeżony z łazienki, dała mu na drogę jeszcze małą butelkę wody oraz mały, elegancki kartonik.
— Moja wizytówka. Wiesz, jakbyś chciał, żeby ktoś się zajął tymi twoimi loczkami. Pamiętaj, że lepszej ode mnie w tym temacie nie ma. — Uśmiechnęła się ciepło. Czy chodziło tylko o włosy? Niekoniecznie. Może i zrobił z jej serducha papkę, ale nie potrafiła ani wtedy, ani teraz tak totalnie wyrzucić go ze swojego życia. Chciała mieć z nim jakiś kontakt, ale do tego był potrzebny numer telefonu, a kto wie czy on nie wykasował do niej namiarów, gdy zaczął się spotykać z nową dziewczyną?
— Trzymaj się — dodała jeszcze na pożegnanie, zamykając za nim drzwi, przy których sama trwała jeszcze przez kilka długich sekund, nasłuchując jak jej serce powoli odzyskiwało standardowy rytm.
— Co on ze mną robi…
Dante Levasseur
Z/t