I've been waiting for someone like you
: śr kwie 08, 2026 6:42 am
Mógł się jak najbardziej zgodzić z tym, że gdy się spotkali, coś kliknęło i wskoczyło na swoje miejsce. Natychmiastowa chemia, lekkość interakcji między nimi, elektryczność najlżejszego dotyku i to, jak jego serce podrygiwało w ekscytacji, kiedy tylko znajdowała się bliżej.. Nie chciał niczego zepsuć. Tak, jasne, bawienie się w wymyślanie niestworzonych scenariuszy było miłe i zabawne, ale w gruncie rzeczy był człowiekiem stworzonym do działania, mocno stąpającym po ziemi. Trochę lekkości rzeczywiście mogło mu się przydać w codzienności, hm? Trochę zapomnienia i fantazji? Może rzeczywiście czasami powinien pozwolić się zapomnieć i dać się ponieść w jakąś niestworzoną przygodę? Z drugiej strony, kiedy ostatnim razem dał się ponieść, zepsuł sobie okay relację z inną kobietą i... Nope. Nah. Sytuacja z Ward była absolutnie inna. Nie było między nimi żadnej chemii, poza tej absolutnie fizycznej; faktem, że podobał jej się, a ona jemu. Byli całkiem różni i nie było niczego, co tak naprawdę mogło ich na dłużej połączyć, plus.. Nic, co zaczęło się przy alkoholu, w ramach ucieczki, nie miało prawa bytu, tak? W stu procentach przypadków, kiedy spotykał się z August, obydwoje byli w stu procentach trzeźwi, a to, że bawili się świetnie wynikało jedynie z ich kompatybilności, prawda? Mimo to, łatwość, z jaką przychodził mu jej dotyk, to jak do niej lgnął, jak wędrował spragnionym spojrzeniem po skórze... Bał się, że znów się pospieszy. I nie chciał jej też zrobić krzywdy, dlatego wspomniał o jej cyborgowej nodze w taki sposób, w jaki to zrobił.
Był od niej trzy razy większy, cięższy, silniejszy i naprawdę nie trzeba było dużo, by komuś niechcąco sprawić ból. Nie chciał tego w najmniejszym stopniu. Miało sens dlaczego czuła się przy nim bezpieczna; każdy mięsień w jego ciele chciał dla niej tylko tego, co przyjemne, ciepłe i tak dalekie od troski i bólu jak się tylko dało.
Alarm był przerwą, której potrzebował, żeby złapać oddech, okay? Zbyt łatwo przychodziło mu poddawania się jej woli, zbyt prędko go rozgrzewała w sposób, w który preferować mieć kontrolę i zdecydowanie zbyt łatwo tą kontrolę poddawał. Tak, mogło to być dla niego dobre.. Tyle że chciał, by było dobre na dłuższą metę, nie na krótką, płomienną, ulotną chwilę. Musiał jej to jakoś wytłumaczyć, prawda? Czego chciał, czego nie chciał, na czym mu zależało...? - August... okay, akrobato. - parsknął krótko, przesuwając się bliżej niej i kładąc dłonie w jej biodrach jeszcze zanim złapała jego ramiona. Nie wątpił w jej balans, ale miał w zwyczaju wątpić w stabilność mebli wokół siebie, okay? Przechylił głowę pytająco, gdy, ni stąd, ni zowąd pozwoliła mu złapać się za tyłek ze wszystkich rzeczy, ale zanim zdążył zapytać, wsunęła dłonie w jego włosy; kolejne dreszcze postawiły włoski na karku i przedramionach. Podobało mu się, że brała sprawy w swoje ręce, naprawdę.. Z drugiej strony było tyle rzeczy, które chciał jej wytłumaczyć, a które w tamtym momencie uwięzły w gardle, gdy się do niego przysuwała i.. Mogło poczekać. Zdecydowanie nie skorzysta z jej propozycji łapania ją za tyłek, w duchu stawiając sobie twardą granice; dłonie nie mogą przekroczyć magicznej, niewidzialnej bariery w pasie i kropka.
Podniósł jedną ze swoich dłoni, palce wsunęły się we włosy na karku August, kciuk uniósł jej twarz i tym razem pozwolił by ten pocałunek się wydarzył. Dotknął jej miękkich warg swoimi łagodnie, lekko, przesuwając dłoń z jej biodra, by ją objąć, głaszcząc ciepło plecy. Naparł na nią delikatnie, pogłębiając pocałunek, chociaż nadal z tą samą czułością i spokojem. Chciał być blisko niej. Chciał trzymać ją przy sobie, głaskać, całować każdy najdrobniejszy kawałek jej skóry. Chciał być jej, chciał sprawić, by czuła się dobrze i.. Miejsce w które odpłynęły jego myśli było bardzo dobre. Zatonął w jej pocałunku, rozluźniając spięte wcześniej ramiona i szczękę, przestając walczyć z własnym pożądaniem.
a
Był od niej trzy razy większy, cięższy, silniejszy i naprawdę nie trzeba było dużo, by komuś niechcąco sprawić ból. Nie chciał tego w najmniejszym stopniu. Miało sens dlaczego czuła się przy nim bezpieczna; każdy mięsień w jego ciele chciał dla niej tylko tego, co przyjemne, ciepłe i tak dalekie od troski i bólu jak się tylko dało.
Alarm był przerwą, której potrzebował, żeby złapać oddech, okay? Zbyt łatwo przychodziło mu poddawania się jej woli, zbyt prędko go rozgrzewała w sposób, w który preferować mieć kontrolę i zdecydowanie zbyt łatwo tą kontrolę poddawał. Tak, mogło to być dla niego dobre.. Tyle że chciał, by było dobre na dłuższą metę, nie na krótką, płomienną, ulotną chwilę. Musiał jej to jakoś wytłumaczyć, prawda? Czego chciał, czego nie chciał, na czym mu zależało...? - August... okay, akrobato. - parsknął krótko, przesuwając się bliżej niej i kładąc dłonie w jej biodrach jeszcze zanim złapała jego ramiona. Nie wątpił w jej balans, ale miał w zwyczaju wątpić w stabilność mebli wokół siebie, okay? Przechylił głowę pytająco, gdy, ni stąd, ni zowąd pozwoliła mu złapać się za tyłek ze wszystkich rzeczy, ale zanim zdążył zapytać, wsunęła dłonie w jego włosy; kolejne dreszcze postawiły włoski na karku i przedramionach. Podobało mu się, że brała sprawy w swoje ręce, naprawdę.. Z drugiej strony było tyle rzeczy, które chciał jej wytłumaczyć, a które w tamtym momencie uwięzły w gardle, gdy się do niego przysuwała i.. Mogło poczekać. Zdecydowanie nie skorzysta z jej propozycji łapania ją za tyłek, w duchu stawiając sobie twardą granice; dłonie nie mogą przekroczyć magicznej, niewidzialnej bariery w pasie i kropka.
Podniósł jedną ze swoich dłoni, palce wsunęły się we włosy na karku August, kciuk uniósł jej twarz i tym razem pozwolił by ten pocałunek się wydarzył. Dotknął jej miękkich warg swoimi łagodnie, lekko, przesuwając dłoń z jej biodra, by ją objąć, głaszcząc ciepło plecy. Naparł na nią delikatnie, pogłębiając pocałunek, chociaż nadal z tą samą czułością i spokojem. Chciał być blisko niej. Chciał trzymać ją przy sobie, głaskać, całować każdy najdrobniejszy kawałek jej skóry. Chciał być jej, chciał sprawić, by czuła się dobrze i.. Miejsce w które odpłynęły jego myśli było bardzo dobre. Zatonął w jej pocałunku, rozluźniając spięte wcześniej ramiona i szczękę, przestając walczyć z własnym pożądaniem.
a