Strona 2 z 2
One night stand
: czw kwie 02, 2026 2:02 am
autor: Cora Marshall
- Ale smarkaniem w nos Cię nie wkurzę, a w koszulę już tak- odpowiedziała uśmiechając się nieco szerzej pod nosem. Nie była pewna czy ze względu na żarty czy jego dotyk na jej karku. Każde miejsce na jej ciele po którym przejechał swoimi dłońmi, wręcz ją parzyło. Działał na nią ze zdwojoną siłą i gdy w końcu mogła na niego spojrzeć, tym razem nie chciała się go pozbyć, lecz wprost przeciwnie - zostać z nim pod tym prysznicem na znacznie dłużej. Nie sądziła, że sprawi kiedykolwiek, że będzie się tak czuła. Ten sam Prince co jeszcze jakiś miesiąc temu ją wyzywał od szmat? Bez jaj. A jednak dzisiaj to on sprawił, że czuła się bezpiecznie, zaopiekowana i przede wszystkim- szanowana. Nigdy nie była świadoma jak bardzo jej tego brakowało. W jego ramionach było jej nad wyraz dobrze. Może nawet zbyt dobrze, skoro stała bez ruchu obserwując jak pomału nachyla się do jej ust. Początkowo go obserwowała chcąc zapamiętać jak najwięcej z tej chwili. Zaraz jednak przymknęła oczy i opierając się na jego ciele, uniosła się nieznacznie w jego stronę, by się spotkać w połowie. Pragnęła tego. Tak cholernie tego pragnęła.
Nie usłyszała dzwonka do drzwi, a jedynie słowa umyj się. Ściągnęła brwi skonfundowana tym tekstem i tylko brakowało, żeby jej dowalił tekstem, że śmierdzi. Gdy się odsunął, to momentalnie poczuła przeszywający ją chłód. Zdecydowanie bardziej wolała jego ciało tuż przy jej. Nie odezwała się już jednak ani słowem i nawet nie zwracała uwagi, czy patrzy na nią czy nie, bo może trochę chciała żeby na nią spojrzał? Stała ponownie pod gorącą wodą zastanawiając się, co to do cholery było?! Co się między nimi działo?! Przecież zawsze się kłócą, brzydzą sobą i wyzywają, a teraz… Teraz to było coś dziwnego. Ostatecznie Cora odkręciła zimną wodę, aby dać sobie możliwość ochłonięcia.
Niestety jej ręcznik leżał mokry na ziemi, więc wytarła się nieco ręcznikiem Prince’a modląc się w duchu, że był świeżo co wyjęty z szafy i nigdy się w niego nie spuścił, a tyłek porządnie myje. Ogarnęła też włosy, rozczesując je i pozwalając im naturalnie wyschnąć. Umyła zęby , a na koniec ubrała jego koszulkę, która kończyła się tuż pod tyłkiem i w sumie zakrywała więcej niż jej sukienka z imprezy.
Wyszła w końcu z łazienki i usadowiła się od razu obok mężczyzny. Nie wciskała się na niego, miała wystarczająco dużo miejsca na kanapie dla ich dwojga, aby siedzieć tak by się nie stykać ze sobą. Jednak Cora czuła potrzebę bliskości. Bliskości z nim. Dlatego instynktownie usiadła tak, że dzieliło ich raptem niewiele, że jedząc kebaba mogli co rusz stykać się łokciami. Oparła stopy o stolik naprzeciwko i wgryzła się w tortille z mięsem i warzywami.
- Oboje wiemy, że nie zrobiłeś tego dla mnie, a dla siebie- zaczęła mówić pomiędzy gryzami. Faktycznie, mega dobry kebab. - Bałeś się, że się zesrasz w gacie, gdy zajęłabym Ci kibel- spojrzała na niego porozumiewawczo unosząc znacząco brew. - Już widzę te nagłówki kolejnego dnia „Prince - nie zdążył zasiąść na tronie”- spojrzała przed siebie i zatoczyła przed sobą w powietrzu dłonią od lewej do prawej. - Albo jeszcze „Prince - niespełniony król sedesów”- dodała jeszcze i się roześmiała głośno i swobodnie. Takie tematy jej nie przeszkadzały. Jednak też nie pomagały, bo mężczyzna obok wciąż ją pociągał. Ciężko jej było zapomnieć o tym, że całkiem niedawno stali razem pod prysznicem i… do niczego nie doszło. - A Ty z czym masz?- spytała nachylając się nad jego kebabem, bo jeżeli nie ma na ostrym sosie, to może się skusi?
One night stand
: czw kwie 02, 2026 10:29 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall
Siedział na kanapie i czekał. Skubał kawałek po kawałku kebaba. Mielił wręcz go. Jak wiadomo myśli faceta, są jak pudełka. By otworzyć jedno, trzeba było zamknąć drugie. Odłożył kebaba, a w jego głowie finalnie pojawiły się myśli. Jezu, Prince Williams zaczyna myśleć. Moi drodzy, proszę zapisać to w kalendarzu, by szybko może się to nie powtórzyć. Dlaczego ją objął? Dlaczego wszedł do łazienki, zamiast krzyknąć coś o ustawieniach? Równie prędko zamknął to pudełko. Trzeba było otworzyć je innego dnia, w inną noc. Teraz już siedziała przy nim Marshall, a gdy tylko mógł bardziej popychał ją łokciem.
— Przypomnij mi raz jeszcze, ile ty masz lat? — spytał lekko podirytowanym głosem. Nawet nie zdążył jej obrazić. Poinformował ją o złym wyborze lokalu, a ona mu zaczęła prawić o Księciu, który nie trafił na tron. No musiał strzelić podirytowany oczyma — zamiast durnego dziękuję, pierdolisz o rozsadzeniu mi dupy — prychnął, kręcąc głową. Kobiecie to nigdy nie dogodzisz. Spojrzał jeszcze raz krótko na nią. Była ładna, czasem nawet ją lubił. Może nawet mógłby ją pocałować pod prysznicem i wziąć ją tak, że wszyscy sąsiedzi wiedzieliby, jak się nazywa, ale... raz, za razem przypominała mu o tym, dlaczego tego nie zrobi — następnym razem dam Ci zamówić gówno, a ja wezmę z tego dojebanego lokalu — i nie będzie miał sraczki życia. Gdyby tylko podał jej recenzję kebaba, z którego chciała zamówić. Były tam same złoty informacje. Jedna była jego ulubioną, a brzmiała następująco: W kebabie był jakiś ohydny ser, który utknął w gardle jak pijawka. Pod koniec wizyty widziałem jak sos jest donoszony za pomocą wiadra do betonu. Jedyny plus to, że jeden z pracowników wygląda jak Kanye West..
— Mieszany-mieszany — rzucił niemalże od razu i dotknął kebabem nosa Cory. Aż pozostał jej ostry sos na nosie, teraz będzie miała za swoje wtykanie nochala w nie swoje sprawy — kurczak-wołowina, czosnek-ostry i fryteczki w środku — i wgryzł się w niego. Aż westchnął chłopak z zadowolenia, to był smak prawdziwej wolności — Przed położeniem się w łóżku otworzę okno, bo powstanie prawdziwa strefa gazy — teraz to dopiero wizualizuje jej, co będzie się działo pod jego kołderką. Lepiej by nie wkraczała do jego sypialni. Faktycznie niedługo będzie tam strefa gazy — radzę Ci się odsunąć, bo niedługo się zacznie — odparł, unosząc jeden z kącików ust, a finalnie dopytał — Chcesz spróbować?
One night stand
: pt kwie 03, 2026 1:11 am
autor: Cora Marshall
Cora również analizowała jeszcze pod prysznicem, co to w ogóle było? Dlaczego się do niego przytuliła? Dlaczego popłakała się właśnie przy nim?! I dlaczego do cholery pragnęła, aby ją pocałował? Czy dostawca kebaba był ich przekleństwem czy wybawicielem przed popełnieniem największego błędu? Ale czy ten pocałunek byłby błędem? Przecież… przecież nie stałoby się nic złego, prawda?
Nie była pewna jak będzie wyglądała sytuacja po wyjściu, bo oni oboje są identyczni- po jednym i po drugim można się wszystkiego spodziewać. Czy rozmowa o kupie była jego obroną przed rozmową o całym zajściu czy może chęcią obrzydzenia jej czegokolwiek? Czymkolwiek się kierował, pociągnęła ten temat.
- A Ty masz chyba pamięć złotej rybki, bo to Ty zacząłeś temat srania- wytknęła mu dosyć celnie i nawet wskazała na niego palcem. - Podziękuję Ci, jeśli powiesz mi prawdę, dlaczego zmieniłeś moje zamówienie- bo czy serio się tak przejmował jej problemami gastrycznymi? Jak powie wprost czym się kierował, to usłyszy od niej równie szczere podziękowania.
- Nie dźgaj mnie tym łokciem- jęknęła jeszcze i mu oddała zanim umazał jej nos sosem. Spojrzała na niego jakby miał dziesięć lat i wytarła go o jego ramię (nagie?). Natomiast kiedy zaczął mówić o zagazowaniu, to aż przewróciła oczami. Dzieciak, normalnie dzieciak z niego. Nic dziwnego, że dziewczyny nie miał. - Jeżeli puścisz teraz bąka, to robimy zamianę i ja śpię w sypialni, a Ty na kanapie- to co, że to jego mieszkanie? - Oczywiście, że chcę- odpowiedziała z entuzjazmem i nie czekając na jego reakcję, pochyliła się i wzięła gryza jego kebaba. - Mój jest lepszy , spróbuj- stwierdziła po przełknięciu i wcisnęła mu swoje danie. Sama w tym czasie podkuliła nogi pod pośladki, ale zachciało się jej pić , więc pochyliła się do przodu, aby chwycić piwo ze stolika. Niewiele myśląc, a raczej w ogóle- pochylała się i wypinała tyłkiem mu przed twarzą, gdy sączyła alkohol. W końcu zerknęła na niego z niemym pytaniem, czy też chce.
Prince Williams
One night stand
: pt kwie 03, 2026 3:58 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall
— Zacząłem temat od srania, nie obrażając Cię w żaden sposób — poprawił ją i zmierzył wzrokiem. Był troskliwy we własnym byciu chamem. Dlaczego ona nie była w stanie tego zrozumieć? Przecież specjalnie wybrał lepszy lokal, by jej dupsko nie rozsadziło. Mógł zamówić z dwóch, a jej zamówienie przecież też zmienił. Facet na ocenę celującą drodzy państwo — przeczytać Ci recenzję z tamtej kebabowni? — spytał, unosząc do góry jedną z brwi — albo proszę przeczytaj sobie sama, bo zaraz mnie oskarżysz o podrabianie screenów. O stąd chciałaś zamówić — i podał jej telefon. Niech czyta o wiadrze sosu, lesbijskim barze, braku higieny. Zrobił to dla nich. Mógł zostawić jej zamówienie, a samemu zamówić inne.
— AŁA, męska bokserka — mruknął, kiedy dostał od niej kuksańca w bok. Widocznie wracała do starych przyzwyczajeń, skoro już go biła — umieeeram — aż westchnął ciężko na wielkie zarządzenie księżniczki. Ostatnio na tiktoku wyświetliła mu się rolka, jasno oznajmująca, że to kobiety mają bardziej śmierdzące bąki. Może powinien jej je pokazać? Skończyłoby się czcze gadanie — to nie jest firma fotowaliczna, żebyś miała tutaj jakąkolwiek władzę moja droga — powiedział z niesamowitą powagą na twarzy. Zaraz jednak skubnął od niej jej kebaba. Zbyt babski jak na niego podniebienie — za mało ostrości — stwierdził, wpatrując się w jej oczy — ostre są najlepsze — tylko sam nie wiedział, o czym w tym momencie myślał. O kebabie, czy... o Corze? Przecież potrafiła być ostra, a czasami łagodna. Robiła z jego mózgu prawdziwy rollercoaster, przecież jeszcze tak niedawno wtulała się w niego całkowicie naga. Czuł jej piersi na własnym torsie i aż musiał wziąć głębszy oddech, kiedy bezczelnie się przed nim wypięła. Jego wzrok od razu powędrował na jej pośladki, wpatrując się w nie jak w obrazek. Jedyne czego na nich brakowało to jego dłoni na nich.
— Podobno nie miałaś pić już alkoholu — skwitował, wyciągając dłoń w stronę piwa — w kuchni jest jeszcze kilka puszek — finalnie podniósł się z kanapy, żeby być z daleka od Cory przynajmniej na moment — poza tym, nie żeby mi to przeszkadzało, ale wypinałaś dupsko przed moją twarzą — zaśmiał się delikatnie pod nosem i przyniósł sobie własne piwo — chcesz coś pooglądać? Pograć? — zaczął, przechylając głowę, ale w sumie... czy taka blondynka potrafiłaby grać na konsoli? Wątpił w to, dlatego od razu rzucił — to film — zaraz zaczął poszukiwania pilota, ale przy okazji znalazł coś równie potrzebnego — masz kocyk i się zasłoń — znowu w nią rzucił, a dopiero później rozłożył się jak królewicz na kanapie. Obie jego dłonie wylądowały na oparciach. Jedna z dłoni delikatnie zahaczała o blondynkę.
— Serio musimy oglądać babski film? — spytał, słysząc o mamma mia. Pantoflarzem to on nie był — dirty dancing? — aż miauknął, bo liczył na coś, przy czym mogłaby się do niego przytulać — coś mnie pochlasta, ale niech będzie... — mruknął pod nosem, włączył telewizor — proszę bardzo — to chyba przeznaczenie, bo pierwsze co im się wyświetliło to horror. Nawet się nie zastanawiał, po prostu kliknął i pochył się, by upić delikatnego łyka piwa — to się nazywa film pierwsza klasa Obecność, a nie jakieś durne romansidła — duchy, zjawiska paranormalne. Można w nie tak samo wierzyć, jak w fakt, że Cora przytulała się naga pod prysznicem do Prince'a. Także seans czas zacząć!
One night stand
: pt kwie 03, 2026 4:38 pm
autor: Cora Marshall
Mial trochę racji, miał. Nie musiał zmieniać jej zamówienia, ale to zrobił i wybrał najlepszy możliwy lokal, ale i tak uważała, że to on zaczął temat od rozsadzania tyłka. Jednak zamiast się z nim w tym spierać, to wzięła jego telefon i zaczęła czytać recenzję. Wachlarz przeróżnych min jakie przeszły przez jej twarz, podczas zaznajamiania się z jedną z opinii, świadczył o tym, że to naprawdę był straszny lokal. - O fuuuj! Upośledzone niemowle?! Bezpańskie psy?! Masakra- aż się skrzywiła jakby już czuła smród tego kebaba. - Ale w sumie muszę kiedyś się tam przejść i sprawdzić czy faktycznie typ wygląda jak Kanye West- stwierdziła oddając mu telefon. - I nie odpowiedziałeś na moje pytanie, dlaczego zmieniłeś też moje zamówienie?- spojrzała na niego ponownie próbując wyczytać z jego twarzy, czy próbuje coś przed nią ukryć? Czy nie może po prostu stwierdzić, że chciał być miły? Albo chociażby, że opłacało mu się zamówić dwa z jednego lokalu dla darmowej dostawy. Cokolwiek, a wtedy mu podziękuje.
Cora nigdy się nie zgodzi na temat smrodu bąków u kobiet. Jej pachną fiołkami i lawendą, a jego… jakimś syfem. Dlatego gdyby teraz zasmrodził jej kanapę, na której ma spać tej nocy, to użyje wszelkich sposobów , żeby dorwać się do jego sypialni, a jego zostawić w tej strefie gazy. Ewentualnie po prostu samej tutaj nie przebywać. - Chcesz się przekonać?- spytała unosząc znacząco brew, jakby próbowała mu rzucić wyzwanie, ale nie - nie chciała żeby właśnie prezentował swoje umiejętności.
Chociaż miała wrażenie, że gdy wpatrywał się w jej oczy, to on chciał rzucić jej wyzwanie. Tyle razy już się w nie wpatrywała, a nigdy nie potrafiła go rozgryźć. Za każdym razem ją zaskakiwał. - Tak gadasz , a ciekawe czy dałbyś radę z ostrzejszym- tak, trochę go podpuszczała właśnie.
Ale wypinanie tyłka nie było celowe. To była normalna pozycja żeby sięgnąć po coś ze stolika. - To tylko łyczek do zwilżenia gardła. Już bez przesady tato- przewróciła oczami i odłożyła z powrotem puszkę. Zdążyła już wytrzeźwieć i nie planowała ponownie się upić. Tym bardziej, gdy zwrócił jej uwagę, co właśnie robiła. - Skoro Ci to nie przeszkadzało, to po co ten komentarz?- zaśmiała się, ale na widok koca i jego polecenia, zrobiło jej się nieco przykro. Powróciły wspomnienia i może faktycznie była zbyt wulgarna nawet w takich okolicznościach.- No tak, zapomniałam, że nie lubisz jak świecę tyłkiem- mruknęła pod nosem nie czekając nawet na jego odpowiedź i grzecznie się okryła, aby nie musiał już patrzeć na jej nogi i tyłek. Bo to przecież taki straszny widok!
Nie zdążyła odpowiedzieć na jego pytanie, bo jadła dalej kebaba, ale gdy przełknęła to od razu zażyczyła sobie Mamma Mie. W dodatku ten film mógłby dać im inspirację na ich festiwal. Z czym oczywiście Prince nie mógł się zgodzić. - Tak, musimy. To piękny, kultowy film z cudowną muzyką- podsumowała ostatecznie Dirty Dancing i odłożyła połowę kebaba na stolik, bo przecież się już najadła. Upiła jeszcze łyk piwa i usiadła wygodnie na kanapie, podkulając nogi pod brodę. Oczywiście cały czas okryta kocem, aby nie zgorszyć Księcia Williamsa. - Kurwa Prince! Boję się horrorów- jęknęła widząc, co włączył. Już samej muzyki się bała! - Jak coś wyskoczy i mnie przestraszy, to od razu masz to wyłączyć- zażądała i okryła się ściślej kocem, jakby mógł ją ochronić przed potworami. Poczuła jego muśnięcie na jej ramieniu i poczuła ogromną potrzebę wtulenia się w niego. Przypomniała sobie, jak dobrze i bezpiecznie się czuła w jego ramionach. Ale przecież nie zrobi tego ponownie. Nie wypada jej! A może jednak wypada? Może jak przesunie się delikatnie bliżej, to tym razem nie dostanie z łokcia… Tak się zamyśliła jak się zbliżyć do mężczyzny, że nagle musiało coś wyskoczyć w telewizorze, że przeraziło ją tak, że wrzasnęła i zamachnęła się rękoma. Obie dłonie wylądowały pod obu jej stronach. Jedna uderzyła w siedzenie kanapy, a druga w … Małego Księcia. Cora czując, gdzie natrafiła, od razu się zerwała i przerażona zaczęła delikatnie macać jego krocze, jakby to miało mu pomóc w uśmierzeniu bólu. Może pomoże? - O boże, przepraszam przepraszam. Nie chciałam! Naprawdę nie chciałam- koc już dawno się z niej zsunął, a ona siedziała z podkulonymi nogami pod tyłkiem i go masowała z przerażeniem na twarzy. Przecież Prince ją zabije, jeżeli połamała mu penisa! - Weź sprawdź czy jest cały!- gadała jakby mówiła o palcu u nogi. - Pomóc Ci?- tak Cora, sprawdź czy stoi.
Prince Williams
One night stand
: pt kwie 03, 2026 5:46 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall
— Bo nie chciałem, żebyś swoją sraką zrobiła mi strefę gazy i rozsadziła toalety — odparł z zadziwiającą szczerością. To była prawda. Poza tym nie chciał sprawiać jej dodatkowych przykrości w trakcie tego wieczoru. Przywykł do jej obecności, nie chciał być nadmiernie niemiły, skoro już była u niego. Jakoś będą musieli ze sobą nawzajem przeżyć, a przez to co się stało... nie mogli drżeć ze sobą za bardzo kotów.
— Nie dałabyś rady, La-la — cały czas patrzył na nią spod zmrużonych oczu. Mogłaby się zapierać rękoma i nogami, ale wyrzuciłby ją z jego sypialni. Kanapa to kanapa. Raz pierdnie tu, raz tam. Praktycznie w każdym miejscu tego apartamentu pierdział niczym książę na włościach — nie dałby, bo znam moje możliwości — a na tak marne prowokacje nie miał zamiaru odpowiadać. Gdyby się o coś z nim założyła, to może... ale na takie zaczepki wystarczyło jedynie pokręcenie krótkie głową — wiesz, jakie wtedy jest sranie? Ja to jednak czerpię z dwójki przyjemność, ma być jak rytuał — najpiękniejszy argument z jego całej kariery. Uwielbiał tematy związane z posiedzeniami. Jak był młodszy, to wysyłali sobie z kumplami Syriusze Browny i porównywali je ze sobą. Ba, nawet oceniali, czyja kupa jest większym arcydziełem.
— No przecież możesz —stwierdził, przewracając oczyma. Przecież nie będzie jej niczego zabraniać, o ile była w stanie ustać prosto na dwóch nogach — przyniosłem już sobie nowe — postukał palcem o puszkę z uśmiechem. Szybkim ruchem dłoni otworzył ją i upił kilka większych łyków — żebyś bardziej zwracała uwagę na to, co komu pokazujesz — i aż język jej pokazał. Nie chodziło o niego, a o tych wszystkich napaleńców, z którymi mogła mieć coś wspólnego. Takiego Daniela. Poza tym nie chodziło o widok, a oto by się nie przeziębiła. Przecież ciało Cory nie robiło na nim wrażenia, wcale nie chciał na nie patrzeć i dlatego kazał się jej zakryć — grzeczna Lala — parsknął i kolejny raz zmierzwił jej włosy. Taka obrażona, agresywna wyglądała dużo lepiej.
— A weź, nie pierdol. Każda laska tak gada — machnął ręką, bo przecież co to za gadanie. W horrorach chodziło oto, żeby się bać. Z otwartymi oczyma oglądał za każdym razem to, co się działo przed ekranem. Pierwsze sceny jak zawsze wydawały mu się nudne jak flaki z olejem. Aż westchnął przeciągle. Już miał się relaksować, kiedy poczuł, jak cały się zgina od uderzenia blondynki. Z jego ust wydobyło się jedynie ciche: ojoj.
— O kurwa... — mruknął cicho, ale na szczęście nie dostał po jajkach. Wyprostował się delikatnie, a kiedy mrugnął... to Cora znajdowała się przy jego kroczu. Nagle cały ból, jak za dotknięciem magicznej różdżki, zniknął. Przełknął nerwowo ślinę, bo, kurwa, chciał, żeby go dotykała. Aż poczuł jak krew zaczyna dopływać do jego krocza — sama sprawdź — burczał pod nosem, odwracając wzrok — skoro już go tak masujesz — na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech, a jednak jego natura zwycięzcy na nowo się w nim obudziła — podobno nie miałaś dotykać go za nic, a teraz sama popatrz — zaśmiał się trochę z bólu, trochę nie. Za to podniósł wzrok i z całą powagą spytał — czy to znaczy, że jednak Ci się podobam?
One night stand
: pt kwie 03, 2026 7:23 pm
autor: Cora Marshall
Słysząc słowa Prince’a aż podskoczyła i zaklaskała z siebie dumna. Brawa dla Cory! - Ha! Czyli zrobiłeś to dla siebie, a nie dla mnie. Miałam rację- wycelowała w niego palcem i naprawdę się cieszyła, że miała rację nawet w tak głupim temacie jak kupa. Trochę liczyła, że jednak się przyzna, że jej komfort też był dla niego ważny, ale… - Mimo wszystko, niezależnie od powodów tej decyzji, dziękuję za zamówienie kebaba, który nie miał w sobie sera, który staje w gardle jak pijawka- zaśmiała się na wspomnienie tamtej recenzji, bo naprawdę była szalona. Ciekawe pod wpływem czego autor ją pisał. Zaraz jednak zmarszczyła nos na myśl o ewentualnym zakładzie. - Nie chcę się z Tobą o to zakładać- bo to by oznaczało, że Prince najpierw musiałby pierdnąć, a tego naprawdę nie chciała doświadczać. Chociaż on by pewnie z chęcią to zrobił. - Jezu Prince, rytuał ze srania? Serio tron jest Ci pisany- i dobrze, że nie uraczył jej jeszcze opowieścią, co sobie wysyła z kolegami, bo chyba jednak wróciłaby do swojego mieszkania piętro niżej.
Spojrzała na niego jakby się z drzewa właśnie urwał, bo zabrzmiał nawet jakby się o nią martwił. Naprawdę czasami zachowywał się niczym jej starszy brat. Wkurzający starszy brat. Charlie też jej kazał zakładać majtki i nie dawać dupy zbyt łatwo. - Dlatego chyba nie ma problemu, że pokazuję go Tobie, skoro i tak nie robi on na Tobie żadnego wrażenia, prawda? Nikogo poza Tobą tutaj nie ma- i aż dla podkreślenia swoich słów rozejrzała się wokół, ale przecież wiadomo było, że są sami. - Nie ruszam Cię, więc goła czy nie, przy Tobie jestem bezpieczna- posłała mu wymowne spojrzenie i poprawiła koc, żeby nie odkrywał żadnego kawałka jej ciała. Na jego zmierzwienie włosów przewróciła oczami. Ewidentnie starszy brat. Czy to byłoby takie straszne, gdyby po tych wszystkich kłótniach zyskała przyjaciela, który by się nią opiekował czasami? Niczym starszy brat? Teoretycznie nie, ale patrząc na Prince’a, czuła że nie chciałaby tego. Nie chciałaby mieć w nim przyjaciela. Chyba, że takiego z odpowiednimi przywilejami, bo tak - wciąż myślała o tym, co mogło się zadziać pod prysznicem. Jednak najwidoczniej on faktycznie nie widział w niej kobiety tak jakby ona tego chciała. Czyżby Cora właśnie zgłupiała? Nie, to już dawno nastąpiło.
- Bo może każda się boi? Co w tym przyjemnego?- wolała przy filmie się odprężyć, a nie potem musieć spać przy zapalonym świetle. Albo tak jak teraz - przypadkiem atakować digi donga Księcia. Niewiele myśląc zaczęła go masować, tak jakby to była każda inna część ciała, którą niechcący uderzyła. W pierwszym odruchu nie widziała w tym nic seksualnego, dopóki jej nie uświadomił i nie posłał tego zawiadackiego uśmiechu. Aż poczuła jak temperatura jej ciała momentalnie wzrasta. - Ale…- próbowała znaleźć jakąś wymówkę, dlaczego teraz go dotyka, chociaż zarzekała się, że nigdy tego nie zrobi. Jednak jej myśli krążyły tylko wokół tego, gdzie właśnie znajdują się jej dłonie. - Nie, po prostu boję się Twoich psychofanek, które rozszarpałyby mnie na wieść, że złamałam penisa ich Księcia- i mówiąc to wciąż tam trzymała swoje dłonie i dopiero na koniec się zorientowała, że może jednak powinna je zabrać. Chociaż patrząc na jego reakcję, to chyba pomagał mu ten masaż. - Ale to w takim razie ściągaj gacie i pokazuj w jakim jest stanie- w końcu trzeba przeprowadzić badanie! To nie powinno być trudne zadanie, Cora mu podoła. Spojrzała mu w oczy bez uśmiechu, a z wyczekiwaniem co nastąpi dalej. Przełknęła głośno ślinę i czekała.
Prince Williams
One night stand
: pt kwie 03, 2026 11:32 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall
Uniósł delikatnie kąciki ust, gdy z jej ust wydobyło się przepraszam. Może gdyby nie sytuacja w łazience, to poważnie zacząłby się zastanawiać, czy wszystko z jej głową w porządku. Widocznie w ramach podziękowań dostał narodowy dzień dobroci dla zwierząt. Albo sama recenzja ją przekonała. Była wystarczająco zniechęcająca, by nigdy tam nie zamówił. Nie chciał robić jej przykrości, albo widzieć kolejny raz zalaną ją łzami. Łatwiej było wybrać własną opcję.
— Bo boisz się, że przegram? Każdy puszcza bąki, jak się tego nie robi, to się jest chorym — w końcu miał w rodzinie lekarzy. Co nie co słyszał, a zasady zdrowego trybu życia miał wpakowane do łba od maleńkości. Tyle że zdecydowanie bardziej od zdrowia, to uwielbiał zabawę. Delikatny dreszczyk adrenaliny, wyrzuty dopaminy, ale niektóre lekcje były warte zapamiętania — po co trzymać bąka w dupie, niechaj lataj po chałupie — rzucił lekko, wzruszając ramionami. Przepiękne przysłowie, która Cora powinna wziąć sobie do serca. Jeszcze kiedyś i ona przy nim pierdnie, to dopiero rozpocznie się prawdziwa zabawa, oto kto puścił tego bączura — no, a ile spędzasz na sraniu? Ja jakieś pół godziny minimum — i to za jednym razem. Czasami jego posiedzenie potrafiło trwać ze dwie godziny. Przegląd youtube'a, ulubionego streamera, live'a konkurencyjnego rapera. Wszystko potrafiło go wyrzucić z tronu. To było jego pierwotne przeznaczenie, do którego dążył za każdym razem.
— To trening — odpowiedział poważnym tonem, kręcąc głową. W końcu powinna myśleć o tym, jak działa na mężczyzn. On miał w sobie jakieś zasady, a inni? Chociaż odrobinę go bawiło własne postępowanie, wystarczyło, by dziewczyna zaczęła mu się podobać, a zaczynał traktować ją jak księżniczkę. Zasłaniać nogi, myśleć o jej ubraniu. Co Cora właściwie myślała, ubierając tego typu stroje? Mężczyźni byli wyjątkowo słabi, Prince też do nich należał — a jeżeli mnie ruszasz? — spytał wprost, patrząc w jej oczy. Była gorącą blondynką, a gdyby się na niego nie rzuciła w sklepie, pewnie od początku traktowałby ją inaczej. Dalej z ciętym językiem, a jednak... zdecydowanie inaczej. Finalnie odwrócił głowę, bo nie miał na co patrzeć.
— Można się poprzytulać z przepiękną wymówką strachu — skwitował, wzdychając ciężko. Blondynka, no typowa blondynka. Zwłaszcza że zamiast po chwili się do niego przytulać, to ona kwiczała i zaatakowała jego krocze. Już mógłby zwijać się z bólu, ale... zaczęła go masować, a Prince, o losie, był jedynie prostym mężczyzną. Lekko nietrzeźwym facetem, na którego działał kobiecy dotyk.
— Dlatego cały czas trzymasz na nim dłonie? — parsknął pod nosem, przegryzając dolną wargę. Cholera, w takim wydaniu wydała mu się odrobinę urocza. Mogłaby nie odrywać od niego rąk. Na kolejne słowa przechylił głowę i zmarszczył brwi. Czy ona mówiła poważnie? Przez myśl przeszło mu, że po prostu chciała go zaatakować z przyczajki — sama tego chciałaś. Nie nazywaj mnie potem zboczeńcem — stwierdził, podnosząc się z kanapy, by zrzucić z siebie koszulkę, spodnie dresowe i bokserki. On ją widział nago, teraz ona jego. Spojrzał jeszcze raz jej krótko w oczy, zanim rozsiadł się na kanapie.
— I co teraz? — spytał wprost, bo chyba żadne z nich nie spodziewało się takiego obrotu sprawy — zba-dasz go? — mówił powoli, prawie że licząc na wycofanie się z jej strony. Działała na niego, a obecnie siedział przed nią tak, jak pan bóg go stworzył.
One night stand
: sob kwie 04, 2026 2:15 am
autor: Cora Marshall
- Bo żeby ten zakład w ogóle mógł się odbyć, to musisz puścić tego bąka- sprecyzowała , bo miała wrażenie, że oboje gdzieś się zapędzili w tym zakładzie i już sami nie wiedzieli, co kto ma zrobić.- I przegrywając , to wtedy Ty zostajesz na kanapie, a ja idę do sypialni, więc czemu miałabym się bać?- bardziej wolałaby scenariusz, w którym oboje kończą w sypialni albo chociażby na tej kanapie. Wtedy mogliby być oboje wygranymi. Jednak za każdym razem, gdy w głowie Cory pojawia się myśl, że Prince jest na tyle pociągający, że chętnie sprawdziłaby go podczas ćwiczeń cardio, to odzywał się mówiąc tak obleśne rzeczy, że cały urok prysł w oka mgnieniu. - Nie masz siostry, prawda? Gdybyś miał, to byś wiedział, że przy kobietach się pewnych rzeczy nie mówi!- Charlie był prawdziwym dżentelmenem i nigdy nie mówił o puszczaniu bąków i sraniu. Widać, że w przeciwieństwie do Księcia, Cora się wywodziła z porządnej rodziny, która szanowała wszystkie zasady savoir vire. - Nie wiem, nie liczę. Idę, siadam, sram, ogarniam się i wychodzę- miała siedzieć w tym smrodzie i rozmawiać z ludźmi bądź oglądać film? Żadna przyjemność. Faceci jednak bywali naprawdę dziwni. A ten oto jeden wychowywał się chyba wśród małp, a nie lekarzy.
Gdy zadał jej pytanie, aż ciarki przeszły wzdłuż jej kręgosłupa. Znowu! Znowu przeskakiwał pomiędzy tematami i nie potrafił ani całkowicie jej rozpalić ani całkowicie siebie obrzydzić. Miał nad nią cholernie dziwną władzę. - Jeżeli Cię ruszam, to bym na pewno nie okrywała się tym kocem- stwierdziła wprost zgodnie z prawdą. Cholera, podobał jej się. Dołeczki, które pojawiały się przy każdym uśmiechu, doprowadzały do tego, że miękły jej kolana. Dzisiejszą postawą pokazał jej się z kompletnie innej strony- tej czułej, obronnej i dziwny sposób podobało się jej to.
Czy to było podchwytliwe pytanie? Bo zaraz rzucił tekstem o pretekście do tulenia i Cora zaczęła pomału czuć, że jej się styki przepalają w mózgu. Czy nie mógłby być bardziej konkretny? Pod prysznicem zapytał się wprost, czy może na nią spojrzeć i przecież mu nie odmówiła. - Romansidła z kolei wprowadzają odpowiedni nastrój- skwitowała krótko przyglądając mu się uważnie. Jeżeli chciał, żeby się do niego przytulił, nie mógł powiedzieć, że może to zrobić? A to podobno od mężczyzn wymaga się być domyślnymi. Z drugiej strony Cora już raz się w niego dzisiaj wtulała i to bez żadnych pytań.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Książę