Strona 2 z 2

Ten fort już tu był, przysięgam!

: czw maja 21, 2026 10:48 am
autor: Archie Miller
Teatralnie masował sobie teraz ramię po tym jak oberwał z rąk siostry i spojrzał na nią nie kryjąc (udawanego) żalu. — Dzięki, Zay! Mógł widzieć we mnie hokejową legendę z Whitby, a teraz to wiesz — fuknął, ale z rozbawieniem mrugnął do Sama. Wujaszek może i uwielbiał koloryzować i nieco dokręcać śrubę zwyczajnie nie zdając sobie sprawy z tego, że dziecko może mieć koszmary senne po samych jego opowieściach. Nie pamięta wół jak cielęciem był, a przecież jego koszmary z klaunami to był niezły odjazd… to jak wtedy zasuwał korytarzem do sypialni rodziców ledwo wyrabiając na zakrętach, ech.. aż teraz miał dreszcz na plecach jak o tym sobie przypomniał. Jednak krew nigdy jakoś szczególnie go nie przerażała i zwyczajnie nie wpadł na to, że Sammy może mieć przez hokejowy wypadek koszmary.
Gdy młody wspomniał o pożarach w Austrii Archi ledwo się powstrzymał się, by nie parsknąć śmiechem, ale wizja koali uciekających przed ogniem w Alpach była tak zaskakująco intrygująca, że Miler własnie wpadł na stworzenie takiego zakręconego uniwersum gry z weterynarzem w roli głównej. — Zainspirowałeś mnie właśnie młody, dzięki! — wyznał, bo choć był testerem gier to w zaciszu domu trochę się bawił w gry, ale zbyt szybko przeskakiwał z pomysłu na pomysł i nic konkretnego z tego nie wychodziło. Może gdyby naprawdę złapałby zajawkę to stworzyłby grę roku, nigdy nie wiadomo. Na pewno była to mniej obciążająca robota niż to czym zajmowała się siostra, o ile w ogóle… bo co takie gry obciążały? Chyba oczy jedynie i może trochę mózg, ale najnowsze badania potwierdziły, że zapaleni gracze mogą mieć lepszą pamięć przestrzenna i orientację w terenie, więc to nie takie do końca złe hobby połączone z pracą. Woli to niż topielców czy sekcje na małych dzieciach… to na pewno przyprawiałoby go o koszmary bardziej niż tryskająca zewsząd krew.
Temat bulw wyraźnie zaintrygował Samma, a Archie chyba nie przewidział jak te sprawy się potoczą, ale niewątpliwie Zay bardzo to rozbawiło. Z kolei Millerowi krew napłynęła do policzków słysząc uwagę chłopaka.
Czekaj, chwila, moment młody… cofnijmy się, bo ktoś tutaj nadinterpretował odrobinę — zaczął bo pewne kwestie należy prostować od razu, choć w tym wypadku to naprawdę nie miało żadnego znaczenia, bo nawet gdyby Abby była jego dziewczyną to i tak prawiłby jej podobne komplementy i to nie zmieniłoby niczego. — Po pierwsze Abby nie jest moją dziewczyną. To po prostu Abby… — i choć wymówił to z niebywałą czułością to i tak teraz trochę źle to brzmiało, gdy tak przedstawił to wszystko. Po prostu Abby, a weź się Miller lepiej zamknij. — A po drugie Bulwa to tytuł honorowy i brzmi dumnie — i nikt mu nie powie, że jest inaczej. Nachylił się nawet do sama, by zdradzić mu tajemnice tego świata. — Sam, kobiety nie lubią nudnych komplementów. Jak powiesz dziewczynnie, że jest ładna to jej nie zainteresujesz. N u d a ! A jak powiesz, że jest najbardziej legendarną Bulwą w historii miasta, bo pomogła ci zdobyć drugie miejsce w kręglach, plastikowy puchar i obiła przy okazji kość ogonowa to oznacza, ze jest wyjątkowa, twarda i możesz z nią iść na koniec świata! Albo chociaż na frytki do maka ewentualnie na SOR wyjaśnił wczuwając się na całego, ale teraz nie ściemniał jak przy hokeju i krwistym strumieniu, tylko serio tak uważał. — Kiedyś zrozumiesz, co nie Zay? — chociaż nie był pewien czy siostra ma podobne zdanie na temat komplementów. Może woli być ładna, a nie bulwą.

zaylee miller

Ten fort już tu był, przysięgam!

: śr maja 27, 2026 1:17 pm
autor: zaylee miller
Archie nie musiał być wielką legendą hokeja, żeby Sammy go uwielbiał. Wystarczy, że był i to w zupełności wystarczyło dziesięciolatkowi. Nie dało się nie zauważyć, że chłopiec bardzo lgnął do męskiego towarzystwa. Bardzo lubił spędzać czas z wujkami i dziadkami, no i świetnie dogadywał się z funkcjonariuszami z policji, kiedy kilkakrotnie Zaylee i Evina musiały zabrać go na komisariat. W ogóle jak na dzieciaka z sierocińca był bardzo otwarty na ludzi, co podobno nie było zbyt częstym zjawiskiem. Zwykle dzieci były bardziej wycofane i nieufne, a Sam był spragniony atencji.
Okej, czyli wszystko mieli już ustalone - testowanie gier zostanie porzucone na poczet ratowania koali w Australii. No i świetnie. Zaylee przysłuchiwała się z tej wymianie zdań z boku, potakując co jakiś czas głową, jednak kiedy brat wspomniał o swojej długoletniej przyjaciółce, uniosła wysoko brwi.
Po prostu Abby? — powtórzyła po nim, nawet nie próbując ukryć rozbawienia. Przecież każdy, kto miał oczy, widział, że tę dwójkę łączy coś więcej, ale sami byli zbyt ślepi, aby to zauważyć. — A ona o tym wie? — zażartowała, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że oboje wykręcają się z tego po mistrzowsku. Miller zbyt dobrze znała swojego młodszego brata i za każdym razem dostrzegła ten błysk w jego oczach, kiedy wspominał o Wallace.
Dziewczyny nie lubią, kiedy nazywa się je ładnymi? — zapytał Młody i kompletnie zbity z tropu spojrzał na Zaylee, która pokręciła z politowaniem głową odnośnie do tego, co powiedział Archie.
Oczywiście, że lubią — sprostowała natychmiast. — Wujek wygaduje straszne głupoty — dodała, jasno dając bratu do zrozumienia, że nie zamierza mu przytakiwać i że sprzedaje jej synowi fatalne wartości. — Fajnie jest robić z dziewczynami te wszystkie rzeczy, ale przy okazji warto im prawić komplementy, w których nie nazywa się ich ziemniakami — w tym miejscu posłała Archiemu rozbawione spojrzenie. Może i miał dobre chęci, próbując zaimponować Abby, ale chyba lepiej by mu poszło, gdyby po prostu powiedział jej, że jest piękna. I akurat w tej kwestii powinien posłuchać starszej siostry, która przecież sama była w związku z kobietą.
Oj, to chyba wujek nie za szybko zdobędzie dziewczynę — podsumował Sam i aż sobie westchnął ciężko pod nosem. — Kręgle brzmią super. Mak też. Ale dlaczego jej nie złapałeś i pozwoliłeś, żeby obiła sobie tyłek? — tym razem to on pokręcił głową, zupełnie jak koronerka. Aż dziwne, że nie łączyły ich geny, bo Młody przejawiał wiele cech zarówno jej, jak i Eviny. Nikt nie powiedziałby, że nie jest ich biologicznym synem.
I jasna sprawa, że Zaylee wolała być ładna, a nie bulwą. A najbardziej, to chciała być mądra. I na szczęście była, w końcu nie bez powodu skończyła medycynę. Chociaż musiała przyznać, że uroda niejednokrotnie pomagała jej w życiu, więc skłamałaby, gdyby powiedziała, że piękni ludzie mają trudniej.

Archie Miller

Ten fort już tu był, przysięgam!

: ndz cze 07, 2026 11:05 pm
autor: Archie Miller
Po prostu Abby?
Pytanie powtórzone przez siostrę na głos brzmiało o wiele gorzej niż w jego myślach, a potem gdy sam to wypowiedział, w rezultacie czego posłał jej złowrogie spojrzenie, gdy w dalszym ciągu dopytywała żartobliwie w tym temacie.
A ona o tym wie?
Nie wie, bo gdyby wiedziała to żyłaby w błędnym przekonaniu. Nigdy nie była po prostu Abby, bo dla Millera zawsze była kimś więcej. Ten ich kumpelski układ w którym tkwili dzieląc wspólnie młodzieńcze przeprawy, pierwsze nastoletnie dramaty, setki nieprzespanych nocy i wszystkie upadki i wzloty, nigdy nie był po prostu kumpelski. Miller nigdy nie nazywał swoich uczuć po imieniu, nie w przypadku Wallace, jakby obawiał się, że oznaczałoby to przekroczenie granicy, zza której nie mieliby już powrotu do tego co mają teraz. A przecież to co mają było zbyt dobre, by to spierdolić! I tym oto sposobem Archibald, który każdego dnia ryzykował w grach, nie podejmował żadnego ryzyka w prawdziwym życiu w stosunku do Po prostu Abby, bo bał się stracić to, co budowali przez te wszystkie lata. Ukrywał to przed światem, a nawet i samym sobą, ale Zaylee z tym swoim zmysłem obserwacji godnym śledczego i intuicją starszej siostry pewnie połapała się przy pierwszym błysku w jego oczach, bo ten pojawiał się za każdym razem na samo wspomnienie Abby.
Wy nie rozumiecie, bo nie jesteście w temacie. To był kultowy komplement na tamten moment, nie zmienicie mojego zdania — odparł dumny z siebie w kwestii ziemniaczanego sporu… a to, że Abby przy tym wszystkim była naprawdę bardzo ładna to zupełnie inna sprawa. — I to nie ona obiła sobie kość ogonową, a ja — dodał w ramach wyjaśnienia. — To było na parkiecie, po tym jak prawie wygraliśmy turniej. Wleciało Dirty Dancing, ona chciała w porywie chwili wykonać legendarny skok i w sumie się udało, bo ją złapałem — dumny był okrutnie, gdy o tym opowiadał i nawet odpalił gestykulację, jakby próbował odtworzyć w powietrzu choreografię. — Niestety grawitacja nas zawiodła, ona zaczęła lecieć w dół to ją asekurowałem i spadła na mnie, obijając mi tyłek — przez trzy dni siedział na jednym pośladku i wolał nie opowiadać jak próbowali złagodzić jego ból, bo chyba sam unikał tego tematu jak ognia. Wracając do tego ciężko było udawać, że Wallace jest po prostu Abby, a nie kimś więcej. — Zobaczysz młody, jeszcze kiedyś wbijesz po porady sercowe do wujka Millera, ale teraz lepiej skup się na nauce. To o wiele łatwiejsza i mniej skomplikowana sprawa niż dziewczyny — stwierdził żartobliwie rozkładając się wygodnie na poduszkach. Tak naprawdę to powinien się już ewakuować, bo czuł, że jeszcze chwilę tu będzie zalegał to mu oko ucieknie.

zaylee miller

Ten fort już tu był, przysięgam!

: pn cze 08, 2026 3:34 pm
autor: zaylee miller
Od zawsze wiedziała, że brata łączy z Abby Wallace coś więcej niż tylko zwykła przyjaźń. Nie była ślepa. A już na pewno nie była głupia. Właściwie była najmądrzejsza z całej rodziny, bo skończyła medycynę. Abby też była na medycynie, więc najwyraźniej Archie miał jakieś sister issues. W każdym razie, to wszystko było widać jak na dłoni! No i Zaylee wychodziła z założenia, że najlepsze związki rodzą się z przyjaźni. Sama na studiach miała chłopaka, z którym połączyła ją przyjaźń. I na początku faktycznie była to tylko przyjaźń, a później stali z Michaelem nierozłączni. Przynajmniej do momentu, kiedy w ich związek nie zaczęli ingerować jego rodzice, którzy uważali Miller za idealną kandydatkę na żonę. Tylko wtedy nie myślała o małżeństwie i chciała skupić się wyłącznie na karierze, więc gdzieś się po drodze rozminęli. Po latach dalej utrzymywali kontakt, chociaż jak Graham dowiedział się, że była w związku z kobietą, zrobiło się trochę dziwnie. Pewnie tkwił w przekonaniu, że to dlatego im nie wyszło, co było kompletną bzdurą.
Dobra, Patrick Swayze — przerwała bratu z rozbawieniem. — Jesteście tanecznymi bulwami, które prawie wygrały turniej w kręgle. Rozumiemy. Co nie, Sam? — sprzedała Młodemu kuksańca w bok, a ten zachichotał pod nosem. Nie, wcale nie śmiał się z wujka.
Dziewczyny są fuj — wyparował, kiedy pojął sens wypowiedzianych przez Archiego słów. No tak, to był etap, na którym ciągnęło się koleżanki za warkocze, a nie zapraszało się je do kina. I całe szczęście! Wprawdzie Zaylee nie akceptowała przemocy i chciała, żeby Sammy traktował wszystkich z szacunkiem, ale chciała też, żeby przede wszystkim skupił się na nauce. Na miłostki przyjdzie jeszcze czas!
Dzięki — spojrzała na niego pobłażliwie. — Są fuj i co jeszcze powiesz? Może, że śmierdzą? — wbiła mu palec między żebra, co wywołało salwę kwików.
Nie, nie! Ty jesteś super! I Evina też! Ale wy nie jesteście dziewczynami. Jesteście po prostu... Zaylee i Eviną — wymyślił i zabrzmiało to dokładnie tak, w jaki sposób Archie wcześniej określił Abby.
Och, no tak, masz absolutną rację — Miller wyciągnęła rękę i zmierzwiła mu jasne włosy. — A teraz idź po zeszyt od matmy, to będziemy mieć to za sobą. Może nawet wujek się czegoś nauczy — w tym miejscu posłała bratu rozbawione spojrzenie. — A później będziemy mogli jeszcze coś obejrzeć — dodała na zachętę, co miało zmotywować Młodego do działania. I chyba zadziałało, bo poderwał się z podłogi i wygramolił z bazy, żeby zlokalizować swój plecak.
I jak Zaylee powiedziała, tak tez zrobili.
koniec
Archie Miller