Strona 2 z 2

she misses him, but quietly

: pt kwie 17, 2026 5:12 pm
autor: Eliana Broussard
Nie miała pojęcia, dokąd ich to zaprowadzi. Nie chciała nastawiać się na nic konkretnego, ku czemu zresztą nie miała przesłanek, bo jeszcze kilkanaście minut temu skłonna była upierać się przy tym, że wszystko pomiędzy nią a Cortlandtem było zakończone.
Nic dziwnego, skoro za sprawą wzbierających w niej wątpliwości sama trzymała się na dystans. Wróciła do punktu, w którym znajdowała się na samym początku ich znajomości, ponieważ nie chciała po raz kolejny się przez niego rozczarować. Wcześniej przecież też miała względem niego spore obawy, a jednak odpuściła sobie, ponieważ wydawało jej się, że Lance robił wszystko, aby udowodnić jej, że była w błędzie.
I chyba rzeczywiście tak było, choć to najwyraźniej były wyłącznie pozory.
Teraz miała w głowie mętlik większy niż kiedykolwiek. Starała się jednak spychać go na dalszy plan i podejść do tego tak, jakby przyszłość tej relacji nie była czymś, na czym szczególnie jej zależało. Musiała nastawić się na to, by poddać się temu, co miał przynieść czas, ponieważ tylko w ten sposób miała uniknąć ewentualnego rozczarowania. Drugi raz nie chciała już dać się naciąć.
Uniosła jedną brew ku górze, ciekawa tego, czy Lance rozwinie się bardziej. Kiedy przy okazji skrytykował gust swojego wspólnika, Eliana zerknęła na niego z rozbawieniem. Harolda kojarzyła zaledwie przelotnie, choć prawdę powiedziawszy nie była pewna, czy był to ten sam mężczyzna, którego na początku znajomości widywała z Cortlandtem w barach. Nie miała też pojęcia, czy zdołałaby rozpoznać go na ulicy.
To czemu ty nie zajmiesz się wyborem? No chyba, że w ten sposób chcesz powiedzieć, że u ciebie również z nim kiepsko — zasugerowała, choć z tym nie mogłaby się zgodzić. Nie, bynajmniej nie ze względu na jego gust do k o b i e t, a choćby przez wzgląd na to, w jaki sposób się nosił. Wystarczył jeden rzut okiem w jego kierunku, aby dojść do wniosku, że Lance zwykle kierował się dobrym smakiem.
Nie inaczej było zresztą w kwestii jedzenia, nad którym Eliana w końcu się pochyliła. Z tego powodu nieco odwlekła w czasie odpowiedź na jego pytanie. — Wiele się nie zmieniło. Nie rozkręcam własnego biznesu, nie muszę walczyć o klientów, ani martwić się gustem koleżanek. Jeśli tak na to spojrzeć, jest chyba całkiem nudno — ale tego nie bała się przyznać. Jej życie nie musiało być pełne wrażeń, aby była z niego zadowolona.

Lance Cortlandt

she misses him, but quietly

: pn kwie 20, 2026 5:39 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance zamierzał pomóc jej w zmianie tego nastawienia. Chciał, żeby Eliana ponownie się nim zainteresowała. Najlepiej jak najszybciej, choć jeszcze nie wiedział na czym konkretnie stał i jak zła była jego sytuacja. Pojawił się pewien postęp, Broussard go dziś nie spławiła, ale Cortlandt nie oszukiwał się – wiedział, że to wiele nie zmieniało i wciąż musiał postarać się, żeby ją udobruchać.
Ale przynajmniej rozmawiali i być może tym razem będzie miał więcej szczęścia, gdy będzie chciał się z nią umówić? Bo na pewno spróbuje ponownie, skoro przekonał się o tym, że Eliana raczej próbowała zagrać mu na nosie, a nie pokazać, że już kompletnie jej nie interesował. Gdyby tak było, nie miałaby problemu ze spławieniem go dzisiaj. A nie zrobiła tego, tylko jadła razem z nim w pewnym sensie w i c h miejscu. W końcu to tutaj odbyła się ich pierwsza randka.
Ostatnio Lance mógłby napisać całą rozprawkę o tym, jak beznadziejny gust miał Harold. Ale tylko dlatego, że irytowała go ta sprawa, bo to nie tak, że rzeczywiście miał coś do swojego, jak by nie patrzeć, najlepszego przyjaciela. Tego samego, którego wolał Elianie na razie nie przedstawiać z wielu powodów. Tym bardziej teraz uważał, że ze spotkania tej dwójki nie wynikłoby nic dobrego. Może więc dobrze, że brunetka nie rozpoznałaby Hala na ulicy.
– Próbuję. Ale z nim nie idzie się dogadać i krytykuje wszystkie moje wybory – westchnął głośno, wyraźnie tym zmęczonym. To powinno być rzeczą, którą uda im się załatwić najszybciej, w końcu co to takiego wybrać wygląd tabliczki? Ostatecznie okazało się, że to może być najcięższym zadaniem. Już szybciej wybrali biuro, odnośnie którego zgodzili się ze sobą niemal od razu, mając bardzo zbliżone wymagania odnośnie tego, w jakim miejscu chcieli pracować.
Szatyn omiótł Broussard spojrzeniem, zastanawiając się nad tym, co przed chwilą usłyszał. – Nic a nic? Kot nie uciekł na drzewo? Nie ugryzł kostek kogoś nowego? – i to pytanie dotyczyło konkretnego kogoś nowego. Lance chciał sprawdzić, czy Eliana czasem nie próbowała otworzyć się na kogoś nowego, żeby odbić sobie to, że była na niego zła, albo odegrać się na nim.
Szybko obudziła się w nim zazdrość, choć na razie nie miał realnych powodów, żeby ją odczuwać, bo nie wiedział nic o tym, czy ktoś się koło niej kręcił. Nic też na razie na to nie wskazywało…

Eliana Broussard

she misses him, but quietly

: pn kwie 20, 2026 8:15 pm
autor: Eliana Broussard
O tym, dokąd dokładnie i czy gdziekolwiek w ogóle miała zaprowadzić ich ta relacja, mieli się jeszcze przekonać. Eliana bowiem niczego nie chciała zakładać, ponieważ na chwilę obecną była wyjątkowo niepewna tego, co ich łączyło. Polubiła go i pozwoliła samej sobie się do niego przyzwyczaić, ale z tyłu głowy cały czas miała myśl o tym, że nie było to właściwe posunięcie.
W ciągu minionych tygodni Lance pozwolił jej uwierzyć, że był to błąd.
Nie znaczy to jednak, że skłonna była z marszu go przekreślić. Właśnie dlatego, że go polubiła, nie chciała zrobić czegoś, co później musiałaby sobie wyrzucać. Podjęcie ewentualnej decyzji nie było jednak wcale takie proste, ponieważ z jednej strony starała się uniknąć sytuacji, według której to ona odpowiadałaby za rozpad ich znajomości, ale z drugiej pragnęła też uchronić się przed ewentualnym rozczarowaniem.
Nie dostrzegała tu nigdzie złotego środka.
Kiedy usłyszała jego słowa, jedna z jej brwi powędrowała ku górze, a usta mimowolnie wygięły się w uśmiechu. Wizja Lance’a sprzeczającego się z kolegą o tabliczki na drzwiach z jednej strony wydawała się dość abstrakcyjna, a z drugiej pasowała do niego na tyle, iż Eliana nie potrafiła ukryć rozbawienia. Ani trochę nie dziwiło jej to, że akurat o to sprzeczał się ze swoim wspólnikiem. — Brzmi jak kryzys w związku — skomentowała z przekąsem, jednocześnie omiatając jego sylwetkę spojrzeniem. Gdyby miał jakieś wątpliwości względem tego, że wyłącznie się z niego zgrywała, wszystko powinna powiedzieć mu jej mina.
Ta sama, która zmieniła się nieco, kiedy temat zszedł na nią. W odpowiedzi najpierw nieznacznie wzruszyła ramionami, a później sięgnęła po jedną z frytek i wetknęła ją sobie do ust, to właśnie na niej skupiając się, zanim zdecydowałaby się coś więcej powiedzieć. — Właściwie gryzie tylko ciebie, resztę moich znajomych wyłącznie drapie — przyznała, zerkając kątem oka na Cortlandta. Czy chciała w ten sposób zdradzić mu, że z nikim w tym czasie się nie spotykała? Niekoniecznie. Nie miała nic przeciwko temu, aby jeszcze przez pewien czas gryzły go wątpliwości. — Teraz będziesz używał go jako przykrywki? — zapytała po chwili, po czym zdecydowała się upić kilka niewielkich łyków napoju.
Najwyraźniej sama też nie obawiała się rzeczy, które mogły wywołać ewentualny dyskomfort.

Lance Cortlandt