Strona 2 z 2

for she knows not what she does

: czw kwie 09, 2026 4:52 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Brak wyraźnego protestu był dla niej niczym zaproszenie. Zresztą chodziło tutaj o River. Zapewne nawet tym protestem by się nie przejęła. Mogłaby jedynie odnotować wtedy w głowie, że był to kolejny sposób na to jak doprowadzić Cross do szału. Chociaż wcześniej już naruszała jej przestrzeń w dużo bardziej wyraźny sposób i nie napotkała na większy opór.
- Mhmm... Ten orgazm brzmiałby bardziej kusząco, gdybyś to ty miała mi go zapewnić - przyznała bez jakiegokolwiek śladu zawstydzenia skoro i tak rozmawiały otwarcie. - Postaw mi jeszcze kilka drinków i będę twoja.
Nie miała problemu z tym jak bezpośrednia była z nią River. Obie dawno wyzbyły się wstydu. Poza tym rozmawiały przecież o czymś czysto fizycznym oraz o towarzyszącym temu procesie artystycznym. Nie sądziła, aby miała jakikolwiek problem z doprowadzeniem się do szczytu na oczach Cross, ale zdecydowanie doznania byłyby o wiele przyjemniejsze, gdyby mogła w tej kwestii liczyć na kogoś innego.
- Skupiam się - odpowiedziała obruszona.
Jak w ogóle River śmiała sugerować, że mogłoby być inaczej? Przecież pilnowała się z tym w jaki sposób się do niej zwracała. Miała świadomość tego, że inaczej mogłaby się zapomnieć i zacząć mieszać ze sobą języki do tego stopnia, że jedynie ktoś biegły w obu z nich byłby w stanie zrozumieć jej tok myślowy oraz stosowane konstrukcje.
Na przykład to dziwne słowotwórstwo zostało przez rysowniczkę zrozumiane. Nawet jeśli skwitowała je krótkim śmiechem za co Ruelle zdzieliła ją z otwartej dłoni w ramię. Naprawdę nie wiedziała, co w tym było takiego śmiesznego.
- Na większość nawet nie zwracam uwagi. Większość jest oklepana i prosta... - mruknęła, nie sądząc, aby faktycznie miała prawo do narzekania w tej kwestii.
River na pewno się wyróżniała, bo nawiązała do rysunku, a że tym się zajmowała to na pewno musiała się na tym znać. Wiedziała zatem, co mówi. Lub po prostu się z niej naigrywała, a Prescott wcześniej zwyczajnie tego nie wyczuła. Jednak na pewno było w tym coś nieco bardziej wyjątkowego niż zazwyczaj.
- Nie daję. Czy wyglądam ci na oczarowaną? - zapytała, spoglądając na nią z pewnym oburzeniem.
Przyjęła kieliszek. Uderzyła nim o szkło w palcach Cross. To mógł być jej gwóźdź do trumny. Prawdopodobnie nie powinna więcej pić. Już i tak pozwalała rysowniczce zdecydowanie na zbyt wiele, a odstawiwszy puste naczynie, przymknęła na chwilę oczy, rozkoszując się tym delikatnym dotykiem. Wydała z siebie nawet niski pomruk, ale w gwarze panującym we wnętrzu baru mógł on bardzo łatwo ujść uwadze River.

River Cross

for she knows not what she does

: czw kwie 09, 2026 5:36 pm
autor: River Cross
— Ale pamiętasz, że chciałaś, żebym cię znowu narysowała? Czy myśl o tym, jak cię pieprzę, kompletnie namieszała ci w głowie? — Uśmiechnęła się triumfalnie, wyraźnie zadowolona z jej deklaracji. To oczywiste, że orgazm będzie lepszy w towarzystwie, ale nie spodziewała się po niej, że przyzna to na głos. Może po prostu powinna rozmawiać z nią wyłącznie jak jest pijana? Ewentualnie naćpana, chociaż cholera wie, to jeszcze trzeba było przetestować. Nie musiała ją nawet namawiać, sama sypała słodkimi słówkami na prawo i lewo, jeszcze bardziej mieszając Cross w głowie. Była jeszcze zdecydowanie zbyt trzeźwa, żeby przyjmować te wszystkie teksty ze spokojem, a przecież obiecała sobie, że nie dopowie już sobie ani jednego zbędnego słowa do ani jednego czynu Prescott.
Zdecydowanie była bardziej rozochocona niż zwykle. I jaka agresywna! River dzielnie przyjęła ten zaczepny cios na klatę ramię i nawet się nie odwinęła. Niech jej będzie, że troszkę się jej nawet należało. Nie wypada się przecież śmiać z czyjejś ułomności, mamy zawsze ją tego uczyły. A przecież jej towarzyszka wyraźnie przegrywała w starciu z własnymi słowami i myślami.
— Nie oferuję niczego, co proste i oklepane — zapewniła, skinąwszy głową. Tłumaczyła jej już, że nie trawi nazywania bycia nudną. Na pewno nie uchodziła też za specjalnie przewidywalną. Jeżeli Ruelle szczerze spodobały się te formy komplementów, to docenienie jej będzie naprawdę bardzo proste. Wystarczy, że rysowniczka po prostu będzie sobą. Wszystko, co zrobiła, przychodziło jej przecież bardzo naturalnie.
Wypiła swoją porcję alkoholu i odsunęła wszystkie kieliszki na bok, licząc, że wreszcie minie je jakiś zbłąkany kelner i je stąd zabierze. Przejechała kciukiem po swoich wargach, zbierając z nich resztki wódki. Obserwowała uważnie Ruelle, zastanawiając się nad odpowiedzią na jej pytanie. Trudno było jej zrozumieć, czemu próbowała zgrywać kompletnie nieprzejętą, jednocześnie reagując na prosty dotyk błogimi gestami.
— Mała, wpatrujesz się we mnie jak w – nomen omen – obrazek. Oczywiście, że jesteś oczarowana. — Przesunęła dłoń wyżej na jej nodze, śmiało kierując się w stronę uda. Tym razem nie były przemoczone do suchej nitki, ale nadal obie miały na sobie zdecydowanie zbyt dużo warstw, by móc w pełni rozkoszować się dotykiem.
— Jesteś tak samo dziwna jak inspirująca. — Na moment przeniosła wzrok na rysunek, który wciąż leżał obok nich na blacie, gotowy do podziwiania. Nie musiała się długo w niego wpatrywać, doskonale pamiętała co i jak stworzyła. Skupiła się z powrotem na rzeczywistej Ruelle, w której miała jeszcze przecież tyle do przestudiowania.

Ruelle I. Prescott

for she knows not what she does

: czw kwie 09, 2026 9:53 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Spojrzała na nią nieco pobłażliwie. Jakby zupełnie nie zrozumiała tego o co jej chodziło. W końcu nie było mowy, aby usilnie zależało jej na seksie z River. Na pewno nie na tyle, aby podobna wizja była w stanie ją szczególnie zaślepić tak jak rysowniczka ośmieliła się stwierdzić.
- Nie. Po prostu wydaje mi się, że udałoby mi się uzyskać lepszy efekt, gdyby ktoś inny doprowadzał mnie do orgazmu - odpowiedziała szczerze, rozglądając się jeszcze po wnętrzu baru. - Nieważne czy ty czy ktoś inny... Może mógłby to być ten gość? Albo tamta dziewczyna?
Przez moment jej spojrzenie spoczęło na młodym mężczyźnie o ostro zarysowanej szczęce i włosach nadających się do reklamy luksusowego szamponu. Przez chwilę śledziła też ruchy znajdującej się obok brunetki z przekłutą dolną wargą oraz włosach sięgających ramion. Wydawało jej się, że byli całkiem interesującymi opcjami.
Dopiero później ponownie skupiła się na River. Czy byłaby w stanie pieprzyć się z kimś innym na jej oczach i posyłać jej prowokujące spojrzenia? Jak najbardziej. Pytanie tylko czy takie rozwiązanie zadowalałoby samą Cross? Mogła przecież nie chcieć dzielić się z kimkolwiek swoją muzą...
Te kilka drinków zdołało ją rozochocić. Była dużo bardziej swobodniejsza i rozluźniona. Nie dało się ukryć tego faktu. Podobnie jak tego, że nie wzdrygała się aż tak przed pewnymi drobnymi gestami. Pokazywała nieco swój charakter, gdy z reguły trzymała bardziej emocje na wodzy i nie pozwalała sobie na zbytnią ekspresję.
- To dobrze, bo nie lubię banałów - przyznała i była to chyba już druga pozytywna rzecz, którą powiedziała na temat River jak nie trzecia.
Zdecydowanie ją rozpieszczała. Zresztą sama otrzymała garść komplementów w zamian za... No właśnie. Za co? Najważniejsze jednak, że miała wrażenie jakby Cross wreszcie ją chociaż trochę doceniła.
- Wydaje ci się. Nie ubóstwiam cię w żaden sposób - zaprzeczyła od razu, ale może faktycznie coś w tym było?
W końcu obserwując to jak River ociera kciukiem swoje wargi, pomyślała przez moment o tym jak to byłoby poczuć go na własnych ustach i języku. Miała również ochotę na to, aby raz jeszcze pocałować ją i skosztować alkoholu wprost z jej warg, a widząc jak uwaga dziewczyny przeniosła się z powrotem na rysunek, poczuła, że nie może na to pozwolić.
- No, no, no, no. Mira aquí - rozkazała jej, tym razem nie powstrzymując się szczególnie.
Całkowicie już władowała jej się na kolana, siadając na niej okrakiem, a jej palce zacisnęły się na podbródku dziewczyny, aby mieć pewność, że podąży za jej obcojęzyczną komendą. Patrz tutaj. Patrz na mnie..

River Cross

for she knows not what she does

: pt kwie 10, 2026 11:49 am
autor: River Cross
Zmarszczyła brwi, analizując przez krótki moment pomysł zaproszenia do tego wszystkiego dodatkowej modelki lub modela. Nie trwało to jednak dłużej niż dwa uderzenia serca, wnioski nasunęły się same.
— Nie chcę rysować tamtego gościa albo tamtej dziewczyny, tylko ciebie — odparła, nie zaszczycając nikogo z tej dwójki spojrzeniem. Nie robiło jej absolutnie żadnej różnicy, jak wyglądali. Nie pasowali do wizji, niezależnie od tego, co sobą reprezentowali. Niespecjalnie interesowało ją też w tym momencie, jaki gust miała Prescott. Pewnie jakiś dziwaczny. I tak nie dowie się o niej za dużo na podstawie jakichś losowych ludzi z równie losowego baru. Trudno było ją namówić do zmiany własnej wizji artystycznej, jak już się na coś uprze. O ile w wielu innych kwestiach była skora do dyskusji (długiej i męczącej), to nie było szans, żeby dała wejść komuś z butami w sferę swojego artyzmu.
— Oczywiście, że mi się nie wydaje. Po co próbujesz się okłamywać? — W tej kwestii też nie wydawała się skora do zmienienia zdania. Nie zwykła sobie umniejszać, co Prescott na pewno zdążyła już zauważyć. Nie przywykła też do otrzymywania zbyt małej liczby pochlebstw, chociaż właściwie jej rozmówczyni przechodziła dzisiaj samą siebie. Może jednak powinna ją bardziej docenić? Przekręciła kilkukrotnie jeden z pierścionków na palcu, jakby próbowała się w ten sposób dostroić do sytuacji albo chociaż uziemić. Po alkoholu trudniej było jej znaleźć odpowiednie zajęcie dla rąk, a nie lubiła siedzieć zbyt długo bez ruchu, strasznie ją to rozpraszało.
Westchnęła krótko, znów nie mając pojęcia, o czym dziewczyna do niej mówi. Nie zdążyła jednak porządnie zaprotestować, bo tanatopraktorka wpakowała się jej na kolana, zmuszając do spojrzenia prosto na nią. Cross nie próbowała się w żaden sposób wyrywać. Posłusznie podążyła wzrokiem za narzuconym kierunkiem.
— Miałaś mówić do mnie po angielsku — przypomniała, obejmując ją jedną ręką w pasie. Przyciągnęła ją nieco bliżej, szukając dla niej pewniejszej pozycji na własnych nogach. Ta nagła bliskość wywołała od razu przyjemne ciepło w okolicach żołądka. Och, no dobrze, po co się oszukiwać, to wcale nie był żołądek, ciało zareagowało przecież nieco niżej. A może dopiero teraz docierało do niej, że wypiła kilka szotów i zaczynała się rozluźniać? Przecież wszystko nie mogło być zasługą Prescott, to byłoby durne.
— Jesteś zazdrosna o rysunek samej siebie? — Mogła tylko strzelać, co próbowała przekazać jej w tym dziwacznym, za mało podobnym do angielskiego języku. Miało to dla niej totalnie sens, sztuka zawsze była największą konkurencją dla każdego, kto chciał się znaleźć w polu zainteresowań River. Wolną dłonią przejechała śmiało od kolana, przez całe jej udo, zatrzymując się dopiero na tali. Działało to zdecydowanie lepiej niż na zimnym cmentarzu.

Ruelle I. Prescott

for she knows not what she does

: pt kwie 10, 2026 1:51 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Była ciekawa jej odpowiedzi. Specjalnie ją prowokowała. Nie zależało jej aż tak bardzo na tym, żeby mieć kogoś przy sobie. Wiedziała, że i bez tego będzie mogła wystarczająco zawrócić w głowie rysowniczki. Była skora zgodzić się na modelowanie, ale nie zamierzała jej ułatwiać zadania. Wiedziała już, że zrobi wszystko, aby River nie mogła skupić się na swoim zajęciu.
- Po prostu przyznaj, że chcesz mieć mnie na wyłączność - powiedziała prowokująco. - Chcesz wyobrażać sobie, że dochodzę wyłącznie dla ciebie...
Musiała być wyjątkowo ostrożna, gdy dobierała słowa. Nie chciała jej zasugerować tego, że faktycznie chciałaby osiągnąć najbliższy orgazm dla samej Cross. Robiłaby to dla siebie. Z myślą o tym, że mogłoby to doprowadzić dziewczynę do szału, a dodatkowa osoba w całym tym równaniu byłaby nie tyle przeszkodą na drodze artyzmu, a raczej elementem wzbudzającym zazdrość. Każda z nich miała swoje własne przekonania.
- Jestem pijana - stwierdziła krótko na kolejny zarzut River. - Alkohol zamglił mi spojrzenie, a ty mylisz go z uwielbieniem...
Przynajmniej była świadoma swojego poziomu trzeźwości. Czy raczej jego braku. Sądziła, że to właśnie dlatego dziewczynie mogło się wydawać, że patrzyła na nią w inny sposób niż dotychczas. W taki, który zakładał, że istniały w niej jakieś szczególnie ciepłe uczucia.
Wypity alkohol coraz bardziej uderzał jej do głowy. Chociaż może uderzał raczej w całe ciało, które zdawało się poruszać zupełnie inaczej niż mogłyby to dyktować prawa fizyki, a prędkość sygnałów wysyłanym nerwami nie była taka jak zwykle. Jej język również stał się nieco bardziej miękki i elastyczny. Przede wszystkim jednak zdawał się układać w wielojęzykowe wzory bez jej wyraźnej woli.
- Miałam. Lo siento, pero to jest odruchowe - mruknęła, układając się wygodniej na jej udach i zarzucając jej ramiona wokół szyi.
Teraz mogła poczuć o wiele wyraźniej w całym tym barowym zaduchu jej obezwładniający zapach oraz przyjemne ciepło płynące od jej ciała. Tyle jej wystarczyło, aby rozluźnić się i zapaść głębiej w jej objęciach.
- Nie zazdrosna. Po prostu siedzisz tu ze mną, więc zwracaj na mnie uwagę - mruknęła z pewnym niezadowoleniem.
Była teraz niczym wredna kotka, która przez większość czasu prychała i stroniła od dotyku, ale zaczynała łasić się do człowieka, gdy tylko naszła ją ochota na odrobinę czułości. Ruelle właśnie w podobny sposób domagała się atencji, ładując się dziewczynie na kolana i sprawiając, że naprawdę nie mogła zająć się niczym innym niż nią samą.

River Cross

for she knows not what she does

: pt kwie 10, 2026 3:47 pm
autor: River Cross
Wywróciła oczami, jakby była już znudzona tymi podchodami i prowokacjami. Zastanawiała się, czy ona też jest taka irytująca, gdy doprasza się o to, by Ruelle skonkretyzowała swoje myśli. Wniosek był prosty – nie ma opcji.
— Nie chcę sobie wyobrażać, że dochodzisz wyłącznie dla mnie. Chcę to oglądać — poprawiła ją. To brzmiało zdecydowanie lepiej. Pewnie głównie przez to, że wypowiedziała te słowa samodzielnie. Nadal nie mogła się z nią tak po prostu ciągle zgadzać, to byłoby okropne i kompletnie nie w jej stylu. W jej rodzinie istniała teoria, że River nauczyła się mówić tylko po to, by stać do wszystkich w opozycji.
— To ciekawe, że jest zamglone od alkoholu wyłącznie, kiedy patrzysz na mnie. — To było raczej myślenie życzeniowe, ale River to w ogóle nie przeszkadzało. Może jak powie to wystarczającą liczbę razy, to po prostu wreszcie tak się zacznie dziać? Skoro Prescott była już pijana, to może nawet jej w to uwierzy, a od tego już prosta droga do wywołania w jej głowie kompletnego szaleństwa. Analizowała przez moment w głowie, czy kolejne porcje alkoholu jej pomogą czy przeszkodzą. Nadal nie miała ochoty zbierać ją z podłogi, żadna w tym zabawa. Chyba lepiej było ją już teraz trzymać z daleka od baru.
— Ale ty wiesz, że ja tego nie rozumiem? — Uniosła brwi, przyglądając się jej z rozbawieniem. Trzymanie się jednego języka szło jej wyjątkowo średnio. Cross powinna się chyba cieszyć, że nadal miała do dyspozycji tak dużo znanego jej dialektu. Jak dziewczyna całkowicie przerzuci się na hiszpański, to właściwie będzie po wszystkim. Nie dogadają się! A przynajmniej nie za pomocą słów. Na pewno znalazłaby jakąś inną metodę, żeby przemówić do niej wyjątkowo dogłębnie i dosadnie.
— Czyli zazdrosna. Tu es jalouse. — Podsunęła jej słowo w obu językach, w których mogły w miarę swobodnie rozmawiać. Nie widziała wielkiej różnicy między definicją słownikową, a tą, którą próbowała wcisnąć jej Prescott.
Ja zwracam uwagę na ciebie i świetny rysunek, który przedstawia również ciebie — zauważyła, uśmiechając się kąśliwie. Nawet w tej chwilowej próbie oderwania skupienia od Ruelle, nadal poświęcała je wyłącznie Ruelle. Nie rozglądała się przecież za obcymi ludźmi, krążącymi wokół. Nie, to co niektórzy.
— Mało ci? — zapytała, wodząc powoli palcami po jej ręce. Przesuwała się od dłoni w górę, leniwie i niby totalnie od niechcenia zmierzając w stronę ramion. Ruch pozornie sprawiał wrażenie mechanicznego, choć w rzeczywistości River była na nim skupiona. Z zaciekawieniem studiowała reakcję ciała Ruelle, chcąc zapamiętać jak najwięcej spięć mięśni i zmian oddechu. To bardzo praktyczna nauka przed kolejnym rysunkiem. No, głównie nauka.

Ruelle I. Prescott

for she knows not what she does

: pt kwie 10, 2026 4:41 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Obie były siebie warte. To była prawdziwa gra pozorów, w której trzeba było stąpać ostrożnie, aby nie dać drugiej stronie zbyt wiele amunicji do wykorzystania. Zwykle jednak to River obierała rolę tej, która dopytywała i drażniła, aż do bólu. Przynajmniej tym razem mogła doświadczyć tego przez co Prescott musiała z nią przechodzić.
- Musiałabyś sprawić, że będę chciała to robić wyłącznie dla ciebie, a nie dla własnej satysfakcji... - odparowała niskim tonem, nie dając dalej za wygraną.
Cross mogła sobie wmawiać różne rzeczy. Nie była jednak w stanie wpłynąć w żaden sposób na to, co właściwie w danym momencie tanatopraktorka sobie myślała czy wyobrażała. Mogłaby w chwili największej przyjemności odciąć się całkowicie od jej postaci. Uciec gdzieś indziej do swoich własnych fantazji, które z rysowniczką nie miałyby kompletnie nic wspólnego.
- Wybacz... W takim razie powinnam patrzeć częściej w innym kierunku - niemal prychnęła i aby udowodnić swoje racje odwróciła spojrzenie w kierunku wokalistki, która wspinała się na wyżyny zmysłowości przy utworze my girlfriend's girlfriend.
Znowu każda wierzyła w to, co chciała. Być może jednak River nie przestawała wypowiadać swoich racji w myśl dewizy, że każde kłamstwo powtarzane wystarczająco często staje się prawdą. Może jednak bardziej chodziło tutaj o kwestię analizy danego zjawiska? Tutaj również sprawa była niezwykle dyskusyjna. Z pewnością jednak żadna porcja alkoholu nie była w stanie sprawić, że nagle zacznie wychwalać postać Cross.
- Staram się - powtórzyła, bo nie mogła nic poradzić na to, że w ostatnich latach upijała się głównie w towarzystwie, które mniej lub bardziej rozumiało oba języki lub miało na tyle luźne podejście do jej gadaniny, że nie robiło im różnicy czy się w stu procentach rozumieją.
Była też przekonana, odpowiednia ilość wódki potrafiła sprawić, że dosłownie każdy byłby w stanie się ze sobą porozumieć nieważne od tego jak odległe zdawałyby się ich tematy rozmów czy języki, którymi się posługiwali. Najwyraźniej River jeszcze nie weszła na taki poziom. Trudno jednak było się temu dziwić skoro wypiła dopiero trzy kieliszki.
- No estoy jalousa. Mówiłam ci - odpowiedziała, a włączenie francuskiego zdawało się jeszcze bardziej wszystko mieszać.
Języki romańskie znajdowały się zdecydowanie zbyt blisko siebie. Łatwo było przekręcić jedno słowo tak, aby brzmiało niczym jakaś dziwna hybryda. Chyba zatem będzie musiała jeszcze bardziej postarać się pozostać przy angielskim, który zdecydowanie dużo bardziej różnił się od pozostałych dwóch, którymi się posługiwała.
- Mao - odparła, spoglądając jej prosto w oczy.
Ignorowała słyszany gdzieś w tle chichot osoby siedzącej przy stoliku obok, która była wyraźnie rozbawiona tym jak szybko i skutecznie Ruelle była w stanie się upić do tego stopnia, że bez skrępowania siadała na dziewczynie pośrodku zatłoczonego baru. W tej chwili po prostu cieszyła się delikatnym dotykiem studiującym jej ciało przez irytująco grube warstwy ubrania.
- Zabierz mnie do siebie... - szepnęła nieco ochrypłym głosem, pochylając się nad River.
Nie przejmowała się tym, że zabrzmiało to niczym prośba. W końcu miały się stąd wynieść, aby zająć się tym omawianym od dawna rysunkiem.

River Cross

for she knows not what she does

: pt kwie 10, 2026 5:47 pm
autor: River Cross
Życie na pewno byłoby dużo prostsze, gdyby obie nie były tak skrajnie uparte. Byłoby prostsze, bo w życiu by jej dzisiaj nie zaprosiła, gdyby była dużo bardziej uległa i szybciej dawała jej się zapędzić w kozi róg. Oszalałaby z nudów z taką wersją. Ułożyła dłoń na jej szyi, przesuwając kciukiem po policzku. Na drobną chwilę skupiła się na chłodnym srebrze, które przesuwało się po ciepłej skórze Prescott. Szybko wróciła spojrzeniem na jej oczy, w ogóle nie musiała jej do tego tym razem zachęcać. Przysunęła się bliżej, przymykając powieki.
— Chcesz dla mnie dojść, Mała? — zamruczała tuż przy jej ustach, nie decydując się na żaden pocałunek. Chciała żeby niskie wibracje jej głosy przepłynęły przez ciało Ruelle z taką samą intensywnością, jak ciało Cross zaatakował głos Ruelle. Chciała, żeby się wkurzyła, że nie otrzymała jednak pocałunku, którym próbowała ją kusić. I przede wszystkim chciała otrzymać twierdzącą odpowiedź.
Wydała z siebie niezadowolone mruknięcie, gdy jej towarzyszka zasugerowała, że powinna poświęcić więcej uwagi pozostałym w barze. Mało powiedziane. Odwróciła wzrok, gubiąc się z nim gdzieś w stronę sceny. River nie podążyła za jej spojrzeniem, w ogóle nie zainteresowana, kto tym razem skradł uwagę Prescott. Nie miała ochoty się w tym momencie bardziej denerwować.
Ten hiszpański jakoś przeboleje. Nie lubiła nie wiedzieć, co się wokół niej dzieje. Wolała mieć pełną kontrolę nad sytuacją. Słowa, których znaczenia mogła domyślać się jedynie z kontekstu, po prostu ją irytowały. Wytrącały z ręki cenną broń. Podobnie jak to, jak dobrze brzmiały w ustach tanatopraktorki, niezależnie od semantyki.
Zazdrosna powtórzyła tonem, którym niejednokrotnie nazywała ją Małą. To określenie najwyraźniej pasowało do niej równie dobrze. Cross była kompletnie niewzruszona jej protestami. Właściwie im bardziej Rue się buntowała, tym mniej jej wierzyła. Przejechała językiem po swojej górnej wardze, jakby chciała z zebrać z niej to słowo i jeszcze raz go posmakować. Zdecydowanie jej pasowało. W każdym z trzech języków.
Uzyskała dokładniej taką odpowiedź, jakiej oczekiwała. Przynajmniej tym razem. Jej towarzyszka zdecydowanie zasłużyła na bycie docenioną, na pewno powinna zostać wynagrodzona. River była niemal pewna, że jakaś nagroda jest oczekiwana, biorąc pod uwagę, jak intensywnie się w nią wpatrywała. Właściwie bardzo szybko powiedziała wprost, jakiej nagrody oczekiwała. W odpowiedzi znów się uśmiechnęła i musnęła wargami jej usta w paskudnie delikatnym pocałunku. Zdecydowanie za często się dzisiaj uśmiechała, bardzo dziwne. Zastanowi się nad tym później. Teraz dostała przecież bardzo konkretnego questa. Zgarnąć swoje rzeczy, absolutnie nie zapomnieć o notatniku i zabrać ją do siebie.
wyszły, poszły
Ruelle I. Prescott