Baile de promoción
: pn kwie 06, 2026 9:57 pm
Cóż, jeśli głównym zadaniem postawionym sobie przez Santiago było dodanie chłopakowi pewności siebie i sprawienie, żeby się dobrze bawił na swoim balu absolwentów i żeby zapamiętał ten wieczór na zawsze, to z całą pewnością mu się to udało. Co prawda w pierwszej chwili Alvaro był trochę przerażony, bo uznał, że tango jest w cholerę trudnym tańcem, w dodatku nigdy nie ćwiczyli żadnego układu ani nic z tych rzeczy i był przekonany, że zaraz potknie się o własne nogi i tyle z tego będzie, ale szybko okazało się, że Santiago faktycznie potrafił tańczyć, dobrze prowadził i w jego pewnym uścisku Alvaro poczuł nagle, że może wszystko. Prawdopodobnie parę razy faktycznie lekko zgubił kroki, raz albo dwa trochę go podeptał, ale ogólnie nie szło mu aż tak źle, bo starał się instynktownie podążać za prowadzącym go niemal jak profesjonalista Santiago. Wirowanie na parkiecie w akompaniamencie współczesnego tango sprawiało, że serce Salvatierry kołatało się niemal szaleńczo w jego piersi, a wyraz jego twarzy wskazywał na to, że jest w tym momencie tak urzeczony, że nie byłby w stanie oderwać wzroku od Santiago za żadne skarby świata, niezależnie od tego, co by się nie działo.
Gdy na koniec de la Serna przyciągnął go do siebie, a Alvaro wpadł swoją klatką piersiową na jego tors, zadarł nieco głowę na wyższego od siebie o te mniej więcej dziesięć centymetrów mężczyznę i uśmiechnął się szeroko, również oddychając ciężko i szybko, ale ewidentnie przeszczęśliwy - jego oczy błyszczały iskierkami bezbrzeżnego szczęścia, usta rozciągały się w szerokim uśmiechu, a policzki płonęły lekkimi rumieńcami. Santiago rzadko widywał Salvatierrę aż tak szczęśliwego, że graniczyło to niemal z ekstazą.
- ¿Estás bromeando? Fue maravilloso. - odpowiedział po chwili, dysząc ciężko i odsunął się od niego lekko, ale dość niechętnie. Ucieszyło go to, że mężczyzna wciąż obejmował go ręką w pasie; gdyby nie ta ręka, to nie ufałby swoim własnym nogom, że teraz go utrzymają w pionie. Zaśmiał się, widząc jak ten kłania się wlepiającym w niego oczka dziewczętom, po czym sam wyprostował się, jedną ręką również objął go w pasie, a drugą schował za plecy i również się ukłonił, wciąż uśmiechnięty od ucha do ucha.
- Creo que ya podemos irnos - uśmiechnął się do starszego i faktycznie obrócił się w stronę wyjścia z sali, świadom tego, że nawet gdy ruszyli do drzwi, to spora część osób wciąż nie odrywała od nich wzroku. Faktycznie chciał już iść, bo nie nastawiał się na zostawanie dłużej i teraz, gdy już z nim zatańczył, to cały bal uważał za zaliczony i to na ocenę przynajmniej powyżej oczekiwań, idąc nomenklaturą z serii powieści o przygodach Harry'ego Pottera.
I faktycznie zakładał, że zaraz opuszczą salę, bo już zmierzali w kierunku drzwi, gdy nagle z głośników popłynęły znane Alvaro nutki piosenki "Wherever You Will Go", czyli numeru piątego z listy stu najgorętszych piosenek roku według Billboardu. Chłopak zatrzymał się gwałtownie, gdy rozpoznał piosenkę, a żeby zatrzymać też swojego Anioła Stróża chwycił go za rękę i popatrzył na niego z nadzieją.
- ¿Podemos bailar esto también? Por favor. Me encanta esta canción.
Santiago de la Serna
Gdy na koniec de la Serna przyciągnął go do siebie, a Alvaro wpadł swoją klatką piersiową na jego tors, zadarł nieco głowę na wyższego od siebie o te mniej więcej dziesięć centymetrów mężczyznę i uśmiechnął się szeroko, również oddychając ciężko i szybko, ale ewidentnie przeszczęśliwy - jego oczy błyszczały iskierkami bezbrzeżnego szczęścia, usta rozciągały się w szerokim uśmiechu, a policzki płonęły lekkimi rumieńcami. Santiago rzadko widywał Salvatierrę aż tak szczęśliwego, że graniczyło to niemal z ekstazą.
- ¿Estás bromeando? Fue maravilloso. - odpowiedział po chwili, dysząc ciężko i odsunął się od niego lekko, ale dość niechętnie. Ucieszyło go to, że mężczyzna wciąż obejmował go ręką w pasie; gdyby nie ta ręka, to nie ufałby swoim własnym nogom, że teraz go utrzymają w pionie. Zaśmiał się, widząc jak ten kłania się wlepiającym w niego oczka dziewczętom, po czym sam wyprostował się, jedną ręką również objął go w pasie, a drugą schował za plecy i również się ukłonił, wciąż uśmiechnięty od ucha do ucha.
- Creo que ya podemos irnos - uśmiechnął się do starszego i faktycznie obrócił się w stronę wyjścia z sali, świadom tego, że nawet gdy ruszyli do drzwi, to spora część osób wciąż nie odrywała od nich wzroku. Faktycznie chciał już iść, bo nie nastawiał się na zostawanie dłużej i teraz, gdy już z nim zatańczył, to cały bal uważał za zaliczony i to na ocenę przynajmniej powyżej oczekiwań, idąc nomenklaturą z serii powieści o przygodach Harry'ego Pottera.
I faktycznie zakładał, że zaraz opuszczą salę, bo już zmierzali w kierunku drzwi, gdy nagle z głośników popłynęły znane Alvaro nutki piosenki "Wherever You Will Go", czyli numeru piątego z listy stu najgorętszych piosenek roku według Billboardu. Chłopak zatrzymał się gwałtownie, gdy rozpoznał piosenkę, a żeby zatrzymać też swojego Anioła Stróża chwycił go za rękę i popatrzył na niego z nadzieją.
- ¿Podemos bailar esto también? Por favor. Me encanta esta canción.
Santiago de la Serna